&#;Bogu na chwałę, ludziom na ratunek”

Minął rok od śmierci Zygmunta , a rodzina nadal nie może uwierzyć, że tak już będzie zawsze. Miał osiemdziesiąt lat i swoich bliskich, do kochania: żonę Zdzisławę, dzieci: Jolę i jej męża Andrzeja, Andrzeja i jego żonę Beatę oraz Agatę i jej męża Ireneusza, a szczególnie wnuki: Łukasza, Annę, Kamila, Paulinę, Tomka, Artura, Karolinę i Michała, którzy byli jego radością i dumą, a którymi nie zdążył się w pełni nacieszyć i napatrzeć jak rosną, zdobywają sukcesy zawodowe, zakładają swoje rodziny…Pożarnictwo było jego pasją, to ono dotychczas pochłaniało go bez reszty, w jego przypadku „bez reszty” to „Bogu na chwałę, ludziom na ratunek”. Służbę innym uważał za swój pierwszy obowiązek. A gdy przeszedł na zasłużoną emeryturę cieszył się z każdej chwili spędzonej z rodziną. Jednak niedługo nadszedł czas choroby. Nigdy nie sądził, że tak bezwzględnie rak wkroczy w jego życie. I poddawał się posłusznie wszystkim działaniom leczniczym, nie tracił nadziei ani uśmiechu…Czytaj dalej

W Wołominie ludność polska zaczęła poszukiwać szpiegów wśród Żydów. Panował nastrój pogromu, zaczęła działać psychologia tłumu: rabowanie, podpalanie, mordowanie. Doradzono mi, żebym się nie angażował w działalność społeczną, tylko spędził kilka tygodni w  Warszawie. Uważano, że w większym mieście niebezpieczeństwo jest mniejsze. Ale ja czułem, ze moja obecność w Wołominie jest potrzebna – przecież prowadziłem interesy z Polakami i wiodłem z nimi rozmowy o sytuacji ludności żydowskiej. Nie przejmowałem się, że plotkowano o wyrównywaniu rachunków. Spokój i opanowanie były moją dewizą. Postanowiłem policzyć nazwiska wołomińskich Żydów, których znałem jako ludzi prawych i szlachetnych. Był to czas, gdy z Białegostoku dochodziły wiadomości, że Żydzi rozstrzeliwują Polaków i z dachów leją wrzątek na nadciągających polskich żołnierzy. Sądziłem, ze w czasach moralnego chuligaństwa trzeba samemu być wielkim, silnym człowiekiem. Nadal rozmawiałem z polskimi sąsiadami, mimo że było wśród nich kilku endeków. Jako przykład podawałem, że w Warszawie żydowska młodzież studencka wstępuje na ochotnika do polskiej armii. Ale pułki poznańskie nie chciały walczyć razem z Żydami, którzy jakoby trzymali z komunistami.Czytaj dalej

Wołomin w latach 1916-1919

Informacje prasowe o tym iż Wołomin był miastem już w roku 1916 można napotkać w „Kulturze Wołomina”, tygodniku którego pierwszy, i jak się wydaje, ostatni numer ukazał się w 1925 r. W tym tygodniku dwukrotnie pojawia się o tym wzmianka, pierwszy raz w artykule porównującym możliwości rozwoju miast Wołomina i Radzymina, oraz w ciekawej biografii zasłużonego mieszkańca Wołomina – Szymona Donde.

Na rozwój miejscowości Wołomin pierwszoplanowe znaczenie miało przedsięwzięcie urbanistyczne, którego autorem był inżynier Henryk Konstanty Wojciechowski (1851-12.06.1934). Gdyby nie jego inwencja i przedsiębiorczość, Wołomin obecnie byłby porównywalny z miejscowościami rzędu Ząbek lub Zielonki, czekając zapewne na prawa miejskie do końca lat sześćdziesiątych.Czytaj dalej

Kiedy Polacy przejęli władzę, starosta wołomiński Orłowski zwlekał z udzieleniem mi koncesji na odlewnię. Należy tu zauważyć, że zarówno Orłowski, jak i jego pomocnik Piotrowski byli tolerancyjni w stosunku do Żydów.

Był to dla mnie duży problem, bo chciałem być polskim obywatelem ze wszystkimi prawami. W końcu po kontroli, którą przeprowadziła specjalna komisja, otrzymałem koncesję.Czytaj dalej

Dla Żydów nadeszły czasy ciężkich prześladowań: wygnania, aresztowania (…). Warszawa pełna była uchodźców, którzy uciekli przed Rosjanami oraz Niemcami. Tutaj tłum uchodźców napierał bezładną masą na gminę warszawską. Wielu uchodźców rozproszyło się po okolicznych miasteczkach, dotarli też do Wołomina. Żydzi wołomińscy przyjęli uchodźców niezwykle ciepło i z wielką litością. Rozlokowano ich w żydowskich domach i rodzinach, organizowano wszelką pomoc.Czytaj dalej

Linie produkcyjne butelek bazujące na automatach AS-1 pracujące od 1960 r. uległy całkowitemu zużyciu i wymagały wymiany. Wydajności produkcyjne w tamtym czasie na nowszych typach automatów były znacznie korzystniejsze. Dokonano więc wyboru oraz rozpoczęto w 1971 r. prace modernizacyjne, a w zasadzie przystosowawcze, do wybranego typu automatu jakim został czechosłowacki sześciosekcyjny AL-106, pracujący na podwójnych porcjach szkła. Zaistniała potrzeba przebudowy pieca wannowego, adaptacji hali i wielu urządzeń i pomieszczeń związanych z wdrożeniem tych automatów i w ramach gazyfikacji. Niestety – prace te wykonano z opóźnieniem, ale zakończono zgodnie z projektowanym czasem zakończenia robót. Widać jak beznadziejne były to projektowane założenia. Krótki okres rozruchu i osiągniecie projektowej zdolności produkcyjnej ucieszyło wszystkich. Mamy właśnie koniec roku 1972 i oczywiście natychmiastowa nowa decyzja, jak to w planowanej gospodarce PRL-u – następuje przebudowa jednej nowiutkiej linii.Czytaj dalej