Burmistrz Pruszkowa i Wołomina

Józef Cichecki (1888 – 1953)

Mój ojciec Józef Cichecki urodził się 11 listopada 1888 r. w Łagiewnikach, w powiecie wieluńskim, z ojca Antoniego i matki Rozalii, jako pierworodny syn siedmiodzietnej rodziny. Ojciec Józefa Cicheckiego był leśnikiem i pełnił funkcję leśniczego najpierw w Kowalu, a potem w Telążni koło Włocławka.

Józef uczęszczał do szkoły powszechnej i średniej we Włocławku, a następnie ukończył Studium Samorządu Terytorialnego w Lipsku, w Niemczech. 26 października 1912 r. we Włocławku zawarł związek małżeński z Heleną z Michalskich. Na początku 1913 r. Cicheccy zamieszkali na Bródnie w Warszawie, gdzie Józef Cichecki podjął pracę jako sekretarz w Urzędzie Gminy. Funkcję tę pełnił do 31 marca 1919 r.

W Pruszkowie

Wysokie kwalifikacje zawodowe, wzbogacone sześcioletnią praktyką pracy w samorządzie w gminie Bródno, spowodowały, że decyzją władz Józef Cichecki został skierowany na stanowisko burmistrza miasta Pruszkowa. Stanowisko to objął 1 kwietnia 1919 r.

Pruszków, położony przy linii kolei Warszawsko – Wiedeńskiej, oddalony od Warszawy o niespełna 20 km, był wówczas miastem, w którym niezwykle szybko rozwijał się przemysł oraz rzemiosło i kupiectwo. Rozrastała się klasa robotnicza i średnia. W związku z tym, pojawiały się nieznane dotychczas problemy polityczne, społeczne i zawodowe. Pruszków stawał się dla sprawujących władzę miastem trudnym do rządzenia. Było tam bowiem wiele konfliktów społecznych. Burmistrz Cichecki z powodzeniem potrafił łagodzić i skutecznie rozwiązywać te sprawy, zyskując poparcie społeczeństwa i uznanie władz zwierzchnich.

W połowie lat 20. wiceburmistrzem Pruszkowa, miasta proletariatu robotniczego, został Stanisław Berent, przywódca skrajnie lewicowego odłamu Partii Socjalistycznej, bardzo silnego i otwarcie komunizującego ugrupowania politycznego, które toczyło walkę ideologiczną z właścicielami fabryk i dużych zakładów pracy zatrudniających wielu robotników, pracowników stałych i pracowników najemnych. Burmistrzowi Józefowi Cicheckiemu, człowiekowi bezpartyjnemu, a jednocześnie wybitnemu i doświadczonemu samorządowcowi, udawało się łagodzić i likwidować konflikty i niepokoje społeczne, równocześnie mobilizować społeczeństwo Pruszkowa do porządkowania i rozbudowy infrastruktury szybko rozwijającego się organizmu miejskiego. Zyskał w tym działaniu poparcie i współdziałanie społeczeństwa.

Wielkim problemem robotniczej społeczności Pruszkowa był zatrważająco szerzący się alkoholizm. Żony i matki, których mężowie i synowie przepijali swoje ciężką pracą osiągnięte zarobki, czym powodowali nędzę rodzin, kierowały do władz samorządowych Pruszkowa petycje o rozwiązanie tego rujnującego ich rodziny problemu. Józef Cichecki, jako pierwszy burmistrz w Polsce, a przypuszczalnie nawet w Europie, przeforsował w samorządzie miasta kontrowersyjny i radykalny wniosek wprowadzający w Pruszkowie prohibicję – zakaz sprzedaży alkoholu w sieci handlowej miasta. Spotkało się to z bardzo dobrym przyjęciem przez społeczeństwo, głównie kobiety Pruszkowa, które widziały w tym swoje zwycięstwo w walce o pomyślność rodzin.

Rozwój przemysłu w Pruszkowie stawiał przed burmistrzem i władzami samorządowymi niezwykle poważne wymagania uporządkowania zaniedbanych dotąd wszystkich spraw związanych z prawidłowym funkcjonowaniem miasta. W okresie piętnastu i pół roku rządzenia Pruszkowem przez Józefa Cicheckiego (w latach 1919-1934), który po zaborach był biedny i zaniedbany, została wykonana olbrzymia praca, szczególnie w zakresie modernizacji ciągów komunikacyjnych: ulic, placów, skwerów. Rozbudowano także szkoły, został założony park miejski Anielin, w którym nad zielenią i porządkiem czuwał specjalnie zatrudniony pracownik – pan Gębala.

Burmistrz Józef Cichecki zbudował betoniarnię miejską, która w sposób przemysłowy, produkowała płyty chodnikowe, krawężniki i trelinkę, stosowane następnie przy budowie dróg w mieście, zatrudniając własne brygady robotnicze i specjalnie zorganizowany tabor miejski. Ta wielka akcja inwestycyjna dawała pracę wielu obywatelom miasta, poważnie łagodząc nękające Pruszków bezrobocie. Przebieg robót burmistrz Cichecki kontrolował osobiście. Wczesnym rankiem, przed rozpoczęciem urzędowania, a często i popołudniami, w chwilach wolnych od innych zajęć, odwiedzał różne części miasta i oceniał przebieg prac. Wizytował pracujące na ulicach miasta zespoły robotników, korygował błędy i niedociągnięcia, na miejscu wydawał prawidłowe instrukcje i polecenia, a o godz. 8 rano był już w magistracie przy swoim biurku. Zorientowany w sytuacji na miejskich budowach był gotów do rozwiązywania następnych, poważnych problemów, które rodziły się wraz z postępującą modernizacją rozległego miasta i jego starą dzielnicą – Żbikowem. Jednocześnie w centrum zainteresowania burmistrza były szkolnictwo, oświata, kultura, oraz rozwój życia społecznego mieszkańców miasta. Opiekował się i wspierał powstające organizacje społeczne i samorządowe.

W odradzającym się państwie polskim, po 123 latach wyniszczających naród zaborów i po I wojnie światowej, wielu obywateli nie posiadało wykształcenia, a wielu było analfabetami. Wielu Polaków nie znało alfabetu polskiego, posługiwali się bowiem językiem rosyjskim. W Pruszkowie mieszkało również sporo dzieci, powojennych sierot, którym należało zapewnić opiekę, egzystencję, odpowiednie wychowanie oraz naukę. W tej sytuacji Józef Cichecki wraz z Radą Miejską skoncentrował swe wysiłki na odbudowie szkolnictwa powszechnego i średniego oraz organizowaniu kursów zawodowych i dokształcających. W pierwszej kolejności zainicjował powstanie Burs Opiekuńczo – Wychowawczych. Później rozbudowano i powiększono szkołę im. Tadeusza Kościuszki oraz dwie następne szkoły. Wykupiono i przebudowano gmach przy ulicy Klonowej, przystosowując go do potrzeb szkoły średniej. Tam też przeniesione zostało gimnazjum im. Tomasza Zana, które mieściło się dotąd w domu Piotra Kuklińskiego na Żbikowie. Absolwentami tego gimnazjum byli m.in.: znany podróżnik Leonid Teliga, pisarz Wojciech Żukrowski, Leszek Chełmiński, absolwent Szkoły Orląt w Dęblinie, uczestnik II wojny światowej, a po wojnie kierujący w Kanadzie produkcją samolotów; Bolesław Ostrowski, syn dyrektora gimnazjum, ps. ?Elektryk? z Kedyw-u, wykonawca wyroku śmierci wydanego przez władze Polski Podziemnej na szefa Arbaitsamtu Gleista na ulicy Mazowieckiej w Warszawie 10 maja 1943 r., który poległ na przedpolach Berlina w 1945 r.; oraz wielu innych wartościowych ludzi, którzy pracowali potem na poważnych stanowiskach, walczyli o Polskę, a często poświęcili dla Niej życie.

Pruszkowski samorząd zorganizował również dokształcanie obywateli w nowo powstałych szkołach powszechnych i średnich. Z inicjatywy burmistrza powstały w Pruszkowie instytucje takie jak: schronisko dla starców, dom opieki dla dzieci upośledzonych oraz kilka przedszkoli. Organizowano kolonie i półkolonie letnie, aby zapewnić wakacyjny odpoczynek i opiekę dzieciom z rodzin niezamożnych i wielodzietnych. Powołano do działania Miejski Ośrodek Zdrowia.

W zabytkowym pałacu, położonym pośrodku miasta, została po remoncie oddana do użytku duża sala widowiskowa, która stała się bazą dla rozwoju życia kulturalnego: organizowano tam koncerty estradowe z występami artystów takich jak tenor Stefan Witas, pan Prusak – bas, oraz chór Czejanda. Tam odbywały się obchody i akademie z okazji świąt państwowych z udziałem młodzieży szkolnej. W sali odbywały się również seanse filmowe. Jednocześnie sala ta służyła Towarzystwu Gimnastycznemu „Sokół”, z którego wyszła reprezentantka Polski w gimnastyce przyrządowej na Olimpiadę w Berlinie w 1936 r. – Alina Cichecka, córka burmistrza Cicheckiego.

W sposób szczególny Józef Cichecki przyczynił się do powstania różnych organizacji społecznych w Pruszkowie, w których sam działał, skutecznie je propagował i popierał. Był przewodniczącym społecznego Komitetu Budowy Kościoła Parafialnego w Pruszkowie pw. Św. Kazimierza (proboszczem parafii był ks. kanonik Edward Tyszka). Przewodniczył również Towarzystwu Przyjaciół Harcerstwa, opiekował się i był członkiem zarządu pruszkowskiego Koła Cyklistów, Ochotniczej Straży Pożarnej, której Orkiestra Dęta należała do najlepszych w Polsce. Józef Cichecki interesował się i brał udział w obradach Cechów Rzemieślniczych, w kongresach Zrzeszeń Kupiectwa Polskiego w Warszawie.
W latach 1915-1920 pełnił funkcję członka Zarządu Zrzeszenia Pracowników Miejskich w Warszawie. Od 1924 r. do 1927 r. był przewodniczącym Związku Miast Polskich. Działał również w Polskiej Macierzy Szkolnej. W 1921 r. i w 1931 r. został wyróżniony odznaką ?Za Ofiarną Pracę? za honorową, bezinteresowną pracę przy I oraz II Spisie Ludności Rzeczypospolitej Polskiej.

Okres od kwietnia 1919 r. do końca 1934 r., kiedy to Józef Cichecki pełnił funkcję burmistrza miasta Pruszkowa, był okresem ciężkiej, pełnej inwencji i tak owocnej dla miasta i społeczeństwa pracy. Dzięki niej, z zaniedbanego, brudnego miasta, Pruszków stał się aglomeracją uporządkowaną, tętniącą życiem, nasyconą poważnym przemysłem, ośrodkiem, któremu stworzone zostały podstawy do dalszego rozwoju. W maju 1930 r. odwiedził Pruszków Prezydent Rzeczypospolitej prof. Ignacy Mościcki, który przyjął zaproszenie Józefa Cicheckiego i zaszczycił wizytą jego dom, gdzie wraz z towarzyszącymi mu osobami podjęty został obiadem.

1 listopada 1934 r. Józef Cichecki został wybrany burmistrzem Wołomina. Społeczeństwo Pruszkowa zgotowało mu serdeczne pożegnanie, podkreślając jego olbrzymie zasługi dla rozwoju miasta.

W Wołominie

Objąwszy w 1934 r. funkcję burmistrza Wołomina, Józef Cichecki spotkał się z identycznymi problemami, jakie zastał w 1919 r. w Pruszkowie. Biorąc pod uwagę, że poziom infrastruktury Wołomina w 1935 r. był podobny do tego, jaki zastał Józef Cichecki w Pruszkowie, można stwierdzić, że Wołomin był miastem bardzo biednym i kolosalnie zaniedbanym; przez kilkanaście lat od odzyskania niepodległości niewiele się tu zrobiło, aby miasto mogło się rozwijać.

Burmistrz Józef Cichecki rozpoczął pracę od podstawowego porządkowania miasta, którego nawet główne ulice nie posiadały twardej nawierzchni i były prawie nieprzejezdne. Pojazdy grzęzły w piasku i dołach lub wielkich rozlewiskch, powstających w czasie roztopów czy deszczów.

Rada Miejska pod przewodnictwem burmistrza Cicheckiego opracowała plany szybkiego działania, które jednak limitowały ograniczony budżet miasta oraz ogrom potrzeb inwestycyjnych, które z konieczności musiały być rozłożone w czasie. Już wiosną 1935 r. zaczęło się to generalne porządkowanie, głównie ciągów komunikacyjnych. Ulice otrzymały twarde nawierzchnie oraz chodniki. Obsadzone też zostały efektownymi głogami posadzonymi na bocznych trawnikach. Równocześnie, po rozparcelowaniu części posiadłości, należących do owego momentu do ówczesnych właścicieli Wołomina – Woyciechowskich, nowi właściciele działek budowali nowoczesne domy. Powstała wzorcowa ulica Powstańców, którą władze miasta jako pierwszą w Wołominie skanalizowały, wyposażyły w asfaltową nawierzchnię, chodniki i obsadziły pięknymi, purpurowo kwitnącymi głogami, z kórych do dzisiaj zachowało się jeszcze kilka okazów. Prace te wykonywano, podobnie jak w Pruszkowie, w sposób gospodarski i oszczędny. Niezbędne materiały do budowy ulic produkowała uruchomiona betoniarnia miejska przy ulicy Fabrycznej (obecnie Daszyńskiego), gdzie również otwarto Elektrownię Miejską, skąd rozprowadzano energię dla całego miasta. Pracami tymi kierował wybitny fachowiec, inżynier Mossakowski (brat profesora Jana Mossakowskiego, słynnego chirurga, ordynatora w szpitalu Przemienienia Pańskiego na Pradze, również obywatela miasta Wołomina).

Równocześnie burmistrz Józef Cichecki zainicjował budowę szkoły powszechnej przy ulicy Kościuszki (obecnie Szkoła Podstawowa nr 4) oraz szkoły średniej na Wołominku przy ulicy Lwowskiej róg Przejazd. Szkoła nr 4 rozpoczęła pracę jeszcze przed wojną. Natomiast pod szkołę średnią rozpoczęto kładzenie fundamentów i wmurowano kamień węgielny. Uroczystość poświęcenia i wmurowania kamienia węgielnego odbyła się w 1938 r., choć postanowienie wybudowania szkoły podjęte zostało przez Radę Miejską, obywateli Wołomina i przez Towarzystwo Miłośników osiedli Wołominka, Sławka i Okolic w roku 1935, w dniu śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego, którego imię szkoła miała nosić. Budowa tej szkoły jednak nie została dokończona z powodu wybuchu II wojny światowej.

Rozwój miasta nabierał tempa, stawiano coraz więcej domów mieszkalnych, rozwijał się przemysł, handel i rzemiosło. Umacniały swoją działalność organizacje społeczne, kulturalne i sportowe, oraz stowarzyszenia, w tym Towarzystwo Miłośników osiedli Wołominka, Sławka i Okolic. Wszystkim tym organizacjom patronował burmistrz Cichecki, a szczególną troską otaczał Ochotniczą Straż Pożarną, Towarzystwo Przyjaciół Harcerstwa oraz Polską Macierz Szkolną, której Sekcja Akademicka była szczególnie widoczna w mieście (inicjowała imprezy oświatowe i kulturalne oraz prowadziła społeczną Bibliotekę Publiczną).

8 lipca 1938 r. burmistrz Józef Cichecki z rąk Premiera RP otrzymał Srebrny Krzyż Zasługi za osiągnięcia w porządkowaniu Pruszkowa i Wołomina, a w sierpniu 1938 r. z rąk Wojewody Warszawskiego – Medal za Długoletnią Pracę Samorządową.

Dalszy rozwój miasta wstrzymał wybuch II wojny światowej. Zgodnie z tajnymi dyrektywami władz państwowych, urzędnicy pełniący funkcje samorządowe, w wypadku zajęcia Polski przez hitlerowców, zobowiązani zostali do utrzymania i pełnienia możliwie najdłużej funkcji samorządowych dla dobra społeczeństwa i miasta. Burmistrz Cichecki ściśle się do tych wytycznych zastosował, pozostając na swoim stanowisku.

We wrześniu 1939 r., gdy rozpoczęła się wojna, harcerki wołomińskiej drużyny harcerskiej zaproponowały utworzenie szpitala polowego. Burmistrz Józef Cichecki projekt ten poparł i w tym celu przydzielił harcerkom budynek Szkoły Podstawowej nr 4. Szpital ten, na wezwanie burmistrza i harcerek, wyposażony został przez społeczeństwo i bardzo szybko zorganizowany. Łóżka i inne sprzęty szpitalne ofiarował pan Borys Wajman, właściciel fabryki łóżek znajdującej się przy torach kolejowych w Wołominie. Bieliznę, pościel i żywność dostarczyli obywatele miasta, kupcy i rzemieślnicy. Samorząd miejski pomagał w sprawach organizacyjnych i finansowo. Gdy 10 września Wołomin został zbombardowany i częściowo spalony przez hitlerowskie samoloty, szpital był w stanie przyjąć kilkudziesięciu ciężko rannych ludzi i udzielić im skutecznej pomocy. Doktor Zygmunt Siedlecki, mieszkaniec Wołomina, chirurg w szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie, stawił się natychmiast do pracy z własnymi narzędziami chirurgicznymi i w niezwykle ciężkich warunkach, przy świecach i lampach naftowych, wykonywał poważne i skomplikowane zabiegi, przy których obok wielu innych osób i harcerek pomagała i asystowała córka burmistrza Cicheckiego, Barbara – harcerka 2. Warszawskiej Drużyny Harcerskiej, oddelegowana na wypadek wojny przez władze harcerskie do współpracy z harcerkami w Wołominie.

Burmistrz Józef Cichecki osobiście wizytował szpital i w ramach możliwości magistratu organizował pomoc w zakresie zaopatrzenia szpitala w żywność, leki oraz w środki opatrunkowe.

Wołomin stał się miastem przyfrontowym, gdy niedaleka, bohaterska Warszawa walczyła, odpierając ataki przeważających sił hitlerowskich. Kiedy stolica zmuszona była skapitulować i cała Polska znalazła się pod okupacją, Niemcy w Wołominie ustanowili silny garnizon wojskowy z komendantem wojskowym miasta, który utrzymał dotychczasowe władze samorządowe miasta, zobowiązując je jednocześnie do pełnego podporządkowania się władzom niemieckim. Były to dla miasta, jego samorządu i mieszkańców niezwykle ciężkie i niebezpieczne czasy. W mieście zapanował głód, okupant zaprowadził racjonowanie, a raczej ograniczenie żywności na tzw. kartki. Ludzie byli prześladowani i więzieni. W mieście żyło wiele wdów i sierot po żołnierzach poległych w kampanii wrześniowej, wielu mężów i ojców pozostawało w niewoli. Tym tak bardzo poszkodowanym ludziom burmistrz Józef Cichecki nielegalnie, w świetle okupacyjnego prawa niemieckiego, przydzielał dodatkowo kartki żywnościowe, a ludziom poszukiwanym i ściganym przez Niemców wydawał nowe dokumenty na zmienione nazwiska lub zmieniał dotychczasowe meldunki, pomagając zagrożonym aresztowaniem w ukryciu się lub w ucieczce. Pewien lekarz wołomiński pochodzenia żydowskiego [doktor Zachariasz Frank] został przez burmistrza ukryty w jednym z warszawskich klasztorów, dzięki czemu przeżył likwidację getta wołomińskiego, okupację i doczekał zakończenia wojny.

W 1942 r. nastąpił dramatyczny dla burmistrza Józefa Cicheckiego nacisk niemieckich władz okupacyjnych, które żądały jego urzędowego współudziału w likwidacji getta żydowskiego (wcześniej J. Cichecki próbował nie dopuścić do utworzenia getta w Wołominie) i wywózce Polaków do Niemiec na przymusowe roboty. Na to burmistrz nie mógł się zgodzić. Potajemnie opuścił Wołomin i ukrywał się, zmieniając często miejsce pobytu. 26 stycznia 1943 r., podczas odwiedzin rodziny w Wołominie, został aresztowany przez Gestapo, oskarżony o działanie na szkodę państwa niemieckiego i osadzony w więzieniu na Pawiaku. Dzięki dowództwu Armii Krajowej obwodu „Rajski Ptak” i zaangażowaniu dużej sumy pieniędzy przekazanej Gestapo za pośrednictwem adwokata Niemca Wendorffa, inwalidy wojennego, który w walkach o Warszawę stracił rękę, mającego biuro adwokackie przy ulicy Wiejskiej w Warszawie i mającego prawo występowania w obronie Polaków oraz funkcjonariuszki Gestapo Emmy Flemming z Alei Szucha w Warszawie, udało się zmienić kwalifikację prawną oskarżenia Józefa Cicheckiego z działalności sabotażowej przeciwko państwu niemieckiemu na oskarżenie o przestępstwo gospodarczo – kryminalne. Dzięki temu zaistniała możliwość przeniesienia go z Pawiaka do więzienia mokotowskiego. W Sądzie Wojennym odbył się proces, w wyniku którego Józef Cichecki otrzymał wyrok ośmiu miesięcy więzienia. Po upływie tego czasu odzyskał wolność.

Po krótkiej regeneracji osłabionego więzieniem organizmu Józef Cichecki otworzył, wraz z synem Andrzejem, sklep papierniczy w Warszawie przy ulicy Sienkiewicza (koło Jasnej). Sklep zlokalizowany był w podziemiu wielopiętrowej kamienicy z wejściem od podwórza. Stał się on tajnym miejscem przygotowywania papieru gazetowego do druku biuletynu informacyjnego wydawanego przez AK Obwód „Rajski Ptak” w Wołominie i pisma konspiracyjnego „Na Przedpolu”, na druk którego papier był dostarczany z kolei przez sklep papierniczy prowadzony w Wołominie przy ulicy Przechodniej przez Wiesławę Cichecką i jej męża Mirona – najstarszego syna burmistrza Cicheckiego, żołnierzy AK pracujących w Biurze Informacji i Propagandy Sztabu i Obwodu „Rajski Ptak”. Papier, którego używano do druku „Biuletynu Informacyjnego” i „Na Przedpolu”, pochodził ze zorganizowanej kradzieży dokonywanej przez Polaków pracujących w drukarni „szmatławca niemieckiego” wydawanego w języku polskim pod nazwą „Nowy Kurier Warszawski”. Papier ten, który był w rolach szerokości 63 cm, w sklepie Józefa Cicheckiego przy ulicy Sienkiewicza był cięty na arkusze 61×86 cm na specjalnie do tego skonstruowanej maszynie bębnowej, pakowany w bele ponad 100 kg i już w tej formie oddawany do druku prasy podziemnej. Sklep prowadzony przez Józefa Cicheckiego i jego syna Andrzeja, był jednocześnie miejscem narad i zbiórek grup sabotażowych Kedywu warszawskiego. Mieścił się tam również magazyn broni używanej w akcjach Kedywu. Tam też spotykały się oddziały Kedywu po wykonanych akcjach.

Po wybuchu Powstania Warszawskiego i po bitwie pancernej, którą stoczyły armie sowiecka i niemiecka w rejonie Wołomina, Radzymina i Mińska Mazowieckiego, Niemcy po stracie Wołomina, który odzyskali po ciężkich walkach we wrześniu 1944 r., przystąpili do przymusowej ewakuacji mieszkańców Wołomina, pędząc ludzi piechotą na zachód. Ciężko chory wówczas Józef Cichecki wraz z rodziną został wypędzony z Wołomina i umieszczony w obozie zorganizowanym dla Polaków w Pruszkowie. Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności oraz staraniom córki Józefa Cicheckiego, Barbary, udało się uzyskać zwolnienie rodziny z obozu. Rodzina zamieszkała w Pruszkowie przy ulicy Drzymały, u kuzynki, Zdzisławy Michalskiej. Pomoc doktora Edwarda Steffena, przyjaciela Józefa Cicheckiego z okresu jego burmistrzowania w Pruszkowie umożliwiła mu powrót do zdrowia. Niestety, dorobek całego życia, pozostawiony w mieszkaniu w Wołominie przy ulicy Piłsudskiego, został rozgrabiony przez Niemców i Polaków.

Aby zapewnić rodzinie egzystencję l lutego 1945 r. Józef Cichecki podjął pracę w szpitalu w Pruszkowie jako intendent, a dnia 2 sierpnia 1945 r. rozpoczął pracę w wydziale handlu Urzędu Wojewódzkiego, znajdującego się wówczas w Aninie. 10 kwietnia 1953 r. przeszedł na emeryturę. Od 25 czerwca 1953 r. pracował na pół etatu w Wojewódzkiej Centrali Aptek w Warszawie. Po trzech miesiącach pracy ciężko zachorował i zmarł 7 listopada 1953 r. Został pochowany 11 listopada 1953 r. na cmentarzu w Pruszkowie.

Józef Cichecki był człowiekiem pracowitym, uczciwym, prawym i skromnym. Był człowiekiem wierzącym i religijnym. Był wielkim patriotą. Kochał ludzi i dla nich pracował. Żył bardzo skromnie, pod koniec życia mieszkał w Pruszkowie nie mając nawet własnego mieszkania.

W pogrzebie Józefa Cicheckiego wzięło udział wielu mieszkańców Pruszkowa, co można uznać za ich uznanie dla dokonań byłego burmistrza, który rządził tym miastem ponad 15 lat, oddając mu swoje najlepsze lata życia, wielki wysiłek i zaangażowanie. W czasie mszy św, pogrzebowej przemówienie wygłosił ks. kanonik Edward Tyszka, proboszcz parafii pw. św. Kazimierza, wielki przyjaciel Józefa Cicheckiego. Mówił ze łzami w oczach: „Panie Józefie! Polska powstała po zawieruchach i zniszczeniach wojennych, potrzebuje ludzi ofiarnych, kompetentnych, ludzi czynu, takich, jakim byłeś Ty! A Ty odszedłeś?!”

Autor wspomnienia Miron Cichecki (ur. 08.08.1914), syn Józefa, działacz społeczny i sportowy, w 2005 r. otrzymał Honorowe Obywatelstwo Wołomina. W uzasadnieniu uchwały podjętej przez Radę Miejską w Wołominie napisano: „Wykształcenie zdobył poprzez Gimnazjum im. Tomasza Zana w Pruszkowie, następnie Uniwesytet Warszawski (studia prawnicze), a w końcu szkołę podchorążych w Łucku. Brał udział w walce obronnej w 1939 r. i posiada piękną kartę czynnego żołnierza – oficera w okresie okupacji oraz w walkach wyzwoleńczych na szlaku od Warszawy do Berlina. Całe życie poświęcił działalności sportowej, zaczynając w czasach sprzed II wojny światowej od czynnego uprawiania sportu, po organizację ruchu sportowego, od okupacji aż po dzisiejsze czasy. Zawsze jest przy tym wzorem, kształtując młode charaktery sportowców. Historia sportu wołomińskiego jest zespolona z panem Mironem na stałe. Przeszedł kolejne szczeble działalności sportowej w „Huraganie”, pełniąc zawsze odpowiedzialne funkcje kierownicze, aż do funkcji prezesa klubu. Jego ukochane dziedziny sportu to lekka atletyka oraz piłka nożna. Był zawsze w pierwszej linii działaczy klubowych przyczyniając się do sukcesów zarówno sportowych jak i organizacyjnych. To m.in. dzięki jego staraniom mamy po dziś dzień zagospodarowane obiekty sportowe w Wołominie, które służyły rozwojowi wielu pokoleń sportowców i to zarówno zawodników jak i młodzieży szkolnej, potrzebującej zwykłego rozwoju w ramach tzw. kultury fizycznej. W uznaniu zasług dla Klubu Sportowego „Huragan” pan Miron Cichecki został uhonorowany w 1976 r. Tytułem Prezesa Honorowego WKS „Huragan”. Pan Miron jest także aktywnym samorządowcem. Był m.in. radnym miejskim w pierwszej demokratycznej kadencji w latach 1990-1994. Władze państwowe i sportowe w uznaniu zasług odznaczyły pana Mirona Cicheckiego Srebrnym Krzyżem Zasługi, Orderem Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Armii Krajowej, Złotą Odznaką Zasłużonego Działacza Kultury Fizycznej, Złotą Odznaką PZPN i WOZPN.”

Bibliografia

E. Barciszewska, Strzępy wspomnień (1), „Głos Powiatu”, 1999 nr 2; Idem, Strzępy wspomnień (2), „Głos Powiatu”, 1999 nr 3; Honorowi Obywatele Wołomina, „Fakty”, 2005 nr 8; Miron Cichecki. Wołomin – życiowy przystanek, (w:) A. K. Zych, Jest takie miejsce, jest taki kraj, t. 1, Wołomin [2005], s. 209-214; Wołomiński jubilat, „Fakty”, 2004 nr 15

2 Komentarzy

  1. Pingback: Doktor Zachariasz Frank (1890-1957) | dawny Wołomin

  2. Pingback: Leszek Stefan Podhorodecki (1934 – 2000) | dawny Wołomin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.