Drugie opisanie Wołomina

Ferdynand Hoesick (1867-1941)

„Wakacje w roku 1879, 1880 i 1882-gim spędziłem na wsi, w Wołominie, na prawym brzegu Wisły, o 16 wiorst od Warszawy, tuż przy pierwszej stacji kolei warszawsko-petersburskiej. Wołomin był to majątek starych Ehestädtów, dzierżawiony przez ich zięcia a mojego wuja, Gustawa Granzowa, stale przez nas „wujaszkiem Guciem” nazywanym. Czym Mickuny dla Słowackiego, a Szafarnia dla Chopina, tym dla mnie był Wołomin; a jeżeli wieś polska jako najczystszy, najbardziej lechicki wytwór obyczaju polskiego, jako rdzennie polskie środowisko i otoczenie, dające możność ciągłego i bezpośredniego stykania się z ludem, nie może pozostać bez silnego wpływu na serdeczne przywiązanie się do ziemi rodzinnej, do ojczyzny, to w moim życiu odegrał tę rolę Wołomin. Z Wołomina mam najwięcej wspomnień wiejskich; to była wieś, która we mnie urobiła wyobrażenie o wsi polskiej, o jej poezji, o polskim i mazowieckim krajobrazie, o ludzie polskim, o życiu na wsi, zarówno we dworze, jak w czworaku, wśród zabudowań dworskich, jak w zagrodzie włościańskiej, w karczmie i na plebanii, na targu lub na odpuście, w lecie podczas żniw lub w zimie podczas sanny. O wszystkim tym nabrałem rzetelnego pojęcia dopiero w Wołominie.”

Ten fragment wspomnień pochodzi z wydanego w Krakowie w 1935 r. pamiętnika, zatytułowanego „Dom rodzicielski”, którego autorem jest Ferdynand Hoesick – literat, historyk literatury, księgarz i wydawca. Opisany przez niego, „odległy o jakieś tysiąc kroków od stacji”, dwór i majątek Wołomin należały wówczas do Alberta i Emilii Ehestädtów.

Albert Ehestädt był Niemcem, w Wołominie zajmował się ogrodnictwem. W Warszawie miał wytwórnię pierników. Zajęty interesami w stolicy, dzierżawił wołomiński majątek swojemu zięciowi Gustawowi Granzowowi, zwanemu w rodzinie „wujaszkiem Guciem”. Właśnie do wujostwa Guciów przyjeżdżał w dzieciństwie, wraz z rodzicami, Ferdynand Hoesick. Gustaw Granzow był bowiem bratem jego matki, Matyldy.

Granzowowie

Rodzina Granzowów pochodziła z Węgier, gdzie „ongiś zasiadali nawet w sejmach”. W XVIII w. przenieśli się w okolice Szczecina. Pradziadek Ferdynanda Hoesicka był w Szczecinie pastorem, a jeden z jego synów – Fryderyk (12.11.1799-28.01.1860) wyrósł na zdolnego budowniczego. Kształcił się w Berlinie. Ukończył wyższą szkołę przy tamtejszym muzeum. Nauki pobierał u ówczesnego pierwszego architekta pruskiego Karla Fridricha Schinkla. Po studiach pracował jako majster w Petersburgu, m.in. przy słynnym Pałacu Zimowym oraz przy budowie fortów. Do Polski przyjechał około 1825 r. W Opinogórze wzniósł kościół i przebudował dwór dla Wincentego hrabiego Krasińskiego. Dzięki rekomendacji hrabiego pracował potem przy budowie twierdzy w Modlinie, stawiał pałac w Skierniewicach, a w Warszawie – kolumnadę Pałacu Saskiego, restaurował katakumby w Katedrze św. Jana, wieżę zamkową i Salę Kolumnową na Zamku Królewskim. Był budowniczym pałacu Zamoyskich, hotelu Europejskiego, kościołów: św. Karola Boromeusza, Wszystkich Świętych na pl. Grzybowskim, św. Anny w Wilanowie oraz trybuny na torze wyścigowym, cyrku dla Renza, domu Lewenberga, a także własnego domu na rogu ulic Jerozolimskiej i Kruczej, słynnego z kręconych schodów.

W 1829 r. Fryderyk Granzow ożenił się z Amalią Moeschke (08.11.1809-sierpień 1880). Amalia pochodziła z Torunia. Jej ojciec był pierwszym skrzypkiem w orkiestrze Teatru Narodowego w Berlinie. Urodziła Fryderykowi dwanaścioro dzieci: Marię, Amalię, Fryderykę (zmarły w dzieciństwie), Adolfa (1830), Kazimierza (1932), Gustawa (1839) – dzierżawcę Wołomina, Joachima (1837), Fryderyka (1844), Emilię (1833), Augustę, Matyldę (28.01.1848 – 20.10.1889) – matkę Ferdynanda Hoesicka, i Józefę.

Fryderyk Granzow był wychowany w otoczeniu niemieckim. Kiedy przyjechał do Polski nie znał ani jednego polskiego słowa, z robotnikami na budowach rozmawiał przez tłumacza. Nigdy nie nauczył się języka polskiego, ale dzieci wychowywał już w duchu polskim. Kształcił je w polskich szkołach, a kiedy synowie Adolf i Kazimierz wyjechali na naukę do Hamburga, musieli na nowo uczyć się języka ojczystego swojego ojca.

W 1867 r. jedna z najmłodszych córek Fryderyka i Amalii – Maria Matylda wyszła za mąż za Ferdynanda Wilhelma Hoesicka (25.11.1835-26.11.1900), właściciela księgarni w Warszawie. Ślub odbył się w kościele ewangelicko-augsburskim na ulicy Królewskiej. Zamieszkali przy ulicy Senatorskiej 8, na pierwszym piętrze, w lewej oficynie dawnego pałacu Małachowskich i w tym domu przyszedł na świat ich jedyny syn Ferdynand.

Matylda była, jak na tamte czasy, kobietą wykształconą, władała kilkoma językami, grała na fortepianie. Ukończyła pensję pani Nehr przy ulicy Elektoralnej, gdzie wykładał m. in. Stanisław Jachowicz. Została wychowana w religii ewangelickiej.

Hoesickowie

Rodzina Hösicków pochodziła z Niemiec, z Westfalii. W końcu XVIII w. w miasteczku Löwen koło Kassel mieszkał pradziadek autora pamiętnika – Ferdynand, ożeniony z Franciszką Dümpel. Ich syn, Franciszek Józef (12.11.1802-15.11.1874), jako 16-letni chłopiec opuścił Löwen i przeniósł się do Pickelsheim. Zaczął kształcić się w rzemiośle stolarskim. Po czterech latach praktyki, młodego czeladnika przyjęto do cechu stolarzy. W wieku 20 lat przeniósł się do Düsseldorfu, gdzie pracował jako stolarz. Około 1825 r. z Düsseldorfu, pieszo przez Niemcy, przywędrował do Warszawy. Pracował w zakładach stolarskich. Ożenił się w 1829 r. z Elżbietą Göhrke (20.10.1802-06.01.1859), szynkarką z Królewca. Byli katolikami. Mieli sześcioro dzieci, z których pozostały córki – Julia i Natalia oraz syn – Ferdynand Wilhelm. Inne dzieci zmarły.

Młodego Ferdynanda Wilhelma rodzice zamierzali oddać na praktykę do warszawskiej piernikarni Alberta Ehestädta. Ostatecznie, dzięki starannemu wykształceniu, został księgarzem i wydawcą.

Na letnisku w Wołominie

Jako dziecko Ferdynand Hoesick przyjeżdżał z rodzicami do Wołomina i przed rokiem 1879. Co roku, na święto Trzech Króli, Gustaw Granzow zapraszał całą rodzinę. Po uroczystym obiedzie jeżdżono w stronę lasu i na zamarznięte łąki, „gdzie młodzież używała ślizgawki”, starsi natomiast rozgrzewali się „wołomińskim petercymentem” (tj. ponczem, przygotowanym według przepisu przywiezionego przez Gustawa Granzowa ze Szwecji). Wieczorami w salonie przygrywała do tańca orkiestra żydowska z Radzymina. Posilano się przy obfitym bufecie, a mężczyźni grali w karty do późna w nocy.

Na dłuższe wakacje do Wołomina Ferdynand Hoesick przyjechał, kiedy miał 12 lat i uczęszczał już do gimnazjum.

„Latem w Wołominie żyło się życiem wiejskim: na tle sianokosów, żniw, polowań, grzybobrań, kąpieli.” W dni powszednie wujostwo Granzowowie zajęci byli żmudną i ciężką pracą w polu i w gospodarstwie. Za to w niedziele dwór ożywał. Przyjeżdżali goście, przede wszystkim krewni i znajomi Ehestädtów: rodziny mieszczan i przemysłowców warszawskich – Glacknerów, Hilknerów („pani Hilkner – wdowa po kupcu żelaznym na Krakowskim Przedmieściu”), Thielów („Mania Thiel – córka znanego piekarza na Nowym Świecie”), Pfeiffrów, pani Schroter – późniejsza Robertowa Hersowa, babka Amalia Granzow, Emilia i Aleksander Temlerowie oraz Klementyna i Kazimierz Granzowowie.

Aleksander Temler – właściciel firmy garbarskiej „Temler i Szwede” był ożeniony z Emilią Granzow, starszą siostrą Matyldy. Z ich dziećmi łączyła Ferynanda Hoesicka serdeczna przyjaźń. Razem z Aleksandrem (Olesiem) Granzowem, synem Gustawa, całe dnie spędzali na zabawie na wsi. Opiekowała się nimi wówczas bona, pani Wentzke, „patriotka niemiecka i do tego wielbicielka Bismarcka”.

Kazimierz Granzow (1832-1912) – znany budowniczy i przemysłowiec, założył w 1866 r. w Kawęcznie cegielnię, jedną z największych w Królestwie Polskim. Jego żona – Klementyna z Temlerów – „córka warszawskiego szewca niemieckiego pochodzenia”, razem z Aleksandrem Temlerem, trzymała do chrztu Ferdynanda Hoesicka. W czasie pobytu w Rzymie przyjaźniła się z rzeźbiarzem Teodorem Rygierem (1841-1913), stryjem pierwszego męża Zofii Nałkowskiej, Leona Rygiera. Mieszkali przy ul. Królewskiej 16 w Warszawie, gdzie mieli okazały dom zbudowany według projektu arch. Witolda Lanciego.

Wśród zapraszanych gości byli także mieszkańcy Wołomina: naczelnik stacji Liedtke – „Kurlandczyk, który doskonale grał na harmonii”, Moskal Ryżow – „który choć ożeniony z Rosjanką, w domu rozmawiał z dziećmi po polsku” i telegrafista Roman Paliński z bratem – „Polacy i katolicy”.

Oddawano się bardziej wyszukanym rozrywkom niż w zimie. Rankiem całe towarzystwo jechało do kościoła w Kobyłce. Po południu wyprawiano się wozami drabiniastymi i konno do lasu, na podwieczorek i na grzyby. Panowie często jeździli na łowy na Białe Błota. Polowali na dzikie kaczki, kuropatwy, jastrzębie, bekasy i oczywiście raczyli się „wołomińskim petercymentem”. Przewodził Albert Ehestädt, nazywany „wujaszkiem Albertem” – najstarszy syn Alberta i Emilii, „utracjusz i birbant”, który przez kilkanaście lat mieszkał w Ameryce, dokąd zmuszony był uciekać przed wierzycielami i gdzie prowadził awanturniczy żywot jako ochotnik w wojsku meksykańskim.

Wieczorami, Matylda Hoesickowa grała na fortepianie. Śpiewano pieśni francuskie, włoskie, a także polskie i patriotyczne, „bo choć na stacji nie brakło żandarma, to jednak było to poczciwe człeczysko, nie budzące żadnej obawy”. W pogodne dni po kolacji mały Ferdynand czytał na głos na werandzie dla całej rodziny.

Ostatni pobyt w Wołominie

W 1885 r. Ferdynand Hoesick po raz ostatni spędził, wraz z rodzicami, lato w wołomińskim dworze. W czasie tych wakacji dużo pracował. Zajmowała go już literatura i pisał w Wołominie rozmaite szkice literackie oraz powieść pt. „Dwaj przyjaciele”. Na uwagę zasługuje też okolicznościowa powiastka „Na letnim mieszkaniu”, gdzie „wiernie sportretował całe towarzystwo wołomińskie”.

Dwa lata później, w 1887 r. wujostwo Granzowowie sprzedali majątek i przenieśli się do Warszawy. Kupili piekarnię przy ulicy Elektoralnej. Z Wołomina zatrzymali tylko mały folwark, „po drugiej stronie plantu kolejowego”, Wołominek, gdzie Gustaw Granzow wystawił dworek. Z czasem i Wołominek uległ parcelacji „na sposób amerykański, wskutek inicjatywy Aleksandra (Olesia) Granzowa, gdy wrócił z Ameryki”.

Wtedy Ferdynand Hoesick – senior także nabył w Wołominie dwie parcele po 10 000 łokci kwadratowych, które później odziedziczył jego syn.

Życie

Ferdynand Józef Hoesick urodził się 16 października 1867 r. Pochodził ze spolszczonej niemieckiej rodziny (dziadkowie Granzow i Hösick byli Niemcami), ze strony matki – wyznania ewangelicko-augsburskiego, a ze strony ojca – wyznania katolickiego. Został ochrzczony w kościele ewangelickim. Ukończył realne gimnazjum rosyjskie, ale nauki pobierał także w domu. Języka i literatury polskiej uczył go Adam Krasiński. Studiował na Wydziale Handlowym Politechniki w Rydze (w latach 1884-1886) i w Heidelbergu (1886-1887). Wiosną 1888 r. wyjechał na studia do Krakowa. Na Uniwersytecie Jagiellońskim był słuchaczem Stanisława Tarnowskiego, który wykładał historię literatury. W Krakowie zaprzyjaźnił się ze środowiskiem artystycznym Młodej Polski, m.in. z rodzinami Tetmajerów i Żeleńskich. Dzięki znakomitej sytuacji finansowej ojca dużo podróżował po Europie. Rok 1890 spędził w Paryżu jako student Sorbony. W 1902 r. ożenił się z Zofią Lewental, córką najbogatszego ówczesnego warszawskiego księgarza i wydawcy. Przyjął wtedy katolicyzm, aby móc wejść do niedawno ochrzczonej rodziny Lewentalów. Wkrótce stał się głównym spadkobiercą interesów teścia, m. in. w 1924 r. objął redakcję naczelną „Kuriera Warszawskiego”, którego współwłaścicielem był Francieszek Salezy (Samuel) Lewental. Majątek teścia pozwolił mu na rozszerzenie i ożywienie działalności własnej księgarni odziedziczonej po ojcu w 1900 r. Niestety, rodowa księgarnia Hoesicków przy ullicy Senatorskiej 22, w 1913 r. przeszła w ręce innych właścicieli, a w 1941 r. została zlikwidowana przez Niemców. Od 1905 r. Ferdynand Hoesick wraz z rodziną mieszkał w Krakowie. Zmarł w Warszawie po długiej chorobie 12 kwietnia 1941 r.

Grób rodziny Hoesicków znajduje się na cmentarzu Powązkowskim (kwatera 156 rząd 5 miejsce 17). Na skromnym, nieco zmurszałym, obelisku z piaskowca widnieją imiona: babki – Elżbiety z Göhrków oraz Franciszka Józefa (dziadka), Ferdynanda Wilhelma (ojca) i Ferdynanda Józefa (syna) Hoesicków.

Twórczość

Dorobek książkowy Ferdynanda Hoesicka, poza wspomnianym już pamiętnikiem pt. „Dom rodzinny”, obejmuje ponad 50 pozycji. Pisał opowiadania, artykuły i rozprawy, powieści, wspomnienia z podróży i wielkie monografie, m. in. „Juliusz Słowacki (biografia)” – 1897, „Miłość w życiu Zygmunta Krasińskiego” – 1899, „Ignacy Krasicki” – 1900, „Sienkiewicz jako felietonista” – 1901, „Chopin (życie i twórczość)” – 1904-1911, „Stanisław Tarnowski” – 1906, „Siła fatalna poezji Słowackiego” – 1910, „Adam Asnyk” – 1916, „Sienkiewicz i Wyspiański” – 1918, „Tatry i Zakopane” – 1920, „Goethe i najpiękniejsze dni w jego życiu” – 1931. W 1937 r. za działalność na polu literatury otrzymał Złoty Wawrzyn Polskiej Akademii Literatury. W tym czasie wśród członków PAL przyznających tę nagrodę zasiadała także Zofia Nałkowska.

Bibliografia

PSB…….; F. Hoesick, Powieść mojego życia. Dom rodzicielski, t. 1, Wrocław 1959, s. 252-263, 340-342; W poszukiwaniu śladów niemieckich osadników w powiecie wołomińskim, praca zbiorowa pod red. B. Lewickiej i M. Rozbickiej, Ząbki 2003; Encyklopedia Warszawy, Warszawa 1994, s. 260; L. Podhorodecki, Ferdynand Hoesick ? piewca Wołomina sprzed 120 lat, „Wieści Podwarszawskie”, 2000 nr 15-17; U. Szliłow, Willa Granzowa ? smutny epilog dawnej świetności, „Moja Gazeta Regionalna”, 2007 nr 8.

Marzena Kubacz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.