Co teraz robić?! Zaczynać od nowa? I jak budować, by się nie zwaliło? Czy też w proch upaść w bólu przed mogiłą I Boga błagać, by z martwych powstała? Czy serca oddać i krwią jak cementem w gmach je powiązać, aby piekieł zmowa pianą odbiegła, jak fala przed skałą? JakCzytaj dalej

5 października Jasio, Zosia i Jadzia poszli do Warszawy 6 października Wrócił Kunc. O Andrzeju nic nie wie. Zofia PopławskaZofia Popławska z domu Łozińska, urodzona 14.01.1890 roku w Warszawie. Zamieszkała wraz z mężem Janem i dziećmi w Wołominie w październiku 1935 roku. Dom Popławskich położony był w dużym ogrodzie zCzytaj dalej

Byłam u spowiedzi i Komunii Świętej. Uprzątnęłam gnój koński. Szłam właśnie alejką w bok, koło rabarbaru, a tu – Jasio!! Nogi się pode mną ugięły. Jasio! Przyjechał, żyje. Pierwsze jego słowa: – Hania i Ziuta żyją! (Modliłam się do ojca Beyzyma, wrócili 2.X., w dzień) Przyjechał furą z rzeczami. MówiąCzytaj dalej

Poszłam do Wołomina, do kościoła. Rozlepione rozporządzenie, żeby witać przy spotkaniu żołnierzy, a żyd ma schodzić z trotuaru. Po powrocie zastałam całą kompanię wyszykowaną na trawie, pod parkanem. A Dębski czekał, by mnie pożegnać! Uf! Poszli do Warszawy. Tak mówili. na górze brud okropny. Roczek zabrał słomę. Wrócił Powichrowski. 1Czytaj dalej

Noc spokojna. Poszły po kartofle. Augustyniakowa zrobiła mi awanturę o ptaka, którego dzieci złapały. Aż się spłakałam. W ogóle ważna! Bo niemcy u niej skwarki topią. Podobno można iść do Warszawy? Niemcy myją się, ładują karabiny. Rozbroili żołnierza naszego, jakiś maluśki poznaniak. 30 września 1939 Zofia PopławskaZofia Popławska z domuCzytaj dalej

Wczoraj gdzieś zarekwirowali wieprza. Zapłacili 50 marek, według tego co niejaki Sobota, fachman od wieprza powiedział. Od rana istny film. Zabił i rozebrał wieprza, jakby to na każdym postoju robił. Jak wiatr, raz dwa uprzątnął, potem jedli, jedli, jedli. Jakby od początku roku wieprza nie widzieli. Była i wódka poCzytaj dalej

Wszyscy są bardzo grzeczni, zapewniają, że będzie świetnie, drogi, mosty i bogactwo, oczywiście słucham, aż nie wytrzymałam i rąbnęłam jakiemuś poczciwemu mazurowi: – A jeśli ja wolę być biedną i mieć Polskę? Zastanowił się, wytrzeszczył na mnie ślepia i nic nie powiedział. Potem mnie pilnie oglądał przy każdej okazji, jakCzytaj dalej

Stoją też dwa konie, najpierw koło bramy, potem koło kapliczki. Prosiłam, żeby odsunęli. Ciągle coś jedzą ci niemcy. Rano myją się, twarz, ręce i szyję, golą się, myją menażki i twarze w beczce od śledzi spod rynny! Gruszki objedli, kalarepki też, zajrzeli do uli, ale ciągle pilnuję, żeby szkody nieCzytaj dalej

Była pani Kuklowa. Podobno czekają na bolszewików? Po południu cios! Kwatera – 30 żołnierzy i podoficer Dębski. Na dole śpi u Jasia, a żołnierze na górze, po 12 na zmianę. Zanieśli słomę od Roczka, zestawili biurko ze stołem i tam siedzą. Boję się, że spalą, albo się zawali. Coraz dudniąCzytaj dalej

Byłam w kościele. Przed kościołem zapłaciłam p. Walaskiej za kartofle, ma oddać p. Słaboszewiczom. Całą noc łuny i nad ranem nalot na radzymińskiej szosie jakby setek wozów. Uciekają niemcy z Grabia, koloniści odjechali jak stali, nawet podobno na patelniach racuchy zostały. Sąsiedzi dzielą się dobytkiem i z miasta idą ludzieCzytaj dalej

Noc przeszła cicho. Rano leciały bombowce. Byłam z Basią w kościele, bo to niedziela. Przy wyjściu dojrzałam auto ciężarowe, ktoś szepnął: – biorą mężczyzn. Jedni drugich ostrzegali szeptem, młodzi cofnęli się do kościoła. Auto z kilkoma odjechało. Podobno biorą do kopania okopów. Ciągle naloty i pożary, tak w bok, jakCzytaj dalej

Niemców ani śladu. Wszystko gdzieś odpłynęło pod Warszawę. Pada deszcz. Cały dzień strzelanina na Zielonce. Widać tam pożar i jakby iskierki błyskające w górze. 23 września 1939 Zofia PopławskaZofia Popławska z domu Łozińska, urodzona 14.01.1890 roku w Warszawie. Zamieszkała wraz z mężem Janem i dziećmi w Wołominie w październiku 1935Czytaj dalej

Zaniosłam do szpitala poduszki, kieliszki do lekarstw i inne drobiazgi. Zaniosłam do Wierzbickiej gotowanego ryżu. W szpitalu 36 chorych, są projekty, żeby stale było jakieś ambulatorium. Dyżury potrzebne w nocy, no ale jak ja na noc dom zostawię. Nikogo tu nie ma, kto by się rozmówił z niemcami. 22 wrześniaCzytaj dalej

Miałam dyżur do 1-ej z Jasią i Basią, ale Basia mi przysypiała, na nic na wartownika, lepiej niech śpi, bo narzeka i nie da słuchać. W nocy strzały ogromne na Warszawie. Wybuchy, to znów cicho i rano strzelanina. Telefony od rana były, potem znikły. Kręci się śliczne niebieskie auto. NaCzytaj dalej