Huta w latach 1971-1984

Linie produkcyjne butelek bazujące na automatach AS-1 pracujące od 1960 r. uległy całkowitemu zużyciu i wymagały wymiany. Wydajności produkcyjne w tamtym czasie na nowszych typach automatów były znacznie korzystniejsze. Dokonano więc wyboru oraz rozpoczęto w 1971 r. prace modernizacyjne, a w zasadzie przystosowawcze, do wybranego typu automatu jakim został czechosłowacki sześciosekcyjny AL-106, pracujący na podwójnych porcjach szkła. Zaistniała potrzeba przebudowy pieca wannowego, adaptacji hali i wielu urządzeń i pomieszczeń związanych z wdrożeniem tych automatów i w ramach gazyfikacji. Niestety – prace te wykonano z opóźnieniem, ale zakończono zgodnie z projektowanym czasem zakończenia robót. Widać jak beznadziejne były to projektowane założenia. Krótki okres rozruchu i osiągniecie projektowej zdolności produkcyjnej ucieszyło wszystkich. Mamy właśnie koniec roku 1972 i oczywiście natychmiastowa nowa decyzja, jak to w planowanej gospodarce PRL-u – następuje przebudowa jednej nowiutkiej linii.

Przychodzi do Polski kapitalizm i wołomińską hutę obarczono nowym zadaniem, czyli zapewnieniem dostaw butelek dla powstających wytwórni napojów: Coca-Coli i Pepsi-Coli. Następują ponowne prace modernizacyjne związane z dodatkowym zainstalowaniem urządzeń do etykietowania, pieca do wypalenia tychże etykiet i urządzenia kontrolne jakości butelek – wszystko z NRF, czyli Niemiec Zachodnich. Huta otrzymuje już w kwietniu 1973 r. certyfikat (atest jakościowy) od Coca-Coli. Wcześniej nieco, od 1 stycznia 1972 r. przemysł szklarski spotyka niespodzianka zapewniona przez ministerialnych reorganizatorów. Zostają utworzone kombinaty. Nasza huta weszła w skład Zjednoczonych Hut Szkła Gospodarczego i Technicznego „Vitropol” w Sosnowcu. Niestety nastąpiło pozbawienie samodzielności w działaniu i osobowości prawnej, a łączyło się to również z wielokrotną zmianą dyrektorów naczelnych huty, którzy nie mogli podołać narzuconym im zadaniom. Zanim poznał taki przywieziony w teczce dyrektor hutę, sprawnie pracujące struktury organizacyjne czy koncepcje rozwojowa zakładu, już zmieniał adres hamując bezsprzecznie w jakimś stopniu jej rozwój. Doliczono się wymiany aż pięciu w ciągu kilku lat.

Od 1966 r. na zakładzie „B” był ciągły niedobór hutników do zespołów formujących wyroby ręcznie. Z pewnością znalazły by się tego rodzaju siły, lecz dyrekcja huty nie zapewniała ewentualnym chętnym mieszkań, co było podstawowym warunkiem podjęcia tu pracy. Zaczęto więc szukać rozwiązań by ten problem zlikwidować. Jednym z nich była mechanizacja procesów produkcyjnych niektórych wyrobów. Wdrożono np. produkcję szalek Petriego ze szkła płaskiego, produkcję cylindrów pomiarowych z rur szklanych czy formowanie gniazd pod szlify wymienne do naczyń laboratoryjnych. Dalej nie było to wystarczające i sięgnięto do automatyzacji produkcji. W 1975 r.  przejęto do eksploatacji linię do automatycznego wytwarzania szkła laboratoryjnego i termoodpornego szkła gospodarczego. W skład linii wchodziły: piec wannowy, zasilacz, automat karuzelowy M-12 i obcinarka płomieniowa – włoskiej firmy „Olivotto”, urządzenie do sitodruku, odprężarka taśmowa oraz niezbędne instalacje i urządzenia pomocnicza. Roczna zdolność produkcyjna wynosiła 6 mln sztuk wyrobów a profil produkcji obejmował zlewki laboratoryjne o różnych pojemnościach oraz szklanki termoodporne.

Szklanki termoodporne rozpoczęto wytwarzać w wołomińskiej hucie w roku 1972, w zespołach hutniczych formujących ręcznie w trzech odmianach – jako gładkie, w koszyczkach z kolorowych tworzyw oraz za szklanymi uchwytami („uszkami”). Szklanki termoodporne, ze względu na ich wysokie walory użytkowe uzyskały uznanie wśród kupujących w całym kraju. Od tamtego też czasu datuje się współpraca w ramach importu półfabrykatu wyrobów laboratoryjnych z Czechosłowacji z huty szkła „Kavalier”  (huta od 1837 r.) w Sazavie w pobliżu Pragi. Szkło laboratoryjne z tej huty znane jest pod nazwą „Simax”. Luźne kontakty z tą hutą przekształciły się w trwałe kontakty na polu pełnej wzajemności i wspólnego rozszerzania działalności w zakresie produkcji, a także wymianą i wzajemnymi odwiedzinami załóg ich dzieci na obozach i koloniach, orkiestr czy sportowców. Wysoka produkcja pozwoliła na budowę obiektów poprawiających warunki socjalno-bytowe pracowników, do których należały: budynek socjalny dla pracowników „B” zakładu i następne dwa bloki mieszkalne. Nie było to jednak wystarczające, potrzeby szacowano bowiem na 500 lokali – wszak załoga liczyła w tych latach 2100-2250 osób.

Coraz większy zakres asortymentu wyrobów szkła gospodarczego obejmowała automatyczna linia produkcyjna. Wkrótce zaczęto produkować w ten sposób dzbanki termoodporne z uchwytami plastikowymi i szklanymi, a niebawem, w 1977 r. początek wytwarzania salaterek termoodpornych, których początek wytwarzania wziął się z wzierników szklanych do pralek automatycznych, również zbiorników do dojarek elektrycznych oraz szklanych rurociągów. Pasmo sukcesów technologicznych przerwała próba uruchomienia jedynej wówczas w kraju wanny elektrodowej do topienia szkła „Termisil”. Ta nieudolna i bardzo droga inwestycja zbudowana na brytyjskiej licencji okazała się jeszcze większym niewypałem wymyślonym przez jednostkę nadrzędną. Pierwsza w kraju wanna elektrodowa to było pasmo dwuletnich prób eksploatacyjnych, ciągłych awarii, wycieków masy szklanej. Wreszcie po dwóch latach ten bubel wart wówczas ok. 60 mln zł wyłączono z dalszej eksploatacji. Jeszcze „Vitropol” dał o sobie znać polecając wybudowanie na terenie starego zakładu „B” linii produkcyjnej szklanek ze zwykłego szkła. „Vitropol” uległ beznadziejnej wrzawie dziennikarskiej o wielkiej potrzebie produkcji szklanek w Polsce, których rzekomo miało brakować,  a okazało się po czasie następnym bublem – tym razem nadprodukcją. Ale nie mogący się wykazać nadgorliwcy z „Vitropolu”, w których gestii należało wskazanie wykonawcy i przygotowanie jak zwykle zamiast inwestycji 14-miesięcznej na skutek błędów zaopatrzeniowych, budowlanych, inwestycyjnych itp. wydłużyli budowę do 27 miesięcy. Powstała linia jak w wielu zakładach w tamtym czasie złożona z różnych urządzeń towarzyszących z różnych firm i krajów. A więc wanna zmianowa z rekuporatorem, linia produkcyjna z automatem japońskim H-24 i urządzeniami obróbczymi belgijskiej firmy Biebuyck oraz druga linia produkcjjna oparta o japoński automat LH-16 oraz francuską linię obróbczą. Linia ruszyła 1 lipca 1980r. Zdolność produkcyjną oddziału określono na ponad 25 mln sztuk szklanek rocznie. Osiągnięcie tej projektowanej zdolności produkcyjnej było możliwe dopiero w czwartym roku eksploatacji.

Początek pracy tej linii zbiegł się z kryzysem polityczno-społecznym i ekonomicznym w kraju. Nadszedł sierpień 1980. Hutę ominęła fala strajków ale załoga solidaryzowała się z wystąpieniami robotników Gdańska, Szczecina i Jastrzębia. Gorące dyskusje niejednokrotnie sprzyjały i dzieliły pracowników. Powstała zakładowa organizacja „Solidarność” skupiajaca 60% pracowników. Wreszcie zakończyła się podległość pod „Vitropol”, zlikwidowano kombinaty i przywrócono osobowość prawną, zaczęto wdrażać nowe ustawy o przedsiębiorczości i samorządzie załogi. 12 grudnia 1981 r. odbyły się wybory do rady pracowniczej, ale jej wyniki ogłoszono dopiero w styczniu 1983 r. W międzyczasie ogłoszony stan wojenny,  a 10 stycznia 1983 r. sąd wojewódzki zarejestrował Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Szklarskiego w Hucie Szkła im. Paplińskiego w Wołominie. W chwili rejestracji było to 50 pracowników, a w 1985 r. ponad 500.

Z pewnością sytuacje polityczno-społeczną w hucie w tamtym okresie opiszą osoby bliżej związane z tym problemem.

W latach 1980-81 sytuacja w kraju nie miała większego wpływu na rytmiczność produkcji, jednakże nastąpiły coraz większe trudności w nabywaniu części zamiennych zwłaszcza do urządzeń pochodzenia zagranicznego. Na skutek wielkich kredytów do których doprowadził pośrednio „Vitropol” huta nie posiadała rezerw które wspomogłyby wyniki finansowe czy podwyżki dla załogi. Spłaty za chybione inwestycje trzeba było spłacać jeszcze przez kilka lat. W dalszym ciągu pogłębiał się niedobór hutników co powoduje niestety spadek produkcji. Powstałe problemy dyrekcja usiłuje rozwiązać w końcu dokonano zmian organizacyjnych w samym przedsiębiorstwie by tym sposobem ratować i pomnażać dorobek huty. Tym razem podzielono trzy zakłady na 6 autonomicznych wydziałów produkcyjnych:

  • Wydział 1 – automatyczna produkcja butelek,
  • Wydział 2 – przetwórstwo szkła laboratoryjnego,
  • Wydział 3 – szkło laboratoryjne,
  • Wydział 4 – automatyczna produkcja szkła laboratoryjnego i termoodpornego,
  • Wydział 5 – termosów,
  • Wydział 6 – automatyczna produkcja szklanek

A 19 lipca 1984 r. wielka feta z okazji 40-lecia PRL-u, na którą przybyli notable z Rady Państwa, KC PZPR i Ministerstwa Przem. Chemicznego i Lekkiego i Huta otrzymuje sztandar zakładowy ufundowany przez Towarzystwo Przyjaciół Wołomina i Order Sztandaru II klasy. Rzadkie to i do odnotowania jak na nasze lokalne ówczesne wydarzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.