Budowa w trakcie wielkiej wojny

Budowa kościoła ruszyła pełną parą. Pracami kierował Michał Filipowicz z Międzyrzecza. Tymczasem nad światem zawisło złowrogie widmo wielkiej wojny. Wiosną 1914 roku ogłoszono powszechną mobilizację. Europa przypominała beczkę pełną prochu. Wybuch był kwestią chwili. W dokumentach parafialnych zachowały się odezwy do Polaków i informacje, jakie tuż przed wybuchem wojny oraz w jej trakcie zobowiązany był czytać wiernym proboszcz Wacław Koskowski.

W sierpniu 1914 r., parafianie wysłuchali odezwy głównodowodzącego wojskami rosyjskimi wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza do Polaków:

„Polacy! Wybiła godzina, w której marzenie święte ojców waszych i dziadów może się urzeczywistnić. Półtora wieku temu żywe ciało Polski rozszarpane zostało na kawałki, lecz dusza jej nie umarła. Żyła ona nadzieją, iż nadejdzie godzina zmartwychwstania narodu Polskiego i jego pogodzenia się braterskiego z Wielką Rosją. Wojska rosyjskie niosą wam błogą wieść tego pogodzenia. Niech znikną granice, które rozdzieliły na kawałki naród Polski! Niech złączy się on w jedną całość pod berłem cesarza rosyjskiego! Pod berłem tem odrodzi się Polska, wolna pod względem swej wiary, języka i samorządu […]”.

Karabin na rusztowaniu niedokończonej wieży

Mimo wojny zdecydowano kontynuować prace nad budową świątyni. Tymczasem w sierpniu 1915 r., wojska niemieckie zajęły Warszawę, oczywiście na samej stolicy nie poprzestając. Wycofujące się oddziały rosyjskie otoczyły niedokończoną budowlę w Postoliskach. Na rusztowaniu budowanej wieży ustawiono karabiny maszynowe. Stąd rozpościerał się idealny widok na okolicę. Rosjanie szykowali się do solidnej obrony a ich oficerowie twierdzili, że wznoszony kościół poważnie ucierpi przy niechybnej wymianie ognia. Opatrzność chciała inaczej. Wojsko rosyjskie wycofało się z Postolisk w nieładzie, popłochu i bez walki. Był 6 sierpnia 1915 roku. Wycofując się Rosjanie zniszczyli tory i urządzenia kolejowe.

Podczas frontowej zawieruchy w Postoliskach pojawił się mały, acz dobrze uzbrojony oddział Kozaków. Mołojcy zrabowali trzy kościelne dzwony. Ich dowódca zostawił księdzu Koskowskiemu dokument potwierdzający ich zarekwirowanie. Nic nie warty świstek. Dzwony nigdy już nie wróciły do parafii.

Germańskie porządki

Niemcy wprowadzili swoje porządki. 6 października 1915 r., dziekan radzymiński informował w liście do proboszcza Koskowskiego:

„ […] Arcybiskup otrzymał od Naczelnika Zarządu Cywilnego prośbę o podanie do wiadomości duchowieństwu rozporządzenie zakazujące odprawiania w kościołach modłów za Cesarzów, Cesarsko – Rosyjską Rodzinę, zwycięstwo rosyjskiego oręża, nabożeństw z okazji urodzin i imienin cesarza i jego rodziny […]”.

Budowę świątyni dalej kontynuowano, choć niemieckie władze okupacyjne zakazały wzniesienia wieży na planowaną wysokość. Wprowadzili zmiany w administracji naszej okolicy. W 1916 roku teren parafii Postoliska został przyłączony do powiatu mińskiego. Rok później powołano do życia nową gminę z siedzibą w Tłuszczu. Wiązało się to z niemałym zamieszaniem. Dotychczas podatek na rzecz nowej świątyni zbierał wójt gminy Międzyleś. W nowej sytuacji, gdy ogromna część jego gminy w tym same Postoliska zostały połączone z Tłuszczem, urażony zapewne wójt zaniechał pobierania wiadomej składki. Sprawę jednak udało się dzięki energiczności proboszcza Koskowskiego szybko wyjaśnić.

Im Wielka Wojna trwała dłużej, tym żołnierze niemieccy dopuszczali się w naszej okolicy coraz większych grabieży. Mnożyły się rewizje i rekwizycje. Ludność dotkliwie odczuła konfiskatę bydła, koni, i żywności. Do bezczelnej rekwizycji doszło też w starym, drewnianym postoliskim kościele. Zachował się dokument sporządzony przez proboszcza Koskowskiego opisujący to zdarzenie::

„Dnia 11 marca 1918 r., o godzinie 12. w obecności członków dozoru kościelnego Jakuba Kaski, Leona Dzięcioła, organisty Mateusza Kura, pomimo sprzeciwu miejscowego proboszcza, trzech żołnierzy zarekwirowało z organów kościoła piszczałki, sztuk 21 […]

Świątynia pokoju

Najważniejsze prace przy budowie kościoła w Postoliskach wykonano w roku 1918 czyli w roku końca I wojny światowej oraz odzyskania przez Polskę niepodległości. To, że biednej i wiejskiej parafii udało się mimo straszliwej dziejowej zawieruchy wybudować potężny neogotycki kościół budziło niekryty podziw. Duchowieństwo archidiecezji warszawskiej nazwało go więc „świątynią pokoju”. Wieść o budowie rozchodziła się szybko dochodząc nawet do najzaszczytniejszych hierarchów w kraju. W kwietniu 1919 r. gruchnęła wiadomość, że Postoliska chce odwiedzić sam prymas Aleksander Kakowski. Proboszcz parafii zadecydował o ekstremalnym przyspieszeniu prac nad wykończeniem nowego kościoła tak, aby za miesiąc umożliwić jego konsekrację. Od Świąt Wielkanocnych do 25 maja trzydziestu parafian nie opuszczało placu budowy. Ze względu na całkowitą niedostępność posadzki terakotowej, na podłogę świątyni wylano cement. Wykonano szereg prac przy wykończeniu. Na potrzeby konsekracji powstał tymczasowy ołtarz a ze starej, drewnianej świątyni przeniesiono dwa barokowe ołtarze boczne, ambonę, chrzcielnicę i organy. W ciągu tylko miesiąca parafianie wykonali balustradę przed prezbiterium oraz schody na chór i loże. Przed głównym wejściem do kościoła ułożono schody z granitu. Uporządkowywano teren, wyrównano cmentarz, zasypano doły po wapnie. Wszystko w miesiąc.

Aż wreszcie nadszedł upragniony dzień konsekracji…

goniec tłuszczański
11 kwietnia 2017

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.