Zarys życia Bohdana Wodiczki w świetle dokumentów i opracowań

Przedstawienie sylwetki Bohdana Wodiczki jest próbą spojrzenia na jego życie jako złożony proces, pełen wzlotów twórczych i załamań kariery, wykazujący etapy zarówno dobrze udokumentowane, jak i pełen luk oraz niezgodności nawet w sferze faktograficznej. Zwłaszcza odtworzenie ścisłych danych dotyczących drogi zawodowej jest potrzebne do tego, aby lepiej zrozumieć jego osiągnięcia i trudności, jego osobowość i twórczość kształtującą się w wyjątkowo trudnych dla kultury i muzyki czasach po II wojnie światowej.

Bohdan Wodiczko, wybitny polski dyrygent, pedagog, animator kultury muzycznej, kompozytor a w pewnym sensie także człowiek teatru, urodził się w Warszawie 15 VII 1912 r. i zmarł tamże po siedemdziesięciu trzech latach wyjątkowo pracowitego życia 12 V 1985 r. Wychowywał się w rodzinie, w której tradycje muzyczne były bardzo silnie kultywowane. Jego ojciec zasymilowany Polak, oraz dziadek — rodowity Czech, byli dobrymi muzykami; być może stąd w pracy i twórczości muzycznej Wodiczki niektórzy dostrzegają jakiś „czeski pierwiastek”.[58] Czasy, w których przyszedł na świat nie należały do łatwych. Powszechnie w Europie odczuwano wówczas niepokoje społeczne i ruchy narodowo-wyzwoleńcze oraz zbliżające się niebezpieczeństwo wojny. Polski.— od czasu rozbiorów – nie było jeszcze na mapie. W kraju rysowały się dwa obozy polityczne: Roman Dmowski i jego zwolennicy głosili tezę, iż aby Polska odzyskała niepodległość w swoich działaniach musi oprzeć się na Rosji. Oznaczało to, że w zbliżającej się wielkimi krokami wojnie musi wystąpić przeciwko pozostałym zaborcom, czyli Austrii i Niemcom.[59] Natomiast odmienną koncepcję głosił Józef Piłsudski. Uważał on, że w walce zbrojnej stanąć należy po stronie Austro-Węgier i w ten sposób rozprawić się z zaborczą Rosją.[60] Potem natomiast myśleć należy o rozprawie z resztą okupantów. 01 VIII 1914 r. Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji. Wisząca w powietrzu wojna stała się rzeczywistością.[61] Warszawa nie była najlepszym schronieniem dla młodego małżeństwa z małym dzieckiem: państwo Wodiczkowie postanowili przeprowadzić się do oddalonego o około 30 km Wołomina i zamieszkali w małym domku „na Sławku” (dziś niestety nie ma już tego domu; został rozebrany w 1999 r.). Niewiele jest też osób, które pamiętają rodzinę Wodiczków i małego, niezwykle utalentowanego muzycznie chłopca, czym pisze Marta Krakowska.[62] W dalszej części cytowanej pracy Krakowska przytacza bezpośrednie relacje osób znających rodzinę Wodiczków: W pamięci pani Stefanii Z. pozostał jedynie ojciec Bohdana Wodiczki, który prowadził w Wołominie orkiestrę Ochotniczej Straży Pożarnej „Byłam wtedy bardzo mała, ale pamiętam pana Wodiczkę. To był bardzo kulturalny pan” – opowiada pani Stefania. Bohdan Wodiczko wychował się w domu, w którym muzyka była powietrzem, którym oddychano, nie dziwi, więc fakt, że jego droga zawodowa była związana z muzyką. Trzeba przyznać, że była to droga pełna sukcesów.[63]

Bohdan Wodiczko początkowo kształcił się w Szkole Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie w zakresie skrzypiec, fortepianu, a także waltorni. Będąc w gimnazjum prowadził lokalne orkiestry dęte, smyczkowe i szkolne chóry. Muzyka zawsze mu towarzyszyła, wszystko inne było dla niego wtórne.[64] Następnie w latach 1936-1939 w Konserwatorium Warszawskim studiował dwa kierunki: dyrygenturę u Waleriana Bierdiajewa i kompozycję u Piotra Rytla. W 1939 r. uzyskał dyplom dyrygentury z wyróżnieniem.[65] Jak wspomina sam Wodiczko, przedstawił wówczas własny kwartet smyczkowy i dyrygował IX Symfonią Beethovena w Warszawskiej Filharmonii.[66] Uzupełniał potem przez 2 lata swe studia w Pradze w zakresie teorii i prowadzenia chórów.[67] Na dwa miesiące przed Powstaniem Warszawskim został uwięziony podczas łapanki ulicznej i wywieziony do obozu karnego w Świnoujściu, a następnie w okolice Penemünde.[68] Okres wojny był dla muzyków bardzo ciężki, pomimo tego artyści nie rozstawali się z muzyką: np. profesor Śledziński prowadził orkiestrę na ulicy, a Lutosławski i Panufnik grywali w kawiarni na fortepianie; muzycy musieli z czegoś żyć.[69] Jak wspomina sam Wodiczko: w tym czasie „…grałem w restauracji na skrzypcach, fortepianie i akordeonie”.[70] Po wyzwoleniu w pierwszych dniach maja wrócił do rodziców pod Warszawę, a następnie udał się do Łodzi, gdzie zamieszkał z żoną i synkiem. W połowie maja -1945 r. wraca do Warszawy i za namową swego kolegi Dotkana, ówczesnego dowódcy komendy Milicji Obywatelskiej w Otwocku założył orkiestrę symfoniczną.[71] Wodiczko tak wspomina tamte czasy: „Zespół istniał tylko cztery miesiące, ale myślę, że dzięki niemu udało nam się pomóc wielu muzykom w tym najtrudniejszym okresie. W każdym razie dla mnie było to niesłychanie ważne – z obozu wróciłem załamany psychicznie, a dzięki tej inicjatywie od razu zostałem szalenie zdopingowany”.[72]

Wodiczko to osobowość o wyjątkowej inwencji twórczej; zakreślał on sobie wysokie cele, które realizował z rzadką konsekwencją i z dążeniem do perfekcji. Jego działalność już od samego początku miała też wyraźny charakter i sens społeczny. Przy jego muzycznych uzdolnieniach można także dostrzec w nim znakomitego organizatora i wychowawcę. Najważniejszym dlań powołaniem było krzewić najwartościowszą muzykę, potrafił kierować innymi i działać nawet w trudnych warunkach; robił to w sposób odważny i bezkompromisowy. Lubił wychodzić naprzeciw trudnościom i przełamywać tradycyjne ramy, wytyczał kierunki, wskazywał ideały. Wielki polski dyrygent i organizator stawiał przed sobą ambitne zadania, które zapewne trudno było zrealizować w zniszczonej Polsce powojennej, ale dzięki swemu uporowi, konsekwencji i bezkompromisowości dochodził dalej niż inni, mimo iż czasami nie osiągnął do końca swego celu. Jego wielokierunkowość i styl pracy można już zauważyć w obejmowanych przez niego stanowiskach tuż po wojnie.[73] W latach 1945-1950 prowadził Wodiczko orkiestrę Filharmonii Bałtyckiej i był jej pierwszym dyrygentem, a jednocześnie wykładowcą Państwowej Wyższej Szkody Teatralnej w Sopocie; później przez jeden sezon został kierownikiem artystycznym Filharmonii Łódzkiej. W 1954 r. objął stanowisko pierwszego dyrygenta i kierownika artystycznego Filharmonii Krakowskiej. Szczególnie pomyślny okres zaczął się dla Wodiczki w latach 1955 -1958, kiedy to obejmuje dyrekcję Filharmonii Narodowej.[74] W tym okresie prowadził również klasę dyrygentury w PWSM w Warszawie i Poznaniu. Po wielkich sukcesach artystycznych (tourne po Belgii, Anglii i Niemczech), jakie osiągnął Wodiczko prowadząc orkiestrę Filharmonii Narodowej, dostaje jednak wymówienie; w oczach władz nie zyskał uznania. Wówczas przez dwa lata zmuszony był dyrygować operetkami; kontynuował też działalność pedagogiczną. W marcu 1960 roku odnosi w Operze Bałtyckiej wielki sukces dyrygując „Cudownego Mandaryna” Bartoka – dzieło wybitne, oryginalne, wprawdzie z 1919 r., ale mało znane i ciągle inspirujące. Latem tego roku Wodiczko wyjeżdża do Islandii, gdzie zostaje dyrektorem i pierwszym dyrygentem Filharmonii w Reykjaviku. Będąc w Islandii otrzymuje niespodziewaną propozycję objęcia dyrekcji Opery Warszawskiej, którą przyjmuje i wraca do kraju;[75] funkcję tę pełni w latach 1961-1965.[76] Jest to niebywale owocny czas, kiedy otwiera się nowy rozdział w historii teatru operowego, nie tylko zresztą w Polsce.[77] Skład orkiestry — dzięki zabiegom Wodiczki – został powiększony, a sala koncertowa zyskała organy. Na 100-lecie Filharmonii Narodowej w tomach studiów pisano o Wodiczce: Krótki epizod dyrektoriatu Bohdana Wodiczki w Filharmonii Narodowej […] pozwolił mu przeprowadzić repertuarowe trzęsienie ziemi w Filharmonii Narodowej na miarę zewnętrznych możliwości i na miarę artystycznych ambicji […] Do Warszawy przeniósł to, co owiało go legendą podczas sezonów koncertowych w latach politycznie najgorszych 1951-55 […] Tak jak w Krakowie był Wodiczko jedynym obrońcą XX-wiecznej muzyki europejskiej […], tak w Warszawie stał się tym, który „wygrał” dla muzycznej współczesności czas politycznej odwilży. […] Sezony 1955/56 – 1957-1958, programowane przez Bohdana Wodiczkę, oferują warszawskiej publiczności wielkie otwarcie. […] Krótki czas […] wciśnięty między dwie kadencje Witolda Rowickiego […] jest czasem niezwykłym. […] Za sprawą Bohdana Wodiczki Filharmonia Narodowa w Warszawie stała się filharmonią europejską.[78]

Od 1968 r. działał Wodiczko jako dyrygent renomowanej Wielkiej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach, a w latach siedemdziesiątych – jak podaje jego brat Jerzy Wodiczko – działał w Filharmonii Łódzkiej. Dalsze koleje życia Bohdana Wodiczki są słabo udokumentowane. Jedynym bodaj wiarygodnym źródłem informacji są informacje od rodziny artysty, a głównie od jego żony Haliny Wodiczko. Od niej to dowiadujemy się, że pod koniec swojego życia Wodiczko wycofał się z działalności artystycznej z powodów zdrowotnych. Po długiej chorobie zmarł 13 V 1985. Grób jego znajduje się na Cmentarzu Powązkowskim W Warszawie w kwaterze A 31 „Tuje” nr 4.


[58] B. Pociej, Bohdan Wodiczko, Kraków 1964, s.12; M. Nowak, Zabraknie nut, Rozmowa z Bohdanem Wodiczko, [w:] „Teatr”, nr 8, 1984, s. 1.

[59] M. Tymowski, J. Kieniewicz, J. Holzer, Historia Polski, Warszawa 1990, s. 266.

[60] Tamże, s.267.

[61] Tamże, s.269.

[62] M. Krakowska, Dyrygent z Wołomina, „Fakty. wwl.”, nr 09 (19), 2003, s. 2.

[63] Tamże.

[64] M. Nowak, Zabraknie nut…, op. cit., s. 26.

[65] 150 lat Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie, red. S. Śledziński, Kraków 1960, s. 203.

[66] M. Nowak, Zabraknie nut…, op. cit., s. 1.

[67] B. Pociej, Bohdan Wodiczko, op. cit. s. 16

[68] B. Wodiczko, Bohdan Wodiczko 1945, [w:] „Ruch Muzyczny”, nr 10, 1975, s. 8.

[69] M. Nowak, Zabraknie nut…, op. cit. s. 3.

[70] Tamże.

[71] B. Wodiczko, Bohdan Wodiczko 1945, op. cit., s. 7.

[72] Tamże.

[73] Tamże, s. 18.

[74] R.P., Sylwetka Bohdan Wodiczko, „Fakty. wwl”, nr 09 (19), 2003, s. 5; B. Pociej, Bohdan Wodiczko, op. cit., s. 20.

[75] B. Pociej, Bohdan Wodiczko, op. cit., s. 30.

[76] J. Andrzejewski, Wodiczko, [w:] „Ruch Muzyczny”, nr 18, 1993, s. 5.

[77] B. Pociej, Bohdan Wodiczko, op. cit., s.30.

[78] A. Chłopecki, Filharmonia i kompozytorska współczesność 1945 2000, [w:] 100 lat Filharmonii w Warszawie 1901 – 2001, red. M. Bychawska i H. Schiller, Warszawa 2001, s. 165, 167.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.