105 lat huty szkła w Wołominie

25 lat temu powstała książka Mieczysława Zakrzewskiego „Wołomin – Huta, ludzie i miasto”, która towarzyszyła 80 rocznicy założenia i uruchomienia wołomińskiej Huty Szkła. Jedną z myśli przewodnich napisania tej książki były od dawna głosy żądające napisania historii huty oraz ciężkiej pracy hutników szkła i przywołanie pamięci ich poprzedników. Teraz jest okazja w 105 rocznicę powstania wołomińskiej huty szkła przybliżyć jeszcze raz – tym razem na łamach Dawnego Wołomina – podstawowych historycznych wiadomości. Autor zezwolił na korzystanie z danych informacyjnych zawartych w Jego książce. Obliczono, że do 1985 r. w hucie pracowało ponad 20.000 pracowników, że wielu z nich walczyło o swoje prawa i godność, czego dowodem były strajki, że wielu a nich broniło Ojczyzny i walczyło na wszystkich frontach II Wojny Światowej i potem odbudowywało zniszczony kraj i swój warsztat pracy, jakim była huta szkła. Zmieniały huty swoich właścicieli, zmieniał się asortyment podstawowej produkcji, zmieniał się wygląd i wyposażenie hut i jak na tamte czasy określano, że były to coraz nowocześniejsze zakłady. Według obecnej oceny technologia się nie zmieniła, prawie cały czas był ten sam zestaw surowców do danego asortymentu, hutnik dalej pracował piszczelą – tyle, że zmuszono go do wydajniejszej pracy, a ekonomicznie (histereza) nie przestawiono się w porę by być bardziej otwartym na pokonywanie konkurencji, itd. itd. W końcu, po zmianach ustrojowych, huta szkła padła – ale to już inna historia.

Tania ziemia, bliska kolej, tania siła robocza, potrzeba produktów szklanych na rynku to znakomite punkty do otwarcia huty szkła w tamtym czasie i zarazem wiążącego się z rozwojem danej miejscowości a byliśmy pod rosyjskim zaborem.

I tak: „Na początku 1904 r. Szlama Kon zakupił ok. 1,5 ha gruntów położonych w południowo-wschodniej części Wołomina, w dobrach Henryków i Wiktoryn, w odległości ok. 300 m na wschód od stacji kolejowej”. Na zakupionych terenach w okresie kilku miesięcy wybudował hutę szkła. O Konie wiadomo jest jedynie, że wcześniej był właścicielem młyna w Międzylesiu, po spaleniu którego dostał znaczne odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia. Nie znaleziono przesłanek motywujących powstania huty, ale tamte lata w końcu XIX i początku XX wieku to właśnie powstawanie hut szkła na prawobrzeżnych okolicach warszawskiego okręgu przemysłowego, których naliczono aż siedem.

W tamtym czasie przez Wołomin do Warszawy przechodziła kolej szerokotorowa obowiązująca w całej Rosji w przeciwieństwie do tzw. kolei warszawsko-wiedeńskiej gdzie tory były znormalizowane wg standardu zachodnioeuropejskiego, co wyraźnie wskazywało jaka drogę wybrał Kon na swoje wyroby. Tak, Rosja to nieograniczony rynek zbytu czekał na wołomińskie butelki, ale również i przemysł spożywczy Warszawy (browary, gorzelnie) oraz szkło stołowe. Nie określono dokładnej daty uruchomienia produkcji, wiadomo jedynie że w czerwcu 1905 r. Szumna nazwa huta szkła to w tamtym czasie hala produkcyjna w niskim, częściowo drewnianym budynku i piecem szklarskim w postaci wanny wyrobowej. Piec oraz piecyki komorowe do odprężania były ogrzewane gazem generatorowym otrzymywanych ze swoich „gazowników” Siemensa, dość nowoczesnych na tamte czasy. Był też budynek szlifierni, magazyn surowców i wyrobów oraz budynek biurowo-mieszkalny. Głównym i najważniejszym urządzeniem był silnik parowy o mocy 15 koni mechanicznych służący do urządzeń mechanicznych huty. Zachowała się opinia dotycząca projektu budowy starszego inspektora fabrycznego z 5 czerwca 1905 skierowana do zarządu Guberni Warszawskiej w której wnioskuje by Kon spełnił następujące warunki gwarantujące znośne i w miarę bezpieczne wykonywanie pracy poprzez:

  1. wybudowanie we wszystkich pomieszczeniach dostatecznej wentylacji
  2. w pomieszczeniach gdzie powstają znaczne ilości pyłów, wybudować wentylacje o zwiększonej wydajności np. mechanicznej ? dla usunięcia tych pyłów.
  3. właściwego odgrodzenia napędów urządzeń mechanicznych i wszystkich niebezpiecznych miejsc.

Proponowane przez inspektora Karpińskiego wymagania nie zostały w pełni wykonane. W trudnych warunkach rozpoczęli więc prace hutnicy szkła przybyli do Wołomina z Rudy Opalin, Dubeczna, Piotrkowa Trybunalskiego, Łodzi a również pobliskich miejscowości z hutami szkła Targówka, Pelcowizny lub Jabłonnej. Wiadomo że właściciel nie miał załatwionych wszystkich formalności związanych z uruchomieniem produkcji, wiadomo natomiast że produkowała w lipcu z pewnością przed załatwieniem wszystkich formalności urzędowych. Fala strajków w sierpniu 1905 r. nie ominęła huty szkła w Wołominie, ale ukarano 13 strajkujących aresztem. W 1906 r. huta ma już nowych właścicieli są nimi Enoch Krüger i Frankiel. Mimo, że właściciel Krüger miał imię pochodzenia biblijnego, znaczące „pełen poświęcenia”, niestety świętym nie był – a wręcz przeciwnie. Warunki pracy niestety nie zmieniły się i tym razem wybuchł strajk ekonomiczny od 19 do 24 października 1906 r. Stanowisko właściciela było nieprzejednane, a chodziło o podniesienie zarobków o 12,5%. Dogadano się w ten sposób – jako zamiennik roszczeń hutników właściciel zatrudni dodatkowo pracowników do wyjmowania gotowych wyrobów z pieca po odprężeniu, a dotychczas tą prace wykonywali członkowie zespołu hutników. Z dokumentów z tamtego okresu dowiadujemy się, że pracowało 60 pracowników, w tym 15 hutników majstrów, 20 pomocników, 20 szlifierzy co świadczyło, że produkowano nie tylko butelki, ale i szkło stołowe i inne wymagające tej operacji. Oprócz w/w z pewnością dochodzili pracownicy pomocniczo-produkcyjni, topiarze, zestawiacze surowca, obsługa „gazaków” i inni. W tym czasie nie wolno było zatrudniać dzieci poniżej lat 12, ale z innych danych z tego okresu wynika, że było to niestety nagminnie praktykowane.

W tamtych czasach obowiązywała tez umowa wywodząca się z wiekowych tradycji rzemiosła szklarskiego, polegająca na zawieraniu umowy wyłącznie z majstrami i ewentualnie z pomocnikami. Polegało to na tym, że oni sami zatrudniali sobie potrzebnych pomocników i im sami wypłacali zarobek co prowadziło niejednokrotnie do sporów i konfliktów. By tego uniknąć majstrowie zatrudniali swoje rodziny, czasem wykorzystując swoje małoletnie dzieci. I takie też przykłady były w wołomińskiej hucie. Oficjalnie obowiązywały w sprawie najmu pracowników i ochrony pracy podstawowe zasady zamieszczone w trzech ustawach:

  1. z 1/13.06.1882r o ochronie pracy młodocianych
  2. z 3/15.o6.1885r częściowa ochrona kobiet (praktycznie od 1890 r.)
  3. z 3/15.06.1886r o nadzorze nad zakładami fabrycznymi i przemysłowymi i o wzajemnych stosunkach między fabrykantami a robotnikami .

A jak wyglądały fragmenty ważniejszych przepisów tej ustawy sprzed 125 lat:

  1. warunkiem przyjęcia do pracy jest okazanie dowodu pobytowego i spisanie umowy.
  2. robotnikom przyjmowanym do pracy należy natychmiast wydawać książeczki zarobkowe,
  3. w czasie przewidzianym umową lub bez dwutygodniowego wypowiedzenia nie wolno zmieniać stawek płac, czasu pracy itp., robotnicy też nie mają prawa żądać zmian warunków pracy i płacy,
  4. płaca robocza może być wydawana tylko w pieniądzu, nie wolno płacić robotnikom bonami do sklepów fabrycznych, nie wolno oprocentowywać zaliczek ani pobierać opłat za pomoc lekarską, oświetlenie, ogrzewanie, narzędzia itp.
  5. w widocznych miejscach mają być wywieszone regulaminy wewnętrzne i tabele kar zatwierdzone przez inspekcję fabryczną,
  6. fundusze kas brackich nie mogą być przeznaczone na opłacanie lekarzy i pokrywanie kosztów utrzymania szpitali i ambulatoriów fabrycznych,
  7. nadzór nad przestrzeganiem tych przepisów powierza się gubernialnym urzędom do spraw fabrycznych, inspekcji fabrycznej i policji.

Niektóre jeśli nie większość z tych przepisów niestety i dzisiaj miałaby zastosowanie jako często łamanych, przez nazwijmy współczesnych fabrykantów, podobnie jak i tamtych ówczesnych którzy nie odstawali z tym w codziennej praktyce. Przeciwdziałaniu łamania praw zajmowali się inspektorzy których na owe czasy nie było wielu. I tak 13 marca 1907 r. w hucie „Wołomin” inspektor fabryczny stwierdził wiele nieprawidłowości, w których brak regulaminu wewnętrznego i nieewidencjonowanie pracowników to pierwszoplanowe łamanie przyjętego prawa. Ukarano właściciela dotkliwą karą – 85 rublami. Tak się bronił właściciel, że sekwestrator musiał ściągnąć je urzędowo dopiero za rok. 85 ówczesnych rubli to cena trzech wydajnych krów czy dwóch dobrych koni.

Jest to swego rodzaju ciekawostka, jakie przepisy regulaminowe obowiązywały w hucie przed ponad 100 laty i jak daleko czy blisko im do obecnych w dobie komputerowej.

Regulamin porządku wewnętrznego obowiązujący wszystkich robotników w Hucie Szkła „Wołomin” Enocha Krügera we wsi Wołomin, powiatu radzymińskiego, warszawskiej guberni.

  1. Hutnicy – majstrowie, ich pomocnicy, bańkarze, odnoszacze i chłopcy starsi powyżej 15-go roku życia zaczynają pracę w momencie kiedy masa szklana będzie w pełni wytopiona. Długość tak zaczętego dnia roboczego nie może wynosić więcej niż 11 godzin na dobę. W czasie tej pracy mają dwie przerwy dla odpoczynku po pół godziny każda. Oprócz tego robotnicy młodsi, w wieku od 12-tu do 15-tu lat, mogą pracować w zakładzie tylko przy odnoszeniu wyrobów od wanien szklarskich do odprężania. Ich czas pracy jest taki sam jak dorosłych z tym, że mają w czasie pracy prawo do przerw na śniadanie, obiady, kolację i odpoczynek ? łącznie trzy godziny. Właściwy czas ich pracy nie może prze­kraczać 8 godzin na dobę, a jeżeli część ich czasu pracy będzie przypadała na noc, t j. pomiędzy 9 godzi­ną wieczora a 5 godziną rana, to łączny czas pracy nie może przekraczać 6 godzin na dobę, przy czym w następnym dniu pracę mogą rozpocząć nie wcześniej niż o godzinie 12-tej.
  2. Zatrudnieni przy wytopie masy szklanej, tj. topiarze szkła i ich pomocnicy, pracują w sposób następujący: po zakończeniu pracy dmuchaczy szkła, kiedy cała wytopiona masa szklana została zużyte, topiarze szkła i ich pomocnicy zaczynają pracę przy zasypywaniu zestawu i topieniu szkła i pracują do tego czasu, aż masa szklana będzie w pełni gotowa do produkcji, nie dłużej jednak niż 12 godzin. W czasie pracy maja prawo do spożywania posiłku co 6 godzin nie odchodząc od pieca.
  3. Przy piecach gazowych, tj. gazogeneratorach, palacze pracują na dwie zmiany po 12 godzin każda, a mianowicie: pierwsza zmiana od 6 godziny rano do 6 godziny wieczorem, a druga od 6 godziny wieczorem do 6 godziny rano dnia następnego. Zmiany czasu pracy tych ludzi następują w każdym tygodniu w sobotę z nocnej na dzienną zmianę, przy czym pracują wtedy po 18 godzin. Palacze mają prawo do spożywania posiłku po każdych 6 godzinach pracy. Pracownicy ci mają w miesiącu odpoczynek 4 razy po 24 godziny z rzędu.
  4. Robotnicy dniówkowi i szlifierze szkła pracu­ją od 7 godziny rano do 7 godziny wieczorem z przerwa­mi: na śniadanie od 8.30 do 9 rano i na obiad od 12 do godziny 1.30 po południu.
  5. Czas rozpoczęcia i zakończenia prac dniówko­wych oraz przerw na śniadanie, obiad i kolację ogła­szany jest wszystkim pracownikom za pośrednictwem dzwonka, a hutnikom, także i palaczom, przez gońców wysyłanych do mieszkania.
  6. Ponieważ w zakładzie nie ma zapasowych wanien szklarskich, pracownicy zatrudniani są okresowo i kiedy rozpocznie się remont pieca to wszyscy pracownicy zosta­ną uprzedzeni na 2 tygodnie wcześniej, że praca zostaje przerwana.
  7. Hutnicy – majstrowie i ich pomocnicy obowią­zani są wybierać gotowe wyroby swojej produkcji z pie­ców do odprężania i zdawać je do magazynu fabrycznego za pokwitowaniem przez upoważnionego magazyniera.
  8. Szkło przechodzące przez ręce szlifierzy oddawane jest do magazynu fabrycznego przez tych szlifierzy,
  9. Wszyscy pracownicy o których mowa w § 4, /dniówkowi – przyp. M.Z./ nie pracują w następujące dni świąteczne, a mianowicie: 1 i 6 stycznia, 2 lutego, 25 marca, piątek i sobotę Wielkiego Tygod­nia, poniedziałek Wielkanocny, 8 maja, Boże Ciało, poniedziałek Zielonych świąt, 29 lipca, 6 i 15 sierp­nia, 8 września, 1 listopada, 8, 25 i 26 grudnia, a także we wszystkie niedziele. W soboty i dni poprze­dzające wyżej wymienione święta pracownicy ci pracują do 6 godziny wieczoru a w wigilię Bożego Narodzenia do godziny 12 w południe. Hutnicy i ich pomocnicy świętują tylko: dwa dni Bożego Narodzenia, dwa dni Wielkanocne i dwa dni świętej Trójcy, a także wszystkie niedziele /od 12 godziny w nocy/. topiarze i ich pomoc­nicy świętują pierwszy dzień: Bożego Narodzenia, Wielkiej Nocy i Świętej Trójcy. Oprócz tego pracownicy młodzi, w wieku od 12 do 15 lat, nie pracują we wszystkie następujące dni: dzień urodzin cara – 6 maja, jego imieniny – 6 grudnia, dzień urodzin carycy – 25 maja, jej imieniny – 23 kwietnia, dzień urodzin carycy – wdowy -14 listopada, jej imieniny – 22 lipca, dzień urodzin następcy tronu – 30 lipca i jego imieniny – 5 października, oraz dzień wstąpienia cara na tron – 21 października.
  10. Wszyscy pracujący w zakładzie winni bez­względnie przychodzić do pracy w swoim czasie, być 6 trzeźwymi, spełniać swoje obowiązki prawidłowo, spełniać polecenia zarządzających pracą, nie grać w karty.
  11. Za przybycie do pracy w stanie nietrzeźwa i niepodporządkowanie zarządzającym pracą winni podle­gać karze grzywny wg tabeli kar.
  12. Za umyślne psucie powierzonego im wyposa­żenia a także materiałów jak również i za straty wynikłe z niedbalstwa, winni pracownicy będą pociągani do odpowiedzialności sądowej.
  13. Zdecydowanie zabrania się pracownikom przyprowadzania do zakładu postronnych osób.
  14. Hutnicy – dmuchacze pracują z przyjętymi przez siebie samach podręcznymi, którym zarząd zakładu najmując wydaje książeczkę rozliczeniową i wypłaca do ręki zarobek w ustalonym terminie, biorąc go z zarobku majstra i pozostałych. Wypłata zarobków dokonywana będzie 5 i 20 każdego miesiąca za wykonaną pracę na 1 i 15 dzień tego miesiąca.

Tabela kar przewiduje za każdy opuszczony dzień 1 rubel, a dniówkowi zarobek za 1 dzień.

Umowa o prace może być rozwiązana po nieobecności trzech dni z rzędu lub powyżej 6 dni w miesiącu bez ważnych przyczyn.

Również były przewidziane kary pieniężne za spóźnienia od 10 min do 5 godzin – odpowiednio od 10 kopiejek do 75 kopiejek, za brak czystości do 50 kopiejek, za hałas, krzyk, wymyślanie lub awantura do 75 kopiejek, za nieposłuszeństwo okazane przełożonym w zakresie ich obowiązków do 1 rubla, za przyjście do fabryki w stanie nietrzeźwym do 75 kopiejek, za uprawianie gier na pieniądze (w karty, kości itp.) do 75 kopiejek, za nieprzestrzeganie pozostałych zasad porządku wewnętrznego w fabryce do 75 kopiejek. Grzywny nakładane za nieobecność i za naruszenie porządku nie mogą w sumie przekraczać jednej trzeciej zarobku naleznego pracownikowi w ustalonych okresach rozliczeniowych.

Podpisał właściciel i zarządzający zakładem „Wołomin” Enoch Krüger, zatwierdzony przez inspekcję fabryczna guberni warszawskiej w dniu 19 maja 1907 r.

Nadchodzi rok 1908 i huta przechodzi do następnych właścicieli tym razem spółka Hersz Schröter i E. Librach.

Schröter poprzednio był właścicielem i kierownikiem handlowym niewielkiej huty szkła „Krasnobród” pod Tomaszowem Lubelskim. Właściciele podzielili między siebie obowiązki kierownicze i już notuje się zatrudnienie ok. 150 robotników. Przedmiotem produkcji były butelki, cylindry szklane oraz różnego rodzaju szkło szlifowane. Obroty sięgały kwoty 200 tysięcy rubli. Następuje dynamiczny wzrost ilości i jakości produkcji oraz wzrost zatrudnienia. Hucie przybywa w 1909 r. następny silnik parowy tym razem o mocy 30 KM, a w roku następnym moc zainstalowanych silników wzrosła do 80 KM. Zrezygnowano z produkcji butelek rozwijając produkcje szkła stołowego i lampowego, rozwijając również drobny asortyment szkła prasowanego. Uwzględniając fakt zdobienia różnorodnymi rodzajami szlifów oraz rytów o motywach roślinnych, srebrzeniem i innymi technikami zdobniczymi ogólna liczba wzorów huty przekraczała 1000. Produkowano np. ponad 100 rodzajów kieliszków, ponad 60 wzorów spodków ok. 40 wzorów szampanek itd. W 1912 r. huta została wyróżniona za wysoką jakość wyrobów specjalnym medalem dostawcy dworu carskiego. W 1911 kapitał wynosił ponad 100.000 rubli a obroty przekroczyły ponad 400.000 rubli. Huta weszła do grona największych w Królestwie Polskim, plasując się na 4-5 miejscu wg ówczesnych źródeł. Stan zatrudnienia 1912-1914 huty szkła Wołomin oscylował w granicach 350-400 robotników. Właściciele byli typowymi fabrykantami i w pogoni za zyskiem popadali w konflikty nie tylko ze swoimi pracownikami, ale i z przepisami prawa. Jednym z często zdarzających się naruszeń prawa było ukrywanie wypadków przy pracy, za co otrzymywali kary pieniężne, a częste strajki w latach 1911 i 1912 wynikały po prostu z oszukiwania robotników z i tak ubogich zarobków. Niebawem 10 kwietnia 1913 r. huta została zamknięta na czas nieograniczony i na początku 1914 r. ponownie otwarta, ale już z nowymi właścicielami: Towarzystwo Akcyjne Liwengorskich Fabryk Szkła i Pokrewnych z nową nazwą Fabryka Szkła i Próbówek Wołomin. Przerwa ponad półroczna spowodowała głęboki kryzys wśród robotniczych rodzin nie mających innej możliwości utrzymania. Usiłowano jakoś rozwiązać ten problem, by zapewnić rodzinom stały dochód. Bogaci specjaliści-majstrowie, bo i taka była grupa najlepiej zarabiających, lokowała pieniądze w tanie działki budowlane wiążąc zarazem swoje plany życiowe z Wołominem. Powstała więc myśl, by założyć spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością i z własnych środków finansowych zbudować nową hutę szkła wzorem Wyszkowa, który to uczynił już w 1906 roku. Ta inicjatywa hutników spotkała się z wielkim poparciem księdza Zagańczyka, do którego to pomysłu przystąpiło wielu zamożniejszych mieszkańców Wołomina nie mających do tej pory żadnych powiązań z hutą szkła. Udział ustalono na 100 rubli, a właściciele gruntów przekazali jako swój udział teren o łącznej powierzchni ok. 9000 m2, na którym w ciągu 8 miesięcy postawiono budynki, wykonano odpowiednie urządzenia techniczne, wybudowano wannę wyrobową, zainstalowano silnik o mocy 10 KM do napędu szlifierek i zapewniono tym sposobem pracę bezrobotnym hutnikom. Hutę nazwano „Praca” i uruchomiono ją w listopadzie 1913 r. Początkowo produkowano butelki oraz szkło stołowe. Zatrudniano ok. 120 osób. Do pracy przystąpili głównie udziałowcy oraz członkowie ich rodzin. Zarząd był wybierany spośród pracowników którzy dalej aktywnie pracowali nie przerywając swoich obowiązków w pracy. Okres tej normalizacji niestety nie trwał długo bowiem wybuchła I wojna światowa, której skutki odczują huty szkła za niecały rok i zatrzymają swoja produkcję z uwagi na brak paliwa będącym podstawą działalności huty szkła.

Wołomin opustoszał część wcielono do wojska, część wyjechała za pracą, część wyjechała na przymusowe roboty. Na skutek braku dowozu węgla ludność zaczęła wycinać stare drzewostany oraz rozbierała piękne niezamieszkałe domy letniskowe.

Rozwój innych zakładów wołomińskich do I wojny światowej

Wojna zadała Wołominowi dotkliwy cios, zahamowując na całe dziesięciolecia jego dynamiczny rozwój z lat 1905-1914. Do najważniejszych osiągnięć tego okresu należy zaliczyć powstanie i rozwój przemysłu. Pod koniec 1905 roku w Wołominie czynne były 3 zakłady przemysłowe: cegielnia, fabryka łóżek oraz huta, zatrudniające około 200 robotników. W 1907 roku powstała Warszawska Fabryka Iluzji z kapitałem zakładowym w wysokości 18 tys. rubli i obrotami rocznymi dwukrotnie wyższymi. Zatrudniała ona 10 robot­ników przy wykańczaniu tiulu jedwabnego i bawełnia­nego, produkcji koronek, firanek itp. Zakład o podob­nym profilu produkcji (wytwórnia pasmanterii damskiej Ł. Pinkerta) powstał w roku 1910. W tym samym czasie uruchomiony został warsztat mechaniczny H. Kropfmana zatrudniający 10 robotników. W rok później uruchomio­na zostaje przez L. Dajczgewanda Specjalna Parowa Fabryka Rozmaitych Lasek Spacerowych, posiadająca bardzo nowoczesne wyposażenie techniczne, oraz zatru­dniająca do 34 pracowników. Kolejnym większym przedsiębiorstwem była odlewnia żeliwa i fabryka maszyn rolniczych M. Kona i S. Dondego założona w 1914 roku, mająca możliwość zatrudnienia do 50 pracowników. Łącznie z hutą „Praca” w przeddzień wybuchu wojny czynnych było w Wołominie 7 większych zakładów przemysłowych, dysponujących silnikami o łącznej mocy większej od 200 KM i mogących zatrudnić ponad 1000 robotników.

Znaczne zmiany zaszły również w innych dziedzi­nach życia osady. Nadal żywiołowo rozwijało się bu­downictwo willowe i letniskowe, na obrzeżach powsta­jącej osady fabrycznej. Dla zapewnienia komunikacji pomiędzy stacją kolejową, po likwidacji w Warszawie, w roku 1908, tramwajów konnych i zastąpienia ich trakcją elektryczną, trzy linie tramwajów konnych zostały zakupione przez prywatnych przedsiębiorców i przeniesione do Wołomina. Początkowe przystanki tych linii zlokalizowane były w pobliżu stacji kolejowej. Jedne linia biegła do Górek Mironowskich obecną ulicą 15-go Grudnia (Piłsudskiego), druga od dworu Wojciechowskiego w kierunku południowym, do lasu Nasfetera wzdłuż obecnej ulicyArmii Ludowej (Legionow), a trzecia ze Sławka do Nowej Wsi. W związku z wypoczynkowym charakterem miejscowości powstało wiele obiektów rozrywkowych i usługowych. Czynne były dwa iluzjony, jak wtedy nazywano kina, restauracje i kawiarnie z salami bilardowymi, hotele i pensjonaty. Powstała również bardzo rozbudowana sieć punktów handlowych – sklepów, sklepików, kramów oraz punktów usługowych (szewców, krawców itp.).

Gwałtownie wzrastała liczba ludności osady. O ile w roku 1905 Wołomin liczył około 1000 miesz­kańców, to po dziesięciu latach liczba stałych mieszkańców wzrosła do 13 tysięcy osób, a wraz z przyjezdnymi w okręsie letnim sięgała 18 tysięcy osób.

W związku z tym gwałtownym rozwojem demograficznym, w wyniku którego Wołomin stał się jednym z większych skupisk ludnościowych Mazowsza, osada przez kilka lat stała się wielkim placem budowy domów mieszkalnych. Licznie powstają duże kamienice czynszowe, złożone przeważnie z mieszkań dwu- i jednoizbowych, wynajmowane coraz liczniejszym rodzinom robotniczym. Warunki życia w osadzie były trudne, nie istniały żadne urządzenia komunalne, wszystkie ulice posiadały nawierzchnie gruntową, prawie nie do przebycia w czasie roztopów lub ulewnych deszczy. Z placówek użyteczności publicznej należy odnotować istnienie szkoły elementarnej, do której w roku 1910 uczęszczało zaledwie 41 dzieci – 23 chłopców i 18 dziewczynek.

1 Komentarz

  1. Pingback: 105 lat huty szkła w Wołominie | WWL Media

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.