Artysta światła

Jerzy Lipman – (1922-1983)

23 września 2006 r., Wołomin. W kinie „Kultura” podczas Europejskich Dni Dziedzictwa wielkim nieobecnym bohaterem spotkania był Jerzy Lipman – Wołominianin. Idea przywrócenia pamięci mieszkańców Wołomina sylwetki wybitnego operatora filmowego okazała się tak wartościowa, że to dla Lipmana w wieczór wspomnień pojawili się w naszym mieście niezwykli goście: przybyła specjalnie z Londynu wdowa po artyście – Eugenia Lipmanowa, Andrzej Wajda oraz Marcin Maron, absolwent Wydziału Operatorskiego i Realizacji TV w PWSFTViT w Łodzi. Emocje towarzyszące spotkaniu były tym większe, że zwieńczeniem wieczoru miała być projekcja filmu „Pokolenie” w reżyserii Andrzeja Wajdy, kojarzącego się z przełomem estetycznym w dziejach powojennego kina polskiego.

Nowatorstwo tego dzieła polegało na innym ukazaniu młodych bohaterów, dramatycznie dojrzewających w czasie wojny do trudnych sytuacji i ról życiowych. Prawda psychologiczna filmu wynika z nowych założeń prowadzenia narracji, stylu gry aktorskiej oraz sposobu traktowania inscenizacji. Zatem najważniejszym czynnikiem uwiarygodnienia obrazu wojennej rzeczywistości stały się zdjęcia operatora – Jerzego Lipmana. Andrzej Wajda podkreślił, jak szczęśliwie spotkał na początku swojej reżyserskiej pracy artystę fotografii filmowej, rozumiejącego – w duchu estetyki włoskiego neorealizmu, którym obaj byli zafascynowani – cele twórcze reżysera. Wielkim walorem w ich współpracy okazało się także niebywale bogate okupacyjne doświadczenie Lipmana, tak potrzebne zwłaszcza przy realizacji „Kanału” – kultowego dziś dzieła, reprezentującego największe osiągnięcia „polskiej szkoły filmowej”. Samorodny plastyczny talent tego „artysty światła” połączył się w działalności Lipmana – operatora z niezwykłą inwencją w organizowaniu sobie zaplecza technicznego, często drogą niekonwencjonalnych, śmiałych rozwiązań. Jego pomysły inspirowały reżyserów, dając gwarancję najwyższego poziomu artystycznego. W trakcie eksperymentów z kamerą na planie filmowym Lipman wykorzystywał jej ruch wielofunkcyjnie, pogłębiając w efekcie sensy każdego ujęcia, poprzez umiejętne zakomponowanie ruchu wewnątrzkadrowego na kilku planach. To nowatorski typ narracji bez słów – kamera prowadzi oko widza, odkrywając świat z wielu perspektyw. Jednak podstawowym czynnikiem kształtującym obraz jest światło. W tej dziedzinie Lipman wzbogacił niezwykle paletę operatorskich środków wyrazu. Trudno się dziwić, że dziś dla adeptów sztuki operatorskiej filmy takie jak „Pokolenie”, „Kanał”, „Lotna”, „Popioły” w reżyserii A. Wajdy czy też „Nóż w wodzie” R. Polańskiego to cenny materiał do formalnych analiz warsztatu twórczego mistrza, jakim był Jerzy Lipman. Na pytanie, które padło podczas pamiętnego wieczoru – czy Lipman miał wpływ na powstanie „polskiej szkoły operatorskiej” – Andrzej Wajda z przekonaniem potwierdził, podając przykłady wysoko cenionych na świecie we współczesnym kinie operatorów, jak Jerzy Wójcik czy Paweł Edelman.

Rozmowa przed projekcją nabrała tempa z innego powodu. Andrzej Wajda, który z dużym wyprzedzeniem potwierdził chęć przyjazdu do Wołomina na wieczór wspomnień o swoim przyjacielu i współpracowniku (nie waham się podkreślić, że Jerzemu Lipmanowi zawdzięczamy ten zaszczyt), ze względu na wyjątkowe okoliczności był zmuszony nieco skrócić swoje wystąpienie. Tego wieczoru był zaproszony na uroczystości obchodów trzydziestej rocznicy powstania Komitetu Obrony Robotników, organizowane z inicjatywy Prezydenta RP. W naturalny sposób rozmowa ogniskowała się wokół zagadnień współpracy twórczej Wajdy z Lipmanem.

Zabrakło czasu na opowieść o niezwykłych kolejach życia Jerzego Lipmana. Częściowo rekompensował to wywiad Eugenii Lipman dla „Wspólnego Wołomina”, publikowany wiosną 2007 r., częściowo też następne spotkanie z publicznością w Muzeum im. Zofii i Wacława Nałkowskich jesienią ubiegłego roku. 11 listopada 2008 r. minęło 25 lat od śmierci wybitnego artysty. Eugenia Lipmanowa po śmierci męża poświęciła się udokumentowaniu jego losów. Jest to tak barwna, niezwykła i dramatyczna opowieść, że Jerzy Stefan Stawiński po jej wysłuchaniu w pierwszym odruchu pomyślał o jej wykorzystaniu jako materiału filmowego. Scenariusz rzeczywiście powstał w latach 60-tych, ale z powodów politycznych nie miał szans na realizację.

Jerzy Lipman był najmłodszym dzieckiem dyrektora huty szkła w Wołominie. Jego ojciec aktywnie uczestniczył w życiu publicznym jako radny miejski i członek PPS. Rocznik 1922 – to pokolenie szczególnie okrutnie doświadczone w czasie wojny. Lipman cudem wyrwał się z getta wołomińskiego, przeżył ciężki obóz w Izabelinie. Niezwykła seria szczęśliwych zbiegów okoliczności (należy do nich spotkanie rodziny Langów), pozwala mu przetrwać okres okupacyjnego ukrywania się pod fałszywym nazwiskiem. W przebraniu niemieckiego oficera krążył pociągami po całej Europie, zdobywając w ten sposób m. in. broń dla polskiego podziemia, w którym działała jego starsza siostra Zosia. Wstrząsem była dla niego okrutna śmierć najbliższych – Zosia zginęła na Pawiaku. Potem Powstanie Warszawskie i aresztowanie po wkroczeniu wojsk sowieckich. Skazany na śmierć, znowu dzięki zaangażowaniu przyjaciół (rodziny Franków z Wołomina) uzyskał złagodzenie kary na dożywocie. Zwolniony po trzech latach na prawie amnestii mógł zacząć w miarę normalne życie.

Ostatnią tragiczną odsłoną w życiu Jerzego Lipmana, a także jego najbliższych, były burzliwe wydarzenia Marca 1968 r. Ówczesna władza szukając zastępczych haseł w tłumieniu szerokiego protestu inteligencji i studentów w obronie godności i praw człowieka, podjęła kampanię polityczną w duchu antysemickiej i pseudonarodowej demagogii. Reakcja władz na powstawanie opozycji demokratycznej była brutalnym posunięciem propagandowym. Wskazano „wroga ludu”, którym byli studenci pochodzenia żydowskiego oraz intelektualiści związani ze środowiskiem akademickim (L. Kołakowski, Z. Bauman) czy artystycznym (A. Ford, J. Kott). Wypchnięto brutalnie z kraju kilkanaście tysięcy osób, zmuszając do emigracji poprzez szykany. Wśród tych tysięcy był Lipman. Mimo licznych interwencji i próśb przyjaciół, nikt z ówczesnej dyrekcji Filmu Polskiego nie wsparł znacząco jego starań o przedłużenie paszportu. „Już nigdy nie powrócił do filmu polskiego, który współtworzył z takim zaangażowaniem” – jak wiele rozczarowań i cierpienia kryją te słowa ze wspomnień E. Lipmanowej.

Od późnych lat 80-tych „emigranci” marcowi znów mogli odwiedzać Polskę. Lipman nie dożył tej chwili. Dawne środowisko łódzkiej Szkoły Filmowej, której był absolwentem i którą współtworzył, odpowiedziało na inicjatywę upamiętnienia jego dorobku artystycznego. Powstała ważna książka wspomnieniowa pod redakcją krytyka filmowego Tadeusza Lubelskiego, zatytułowana „Zdjęcia: Jerzy Lipman”. Książka o Lipmanie – operatorze odsłania kilka planów jego życia. Wnikliwe analizy jego warsztatu operatorskiego, autorstwa Marcina Marona, pokazują różnorodność nowatorskich technik zastosowanych w poszczególnych filmach. To plan zewnętrzny – działalności profesjonalnej. Wybitni reżyserzy są zgodni w tym, że pracowali z mistrzem. Powraca jak refren myśl trafnie wyłożona przez Jerzego Wójcika: „Jego przedwczesny wyjazd z Polski był dla naszego kina niemożliwą do odrobienia stratą”.

Jest jeszcze inny plan – lokalny, z młodością spędzoną w Wołominie, ze strasznym epizodem getta. W dzisiejszym Wołominie nie ma tamtych ludzi, nie ma tablicy upamiętniającej getto, nie tamtej ma huty. Część druga tej książki, zatytułowana „Pamięć” zasługuje na osobny przedruk, może z przeznaczeniem dla lokalnych bibliotek?

23 września 2006 r. w Wołominie Andrzej Wajda powiedział znamienne słowa: „Nareszcie cywilizacja dociera do naszego kraju. Społeczeństwo bez poczucia historii jest zbiegowiskiem. Jeżeli czujemy jakąś wspólnotę – jesteśmy ludźmi tworzącymi historię MIEJSC naszego zamieszkania. Gdzieś pojawili się ludzie, odgrywający później ważną rolę w historii. W Wołominie pojawił się człowiek tak ważny w historii polskiego kina. Pamiętajmy o Lipmanie.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.