Pierwsze lata 

Na początku XX w. mała dotąd wieś Wołomin zaczęła szybko przekształcać się w osadę miejską. Głównym czynnikiem miastotwórczym była uruchomiona już w 1862 r. linia kolejowa ze stacją Wołomin oraz powstała w drugiej połowie 1905 r. huta szkła Wołomin, własność kapitału żydowskiego, a konkretnie Szlamy Kona. Zakład ten natychmiast stał się największym przedsiębiorstwem przemysłowym Wołomina. Pozostał takim do feralnego dlań 1999 roku. Otwarcie huty ściągnęło do pracy w Wołominie setki ludzi z okolicy, przybyłych tu wraz z rodzinami. W pobliżu jej powstały domy mieszkalne dla robotników, zachowane do dzisiaj przy ulicach Wileńskiej, Mickiewicza i 6 Września. W tamtych czasach domy murowane były symbolem nowoczesności, dzisiaj te pozbawione elementarnych wygód zabudowania zamieniły się w typowe slamsy miejskie, straszące swoim wyglądem. 

Huta miała początkowo charakter międzynarodowy. Robotnicy byli Polakami bądź Żydami, nadzór techniczny i dyrekcja – Żydami lub Niemcami. Od początku robotnicy huty wykazali znaczną bojowość i podatność na hasła socjalistyczne, głoszone przez partie proletariackie Królestwa Polskiego: Polską Partię Socjalistyczną (której czołowym działaczem był wtedy Józef Piłsudski), żydowski Bund i Socjaldemokrację Królestwa Polskiego i Litwy. W czasie rewolucji 1905-1907 r. w Rosji i Królestwie Polskim, 19 października 1906 r. zastrajkowało w hucie 15 mistrzów i 25 pomocników. Domagali się podwyżki płac o 12,5 proc. Oraz zatrudnienia robotników do wyjmowania butelek z pieców, co czynili dotąd pomocnicy majstrów. Dwudziestu szlifierzy szkła nie przystąpiło wprawdzie do strajku, ale zgłosiło własne postulaty i zagroziło porzuceniem pracy, jeśli nie zostaną one spełnione. Po pięciu dniach strajku i negocjacji, prowadzonych przy udziale inspektora pracy, obie strony przystały na kompromis. Dyrekcja nie przyznała pracownikom podwyżki, zgodziła się jednak na zatrudnienie pomocników wyjmujących butelki z pieca. 

Po upadku rewolucji Kon sprzedał hutę spółce Frenkiel-Alfred Krüger. Niebawem przeszła ona w ręce innej spółki, w której głównymi udziałowcami byli M. Schröter, zarazem kierownik handlowy huty (poprzednio współwłaściciel i dyrektor handlowy huty Krasnobród koło Zamościa), i E. Librach, równocześnie dyrektor nią zarządzający. Na przełomie 1913 i 1914 r. huta Wołomin stała się własnością Towarzystw Akcyjnych Liwengorskich Przedsiębiorstw Szklanych i Pokrewnych. Kapitał zakładowy huty wynosił wówczas 100 tys. rubli. Zakład był wyposażony w dwie wanny do wytopu szkła i lokomobilę o mocy 50 koni mechanicznych, zastąpioną w 1910 r. silnikiem parowym o mocy 80 KM. W hucie pracowało 350 do 500 osób, zależnie od popytu na wyroby. 

Huta produkowała szkło stołowe, lampowe szlifowane, prasowane i różnokolorowe. Wartość produkcji ręcznej przed I wojną światową wynosiła 400 tys. rubli, sumę wówczas znaczącą (dla porównania: cały przemysł powiatu radzymińskiego zatrudniał w 1913 r. 878 robotników i wytwarza ł produkcję wartości 887 tys. rubli). Znaczna część produkcji huty trafiała na ogromny rynek rosyjski. To głównie dzięki niemu huta szybko się rozwinęła i osiągała duże zyski. 

Warunki pracy robotników były jednak ciężkie. Dzień pracy trwał prawie 10 godzin, zarobki były niskie, płacone nieregularnie. Z tego powodu od 17 do 30 października 1912 r. strajkowało 283 robotników (na 430 zatrudnionych). W rezultacie otrzymali zaległe zarobki. Z kolei od 11 do 14 lipca 1914 r. zbuntowało się 53 majstrów, żądających 15-procentowej podwyżki płac. Po rokowaniach z dyrekcją zgodzili się ostatecznie na podwyżkę o 5 procent. Wołomin liczył wówczas 13 tys. mieszkańców. Robotnicy huty wraz z rodzinami stanowili więc ponad 10 procent ogółu ludności osady. 

W 1913 r. grupa pracowników przemysłu szklarskiego przy dużym udziale księdza Antoniego Zagańczyka, proboszcza Kobyłki w latach 1909-1934, założyła drugą hutę szkła, mniejszą od Wołomina. Była to huta spółdzielcza Praca, mająca jedną wannę wytwarzającą szkło apteczne, perfumeryjne i inne. Nowy ten zakład był przedsiębiorstwem polskim. Szybko znalazł sobie rynek zbytu, nawet w tak odległych miastach jak Wiedeń i Stambuł. W 1914 r. produkcja obu hut szkła w Wołominie była niewiele mniejsza niż wartość produkcji całego przemysłu powiatu radzymińskiego w 1907 r. Jak widać, rozwój naszego miasta był ściśle związany z hutami. 

Lata I wojny światowej i walk o niepodległość  

Przed I wojną światową koniunktura gospodarcza wyraźnie się pogorszyła. W rezultacie zatrudnienie w hucie Wołomin spadło do zaledwie 204 osób, wartość produkcji zmalała do 200 tys. rubli. Wybuch wojny w sierpniu 1914 r. szybko odbił się na życiu gospodarczym Królestwa Polskiego. Z powodu trudności komunikacyjnych i bliskości frontu ustały dostawy węgla do Wołomina. 

Już 1 listopada 1914 r. stanęła huta Wołomin. Jej bezrobotni pracownicy zgłosili się w dużej mierze do prac fortyfikacyjnych na granicy Prus Wschodnich, gdzie mogli nieźle zarobić i wyżywić się przy wojskowych kuchniach polowych. W końcu stycznia 1915 r. wstrzymała produkcję huta Praca. W sierpniu Rosjanie wycofali się z terenu Królestwa Polskiego. Wcześniej jednak zniszczyli mosty, linie kolejowe, ograbili fabryki z maszyn i urządzeń, które wywieli daleko za linię frontu. Ewakuowali też na wschód robotników i specjalistów zakładów przemysłowych, w tym i pracowników hut wołomińskich. Część z nich została zmobilizowana do wojska i przelewała krew za cara na frontach wojny. 

Nie poprawiło sytuacji wkroczenie wojsk niemieckich na ziemie zaboru rosyjskiego. Niemcy przymusowo łapali mężczyzn do pracy na terenie II Rzeszy. W wyniku wojny Wołomin wyludnił się, liczba jego mieszkańców spadła do 5-6 tysięcy. Głód, epidemie i fatalne warunki bytowe zbierały obfite żniwo śmierci. W tych trudnych czasach wojny i nędzy Niemcy w 1916 r. wydzielili z gminy Ręczaje osadę miejską Wołomin i wyrazili zgodę na wybory samorządowe. 

Po klęsce mocarstw centralnych w I wojnie światowej Polska odzyskała niepodległość (11 listopada 1918 r.). Pierwsze wybory do Sejmu w 1919 r. w Wołominie zdecydowanie wygrała endecja. 

Życie polityczne w mieście (od 4 lutego 1919 r.) zamarło. Nie sprzyjała mu zresztą walka o granice Polski i zabiegi ludności o utrzymanie minimalnego chociaż poziomu egzystencji. Podczas bitwy warszawskiej z bolszewikami w sierpniu 1920 r. komin nieczynnej nadal huty Wołomin stał się ważnym punktem obserwacyjnym obrońców Polski. Stąd obserwatorzy kierowali telefonicznie ogniem baterii artylerii, broniących Wołomina na pozycji w rejonie dzisiejszego osiedla Słoneczna. Atakujący od strony Zagościńca, Duczek i Majdanu bolszewicy ponieśli od ognia dział polskich duże straty i zostali odparci. 

Traktat ryski z Rosją Sowiecką w marcu 1921 r. zakończył wojny o granice Polski. 

Czasy II Rzeczypospolitej 

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w Wołominie nadal panowało duże bezrobocie, a większość ludności żyła w biedzie lub wręcz nędzy. Pomyślną okolicznością było duże zapotrzebowanie w kraju na wyroby szklarskie, co pozwoliło uruchomić produkcję hut. Ubytki kadrowe w obu hutach powstałe w wyniku wojny zapełniali z nadmiarem pracownicy przemysłu szklarskiego w Rosji, powracający masowo do ojczystego kraju po rewolucji i wojnie domowej w dawnym państwie carów. 

Już w sierpniu 1919 r. wznowiła produkcję huta Praca. Prosperowała dość dobrze, toteż pod koniec roku podjęto tu decyzję o zbudowaniu kolejki wąskotorowej wiodącej z huty do rampy kolejowej. Przewożono nią surowce i gotowe produkty. 

W pierwszej połowie 1921 r. huta zatrudniała 150 robotników, w kilka miesięcy później – już 218. Produkowała wtedy wyłącznie butelki. W marcu 1923 r. huta Praca zatrudniała już 448 osób, w tym 105 kobiet i 100 uczniów. W listopadzie 1921 r. podjęła pracę huta Wołomin, zwana teraz Odbudową Produkowała butelki i szkło szlifowane, zatrudniała 300 robotników. Niebawem stała się własnością potentatów szklarskich: Zygmunta Renglewskiego i Judki Eszele Flanereicha, właścicieli hut szkła w Rokitnie i Pińsku na Polesiu oraz w Wilnie. Huta wołomińska weszła w skład Zakładów Przemysłowych Vitrum, przyjęła też nazwę Vitrum. 

Nowi właściciele zamknęli najpierw zakład, by przeprowadzić w nim generalny remont. Innym powodem wstrzymania produkcji było zaspokojenie popytu na wyroby szklarskie na rynku krajowym i spadek rentowności hut. Na początku 1924 r. Vitrum podjęła pracę. Zatrudniała wówczas 218 osób, w tym sporo kobiet i uczniów. 

Robotnicy obu hut zrzeszyli się w lewicowym Związku Zawodowym Robotników Przemysłu Szklarskiego w Polsce. 27 lutego 1926 r. zorganizował on strajk w hucie Vitrum z udziałem 60 mistrzów i 190 robotników. Strajkujący wysunęli żądania płacowe, prawdopodobnie częściowo zrealizowane przez dyrekcję. Część robotników obu hut włączyła się wtedy do działalności politycznej, wstąpiła do PPS. 

Dobra koniunktura gospodarcza w Polsce lat 1926-1928 uwidoczniła się także w wołomińskich hutach szkła. W 1928 r. Vitrum zatrudniała 500 pracowników, Praca – 320. Wraz z rodzinami stanowili oni około 20 proc. mieszkańców miasta (16 tys.). Huta Vitrum była wówczas prawdziwym potentatem na miejscowym rynku pracy, eksportowała swe wyroby nawet do Turcji. 

W 1926 r. sekretarzem Związku Zawodowego Robotników Przemysłu Szklanego w Polsce został hutnik z Vitrum, komunista Mieczysław Liperet (który utworzył komórkę KPP w hucie), w jego Zarządzie Głównym zasiadł też Wacław Kowalski z tego zakładu. W lutym 1928 r. Związek Zawodowy Robotników Przemysłu Szklanego ogłosił strajk ogólnopolski. Przystąpili doń robotnicy huty Vitrum, mimo że zarabiali więcej niż pracownicy innych hut, w tym i warszawskich. Pracodawcy tym razem byli nieustępliwi, toteż w trzecim tygodniu strajk załamał się i robotnicy powrócili do pracy. Tytułem represji kilku najbardziej aktywnych uczestników strajku, głównie komunistów, zwolniono z pracy. Musieli oni wyjechać z Wołomina. 

Poprawa koniunktury gospodarczej spowodowała zresztą wzrost zatrudnienia i płac w hutach szklanych, toteż przegrany strajk nie pogorszył warunków bytowych robotników. Po zamachu majowym 1926 r. i powstaniu Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem w hutach wołomińskich wzrosły nastroje prosanacyjne. Wyrazem tego było powołanie w lutym 1928 r. Robotniczego Komitetu Współpracy z Marszałkiem Piłsudskim. Nie przejawiał on jednak szerszej działalności. Bardziej aktywna była natomiast prosanacyjna lokalna organizacja PPS, dawna Frakcja Rewolucyjna. 

Represje władz sanacyjnych spowodowały niebawem rozwiązanie lewicowego związku szklarzy. Na jego miejsce powstał w 1931r. Centralny Związek Zawodowy Robotników i Robotnic Przemysłu Szklanego w Polsce. 

Światowy kryzys ekonomiczny lat 1929-1933 szybko objął przemysł szklarski Wołomina. Spadek zbytu na szkło z powodu zastoju w budownictwie mieszkaniowym i pogarszających się warunków bytowych ludności, nadprodukcji butelek, doprowadził do masowego bezrobocia. W styczniu 1930 r. W Vitrum nastąpiła redukcja pracowników. Latem sytuacja nieco się poprawiła, toteż zatrudnienie w hucie wzrosło do rekordowej liczby 590 robotników. 

Jesienią tego roku kryzys pogłębił się, nastąpiły masowe zwolnienia z pracy. To samo działo się w hucie Praca, w której pozostało tylko 120 robotników. W końcu 1930 r. Zanotowano w Wołominie ponad 1 tys. bezrobotnych, w dużej mierze szklarzy. W styczniu 1931 r. demonstrujący przed Zarządem Miejskim bezrobotni wymusili na władzach zapomogę w naturze. Było to: 1 kg chleba i 7 kg węgla na bezrobotnego dziennie oraz 0,5 kg słoniny tygodniowo. Produktami tymi bezrobotny musiał podzielić się z żoną i dziećmi. Suma tych świadczeń najlepiej świadczy o nędzy bezrobotnych. Wypadki zemdleń w szkole głodujących dzieci były wówczas nagminne. 

Kryzys gospodarczy zradykalizował nastroje. Huta Vitrum stała się istotnym ośrodkiem działalności komunistycznej, zwłaszcza po podjęciu w niej pracy przez usuniętych z piotrkowskiej Hortensji Feliksa Paplińskiego i Stanisława Łapota. Gdy dyrekcja usunęła Łapota z pracy, 1 kwietnia 1929 r. w jego obronie zastrajkowało 370 robotników huty Vitrum. Przy okazji zażądali też podwyżki płac. Strajk był spokojny, dyrekcja nie podniosła płac, ale przyjęła z powrotem Łapota do pracy. 30 lipca 1930 r. zastrajkowało z kolei 150 młodocianych robotników (byli wśród nich 12 i 13 – letni chłopcy), domagających się 20-procentowej podwyżki płac. Po dwóch tygodniach strajk został złamany, policja aresztowała 12 jego przywódców. 

W 1932 r. aż 63 proc. robotników przemysłu szklarskiego w Polsce nie miało pracy. Już w kwietniu 1931 r. wstrzymała pracę huta Vitrum, latem huta Praca. Wszyscy szklarze wołomińscy znaleźli się na bruku. Zarząd Miejski dzięki pomocy rządowej wypłacał im dwa razy w miesiącu zapomogi w postaci bonów żywnościowych do miejscowych sklepów (na sumę 3 zł dla porównania średnie płace robotników wynosiły wtedy 28-30 zł tygodniowo, 1 kg chleba żytniego kosztował 0,32 zł, 1 kg ziemniaków 0,10 zł, 1 kg masła – 3,4 zł, mięsa wieprzowego – 1,58 zł). Zorganizował też roboty publiczne przy melioracji i budowie drogi Zielonka-Wołomin-Radzymin. Za cztery dni pracy tygodniowo po 6 godzin dziennie bezrobotny otrzymywał 12 zł. 

Z inicjatywy proboszcza wołomińskiego, ks. Jana Golendzinowskiego, radnego miejskiego, powstał komitet dla zażegnania bezrobocia. jesienią 1931 r., sytuacja na rynku pracy nieco się poprawiła, uruchomiono produkcję w hucie Praca. Zatrudnienie znalazło w niej 116 robotników, stosunkowo nieźle opłacanych. Jesienią 1932 r. zatrudnienie tu zwiększyło się do 280 robotników, wartość produkcji wzrosła do 554 tys. zł rocznie. W styczniu 1933 r. wznowiła pracę huta Vitrum, zatrudniająca 300 robotników. Bezrobocie w mieście zmalało. 27 maja 1933 r. w Vitrum wybuchł strajk kilkudziesięciu młodocianych, którzy zarabiali zaledwie kilka złotych tygodniowo. Starsi robotnicy w obawie o utratę pracy nie poparli młodzieży, toteż strajk szybko się załamał. 

W 1933 r. huta Vitrum znalazła się na piątym miejscu wśród największych potentatów w Wołominie. Jej obroty wyniosły wówczas 209 tys. Zł. Wszystkie czołowe miejsca zajmowali przedsiębiorcy żydowscy. 

Niebawem sytuacja znowu się pogorszyła. Z powodu braku zamówień w kwietniu 1934 r. unieruchomiono hutę Praca, pod koniec tego roku – hutę Vitrum. Znowu 600 szklarzy znalazło się na bruku. Dopiero w 1936 r., gdy poprawiła się w Polsce koniunktura gospodarcza, obie huty wznowiły pracę. 

W latach 1937-1938 huty zatrudniały: Vitrum – około 400 robotników, Praca – 350. Niskie zarobki w hucie Vitrum (od 1,5 do 2,35 zł dziennie), oszukaństwa administracji i chamskie traktowanie pracowników wywołały odruch buntu. W rezultacie w maju 1937 r. wybuchł tu największy, 45-dniowy strajk robotniczy. Zakończyło go podpisanie 25 czerwca kompromisowej umowy. Podwyższono stawki najniższej zarabiającym, przyjęto do pracy zwolnionych wcześniej robotników. Produkcja została wznowiona. 

Czołową rolę w strajku odegrali członkowie PPS, a także niektórzy komuniści. Zagrożenie ze strony hitlerowskiej III Rzeszy wyciszyło konflikty społeczne i polityczne w Polsce. Na Fundusz Obrony Narodowej pracownicy huty Vitrum wpłacili ponad 7800 zł, znaczną sumę przekazali też szklarze w hucie Praca. 

W całym okresie II Rzeczypospolitej obie huty szkła zatrudniły największy odsetek wołominian i mieszkańców okolic, wywierał silny wpływ na życie publiczne w mieście, kształtowały kulturę robotniczą. Ich pomyślność gospodarcza oznaczała pomyślność dla całego Wołomina, kryzys czy zastój – biedę i bezrobocie w mieście. Dzięki obu hutom Wołomin rozwinął się, stał się znaczącym ośrodkiem przemysłowym na Mazowszu. 

Lata wojny i okupacji 

Po klęsce wrześniowej 1939 r. Wołomin znalazł się w Generalnym Gubernatorstwie. Większe zakłady pracy przeszły pod nadzór niemiecki. Hutą Vitrum  zarządzał obersturmbahnführer SS Muess z dwoma gestapowcami. Przede wszystkim dbał, by cały z niej dochód trafiał do III Rzeszy, strzegł też zakładu przed sabotażem. Huta Praca natomiast została zamknięta. Znaczna część bezrobotnych szklarzy została wysłana na przymusowe roboty do III Rzeszy. 

Zorganizowany w latach 1939-1940r. Podziemny ruch oporu objął niebawem i hutę. Mimo silnej kontroli niemieckiej zdarzały się w niej akty sabotażu. Najskuteczniejszym sposobem było wrzucanie kawałka żelaza do masy szklanej w wannie, z czego powstawała piana przez wzburzenie masy szklanej, a ta nie nadawała się do produkcji – pisał zasłużony hutnik Piotr Haberko (Moje huty szkła). Ten sposób był trudny do uchwycenia, gdyż żelazo poszło na dno wanny i przez dłuższy czas produkcji nie było. Inne sabotaże, to zasypywanie kanałów piaskiem, produkcja wyrobów z niewyklarowanej masy szklanej, która w magazynie rozsypywała się na stłuczkę, jak również nieodprężanie wyrobów. 

Syn Haberki działał w Narodowych Siłach Zbrojnych. Wykradł wiele tajemnic z papierów kierownika wołomińskiego Arbeitsamtu, Otto Schyslera, zwanego Ogórkiem. Zdemaskowany przez gestapo, został rozstrzelany w Warszawie.  

W hucie Vitrum powstała komórka komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej, istniał też nurt AK-owski, związany z rządem polskim na uchodźstwie. Podczas działań wojennych 1944 r. obie huty szczęśliwie ocalały, chociaż zostały zdewastowane. Niemcy wysadzili tylko w powietrze wysoki komin huty Vitrum. W wyniku holocaustu zginęli natomiast wszyscy Żydzi związani z hutą: właściciele, fachowcy, szeregowi robotnicy. 

W Polsce Ludowej 

Po ostatecznym wyzwoleniu Wołomina 6 września 1944 r. w mieście powstała władza komunistyczna. 

Zaczął się proces odbudowy. Jako pierwsza uruchomiona została huta Vitrum, produkująca zrazu tylko butelki dla Monopolu Spirytusowego. W lipcu 1945 r. podjęła pracę huta Praca. W lipcu następnego roku w Vitrum pracowało 300 osób, w Pracy – 50. Już w 1946 r. Vitrum przekroczyła poziom produkcji przedwojennej. 

W 1949 r. w mieście podjęło pracę Biuro Studiów i Projektów Przemysłu Szklarskiego, przeniesione tu z Warszawy. Upaństwowione huty zostały zjednoczone w Wołomińskie Zakłady Szklarskie i znacznie rozbudowane w okresie planu 6-letniego (1950-1955). Początkowo nowa władza cieszyła się znacznym poparciem pracowników huty, lewicowych na ogół z przekonań już za czasów II Rzeczypospolitej. W 1948 r. niemal połowa robotników huty należała do PPR. Stopniowo następowało jednak rozczarowanie, zwłaszcza w pełnym represji i spadku poziomu życia okresie stalinowskim. W rezultacie udział robotników w PZPR malał, aż pod koniec istnienia PRL spadł do minimum. W partii pozostał jedynie pion kierowniczy zakładu: dyrekcja, kadra inżynieryjno-techniczna, administracja. 

Proces uprzemysłowienia w czasach PRL objął w dużej mierze Wołomin, w którym powstało kilka dużych, nowych przedsiębiorstw. W latach 1959-1965 na rozbudowę Wołomińskich Zakładów Szklarskich państwo przeznaczyło 140 mln zł. Dzięki temu uruchomiono tu oddziały produkcji i obróbki szkła laboratoryjnego oraz termosów, wprowadzono pełną automatyzację produkcji butelek. Dalsze inwestycje zakładów, noszących teraz imię działacza PPR i AL Feliksa Paplińskiego, umożliwiły modernizację działu opakowań szklanych. 

Najpomyślniejsza dla Huty Szkła im. F. Paplińskiego była dekada Gierka (1970-1980). Wówczas to podjęto automatyczną produkcję szklanek termoodpornych, huta osiągnęła najwyższy w swej historii poziom produkcji. W 1978 r. zatrudniała 2200 pracowników. W pełni zautomatyzowany zakład A (dawna huta Vitrum) wytwarzał szkło opakowaniowe, natomiast rozbudowany najbardziej zakład B z nową halą produkcyjną (dawna Praca) – szkło techniczne i laboratoryjne. 1 lipca 1980 r. uruchomiono w hucie linię produkcyjną na licencji japońskiej, produkującą szkło stołowe. 

Nie było żadnych problemów ze zbytem, bowiem chłonny rynek ZSRR i państw RWPG kupował każdy towar. Huta szkła stale dominowała na rynku pracy, była nadal największym przedsiębiorstwem w Wołominie.Bogatym, wspierającym kulturę, oświatę, sport, budownictwo mieszkaniowe. Tak więc huta wybudowała dla swoich pracowników osiedle mieszkaniowe, ośrodki wczasowe, Dom Kultury (dzisiaj Miejski) organizujący przedstawienia teatralne, koncerty, wystawy akademickie, zabawy taneczne itp., założyła orkiestrę dętą, zbierającą liczne nagrody w kraju i za granicą. Huta wspierała przez długie lata Zespół Szkół Szklarskich. Jej uczniowie odbywali tu darmowo praktyki produkcyjne pod kierunkiem doświadczonych fachowców, inżynierowie huty uczyli w szkole przedmiotów zawodowych. Huta dostarczała szkole darmo gaz, sprzęt i urządzenia niezbędne do nauki zawodu, organizowała dla uczniów i nauczycieli wycieczki, na każde zawołanie dostarczała im nieodpłatnie autokary. Masowo też zatrudniała absolwentów szkoły. Rozwój i rozbudowa Zespołu Szkół Szklarskich w latach 60. i 70. Był nie do pomyślenia bez pomocy huty. 

Narastający w końcu lat 70. kolejny kryzys gospodarczy doprowadził do nowych napięć społecznych i politycznych. Sierpniowe strajki 1980 r. na Wybrzeżu stanowiły zapowiedź upadku komunizmu i zasadniczych przemian ustrojowych. Niebawem huta stała się największym w mieście ośrodkiem NSZZ Solidarność. Tutaj odbywały się strajki, demonstracje i akcje protestacyjne. Przodowali w nich młodzi pracownicy, buntujący się przeciw zmurszałemu ustrojowi. Nie przypuszczali wtedy, że przyczyniają się do upadku swego zakładu. 

Upadek 

Przemiany ustrojowe po 1989 r., przejście do gospodarki wolnorynkowej, usamodzielnienie przedsiębiorstw doprowadziły hutę do kryzysu. Upadek ZSRR, rozwiązanie RWPG, kryzys w Rosji spowodowały utratę rynku zbytu na wschodzie. Opakowania szklane zaczęły masowo zastępować teraz tworzywa sztuczne. Rynek zbytu na szkło gwałtownie malał. 

Dyrekcje huty nie przeprowadziły w porę prywatyzacji, zakład tkwił nadal w komuniźmie. Brak uregulowania stosunków własnościowych zniechęcał do współpracy ewentualnych partnerów strategicznych, hutą nie zainteresował się kapitał zagraniczny. W rezultacie długi zakładu stale rosły, produkcja stawała się przestarzała, bowiem po epoce Gierka nie inwestowano tu w nowe technologie. Nie pomogło pozbycie się ośrodków wczasowych, przejęcie przez miasto osiedla mieszkaniowego i domu kultury. Z braku zbytu produkcja i zatrudnienie nieustannie malały. W końcu pozostało w hucie niewiele ponad 1 tys. Pracownik ów. 

Mimo różnych prób, huta nie wyszła z dołka. Ostatecznie zakład zakończył swą działalność 1 lipca 1999 r. 

Tysiąc jego pracowników znalazło się na bruku, ich tragiczną sytuację materialną ukazują na łamach naszego tygodnika koleżanki redakcyjne, Krystyna Chwedeńczuk i Agata Bochenek. Piszę o tym ze smutkiem, bo przecież pracując przez 33 lata w Technikum Przemysłu Szklarskiego zżyłem się z hutą, podobnie jak inni nauczyciele, mam w niej wielu znajomych i mnóstwo uczniów. Nieubłagane prawa rynku pozbawiły Wołomin największego zakładu przemysłowego, który przez ponad 90 lat wywierał ogromny wpływ na życie Wołomina.  

Wieści Podwarszawskie nr 34/1999 

3 komentarze

  1. Avatar

    No cóż, „…sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało…” a Vitrum jest tylko kroplą w oceanie polskiego przemysłu który tak skończył. Zgadnijcie co było powodem?????

  2. Avatar

    Sytuacja polityczna i koniunktura owszem miała wpływ na upadek Huty, ale przede wszystkim niefrasobliwość władz ówczesnych które nie zrobiły nic by utrzymać zakład,oraz pazerność pewnych person, które dla zaspokojenia własnych partykularnych interesów doprowadziły do upadku zakładu. Choć był inwestor strategiczny, który chciał zainwestować i kontynuować produkcję w Hucie osoby te skutecznie storpedowały działania inwestora by za bezcen przejąc majątek zakładu. A dziś mają czelność nazywać się biznesmenami i lokalnymi patriotami.
    Ach szkoda gadać.
    Z perspektywy czasu to wszystko układa się w logiczną całość. Na szczęście zacny „TUDOR” – Podchorodecki, nie dożył tego choć pewnie w grobie się przewraca.

  3. Avatar

    Poszukuję wszelkich informacji, a przede wszystkim zdjęć z ośrodka wczasowego Huty (Somianka – Barcice). spędzone tam chwile należą do moich najlepszych lat w życiu. Dzisiaj niestety po ośrodku nie został prawie żaden ślad (nie mogłem odnaleźć nawet fundamentów stołówki czy świetlicy). Brzegi Bugu zarosły uniemożliwiając swobodny dostęp do rzeki. Smutne to wszystko.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.