Akcja „Burza” w naszym regionie (II)

W tym samym czasie 3 korpusowi udało się obejść silnie umocniona przez Niemców Zielonkę i opanował po zażartej walce Wołomin, po czym wkroczył do Radzymina, następnie przystąpił do umacniania swej obrony na rubieży Marki – Kobyłka. Od północy i wschodu dowódca korpusu generał major N. Wegeniew osłonił się niewielkimi grupami czołgów i fizylierów. Zaskoczeni mieszkańcy Wołomina, Radzymina i sąsiednich miejscowości nie zdążyli jeszcze nacieszyć się tymczasowa wolnością, gdyż ciepła, letnia noc przerwała walkę.

W Radzyminie dowódca rosyjski nawiązał kontakt z dowództwem AK, które przekazało mu posiadane wiadomości o nieprzyjacielu i sytuacji w terenie. Nawet omówiono zasady współpracy i wzajemnej strategii, ponieważ radzieckie czołgi przedarły się głęboko na tyły wojsk niemieckich bez własnej piechoty, którą AK-owcy mieli dostarczyć (to było częste w radzieckim dowodzeniu, wysyłano czołgi bez piechoty, jakoś Rosjanie nie mogli sobie uświadomić, że czołgi współdziałają z piechotą). W ten oto sposób przydzielono dwie kompanie piechoty, jedna z nich została wysłana nad Bug, aby zamknąć Niemcom przeprawę przez rzekę. Znalazły się również pewne rezerwy uzbrojenia, toteż wezwano ochotników do walki. Zgłosiło się około 400 mężczyzn, dla wszystkich jednak broni nie wystarczyło, ale to wtedy w takiej sytuacji nie było ważne, broń zawsze można zdobyć na wrogu.

Pewna grupa AK-owców udała się szosa do Warszawy, chcąc nieść pomoc powstańcom walczącej stolicy, ale koło Strugi i Marek dostała się pod ogień niemiecki, poniosła duże straty.

Wykorzystując zaistniałą sytuacje i panujące zamieszanie Armia Krajowa usiłowała przejąć władzę w mieście i zorganizowała własny posterunek policji przy ulicy Polnej. Mimo dotychczasowych sukcesów położenie 3 korpusu pancernego było bardzo trudne. W Wołominie i Radzyminie broniły się jeszcze niewielkie grupy niemieckiego 39 korpusu pancernego. Poszczególne brygady korpusu broniły się w oderwaniu od sił głównych i były wysunięte daleko do przodu od 2 Armii Pancernej. Miały poważny problem, który nękał wojska niemieckie już od 1942 roku, brak materiałów pędnych i innego zaopatrzenia. Główne arterie komunikacyjne zostały przecięte, postawiło to wojska niemieckie w trudnej sytuacji i zmusiło dowództwo Armii „Środek” do skutecznego przeciwdziałania. Tym bardziej, że dowodzący tą armią feldmarszałek Walter Model był pewny, że główny wysiłek wojsk I Frontu Białoruskiego skierowany jest na Warszawę.

Wojska niemieckie otrzymały od Hitlera rozkaz bezwzględnego utrzymania Warszawy za każdą cenę i dlatego dowódca Armii „Środek” rzucił przeciw 2 armii pancernej w rejon Wołomina i Radzymina wszystkie odwody, którymi jeszcze dysponował by odeprzeć radzieckie natarcie. Podobne koncepcje miała Armia Krajowa, która za wszelka cenę dążyła do wywołania powstania w Warszawie przed wkroczeniem armii radzieckiej.

Tymczasem główny wysiłek l Frontu Białoruskiego skierowany był na opanowanie przyczółków nad środkowa Wisła, stamtąd w niedługim czasie miało wyjść decydujące natarcie na III Rzeszę.

Po południu 30 lipca 1944 roku z rejonu Pragi wyruszył na Wołomin pułk dywizji pancernej „Herman Göring”. Była to wyborowa jednostka i stanowiła odwód Oberkomando Heeres, który był używany do zadań specjalnych. W rejon Warszawy została skierowana prosto z frontu włoskiego, gdzie wyróżniła się w walkach na zachodzie m.in. w bitwie o Monte Cassino. W tym samym czasie wzdłuż szosy Warszawa – Wyszków uderzyła 19 dywizja pancerna, której na spotkanie wyszła od strony Wyszkowa 4 dywizja pancerna 2 armii niemieckiej. Ponadto z kierunku wschodniego, z Węgrowa zbliżały się główne siły również doborowej dywizji pancernej SS „Viking”, które nazajutrz miały uderzyć na Wołomin. Była to dywizja, która składała się z faszystowskich ochotników germańskiego pochodzenia, a byli to Duńczycy, Norwegowie, Flamandowie oraz Niemcy z całej Europy, szczególnie z krajów nadbałtyckich oraz z Rzeszy. W rejon Stanisławowa podążały jednostki dywizji pancernej SS „Totenkopf” mające za zadanie współdziałać z dywizją „Viking” i odciąć od wschodu radzieckie jednostki działające pod Ossowem, Wołominem i Radzyminem.

W ten oto sposób w ostatnich dniach lipca doszło pod Wołominem i Radzyminem do jednej z największych w 1944 roku bitew pancernych na froncie wschodnim. Wojska niemieckie nacierały z trzech stron liczyły ogółem 5 dywizji pancernych i jedną dywizję piechoty, dysponowały około 450 czołgami i działami pancernymi. Broniąc swych pozycji 2 Armia Pancerna Gwardii była już poważnie osłabiona dotychczasowymi walkami. Według stanu z 18 lipca 1944 roku, liczyła około 808 czołgów i dział przeciwpancernych, ale broniąc swych pozycji poniosła straty w uzbrojeniu i liczba sprzętu wojskowego znacznie się zmniejszyła o przynajmniej 20 procent. Jednak w najtrudniejszej sytuacji znajdował się 3 korpus pancerny działający pod Radzyminem. Generał Radziejewski, aby przyjść mu z pomocą wydał rozkaz 30 lipca 8 korpusowi, by o świcie następnego dnia całością sił kontynuować natarcie na Okuniew.

Rankiem [timeline-express]31 lipca 1944 roku rozpoczęto krótkie przygotowanie artyleryjskie wsparte nalotami lotnictwa. Pod naporem radzieckich czołgów wojska niemieckie wycofały się z Mińska Mazowieckiego na Okuniew. Rano dowództwo niemieckie rzuciło do kontrataku około 50 czołgów z dywizji „Totenkopf”, które usiłowały przebić się ze Stanisławowa na zachód i połączyć z atakującymi od strony Pragi jednostkami dywizji „Herman Goring” oraz 19 dywizji pancernej walczących w rejonie Okuniewa i Ossowa, a to groziło odcięciem głównych sił 2 Armii Pancernej od pozostałych wojsk 1 Frontu Białoruskiego. Mimo wsparcia lotniczego ataki niemieckie zostały odparte i wieczorem 31 lipca wojska radzieckie opanowały Okuniew. 3 korpus pancerny usiłował zdobyć Ossów, jednak natarcie radzieckie skończyło się niepowodzeniem, przez co 3 korpus nie zdołał nawiązać współdziałania z lewym sąsiadem i w dalszym ciągu walczył pod Radzyminem.

Wieści Podwarszawskie, nr 45 2006

1 Komentarz

  1. Pingback: Akcja „Burza” w naszym regionie (II) | WWL Media

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.