Akcja „Burza” w naszym regionie (I)

W naszym regionie miała miejsce akcja „Burza” stanowiąca fragment wielkiej operacji Armii Krajowej, na terenie całej Rzeczypospolitej, łącznie z Kresami Wschodnimi, które sojusznicy zachodni chcieli podarować Stalinowi. Po klęsce Niemiec pod Stalingradem wojska niemieckie stopniowo były wypierane z terenów ZSRR. Nie pomogła wielka ofensywa armii niemieckiej w czerwcu 1943 roku, która miała na celu opanowanie Kurska i dotarcie do terenów roponośnych, ponieważ Niemcom potrzebne było zaopatrzenie do prowadzenia dalszych działań wojennych. Dodatkowym czynnikiem osłabiającym potęgę militarna Niemiec była klęska w Afryce Północnej, mimo powierzenia dowództwa nad ta strefa frontu jednemu z najbardziej zdolnych generałów niemieckich Erwinowi Rommlowi. Dodatkowo jeszcze desant w Normandii 6 czerwca 1944 r. przyczynił się do wzięcia Niemców w przysłowiowe kleszcze. Prowadzenie działań wojennych na kilku frontach jednocześnie, wcześniej czy później oznaczać może tylko jedno – klęskę.

Armia Radziecka parła Niemców na zachód i w lipcu 1944 r. wojska radzieckie przekroczyły Bug. 21 lipca wyzwoliły Chełm, następnie ogłoszono „słynny” manifest PKWN, którego tragiczne skutki były odczuwalne przez Polaków przez ponad czterdzieści lat. Wkrótce potem 2 Armia Pancerna Gwardii pod dowództwem majora A. Radziejewskiego oraz 8 Armia Gwardii rozpoczęły natarcie na Garwolin i zbliżały się do Mińska Mazowieckiego.

W tym czasie dowództwo Armii Krajowej przystąpiło do realizacji planu „Burza”, aby doprowadźić do wyzwolenia Warszawy własnymi siłami i przywitać wojska radzieckie jako gospodarza swojej Ojczyzny. W myśl planów mobilizacji, Obwód Radzymin miał wystawić do akcji 1 batalion 32 pułku piechoty z kapitanem Podlakowskim na czele oraz 2 dywizjon 7 pułku ułanów pod dowództwem podporucznika Witolda Szaniawskiego „Luśnia”. Dowódca Obwodu, major Edward Nowak „Jog” miał objąć dowództwo 32 pułku piechoty. Obwód Radzymin wystawił ogółem do walki 873 ludzi, w tym 23 oficerów i 34 podoficerów. Broni starczyło dla 75 procent stanu osobowego. Do tej akcji przyłączył się też 1 pluton Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ). „Z dniem 26 lipca 1944 roku zarządzam akcję B” – głosił rozkaz nr 11 wydany przez Joga.

Ogólnym zadaniem Pod o kręgu „Wschód” miało być niedopuszczenie Niemców do Warszawy z chwilą rozpoczęcia walk powstańczych w stolicy. Jak się wkrótce okazało – nie było to jednak możliwe ze względu na niewystarczająca ilość sił zbrojnych AK, zważywszy, że w okresie tym cały teren obsadzony był wojskami niemieckimi, węgierskimi i własowcami, wycofującymi się przed Armią Radziecka w kierunku na Warszawę. Oddziały ośrodka Wołomin koncentrowały się w lesie w rejonie Nadbieli, skąd przyszły następnie do lasów klembowskich. Ośrodek Tłuszcz gromadził swoje siły w okolicy Sulejowa, a Wyszków w lasach nad Liwcem. Nie udało się jednak ukryć tak do końca mobilizacji ze względu na duże zagęszczenie wojsk niemieckich na tym terenie. Dlatego też dochodziło do starć z napotkanymi oddziałami wroga. W drugiej połowie lipca pluton dywersyjny AK pod dowództwem podchorążego Tadeusza Abramskiego „Szaruga”, zmobilizowany jeszcze przed „Burzą”, zaatakował nad Bugiem kolumnę taborów eskortowanych przez Ukraińców. W starciu zabito pięciu i wzięto do niewoli dwóch, oraz sprzęt, nie ponosząc żadnych strat.

Dwie pomyślne potyczki stoczyła też i kompania 32 pułku piechoty. Wieczorem 29 lipca pod dowództwem majora Nowaka i dowódcy grupy operacyjnej „Wschód” pułkownika Hieronima Suszczyńskiego „Szeligi” kompania ta opanowała Radzymin. Osłabione i zdemoralizowane klęskami na froncie wschodnim oddziały niemieckie nie stawiały większego oporu.

30 lipca 1944 roku w Radzyminie rozpoczęła się akcja „Burza”, gdzie 1 kompania porucznika Fijałkowskiego po krótkiej walce usunęła słabe siły niemieckie, węgierskie i rosyjskie, które w większości składały się z własowców. Tego dnia dotarły do Radzymina czołgi 3 sowieckiego korpusu pancernego. Do jego dowódcy zgłosili się komendant podokręgu wschodniego AK pułkownik Hieronim Suszczyński „Szeliga”, major Nowak i przedstawiciele ujawniającej się teraz administracji państwowej, podlegającej rządowi polskiemu na emigracji. Dowódca sowiecki przystał o dziwo na współpracę, uznał władzę cywilna administracji prolondyńskiej (chyba nie wiedział jeszcze o rozkazie Stalina o bezwzględnym likwidowaniu AK-owców, ponieważ jak wiemy miał własne plany wobec Polski i jej powojennego ustroju politycznego), poprosił o dostawę żywności dla swoich żołnierzy. Ponieważ w mieście przejęto magazyny niemieckie z żywnością, więc prośba została spełniona. W Radzyminie AK-owcy zdobyli dużo broni. Otrzymali też uzbrojenie sowieckie. W takiej sytuacji pułkownik Suszczyński ogłosił mobilizację ochotników. Z Radzymina i okolic zgłosiło się 400 chętnych, ale broni nadal brakowało. Utworzyli oni kompanię rezerwową pod dowództwem porucznika Jerzego Rytla „Jurek”. Kompania ta razem ze zwiadowcami została przydzielona jako piechota wspierająca czołgi sowieckie, natomiast kompania porucznika Fijałkowskiego ruszyła w rejon Kamieńczyka, by bronić Niemcom przeprawy przez Bug.

W rejonie Tłuszcza mobilizacja rozpoczęła się 27 lipca 1944 r. Następnego dnia 2 kompania w sile 80 żołnierzy rozbiła grupę niemiecka, zarekwirowała żywność we wsi Bratka pod Sulejowem i następnie wycofała się w rejon wsi Kury. Tu udało jej się zlikwidować motocyklowy patrol żandarmerii, zdobyto motocykl oraz dwa karabiny maszynowe. W nocy z 29 na 30 lipca kompania ta opuściła Kury i pozna, a tam nawiązała kontakt z grupą zwiadowców radzieckich.

Tymczasem 30 lipca czołgi 3 korpusu pancernego Armii Radzieckiej podeszły aż pod Zielonkę, biorąc w czasie walki do niewoli dowódcę 73 dywizji piechoty Wehrmachtu, generała Lejtnanta Franka. Następnego dnia jednostki radzieckie wznowiły natarcie i po odparciu niemieckich kontrataków zajęły Otwock oraz Miedzeszyn, co umożliwiło 3 korpusowi rozwinięcie natarcia na Okuniew.

Wieści Podwarszawskie
nr 44 2006

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.