Historia wołomińskiej siatkówki – lata 1961-1964

Po odejściu z funkcji trenera Borysa Tokarskiego, trenerem siatkarzy Huraganu od września 1962 został pptk mgr Wiesław Piotrowski, z którym jego podopieczni osiągali największe sukcesy. A tak o trenerze Piotrowskim pisała ówczesna prasa:

Olbrzymią rolę w walce o wejście do I ligi odegrał trener wołomińskich siatkarzy mgr Wiesław Piotrowski. Kiedy przyszedł do Wołomina wiedział, że czeka go żmudna i ciężka „orka”. Dzięki systematycznej, pełnej poświęceń pracy, wprowadzeniu żelaznej dyscypliny potrafił osiągnąć cel zamierzony. Wiesław Piotrowski jest postacią ogólnie znaną w światku siatkarskim. Absolwent AWF, były reprezentant Polski. Siatkówkę uprawia ponad 22 lata. Dzięki magicznym sztuczkom, jakich dokonywał na boisku, dzięki doprowadzonemu do perfekcji wyszkoleniu technicznemu zyskał miano „FAKIR”. W pracy trenerskiej miał i ma b. poważne osiągnięcia. Prowadził w ligowych bojach i Lotnika, był trenerem Kadry Narodowej.

Tak po latach swoje przyjście do Huraganu wspomina Wiesław Piotrowski:

Wówczas nad „pisanie” przedkładałem działanie. Lata to zamierzchłe. Przyszli do mnie śp. Jan Sasin i Zgryf, chociaż grali razem w Wojskowym Klubie Sportowym „Lotnik”, gdzie byłem drugim trenerem – prosili, czy bym nie zechciał poprowadzić ich zespołu Huraganu z Wołomina. Przystałem na tę propozycję i się zaczęło. Muszę przyznać, że zespół pod względem fizycznym nie był imponujący ale… Właśnie to „ale” doprowadziło chłopców do I ligi. Ich zaangażowanie, podporządkowanie się, myślę że ciężkiemu jak na tamte czasy reżimowi treningowemu i wiara, że dojdziemy do celu, to walory, które musiały dać i dały efekt.

Chyba jako pierwszy zespół w lidze rozpoczął treningi siłowe ze sztangą. Zajęcia były prowadzone cztery razy w tygodniu, nieraz pięć, nie mówiąc o rozgrywkach.

Szli chłopcy jak prawdziwe tornado przez wszelkiego rodzaju rozgrywki. Pierwszym poważnym sygnałem, że będziemy groźni dla najlepszych, były Mistrzostwa Związków Zawodowych w Zabrzu. Tam spotkaliśmy się z naszymi, nie oddając im pola i tylko przypadek, słabszy dzień sędziego, który nota bene mnie przeprosił, co również uczynił przedstawiciel Polskiego Związku Piłki Siatkowej p. Krotkiewski, nie pozwoliło chłopcom wykazać wszystkich walorów w walce o finał.

Prawdę mówiąc to teraz zastanawiam się nie raz jak oni to wszystko pogodzili, a więc treningi, mecze i pracę, a ta ostatnia była traktowana poważnie, gdyż bez mała cały zespół to dyrektorzy lub samodzielni pracodawcy. Zapewne odbywało się to kosztem ich życia rodzinnego.

I taka jest prawda o wysokim sporcie tamtych lat. Dużo by można przekazać młodym, ale życie to nie słońce, które stoi w miejscu, lecz prze do przodu i zmienia wszystko. Ale zawsze, w każdych warunkach bezcenne walory chłopców z tamtych lat – zaangażowanie, wiara w ustalony program i zwycięstwo będą w wybijającymi się i bezcennymi składnikami powodzenia i wszystkich wyników teraz i w przyszłości, nie tylko w sporcie.

W sezonie rozgrywkowym 1961/1962 Huragan zdobył wicemistrzostwo ligi terytorialnej, co dało mu prawo ubiegania się o awans do I ligi.

W turnieju finałowym w Krakowie startowało dwanaście zespołów. Po zakończeniu turnieju tabela grypy „A” rozgrywek eliminacyjnych o wejście do ekstraklasy siatkówki mężczyzn ukształtowała się następująco:

  1. Korona Kraków 9:1
  2. Chełmiec Wałbrzych 8:2
  3. AZS Gdańsk 8:2
  4. Unia Gorzów 6:4
  5. Huragan Wołomin 5:5
  6. Gryf Toruń 5:5
  7. Avia Świdnik 3:7
  8. Gwardia Białystok 3:7
  9. Stal Stalowa Wola 2:8
  10. Odra Wrocław 2:8
  11. Wawel Kraków 2:8

Awans do I ligi uzyskały drużyny które zajęły w tabeli trzy pierwsze miejsca. Siatkarzom Huraganu pozostały jeszcze do rozegrania dwa mecze eliminacyjne, ale nawet przy wygraniu tych spotkań, nie zdołaliby uzyskać tyle punktów, aby zapewniły im miejsce w ekstraklasie.

Barw Huraganu bronili: Albin Pyrzanowski, Jan Sasin, Jan Wiszniewski, Marek Okniński, Janusz Krzemiński, Zbigniew Herbik, Tadeusz Pindelski, Włodzimierz Żelezik, Roman Nowicki, Feliks Okraszewski.

Dzień 8 października 1962 r. to wielkie wydarzenie siatkarskie w Wołominie. W hali miejscowego Ośrodka Sportu i Rekreacji rozegrane zostało spotkanie siatkarskie reprezentacja narodowa Włoch – reprezentacja Mazowsza (jeżeli sobie dobrze przypominam reprezentacja Włoch jechała wtedy na Mistrzostwa Europy do Moskwy). Z siatkarzy Huraganu barw Mazowsza bronili: Albin Pyrzanowski, Jan Sasin, Marek Okniński, Jan Wiszniewski, Tadeusz Pindelski i Włodzimierz Żelezik.

Spotkanie wygrała reprezentacja narodowa Włoch 3:1 w poszczególnych setach (15:12, 15:5, 12:15, 15:11). Jak wynika z liczb nie było to spotkanie jednostronne, a był nawet moment, kiedy zanosiło się na sensację. Przy stanie 2:1 dla Włochów rozpoczął się set czwarty, bardzo niekorzystnie dla włoskiej reprezentacji, od samego początku kilkoma punktami prowadziła reprezentacja Mazowsza, a kibice już szykowali się na piąty set. Jednak przy stanie 10:7 dla Mazowsza Włosi poderwali się do walki i ostatecznie wygrali czwartego seta, a tym samym całe spotkanie. Najlepszymi zawodnikami w reprezentacji Mazowsza byli Albin Pyrzanowski i Jan Sasin. Oczywiście obaj z Huraganu Wołomin.

Jaki był doping w czasie meczu i jaki entuzjazm – mimo przegranej – po meczu tego opisać się nie da. Na takim spotkaniu trzeba być. W tym miejscu pozwolę sobie na osobistą refleksję pomeczową, bo to się pamięta. Gdy wychodziłem na mecz, umówiliśmy się z żoną, że na tak zwaną spóźnioną obiado-kolację będzie nadziewana kaczka. Wracałem do domu ze śp. Bogdanem Jastrzębskim „Śmieją” – piłkarzem. Podekscytowani atmosfera meczu wstąpiliśmy na ul. Sienkiewicza do restauracji potocznie zwanej „Chata za wsią”, aby to odpowiednio uczcić. Zabrało nam to około godziny. Gdy wszedłem do domu oprócz dymu nie widziałem nic. Zacząłem otwierać okna. Sąsiedzi z huckiego drewniaka krzyknęli: u Mazurków się pali. Żona oczywiście kaczkę nadziała, włożyła do prodiża; prodiż włączyła przy tapczanie, położyła się i zasnęła. Z kaczki zostały żużelki, z obiado-kolacji nici.

Siatkarze Huraganu nie popuścili. W sezonie rozgrywkowym 1962/63 zdobyli wicemistrzostwo ligi terytorialnej i znowu mieli prawo ubiegania się o awans do ekstraklasy. Czy tym razem się uda? Do tego czasu zdobyli 13 tytułów mistrza województwa, 2 Federacji Kolejarz, do której klub należał, liczne starty za granicą, mecze z reprezentacją francuskich kolejarzy, reprezentacją narodową Włoch, weszli do II ligi.

Począwszy od połowy lipca 1963 r. siatkarze intensywnie przygotowywali się do rozgrywek w II lidze eliminacji o awans do ekstraklasy. Zespół trenował pod kierownictwem mgr. Wiesława Piotrowskiego (a jak trzeba to zawodnika na boisku) w hali WOSiR. Wreszcie po wielu latach tułaczki trenowali u siebie w Wołominie. Była duża jasna hala (jak na tamte czasy), były szatnie i była ciepła woda. Przez wiele lat musieli trenować w sąsiedniej Zielonce, Rembertowie, niekiedy nawet w Żyrardowie.

Latem tegoż roku wyjechali na zgrupowanie kondycyjne do Rucianego. Celem zgrupowania zgodnie z założeniami trenera było przede wszystkim wyrobienie u zawodników sprawności i siły, a po powrocie do Wołomina zespół pracował nad taktyką i techniką. Zaplanowano również kilka sparingów z zespołem kadry narodowej przebywającej w tym czasie na zgrupowaniu w Wołominie. Ponadto rozegrano mecze towarzyskie z takimi drużynami jak Legia, Warszawianka i AZS AWF – czołówka I ligi.

W kwietniu 1964 r. w Kielcach odbyły się pierwsze eliminacje o awans do ekstraklasy. Siatkarze Huraganu wygrali eliminacje i awansowali do dalszych rozgrywek. (Nie jestem w posiadaniu dokładnych wyników).

W dniach od 17 do 21 czerwca 1964 r. w łódzkim Pałacu Sportowym toczyły się zacięte walki finałowego turnieju Centralnej Spartakiady XX-lecia w siatkówce drużyn męskich. Była to walka ośmiu zespołów wyłonionych droga eliminacji od najniższego szczebla. Grali najlepsi z najlepszych, a wśród nich Huragan Wołomin. Po pięciodniowych zmaganiach tak przedstawiała się końcowa tabela turnieju:

  1. Gwardia Wrocław
  2. Pogoń Szczecin
  3. Wawel Kraków
  4. AZS AWF
  5. GKS Katowice
  6. Wybrzeże Gdańsk
  7. Huragan Wołomin
  8. AZS Łódź

Z zespołów, które zajęły miejsca od 5 – 8 na słowa uznania zasłużył Huragan Wołomin, który potrafił nawiązać równorzędną walkę z silniejszymi od siebie przeciwnikami, przegrywając po dramatycznej walce ze zwycięzcą tego turnieju wrocławską Gwardią 2:3. Huragan miał najlepszych zawodników w Janie Sasinie, Albinie Pyrzanowskim, Janie Wiszniewskim, Marku Oknińskim. Zespół swą ambitną walką zyskał sobie sympatię łódzkiej widowni. Tak komentowała ten turniej lokalna prasa: Nadszedł wreszcie czas, na który tyle lat czekało społeczeństwo Wołomina, zawodnicy, kibice i sympatycy siatkówki. Po pięciodniowym pełnym napięcia i niespodzianek turnieju, zakończył się w Poznaniu finał rozgrywek o awans do I ligi siatkówki mężczyzn.

Wspaniały sukces odnieśli siatkarze Huraganu, którzy wraz GKS Katowice i AZS Lublin wywalczyli prawo gry w ekstraklasie. Walka nie była łatwa. Na starcie poznańskiego turnieju stanęło obok Huraganu sześć doświadczonych zespołów wyłonionych w eliminacjach spośród 24 najlepszych drużyn. Awans mogły uzyskać tylko trzy zespoły.

Ostateczna kolejność:

  • 1.2. Huragan Wołomin 4:1 14:6
    GKS Katowice 4:1 14:6
  • 3. AZS Lublin 4:1 12:7
  • 4. Hutnik Nowa Huta 2:3 9:11
  • 5. AZS Kraków 1:4 5:14
  • 6. AZS Warszawa 0:5 5:15

Siatkarze Huraganu, wielokrotni mistrzowie Mazowsza po wielu latach niepowodzeń, bezskutecznych bojów o miejsce w ekstraklasie, osiągnęli wreszcie upragniony cel.

Awans wywalczyli: Jan Sasin, Marek Okniński, Jan Suski, Roman Nowak, Jerzy Staroń, Albin Pyrzanowski, Jan Wiszniewski, Janusz Krzemiński, Zbigniew Herbik, Tadeusz Michalski.

Dziesiątka siatkarzy Huraganu prowadzona przez mgr ppłk Wiesława Piotrowskiego sprawiła wszystkim kibicom Wołomina i Mazowsza wspaniały prezent.

Aby tradycji stało się zadość – kierownik sekcji Jerzy Cudny spalił kapelusz na szczęście. A tak o tym wydarzeniu pisał jeden ze znanych w tamtych czasach redaktorów „Sportowca” Krzysztof Blauth w artykule pt. „Huragan w samo południe”, zamieszczonym w „Sportowcu” nr 50 z dnia 8.12.1964 r. Cytat ze wstępu:

Jest za piętnaście dwunasta. Centrum miasta jak wymarłe, tylko ul. Warszawska i równoległymi do niej ulicami, środkiem jezdni, ciągną, w stronę stadionu grupki ludzi, niektórzy zwłaszcza młodsi, gestykulują zawzięcie, zaperzeni, podekscytowani. Postronny obserwator z powodzi słów wyławia najczęściej jedno – Huragan. O dwunastej walczy bowiem pierwszoligowy beniaminek 20-tysięcznego miasteczka – KS Huragan. Dzięki siatkarzom to miasteczko Wołomin stanęło obok Warszawy, Katowic, Gdańska, Szczecina, Krakowa!

Społeczeństwo Wołomina wraz z kibicami zgotowali swoim pupilom z okazji awansu do ekstraklasy gorące, wręcz żywiołowe przyjęcie.

1 Komentarz

  1. Pingback: Historia wołomińskiej siatkówki – lata 1961-1964 | WWL Media

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.