Wieś Marki miała w 1880 r. zaledwie stu mieszkańców. Niebawem upatrzył ją sobie na miejsce fabryki przybyły z Anglii Briggs. Na korzyść lokalizacji zakładu przemawiała bliskość Warszawy, warszawsko-petersburskiej linii kolejowej, drogi do Białegostoku, cegielni w Ząbkach, nadmiar taniej siły roboczej w regionie, niskie ceny żywności i surowców w okolicach. Fabryka Spółki Briggs i Posselt wzniesiona została w szybkim tempie w latach 1883-1884. W 1885 r. zatrudniała już 551 pracowników, tj. pięciokrotnie więcej niż miały dotąd całe Marki.

Zakład powiązany był kapitałowo i organizacyjnie z firmą J. Briggs and CO w Bradford w Anglii, stamtąd sprowadzał też maszyny przędzalnicze. Współwłaściciel przędzalni wełny czesankowej w Markach, Ernest Posselt, w 1898 r. stał się też współwłaścicielem Rosyjsko-Włoskiego Towarzystwa Akcyjnego Wyrobów Włókienniczych w Warszawie, powstałego siłami kapitału miejscowego i włoskiego. Po kilku latach zrezygnował ze spółki z Briggsem i zajął się wyłącznie tym drugim przedsiębiorstwem. Natomiast do spółki przystąpił młodszy z braci Briggsów.

Zakład rozwijał się dynamicznie. Sprowadzał wełnę z Rosji, Argentyny i Australii, swoje wyroby sprzedawał na chłonnym rynku rosyjskim i w Królestwie Polskim. W 1896 r. zatrudniał aż 1700 pracowników, jego produkcja dawała wartość 3 min rubli. Według raportu naczelnika powiatu warszawskiego A. von Brikena do gubernatora warszawskiego N. Medema z 9 czerwca 1889 r. fabryka w Markach pod względem liczby zatrudnionych zajmowała drugie miejsce w okręgu warszawskim i miała pełne zatrudnienie. Dla porównania, cały przemysł powiatu radzymińskiego miał w 1898 r. tylko cztery małe zakłady zatrudniające w sumie 26 pracowników. Marki należały wówczas do gminy Bródno i do powiatu warszawskiego.

Budując fabrykę bracia Briggs przyczynili i do powstania miasta. Wznieśli dla swoich pracowników osiedle mieszkaniowe, zorganizowali służbę medyczną i kasę chorych (1883), szkoły i ochronki (ówczesne przedszkola) dla dzieci robotników, zbudowali drogi i ulice. Przede wszystkim jednak zapewnili pracę ludziom z biednego i przeludnionego naszego regionu, pomogli im zdobyć kwalifikacje zawodowe, a zarazem byli ich wyzyskiwaczami, a kapitalizm przełomu XIX i XX w. był bezwzględny i okrutny. Najlepiej ukazał go Andrzej Wajda w znakomitym filmie „Ziemia Obiecana” na podstawie powieści Władysława Reymonta. Ten sugestywny obraz został uznany za najlepszy film polski okresu powojennego.

Dzień pracy w fabryce Briggsów wynosił 11,5 godziny, płace były niskie, wahały się od 4 do 15 rubli miesięcznie, w zależności od stażu pracy, kwalifikacji zawodowych i zajmowanego stanowiska.  Robotnicy często uskarżali się na warunki pracy, na niskie płace, bezzasadne kary, okrutne i poniżające traktowanie ich przez majstrów, na częste przypadki bicia. Dokument z 15 czerwca 1893 r. zawiera cały szereg skarg i próśb robotników w Markach. Wymienia też ich nazwiska. Oto one: Kazimierz Gajczuk, Marianna Jaworska, Jan Sokołowski, Aleksander Konstantynowicz, Stefan Aniołkiewicz, Michał Grzybowski, Julian Nalepkowicz, Józef Dąbrowski, Aleksander Kenig, Józefa Bieńkowska, Józef Kaliszewski, Anna Ślesicka, Ewa Hajn, Piotr Cieślak, Teodor Fichtman, Ludwik Otocki, Julian Czajkowski, Paweł Trojanowski, Lucyna Rutkowska, Emilia Burcel, Piotr Sałanowski, Marcjanna Mańkowska, Antoni Głowacki, Jan Gier, Stanisław Baliszewski, Stanisława Rutkowska, Anna Wiśniewska, Rudolf Kepper i Cecylia Grzegorzewska.

Wykaz ten jest ciekawy pod względem socjologicznym. Wynika z niego, że większość skarżących ma nazwiska szlacheckie. Mazowsze znane było od późnego średniowiecza z wielkiej liczby drobnej, biednej szlachty, stanowiącej tu aż 20 do 25 proc. ogółu mieszkańców. Przemiany kapitalistyczne w XIX w., a także represje zaborców za udział w powstaniach narodowych spowodowały ruinę tej szlachty. Za walkę w 1830-1831 r. i w 1863-1864 r. władze carskie skonfiskowały jej dobra ziemskie, folwarki, pozbawiły praw szlacheckich. Reforma uwłaszczeniowa z 1864 r. pozbawiła szlachtę pańszczyźnianej siły roboczej chłopów. W nowych warunkach społeczno-gospodarczych zdegradowana szlachta przenosiła się do miast, podejmowała pracę w warsztatach rzemieślniczych i w fabrykach. Ponieważ stanowiła warstwę bardziej uświadomioną narodowo i politycznie, czołową siłę powstań listopadowego i styczniowego, wnosiła w szeregi robotników ducha buntu i walki, organizowała ruch robotniczy, pierwsze partie proletariackie, strajki i wystąpienia. W wykazie tym nie widać nazwisk żydowskich, chociaż Żydzi stanowili wówczas znaczny procent ogółu robotników na ziemiach polskich. Nasuwa się stąd wniosek, że robotnicy mareccy byli w przeważającej mierze Polakami i to w dodatku o rodowodzie szlacheckim. Natomiast nadzór inżynieryjno-techniczny składał się z Anglików, Niemców i Polaków.

W tym czasie na ziemiach zaboru rosyjskiego działały w podziemiu pierwsze polskie partie robotnicze: Proletariat (L. Waryński), następnie PPS (J. Piłsudski, S. Wojciechowski, B. Limanowski) i SDKP (R. Luksemburg, F. Dzierżyński, J. Marchlewski). Działalność ich ujawniła się i w Markach. Już w 1891 r. w pobliskiej Strudze odbyło się pierwsze zebranie nielegalnego Związku Robotników Polskich, który przystąpił później do SDKP. 7 sierpnia 1894 r. zapadły wyroki od kilku miesięcy do dwóch lat więzienia i nadzór policyjny na chłopów z polskiego Zegrza, oskarżanych o nielegalną działalność polityczną, Andrzeja Dutczaka, Jana Wójcickiego, Franciszka Ratyńskiego ich towarzyszy. W 1894 r. wybuchł w Markach pierwszy strajk kierowany przez Socjal-Demokrację Królestwa Polskiego. Według raportu naczelnika straży ziemskiej powiatu radzymińskiego W. Rosińskiego do naczelnika powiatu radzymińskiego P. Macedońskiego (Rosjanina, sądząc po nazwisku) z 20 kwietnia 1894 r., w Markach znaleziono odezwy pierwszomajowe, skierowane do robotników. Mianowicie niejaki Czesław Łagowski z Radzymina zeznał, że do jego ojca przybyli z Marek Czajkowski i Kostrzewski z dwoma egzemplarzami takiej odezwy. Jeden egzemplarz Łagowski przekazał żandarmom rosyjskim.

Wezwania nie pozostały bez echa. 1 maja 1894 r. robotnicy świętowali w Markach swój dzień. SDKP miała tu dość silną komórkę, liczącą zapewne kilkunastu członków, należących do organizacji warszawskiej, kolportującą tajną prasę partyjną. W 1895 r. 1 maja był w Markach spokojny. Dopiero w 1899 r. znowu doszło do strajku. Prawdopodobnie miał on związek z pogarszającą się koniunkturą na wyroby wełniane w latach 1899-1900, gdy z powodu łagodnych zim radykalnie spadła sprzedaż produkcji z Marek, a w ślad za tym nastąpiły zwolnienia części robotników z pracy. Wybuch wojny rosyjsko-japońskiej w 1904 r. spowodował wzrost zamówień na potrzeby wojska, co poprawiło koniunkturę i stan zatrudnienia w fabryce. W rok później podczas rewolucji w Rosji iw Królestwie Polskim w całej pełni ujawniły się konflikty społeczne w fabryce mareckiej.

Podstawowe opracowania:

  • Źródła do dziejów klasy robotniczej na ziemiach polskich. oprac. zbior. pod redakcją N. Gąsiorowskiej-Grabowskiej, t I-lll, Warszawa 1962-1971
  • B. Radlak, SDKPiL w latach 1893-1904, Warszawa 1979.
  • W. Puś, Przemysł włókienniczy Królestwa Polskiego w latach 1870-1900, Acta Uniwersitais Lodziensis. Nauki Humanistyczno- Społeczne, seria 1, nr 5, 1976.

Wieści Podwarszawskie
nr 28, 1998

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.