Czarny dzień okupacyjnego Wołomina

Jest w Warszawie miejsce ściśle związane z okupacyjnymi losami Wołomina. Położone jest ono u zbiegu ulic Puławskiej i Goworka, w okolicach niedawno wybudowanego biurowca. Tam właśnie 3 grudnia 1943 roku hitlerowcy dokonali egzekucji 100 osób, wśród których byli członkowie konspiracji aresztowani w Wołominie w dniu 6 listopada 1943 roku.

Ten listopadowy dzień na trwale zapisał się w historii naszego miasta. Wczesnym rankiem 6 listopada 1943 roku Wołomin został otoczony przez wojsko niemieckie a następnie podzielony na trzy kwartały, które zostały drobiazgowo sprawdzone. Przeprowadzono rewizje, aresztowano osoby kojarzone z pracą w konspiracji (należy dodać, że Niemcy posiadali bardzo dokładne informacje) innych zaś mieszkańców Wołomina zgromadzono na rynku (obecnie Plac 3 Maja) aby dokonać tzw. selekcji. Polegała ona na wybraniu osób, które można skierować na roboty do Rzeszy.

Tamte tragiczne chwile spróbujemy przywołać posiłkując się wspomnieniami jedynego człowieka, któremu udało się przechytrzyć Niemców.

Wacław Sikorski ps. „Strzelczyk”, kwatermistrz powiatu radzymińskiego Narodowych Sił Zbrojnych, tak zapamiętał dzień blokady (pisownia oryginalna, skróty – J.S.):

W dniu 12 listopada 1943 roku (autor wspomnień pomylił się o tydzień, rzeczywiście wydarzenia te miały miejsce 5 listopada – przyp. J.S.) przyjechałem do Wołomina odwiedzić żonę i dzieci, tej nocy była blokada Wołomina i o godzinie 2.30 rano zostałem aresztowany jako zakładnik; od godz. 3.00 do 9.00 stałem pod murem piwiarni przy ul. Moniuszki, gdzie oprócz mnie było jeszcze paru zakładników. Po godz. 10.00 przeprowadzeni zostaliśmy do podziemi w kinie. Ustawiono nas pod ścianami wewnątrz z założonymi rękami na karku. Było nas razem 32 zakładników, bito nas przy każdym poruszeniu wyzywając od świń komunistycznych…

Około godz. 13.00 byliśmy doprowadzeni do stolika po 3 aresztowanych, w celu pobrania od nas dowodów osobistych (kennkarty), które byty niszczone i wyrzucane – domyślaliśmy się co nas czeka (niszczenie dokumentów podczas aresztowania było stałym elementem, wskazującym na przewidzianą karę śmierci dla właściciela dokumentu – przyp. J.S.). W momencie dojścia mojej kolejności zjawił się gestapowiec Lange, komendant powiatu radzymińskiego; zwróciłem się więc do niego pokazując zaświadczenie wydane przez niego, że ja pracuję jako agronom rolny powiatu radzymińskiego. Po przeczytaniu zaświadczenia odprowadził mnie do grupy pracowników magistrackich Wołomina, których żandarmowi polecił odprowadzić do magistratu. Z magistratu uciekłem do piekarni Ob. Kakitka, gdzie ukryłem się w schowku na strychu. Po kilku godzinach byłem poszukiwany jako zakładnik figurujący na liście zakładników, ten sam Lange z żandarmerią otoczył mój dom, w którym mieszkałem i przeprowadził rewizję rabując co im się podobało; grożąc zastrzeleniem żonie, oświadczyli, że jeżeli się nie zgłoszę, żona moja zostanie aresztowana. Żona oświadczyła, że męża w nocy zabrała żandarmeria.

Po przyjściu do siebie, pobity, zostałem wywieziony do szpitala pod zmienionym nazwiskiem. Kuracja trwała około 3 miesiące. Po wyjściu ze szpitala ukrywałem się w Warszawie, utrzymując kontakty z Komorowem (k. Ostrowi Maz. – przyp. J.S.) i Wołominem.

Tak oto Wacław Sikorski skazany na pewną śmierć, dzięki nieświadomości Langego – ocalał. W przeciwnym wypadku „Strzelczyk” podzieliłby los pozostałych aresztowanych, którzy zostali straceni jako zakładnicy w ulicznej egzekucji.

Wśród nich byli: Henryk Rudziński ps. „Szarzyński”, dowódca komp. NSZ Władysław Laskowski ps. „Walentino”, żołnierz Akcji Specjalnej NSZ (odpowiednik Kedywu w AK) – Waldemar Gilski, żołnierz NSZ. Ponadto w wyniku kolejnych represji zostali pojmani a następnie zabici: Eugeniusz Majewski, dowódca AS NSZ Zdzisław Haberko, szef propagandy NSZ na powiat Radzymin Jan Hofman, aresztowany 22 lutego 1944 roku, następca Majewskiego na stanowisku dowódcy AS NSZ.

O wydarzeniach związanych z blokadą Wołomina dowiadujemy się również z meldunku z dnia 27 listopada 1943 r. jaki złożył dowódca Kedywu AK ppor. Stanisław Gajowniczek ps. „Radomski” swoim zwierzchnikom:

W ostatniej obławie w Wołominie złapano około 600 osób, dużo zwolniono, pewną ilość wzięto na Skaryszewską, 35 osób ogłoszono jako zakładników dla terenu powiatu radzymińskiego. Naszych ludzi nie wzięto.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.