Wacław Nowotny –  23.III.1904 – 23.IV.1985

Artykuł powstał dzięki Pani Danucie Dużyńskiej, która udostępniła wspomnienia Wacława Nowotnego i pamiątki rodzinne. Panu Ryszardowi Musiałowiczowi dziękuję za pomoc w poszukiwaniu materiałów.

W 2009 r. minęła 105-ta rocznica urodzin Wacława Nowotnego, technologa szkła, specjalisty w dziedzinie budowy pieców szklarskich, a przede wszystkim prekursora i inicjatora rozwoju przemysłu szklarskiego w powojennej Polsce oraz pedagoga i autora kilkudziesięciu podręczników fachowych z zakresu szklarstwa. W pamięci mieszkańców powiatu wołomińskiego Wacław Nowotny zapisał się jako współorganizator i długoletni pedagog Technikum Przemysłu Szklarskiego w Wołominie.

Przodkowie Wacława Nowotnego pochodzili z Moraw, z miejscowości Kvétna (dawne Blumenbach) koło miejscowości Valašské Meziřiči, gdzie związani byli z miejscową hutą szkła, należącą do austriackiego koncernu szklarskiego „Bracia Reich i S-ka” – właścicieli kilku hut w Cesarstwie Austro-Węgierskim. Praprapradziad Wacława z bratem byli w zakładzie hutnikami szkła. Następne pokolenia pełniły w tej hucie funkcję topiarzy przy piecach donicowych. Dziadek Wacława – Józef Nowotny, dzięki praktyce w innych hutach szkła oraz usilnej edukacji, został konstruktorem pieców szklarskich.[1]

W 1884 r. koncern „Bracia Reich” podjął decyzję o zakupie niewielkiej huty szkła w Zawierciu, na ziemiach ówczesnego Cesarstwa Rosyjskiego. Posiadanie własnej huty w tej części Europy pomagało ominąć bariery celne, a także wykorzystać dobrą infrastrukturę transportową, jaka panowała w tamtym regionie. Zarząd wysłał do rozbudowy huty w Zawierciu swoich najlepszych fachowców – głównie z Blumenbach. Wśród nich znalazł się także Józef Nowotny, który wraz z żoną i dwójką dzieci byli pierwszymi przedstawicielami rodziny Nowotnych na ziemiach polskich.

Józef Nowotny – dziadek Wacława, pobudował w hucie dwa piece donicowe, w których wytapiano szkła kolorowe i kryształowe. Produkcja huty „Zawiercie” zdobyła dużą popularność i uznanie międzynarodowe, szczególnie
w Rosji, gdzie wysyłane były duże transporty tych wyrobów. Niestety, po kilku latach pracy w Zawierciu, Józef Nowotny zmarł, pozostawiając rodzinę na łasce właścicieli huty.

Pomimo złej sławy kapitalizmu z przełomu wieków, dyrekcja firmy zajęła się osieroconą rodziną. Żona zmarłego Józefa rozpoczęła pracę w firmie na podrzędnym stanowisku, jednakże kilkunastoletni syn – także Józef (ojciec Wacława), został wysłany do Czech, aby kształcić się w tamtejszych szkołach szklarskich oraz dla odbycia praktyki w najlepszych hutach szkła kolorowego i kryształowego. Dzięki zdobytej wiedzy i umiejętnościom, młody Józef zaraz po powrocie do Zawiercia został kierownikiem technicznym huty.

W tym czasie Józef Nowotny ożenił się z Antoniną z Burghardtów, śląskich przedsiębiorców budowlanych z Zawiercia. W Zawierciu też w 1904 r. urodziło się pierwsze dziecko Józefa – Wacław. Kolejna czwórka przyszła na świat w Rosji. W 1907 r. rodzina Nowotnego przeniosła się bowiem do Rosji, gdzie Józef został kierownikiem huty szkła należącej do rodziny Nieczajew-Malcowów w Gusiu Chrustalnym w guberni włodzimierskiej.[2] Produkty tej huty – szkło barwne i kryształowe – znane były wówczas szeroko Europie. Józef Nowotny zyskał sobie tam opinię świetnego fachowca i znawcy zagadnienia, dlatego też wykorzystywano jego wiedzę i umiejętności podczas kontroli i konsultacji w innych hutach należących do koncernu Nieczajew-Malcowów.

Nowotny ceniony był jednak nie tylko przez zarząd huty w Gusiu. Za zgodą zarządu wyjeżdżał w dość dalekie podróże dla przeprowadzenia doradztwa w hutach nienależących do Nieczajew-Malcowa. Wacław Nowotny wspomina jedną z takich podróży na wschód. Ojciec zabrał go wówczas do zakładów nad Bajkałem oraz w okolicach Władywostoku. „Widziałem i poznałem niezmiernie [wiele – przyp. red.] ciekawych krajobrazów, krajów, miast i ludzi, przeważnie rasy żółtej: Chińczyków, Japończyków, Mandżurów, Mongołów i in. Ojciec za swą pracę doradczą oprócz dużych zysków materialnych (…) uzyskał wielkie uznanie i powiedziałbym nawet – sławę.”[3]

Po śmierci ostatniego przedstawiciela rodu Nieczajew-Malcow w 1914 r., huta szkła stała się własnością księcia Feliksa Feliksowicza Jusupowa, rosyjskiego arystokraty, znanego ze swojego niebotycznego majątku, przede wszystkim zaś z faktu, że był inicjatorem i wykonawcą zamachu na Rasputina. Odziedziczone huty nie stanowiły szczególnie ważnego elementu w ogromnym majątku Jusupowa, fakt ich przejęcia nie został nawet wspomniany w autobiografii księcia.[4] Prawdopodobnie dlatego też Jusupow nie poświęcał wiele czasu hutom, a kierownictwo pełnił w jego imieniu zarząd w Moskwie. Odwiedził jednak przedsiębiorstwo, gdzie zaaprobował dotychczasowe kierownictwo.

W pamięci Wacława Nowotnego zachowały się wspomnienia wakacji i przerw świątecznych, które – zgodnie z sugestią księcia Feliksa spędzał w jego pałacu w Moskwie. Dzięki uczestnictwu w organizowanych przez księcia przyjęciach – miał możliwość poznania moskiewskiej elity. Poza tym, kiedy w pałacu nie odbywały się żadne uroczystości, Wacław wraz z kamerdynerem księcia zwiedzał Moskwę.[5]

Od 1912 r. Wacław Nowotny mieszkał na stancji we Włodzimierzu u aptekarza Mickiewicza o polsko-litewskim pochodzeniu. Od tego roku bowiem rozpoczął naukę w realnej szkole w tym mieście. Nauka nie sprawiała mu większych problemów, szczególnie dobrze radził sobie z rosyjskim, fizyką i chemią. Rok 1917 i wybuch rewolucji w Rosji zmienił jednak zupełnie dotychczasowe życie Wacława. Zajęcia w szkole nie odbywały się, a uczniowie angażowani byli w akcje propagandowe. Sam Nowotny wspomina o przyjeździe do miasta Lenina oraz o osobistym spotkaniu z Dzierżyńskim. Dodatkowo trudna sytuacja materialna wymusiła na Wacławie decyzję o powrocie do rodziców do Gusia.

Pomimo wielkich zmian rewolucyjnych, Józef Nowotny nie został zwolniony ze swojego kierowniczego stanowiska w hucie. Co więcej, od wybuchu rewolucji musiał konsultować się tylko z miejscowym komitetem partii oraz samorządem huty, co dawało mu więcej możliwości. Jednak w momencie pojawienia się możliwości powrotu do kraju, w 1919 r. Nowotni wrócili do Polski.

Początkowo rodzina osiadła w Zawierciu, kiedy jednak okazało się, że nie ma tam odpowiednich warunków – Nowotni udali się do Polski centralnej. Wraz z bratem żony, Stanisławem Burghardtem, Józef Nowotny otworzył hutę szkła w Falenicy, gdzie produkowano szkło laboratoryjne, gospodarcze i ozdobne. W trakcie budowy huty i w początkowym okresie jej działalności rodzina mieszkała w Utracie, skąd młode pokolenie Nowotnych dojeżdżało do Warszawy do szkół.[6]  Tutaj również Wacław zaangażował się w harcerstwo i prowadził przez pewien czas drużynę. Historia piastowskiego harcerstwa rozpoczęła się w 1918 r. Wówczas z inicjatywy dh. Witolda Badowskiego w Piastowie utworzono terenowy zastęp 1 Pruszkowskiej Drużyny Harcerskiej. W 1919 r. Wacław Nowotny został zastępowym i przekształcił zastęp liczący kilkunastu harcerzy w 1 Utracką Drużynę Harcerską im. Stefana Czarnieckiego.[7]

W 1924 r. Wacław ukończył Gimnazjum im. Nawrockiego, a po zdaniu matury wstąpił na Wydział Chemii Politechniki Warszawskiej. Od 1927 r. uzupełniał wiadomości na Wydziale Szklarskim i Ceramicznym na uczelni Vysoka Technicka Škola w czeskiej Pradze. Do Polski wrócił na stałe w 1929 r. po półtorarocznej praktyce w czeskich hutach w Sudetach.[8] Po powrocie objął stanowisko kierownika produkcji w rodzinnej hucie w Falenicy.

Od lewej Wacław Nowotny, matka Antonina, ojciec Józef, brat Janusz (archiwum rodzinne Dużyńskich)

Kryzys lat trzydziestych spowodował upadek Huty Szkła „Falenica”. Zakład został zlicytowany, zaś rodzina Wacława przeniosła się do Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie Józef Nowotny rozpoczął pracę w Hucie „Hortensja”. Sam Wacław w latach trzydziestych pracował w kilku hutach, m. in. w Spółce Akcyjnej Polskie Huty Szkła w Krośnie (1931-1933), zaś przez następne dwa lata w Hucie Szkła „Irena” w Inowrocławiu. W dalszej kolejności przeniósł się
do Warszawy, gdzie do 1937 r. pracował jako doradca techniczny w zarządzie Huty Szkła „Vitrum” oraz podległym jej zakładzie produkcyjnym w Rokitnie na Polesiu. Rok przed wojną rozpoczął współpracę ze Spółką Wydawniczą  „Zjednoczenie” a także z Instytutem Naukowej Organizacji Pracy i Kierownictwa oraz z czasopismem „Przemysł Szklany”.[9]

Lata okupacji Wacław Nowotny spędził w Warszawie. Początkowo wraz z żoną prowadził sklep z artykułami szklanymi, następnie zatrudnił się w Wydawnictwie Polskim. W swoich wspomnieniach Nowotny mówi także o działalności w Armii Krajowej.  Ze względu na ciekawy materiał źródłowy, przytaczamy fragmenty jego wspomnień z tego okresu. Przytoczony materiał pozostaje w sprzeczności z niektórymi oficjalnymi przekazami, jak choćby podawaną przez Słownik biograficzny techników polskich przyczyną jego kalectwa.[10]

Pewnego dnia Porwac [pseudonim Nowotnego – przyp. red.] otrzymał tajny rozkaz Dowództwa, że zostaje przydzielony do Kedywu AK samodzielnego Oddziału “Okęcie”, pod dowództwem majora “Wysockiego” (Stanisława Babiarza). (…) Na razie roboty w tym zakresie nie było wiele, trzeba było tylko poznać szczegółowo ustalony rejon oraz rozmieszczenie w nim sił niemieckich. Na terenie oddziału znajdował się najważniejszy obiekt, którym było lotnisko, ewentualne zdobycie którego i utrzymanie dawało możność otrzymania pomocy. Lotnisko było więc obiektem najważniejszym.

Siły Oddziału Okęcie były zorganizowane w postaci pułku “Garłuch”. Porwac nie należał do pułku, gdyż został przydzielony nadal do Kedywu. Jednak kontaktował się z dowództwem pułku za pośrednictwem swego szefa, por. “Kuby”. (…)

Porwac został wezwany na ulicę Spiską, wraz z grupą innych oficerów AK. Tam mjr “Wysocki” wydał rozkaz wykonania ściśle określonych akcji bojowych na lotnisku, mających za zadanie sprowokowanie działalności niemieckich oddziałów ochronnych i za pomocą działań zaczepnych rozeznanie w rozmieszczeniu posterunków wojskowych. Po tej krótkiej lecz gwałtownej akcji grupy szturmowe miały wycofać się możliwie bez strat. Oświadczono przy tym, że zostało zorganizowane bardzo starannie wszechstronne ich zabezpieczenie, do którego zaangażowano niezbędne siły Obwodu, tak, aby nie dać Niemcom możliwości przechwycenia żadnego z naszych żołnierzy, nawet ewentualnego rannego lub zabitego. Była to akcja bardzo starannie przygotowana. Porozumiano się nawet z tramwajarzami, karetkami pogotowia, szpitalami, i lekarzami. (…) pomimo pewnych strat wśród atakujących lotnisko żołnierzy AK, w ręce niemieckie nie dostał się ani jeden z napastników, zaś Gestapo nie potrafiło wykryć, kto był sprawcą napadu. Było to bardzo trudne i wielostronne zadanie, ale wykonano je wspaniale.

O określonym czasie, w początku lutego 1944 r., w nocy, rozpoczęto tę akcję. Cały oddział dywersyjny składał się z czterech grup samodzielnych po 3 ludzi. Grupy te okrążyły w cichości lotnisko. W określonym czasie rozległ się wystrzał dowódcy całego oddziału, po czym poszczególne grupy przystąpiły do akcji – ogniowego ataku na posterunki niemieckie. Nie wszystkie te posterunki zachowały się jednakowo. Niektóre straciły orientację, ale niektóre odpowiedziały gwałtownym ogniem broni maszynowej, choć nie zawsze orientując się, z której strony i w jakiej liczbie uderzają napastnicy.

Grupa Porwaca napotkała wyjątkowo silny opór, może dlatego, że było to blisko wjazdu głównego. Sam Porwac został trafiony strzałami w kolano i biodro jednej nogi i stracił przytomność. Został natychmiast przeniesiony przez grupę ochronną w bezpieczne miejsce, wycofany z lotniska i po prowizorycznym opatrunku wstrzymującym krwotok, umieszczony w nocnym tramwaju z umówioną obsługą, która w określonym miejscu w śródmieściu, przy przystanku umieściła rannego pod kołami tramwaju, pozorując wypadek z winy pasażera skaczącego do ruszającego tramwaju, któremu zdjęto uprzednio opatrunek, aby znów krwawił. Natychmiast zjawiła się karetka pogotowia i zawiozła rannego do najbliższego szpitala na ul. Filtrowej, w którym personel był też z góry umówiony i odpowiednio przygotowany na taką możliwość. Chodziło wszystkim o ukrycie faktycznej przyczyny zranienia. Cała ta akcja udała się znakomicie, co trzeba zawdzięczać też porze głębokiej nocy i doskonale przeprowadzonej zmowie. Takie fakty zdarzały się zresztą w AK niejednokrotnie.

Oprócz Porwaca w akcji tej został ranny także jeszcze jeden z uczestników, ale rana była dość lekka, w ramię. Więc nieszczęście spotkało głównie Porwaca, któremu jednak następnie dopisało wyjątkowe szczęście. Przede wszystkim w wypadek tramwajowy uwierzyło bez zastrzeżeń Gestapo i policja, do czego pomogło też oświadczenie jednego z umówionych policjantów, który rzekomo był w pobliżu wypadku. Walnie przyczyniła się także legitymacja służbowa poszkodowanego, z poważnymi pieczęciami i podpisami.

Jednak rana Porwaca okazała się bardzo ciężka, w kolano bowiem trafiły dwie kule, z których jedna strzaskała staw kolanowy, zaś druga uszkodziła kość udową nad kolanem. Potrzebna była skomplikowana operacja nogi, ale i tu Porwac miał wielkie szczęście, bowiem trafił na wyśmienitego lekarza, który zresztą należał do AK, pełnił następnie cenną pomoc w Powstaniu, a w końcu udał się do znanego szpitala polowego w lasach pod Piotrkowem, gdzie przez dłuższy czas było silne zgrupowanie AK, tak silne, że Niemcy nie odważyli się wkraczać tam. Miał więc Porwac duże szczęście w swym wielkim nieszczęściu, bowiem utracił nogę, ale uratował życie.”[11]

Zaraz po zakończeniu wojny, w maju 1945 r., Wacław Nowotny rozpoczął pracę w przemyśle szklarskim. Powstało wówczas w Piotrkowie Trybunalskim pierwsze w Polsce Południowo-Zachodnie Zjednoczenie Przemysłu Szklarskiego. Nowotny objął tam stanowisko naczelnika wydziału techniczno-produkcyjnego. Po reorganizacji przemysłu szklarskiego w 1946 r., kiedy w Piotrkowie utworzono Północne Zjednoczenie Przemysłu Szklarskiego, Nowotny został jego dyrektorem technicznym.[12]

Kondycja polskiego przemysłu szklarskiego po wojnie była bardzo niepokojąca. Jednym z palących problemów była kwestia przejmowania i uruchamiania hut na Dolnym Śląsku. Wacław Nowotny położył wówczas nieocenione zasługi w odtwarzaniu i reorganizacji zakładów na Ziemiach Odzyskanych. Przyczyniał się także do ratowania przed zaborem mienia, kradzieżami i przywłaszczeniem wyposażenia i linii produkcyjnych przez wracających do Związku Radzieckiego żołnierzy Armii Czerwonej, co często związane było z ryzykownymi i niebezpiecznymi negocjacjami.

Po objęciu stanowiska dyrektora technicznego w PZPS w Piotrkowie Nowotny przyczynił się do rozwiązania wielu technicznych problemów, co często było odnotowywane nawet przez zagraniczną prasę fachową. Jednym z takich osiągnięć było bezprecedensowe wówczas opracowanie sposobów likwidacji skutków awarii nowo uruchamianego pieca wannowego do produkcji szkła okiennego w Hucie Szkła „Kara” w Piotrkowie. Nowotny stworzył również metodę remontów w ruchu pieców szklarskich. Dzięki jego koncepcji zmian w chemicznym składzie szkła, polegających na wprowadzeniu MgO, zwiększono produkcję o ¼ i zapewniono jej ciągłość.[13]  Nowotny opracował również innowacyjne metody hutniczego zdobienia szkła stołowego, artystycznego i oświetleniowego, a także rozszerzył paletę barw masy szklanej.

Kolejną kwestią był brak kadry w odtwarzanych zakładach. Przedwojenną kadrę techniczną i kierowniczą stanowili przeważnie cudzoziemcy, ponieważ większość poważniejszych hut należała do kapitału zagranicznego. Polscy technolodzy stanowili niewielki odsetek tej grupy, ponadto wielu z nich zginęło w czasie wojny. Dlatego też Wacław Nowotny, równolegle z pracą zawodową, zajął się tworzeniem programów szkoleniowych, opracowywaniem nieistniejącej dotąd w Polsce literatury naukowo-technicznej oraz konsolidacją kadry pedagogicznej.

W tym celu, wraz z innymi organizatorami przemysłu szklarskiego, Nowotny intensywnie dokształcał się, dzięki sprowadzanej zza granicy literaturze. Już w grudniu 1945 r. reaktywował wydawanie fachowego czasopisma „Przemysł Szklarski”.[14] W pracy tej wydatnie pomagała mu żona, Antonina, która zajęła się organizacją pracy w jednej z piotrkowskich poniemieckich drukarni oraz przez kilkadziesiąt lat pełniła funkcję sekretarza redakcji. Nowotny był redaktorem czasopisma do 1950 r., kiedy na mocy odgórnego nakazu zostało przejęte przez Redakcję Czasopism NOT. W nowym czasopiśmie, ukazującym się pod zmienionym tytułem „Szkło i Ceramika”, Nowotny przez 20 lat pełnił funkcję redaktora działu szkła.[15]

W tym samym czasie Nowotny rozpoczął także pracę nad tworzeniem literatury fachowej dla potrzeb szklarstwa. W swoim dorobku ma ponad 30 podręczników dotyczących technologii szkła i budowy pieców szklarskich. Był także współautorem wielu prac zbiorowych. Opracował „Encyklopedyczny słownik techniczny szklarski”, w którym umieścił około 2500 haseł. W czasopismach technicznych, także zagranicznych, zamieścił ponad 150 artykułów. Ponadto, na prośbę wydawnictw i instytucji naukowych, Wacław Nowotny był wielokrotnie recenzentem i opiniodawcą prac innych autorów.[16] Jego artykuły były częstokroć cytowane w polskiej i zagranicznej prasie fachowej. Był także autorem wielu programów nauczania technologii szkła oraz przedmiotów zawodowych dla zasadniczych szkół szklarskich o kierunku hutnictwo i zdobnictwo.

W maju 1948 r. Wacławowi Nowotnemu powierzono zadanie zorganizowania Biura Studiów i Projektów Przemysłu Szklarskiego. Siedziba BSiPPS początkowo znajdowała się w Piotrkowie, następnie została przeniesiona do Wołomina. Do marca 1950 r. Wacław Nowotny był dyrektorem instytucji, po nim przejął obowiązki Aleksander Dobrzański. Była to pierwsza tego typu instytucja w Polsce; ma w swoim dorobku wstępne dokumentacje rozbudowy i modernizacji 12 najważniejszych hut szkła. Nowotny stworzył wówczas m. in. całkowite projekty modernizacji i rozbudowy Huty Szkła „Ujście” i Huty Szkła „Irena” w Inowrocławiu. Opracował również projekt pieca wannowego przepływowego, będącego wówczas nowością w przemyśle szklarskim.[17] Po zespoleniu BSiPPS i Biura Projektów Przemysłu Lekkiego w Warszawie, w latach 1950-52, Wacław Nowotny został kierownikiem pracowni szkła.

Największą pasją Wacława Nowotnego była jednak praca pedagogiczna i to właśnie organizacji szklarskiego szkolnictwa zawodowego poświęcił się niemalże od momentu wyzwolenia. W latach 1946-48, przy Zjednoczeniu Przemysłu Szklarskiego w Piotrkowie zostały zorganizowane dwa kursy hutmistrzowskie. Ich celem było doraźne przeszkolenie kadry kierowniczej w hutach. Wacław Nowotny był wykładowcą i współorganizatorem tych kursów. Przez następne 4 lata, do 1951 roku, Nowotny pracował jako nauczyciel technologii szkła na Wydziale Szklarskim Państwowego Liceum Chemiczno-Ceramicznego w Warszawie.

Od 1951 do 1969 r., kiedy przeszedł na emeryturę, Wacław Nowotny pracował jako wykładowca technologii szkła w Technikum Przemysłu Szklarskiego w Wołominie. W 1951 roku bowiem, z inicjatywy inżyniera Aleksandra Dobrzańskiego, z którym Nowotny wielokrotnie przy różnych okazjach współpracował, w Wołominie powstało Technikum Przemysłu Szklarskiego, którego kadrę pedagogiczną stanowili pracownicy Biura Studiów i Projektów Przemysłu Szklarskiego. Szkoła była kontynuacją powstałego w 1948 r. Gimnazjum Przemysłowego Hutnictwa Szkła w Piotrkowie Trybunalskim. Funkcjonujące wołomińskie huty, złączone następnie w jedną, miały stanowić zaplecze techniczne szkoły.[18]

Praca pedagogiczna w Wołominie pochłonęła Nowotnego bez reszty. Na wniosek Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, Ministerstwo Przemysłu Lekkiego zaproponowało mu objęcie wykładów w katedrze technologii szkła na Wydziale Mineralnym, jednakże Nowotny nie przyjął tej propozycji. Po przeniesieniu Biura Projektów Przemysłu Lekkiego z Wołomina do Warszawy, Nowotny zrezygnował z pracy w biurze, pozostając tylko na etacie nauczyciela w technikum. Ze względu na pracę w szkole zrezygnował również z zaproponowanego mu przez prof. Feliksa Esse stanowiska kierownika Zakładu Szkła Instytutu Przemysłu Szkła i Ceramiki w Warszawie, wyjaśniając swoją decyzję w liście do profesora następująco: „(…) jestem bardzo zaabsorbowany dość rozgałęzionymi a koniecznymi pracami w szkolnictwie, nie pozostawiającymi do dyspozycji dostatecznej ilości czasu. Przejść zaś niepodzielnie na cały etat do pracy w Instytucie nie mogę w obecnych warunkach, ze względu zarówno na formalny, jak i moralny oraz uczuciowy stosunek mój do pracy w Technikum Szklarskim w Wołominie”.[19]

Uczniowie Wacława Nowotnego doskonale pamiętają sposób prowadzenia przez niego zajęć. Stanisław Witek przytacza dokładną metodę jego nauczania:

Generalnie wykłady odbywały się rzadko. Było to w przypadkach trudniejszych zagadnień. Najczęściej zajęcia przebiegały następująco. Profesor po wejściu do sali i zajęciu swego miejsca podawał temat i czas na przygotowanie referatu, np. 12 minut. Od tej chwili trwała praca nad tematem w zespołach. Zakres wiedzy konieczny do rozwiązania tematu trzeba było opanować samodzielnie z książki i innej literatury. Profesor tydzień wcześniej podawał tylko, że będzie to np. z działu “szkło kryształowe”.

Praca nad referatem w zespole odbywała się według następujących wytycznych, z którymi uczniowie zapoznawali się na początku roku:

Tok przygotowania do referatu:

  1. Ustalenie prawidłowego rozwiązania problemu – właściwej odpowiedzi na postawione pytanie.
  2. Opracowanie konspektu referatu na piśmie.
  3. Udzielenie wyjaśnień członkom zespołu (co było zadaniem majstra).

„Jeśli zespół był gotowy do referowania – wspomina dalej Stanisław Witek –  majster zgłaszał gotowość zespołu do referowania do dyżurnego. Po upływie 12 minut dyżurny przekazywał zgłoszenia do Profesora. Za zgłoszenie zespół dostawał „kropkę” w dzienniku. Wako wybierał referenta najczęściej z zespołu zgłoszonego, ale nie zawsze tak było. Wezwany referent wychodził do mównicy i głosił referat z konspektem w ręku.

 Konspekt ramowy:

  1. Zasady teoretyczne.
  2. Stosowane urządzenia i narzędzia.
  3. Technologia
  4. Organizacja pracy.
  5. Efekty jakościowe i ilościowe (wskaźniki techniczno – ekonomiczne).
  6. Krytyka – wnioski.
  7. Usprawnienia w tej dziedzinie.
  8. Perspektywy postępu technicznego.
Absolwenci z 1970 ze swoim wychowawcą W. Nowotnym (archiwum Krzysztofa Mazurka)

Referent po wygłoszeniu referatu siadał na miejsce, a Profesor dawał np. 5 minut na przygotowanie koreferatu, tzn. w zespołach zaczynała się praca nad oceną referatu. Ocena odbywała się według Kryteriów oceny referatu:

  1. Zakres referatu – wyczerpanie tematu (czy temat został wyczerpująco omówiony, wykazać co brakuje).
  2. Rzetelność wiadomości – prawidłowość podanych wiadomości (wykazać błędy).
  3. Dydaktyka – planowość, zrozumiałość, jasność, ilustracje.
  4. Dykcja – poprawność języka i efektowność wiadomości.
  5. Postawa – wygląd i zachowanie się.

I podobnie – jeśli zespół był gotowy do oceny referatu majster, zgłaszał to do dyżurnego. Zespół dostawał „kropkę”, a Profesor wzywał kogoś do koreferatu. Koreferent szedł do mównicy i oceniał referat. Po skończeniu siadał na miejsce. Od tej chwili każdy z uczniów mógł zgłosić do dyżurnego chęć zabrania głosu w dyskusji, za co dostawał „kropkę”. Dyżurny kolejno wzywał dyskutantów, którzy zabierali głos. Po wyczerpaniu dyskusji głos zabierał Profesor i oceniał referat i koreferat oraz odnosił się do niektórych głosów w dyskusji. Bardzo często były to oceny z humorem. Na koniec referent i koreferent dostawali oceny. Dyskutanci mieli „kropki”, jeśli zebrało się ich sporo, Profesor zamieniał to na ocenę. Jeśli zostało trochę czasu, był jakiś mały wykład np. z tego co będzie na następnych zajęciach.”

Roman Galant:

Sposób prowadzenia zajęć był tak nowatorski, że w trakcie roku szkolnego mieliśmy częste wizyty nauczycieli z innych szkół, aby doświadczenia Wacka można było przelać na inne szkoły. Twierdził, że ten sposób uczy dyskusji na tematy zawodowe i przygotowuje uczniów do zabierania głosu podczas narad produkcyjnych w zakładach pracy. Sposób prowadzenia zajęć przez Wacka należałoby przenieś do dzisiejszych szkół średnich. (…) Mnie osobiście Wackowy sposób prowadzenia zajęć nauczył swobodnego wypowiadania myśli.

Ryszard Musiałowicz:

Nasz profesor Nowotny (…) uczył wg wówczas nowej organizacji procesu nauczania w zespołach. Ten system nauczania narodził się w zachodniej Europie już w latach 20-tych ubiegłego wieku, ale był w zasadzie w ciągłym pionierskim poczynaniu, przynajmniej u nas. Dopiero wydana w 1958 r. w Polsce praca – książka „Aktywizacja procesu nauczania poprzez zespoły uczniowskie” pozwoliła naszemu profesorowi na większe rozwinięcie i sprawdzenie tego systemu. Jak wiemy i pamiętamy do dzisiaj, był to system spotykający się z entuzjazmem u nauczycieli (nie wszystkich – ponieważ wymagał częstego, czasem codziennego pracochłonnego przygotowania) i samych uczniów. Pozwalał na lekcje bardziej interesujące, przy których organizacji wszyscy pracowali bardzo wydajnie, znakomicie przyswajając podana wiedzę. System ten wprowadzany w tamtym czasie zakładał również wprowadzenie każdorazowo pierwiastków ówczesnego socjalistycznego ustroju, co nasz profesor zręcznie i zdecydowanie omijał, wykorzystując tylko konkretne praktyki pedagogiczne. O korzystaniu z tego rodzaju materiałów (zespoły uczniowskie) świadczy także książka autorstwa Barteckiego i Chabiora, wydana w 1963 r. z podpisem profesora: O nową organizacje procesu nauczania czyli – problemowe nauczanie w zespołach (…).[20]

Poza pracą zawodową Wacław Nowotny angażował się również w przedsięwzięcia społeczne. Od 1945 roku był członkiem Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Chemicznego. Działał również w sekcjach szkła w różnych stowarzyszeniach naukowo-technicznych. Za całokształt swych dokonań, w szczególności na rzecz przemysłu szklarskiego, został wybrany członkiem honorowym tej organizacji. Od 1952 r. należał także do Związku Nauczycielstwa Polskiego. Zasługi Wacława Nowotnego, szczególnie dla rozwoju przemysłu szklarskiego, zostały uhonorowane wieloma odznaczeniami związkowymi oraz państwowymi, m. in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Złotą Odznaką Honorową Naczelnej Organizacji Technicznej.[21]

Wacław Nowotny przejawiał zdolności i zainteresowania także w kierunkach nie związanych z przemysłem chemicznym. Zapewne nie jest ogólnie wiadome, że Nowotny miał zdolności artystyczne i malował pejzaże. Zaraz po wojnie wraz z siostrą Jadwigą założył nawet zakład malowanego szkła „Jawa”, gdzie malowali obrazy na szkle z motywami bajkowymi, wazony i pudernice.[22] Ciekawostką może być także informacja o nagrodzie, jaką Wacław Nowotny otrzymał w marcu 1963 r. w dziedzinie również dość dalekiej przemysłowi szklarskiemu. Odebrał wówczas wyróżnienie oraz dyplom i nagrodę pieniężną w konkursie tygodnika „Polityka” na pamiętnik inżynierów za pracę p.t. „Most na szkle”. Swoje literackie umiejętności wykorzystywał także zamieszczając sporadycznie w „Przemyśle Szklarskim” humorystyczne relacje wydarzeń z hut szkła w stylu popularnego w swoim czasie Wiecha-Wiecheckiego.

Wacław Nowotny zmarł 23.IV.1985 r. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Wołominie.

W pamięci swoich uczniów i współpracowników zapisał się jako twórca przemysłu szklarskiego i zaangażowany pedagog, który często powtarzał i wierzył w to, że „szkło ma serce”.

Wybrane pozycje autorstwa Wacława Nowotnego:

  • Piece. Topienie szkła, Warszawa 1955, Budownictwo i Architektura
  • Szkła barwne, Warszawa 1958, Arkady
  • Podstawy technologii szkła, 1: Warszawa 1959,
    cz. 2: Warszawa 1966, Państwowe Wydawnictwa Szkolnictwa Zawodowego
  • Technologia szkła, t. I-III, Warszawa 1961, Państwowe Wydawnictwo Szkolnictwa Zawodowego
  • Technologia szkła, 1: Warszawa 1981, cz. 2: Warszawa 1986, WSiP
  • Technologia zdobienia szkła, Warszawa 1978, WSiP
  • Technologia zdobienia szkła. Podręcznik dla Zasadniczej Szkoły Zawodowej, Warszawa 1985, WSiP
  • Zdobienie szkła, Warszawa 1964, Arkady
  • Technologia szkieł gospodarczych, 1: Warszawa 1973, cz. 2: Warszawa 1974, cz. 3: Warszawa 1975, Państwowe Wydawnictwa Szkolnictwa Zawodowego
  • Surowce szklarskie i sporządzanie zestawu, Warszawa 1954, Budownictwo i Architektura
  • Wykańczanie wyrobów szklanych, Warszawa 1956, Budownictwo i Architektura
  • Odprężanie wyrobów szklanych, Warszawa 1956, Budownictwo i Architektura
  • Technologia szkła, praca zbiorowa, Arkady 1972
  • Piece szklarskie, współautorstwo z Alojzym Hilgertnerem, Warszawa 1978, WSiP
  • Piece Szklarskie, współautorstwo z Alojzym Hilgertnerem, Warszawa 1985, WSiP
  • Piece szklarskie, współautorstwo z Leonem Chabowskim, Warszawa 1966, Państwowe Wydawnictwo Szkolnictwa Zawodowego

Przypisy:

  • [1] W. Nowotny, Rodzina hutników szklarzy, mszps, archiwum rodzinne Dużyńskich, s. 1.
  • [2] Rodzina Malcowów, a potem Nieczajew-Malcowów posiadała huty od XVII w. i doprowadziła przedsiębiorstwo i samo miasto do dużej prosperity. Produkcja kryształu w Gusiu trwa do dziś.
  • [3] W. Nowotny, Życie hutnika szkła /1904-1984/, mszps, archiwum rodzinne Dużyńskich, s. 5.
  • [4] F. Youssoupoff, Lost Splendor. The Amazing memoirs of the man who killed Rasputin, New York 2005.
  • [5] W. Nowotny, Rodzina hutników szklarzy…, dz. cyt., s. 5.
  • [6] W. Nowotny, Życie hutnika szkła /1904-1984/, dz. cyt., s. 5-6.
  • [7] http://pl.wikipedia.org/wiki/Hufiec_ZHP_Piast%C3%B3w
  • [8] Słownik biograficzny techników polskich, red. A. Jakubowska, z. 1, Warszawa 1989, s. 130.
  • [9] Tamże.
  • [10] Słownik… podaje, jakoby Wacław Nowotny stracił nogę wyskakując z tramwaju podczas ucieczki przed łapanką. Informacja ta miała być podawana przez samego Nowotnego, najpierw dla ochrony przed Gestapo, później przed ewentualnymi represjami ze strony polskiej władzy powojennej.
  • [11] W. Nowotny, Porwac. Opowieść, mszps, archiwum rodzinne Dużyńskich, s. 6-7.
  • [12] Słownik biograficzny techników polskich, dz. cyt., s. 130.
  • [13] W. Nowotny, Udokumentowany opis działalności, mszps, archiwum rodzinne Dużyńskich, s. 2-3; Słownik biograficzny techników polskich, dz. cyt., s. 130.
  • [14] Miesięcznik początkowo wychodził pod tytułem „Przemysł Szklany”, jako kontynuacja przedwojennego periodyku.
  • [15] W. Nowotny, Druga połowa życia, [w:] „Szkło i Ceramika”, nr 5/2003, s. 31.
  • [16] W. Nowotny, Udokumentowany opis działalności, dz. cyt., s. 3-4;  Słownik biograficzny techników polskich, dz. cyt., s. 130.
  • [17] Słownik biograficzny wychowanków politechniki kijowskiej, red.
    J. Fuksa, t. XVIII, Wrocław 2007, s. 9; W. Nowotny, Udokumentowany opis działalności…, dz. cyt., s. 2-4.
  • [18] W. Nowotny, Druga połowa życia, dz. cyt., s. 31.
  • [19] W. Nowotny, Udokumentowany opis działalności, dz. cyt., s. 18.
  • [20] Wszystkie wspomnienia uczniów Wacława Nowotnego pochodzą ze strony http://nasza-klasa.pl/school/59473/forum/31?page=3.
  • [21] W. Nowotny, Udokumentowany opis działalności, dz. cyt., s. 6; Słownik biograficzny techników polskich, dz. cyt., s. 131.
  • [22] Informacje od pani Danuty Dużyńskiej.

Studia i Materiały do dziejów Powiatu Wołomińskiego
rok 2009, nr 5

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.