W Wyszkowie

Dywizja, po odejściu z pod Ostrowia, zajmowała linję Udrzynek – Przetycz, mając pułk ułanów na lewem skrzydle. Sztab stanął w Wyszkowie. 7-go sierpnia przybył do sztabu dywizji ówczesny dowódca armji, generał Jędrzejewski, informując mnie najściślej poufnie, o planach Naczelnego Dowództwa dotyczących przyszłej bitwy. Generał dodał, że konieczne jest utrzymanie dywizji w Wyszkowie do dnia 10 sierpnia, t. j. do czasu kiedy będą gotowe fortyfikacje na linji obronnej Warszawy, wątpił jednak, czy to się uda i pytał o moje zdanie. Zapewniłem generała, że do 10-go utrzymamy się na tej linji i tego samego dnia zarządziłem wypad na Długosiodło, wzdłuż toru kolejowego. Z oddziałem wypadowym wysłałem dwa pociągi pancerne. Jako skutek tego wypadu było mocne obsadzenie skraju lasu koło wsi Jaszczołty, oraz wzięcie jeńców z 33-ej dywizji kubańskiej.

Już wtedy stwierdziliśmy ruch kolumn nieprzyjacielskich na północy w stronę Rożan.

10 sierpnia zastał dywizję na linji Brańszczyk – Trzcianka – Porzędzie. Niewielkie cofnięcie się lewego skrzydła wywołane zostało odejściem grupy generała Baranowskiego na Pułtusk. Tegoż dnia przybył ponownie do sztabu dywizji generał Jędrzejewski. Zadanie dywizji było wykonane. Zachodziło pytanie, czy mamy rozpocząć zapowiedziany odwrót. Generał zapytał telefonicznie sztab frontu. Odpowiedź brzmiała, że byłoby dobrze, gdyby dywizja jeszcze jeden dzień mogła pozostać na zajmowanych pozycjach. Było to zupełnie możliwe, lecz nie było pewne, czy wobec walk pod Pułtuskiem, Serock nie zostanie do jutra zajęty, a zatem i szosa doń wiodąca. Wobec tego generał Jędrzejewski zatelefonował, że pozostanie dywizji jest możliwe, ale być może, że już jutro będzie się musiała cofać nie na Serock, lecz na Radzymin – Jabłonnę, czyli po lewym brzegu Bugu. Ze sztabu frontu nadeszła odpowiedź, że konieczne jest cofnięcie dywizji na Serock, a więc trzeba wykonać odwrót dzisiaj. W następstwie dywizja, 11-go przed południem skoncentrowała się w Serocku. Tam spotkałem dowódcę frontu, generała J. Hallera i szefa sztabu Naczelnego Dowództwa, generała Rozwadowskiego. Otrzymałem rozkaz przejścia do Jabłonny, gdzie dywizja miała stanąć, jako odwód frontu północnego.

Istnienie planu i wprowadzanie go w czyn napełniało serca otuchą. Jakkolwiek wojsko nie wiedziało na czem on polega, wszyscy odczuwali, że coś się dzieje planowego.

Plan bitwy polegał na obronie Warszawy przez armje północnego frontu pod dowództwem generała J. Hallera, oraz uderzeniu grupy manewrowej pod dowództwem Marszałka Piłsudskiego z nad Wieprza. Atak z nad Wieprza nie mógł nastąpić wcześniej, niż 16-go sierpnia i do tego czasu obrona musiała bezwzględnie trwać na przedpolu Warszawy.

Klasyczny ten w prostocie swojej plan, rozpoczęto wykonywać w dniu 10 sierpnia, kiedy wszystkie oddziały zajmowały wyznaczone im stanowiska. Jak już wspomniałem 10-a dywizja stanęła w Jabłonnie, w odwodzie dowództwa frontu, tak, że mogła być użyta i na przyczółku warszawskim w rejonie 1-ej armji i na północy, w rejonie armji 5-ej.

Plan rosyjskiego dowództwa jest nam obecnie dokładnie znany. Polegał on na opanowaniu Warszawy, co stanowiło cel wojny nietylko strategiczny, ale i polityczny. ,,Dajosz Warszawu!“ – stało się hasłem bardzo popularnem dla żołnierzy sowieckich, ze względów łatwo zrozumiałych.

Dowództwo rosyjskie wiedziało dobrze, że Warszawa nie będzie oddana łatwo. Oprócz drogi już znanej, a pamiętnej od bitwy pod Grochowem, szukało ono drogi innej, po której cel ten łatwiej dałby się osiągnąć i która jednocześnie umożliwiałaby przecięcie naszych połączeń z zachodem, w szczególności z Gdańskiem.

Mając na skrzydłach dwie masy konne, na północy korpus Gaja, na południu zaś armję konną Budiennego, które w razie powodzeń mogły się połączyć gdzieś w okolicy naszego dzisiejszego trójkąta bezpieczeństwa, armja rosyjska, maszerująca wzdłuż naszej granicy północnej, przeprowadzała ruch oskrzydlający, przez Pułtusk, Ciechanów, wychodząc na Płock – Włocławek – Toruń, skąd – jak ongi Paskiewicz — mogła zaatakować stolicę od zachodu. Tutaj też spodziewano się zastać główne siły polskie, oraz przeciąć połączenie Polski z Gdańskiem.

Wojna w roku 1920 – (wspomnienia i rozważania)
Instytut Badania Najnowszej Historii Polski
Warszawa 1930

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.