24 listopada 1914 roku w Grodźcu koło Konina przyszedł na świat Jan Kazimierz Estkowski. Ojciec, również Jan był rządcą tutejszego majątku ziemskiego wchodzącego w skład dóbr hrabiów Kwileckich. Matka, Stefania z domu Smarzyńska, absolwentka szkoły średniej dla dziewcząt Anny Danysz w Poznaniu przed zamążpójściem była guwernantką. Jan miał trójkę starszego rodzeństwa: Halinę, Tadeusza i Witolda. Familia Estkowskich znana była w Wielkopolsce i Prusach Zachodnich już od stuleci. Wywodzili się z niemieckiej rodziny von Estken, w czasach staropolskich obecnej na Żuławach i Warmii. Część rodziny osiadła w XVII stuleciu na Litwie i tam spolszczyła nazwisko na Estko. Z biegiem czasu forma ta wyewoluowała na Estkowski. W polu herbu rodziny widnieją trzy poprzeczne pasy, nad którymi umieszczona jest złota, sześciopromienna gwiazda. Jednym ze znanych przedstawicieli Estkowskich był Ewaryst, gramatyk i nauczyciel gimnazjum w Poznaniu.

Jan senior i Stefania Estkowscy znaczną część życia spędzili w majątkach ziemskich na Pomorzu i w Wielkopolsce, skąd oboje zresztą pochodzili. Pierwszą praktykę gospodarczą Jan Senior odbywał w majątku Samsieczynek. Potem był między innymi pisarzem w Samostrzelu, dziedzinie hrabiów Bnińskich. Jego najmłodszy syn będąc w tym miejscu wiele lat później na manewrach 18. Pułku Ułanów Pomorskich, przypomni sobie zabawny wierszyk ułożony drzewiej przez ojca, a opisujący dom, w którym mieszkali oficjaliści niższego szczebla: „Tam w Samostrzelu, w dzikiej krainie, stoi chałupa, a obok świnie.” Jan senior był od 1896 roku członkiem Towarzystwa Ku Wspieraniu Urzędników Gospodarczych Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Matka, prywatna nauczycielka doskonale znająca język francuski i niemiecki pracowała w Wałyczu. Po ślubie z Janem, zamieszkali w niedalekim Niedźwiedziu rodziny Mieczkowskich. Tam w 1904 przyszła na świat córka Halina. Kolejne dziecko, Tadeusz, urodził się już w Lubostroniu, stolicy klucza majątków hrabiego Skórzewskiego. Dzieciństwo najmłodszy z rodzeństwa Jan, spędził w Grodźcu. Tutaj ukończył szkołę powszechną. Musiały być te młodzieńcze lata spędzone z rodzicami i wśród przyjaciół szczęśliwe, gdyż przez resztę życia wspominał ten czas z sentymentem. Dopóki upływający czas pozwolił, utrzymywał kontakt listowny i spotykał się z kolegami z czasów dzieciństwa. Często spotkania dawnych przyjaciół organizował również pochodzący z Grodźca arcybiskup Bronisław Dąbrowski – sekretarz Konferencji Episkopatu Polski w latach 1962 – 1993.

Na dalszą edukację młody Jan wyjechał do siostry Haliny. Mieszkała wówczas w osadzie leśnej pod Pułtuskiem, gdzie jej mąż Czesław Welcer był leśniczym leśnictwa Borsuki. W 1928 roku Jan podjął naukę w prestiżowym Gimnazjum im. Piotra Skargi w Pułtusku. W szkole zawarł przyjaźnie, które często przetrwały kilkadziesiąt lat. Jednym z bliskich znajomych Jana był kolega z klasy a zarazem szkolny poeta, Antoni Wasilewski. Ten, układając zabawne wierszyki o szkole, nauczycielach i kolegach, o Estkowskim pisał tak: „Jasio wzgardził płcią nadobną, Mówi, że go to krępuję, I że woli wszak podobno, Gdy go dwója kokietuje”. W maju 1933 roku Jan Estkowski ukończył gimnazjum i zdał egzamin maturalny. Na egzaminie z historii przyszły ułan pisał szkic porównawczy Stefan Batory a Jan III Sobieski na tle swoich epok.

Nauka w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu

W latach 1936 – 1939 Jan Kazimierz Estkowski służył w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Przez pierwszy rok uczęszczał do Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii. Od października 1937 roku, jako kapral podchorąży rozpoczął naukę w Szkole Podchorążych Kawalerii. Rocznik przyjął nazwę Szarży Pod Krechowcami. Jak wspominał Estkowski miało na wybór nazwy wpływ to, że w roku szkolnym 1937/38 kadra dowódcza była w znacznej części obstawiona przez oficerów 1. Pułku Ułanów Krechowieckich. Naukę na tzw. młodszym roczniku rozpoczęło 82 podchorążych uformowanych w szwadron szkolny, którym dowodził rtm. Antoni Salmonowicz. Szwadron podzielony był na trzy plutony. Jan Estkowski trafił do pierwszego dowodzonego przez rtm. Michała Minkowskiego z 12. Pułku Ułanów. Starszym rocznika i tym samym kandydatem na przyszłego szefa szkoły został Witold Szaniawski. Do jego obowiązków należało – prócz uczestnictwa w zajęciach – przeprowadzanie apeli. Był jednocześnie pośrednikiem między dowódcą szwadronu a poszczególnymi podchorążymi. Kadeci przechodzili w szkole odpowiednie wyszkolenie, potrzebne przyszłym oficerom. Prócz zajęć w koszarach, podchorążowie uczestniczyli w manewrach.

Jan Estkowski wszystkie swoje praktyki od 1937 roku odbywał w 18. Pułku Ułanów Pomorskich. W składzie tej formacji uczestniczył w 1938 roku w manewrach w dorzeczu Noteci, zakończonych wielką defiladą kilku pułków kawalerii przed marszałkiem Edwardem Rydzem – Śmigłym w Bydgoszczy. W czasie tych letnich przemarszów i ćwiczeń trudy wojenne dzieliły z podchorążym Estkowskim konie: karogniada klacz Delta i siwo-gniady Banzaj. Ten ostatni, ze względu na umaszczenie zawsze wzbudzał sensację wśród dziatwy w mijanych wioskach. Dzieci krzyczały za Estkowskim, że jedzie na krowie. Podczas praktyk w 18. Pułku ułanów – jak sam wspominał – miał okazję poznać wielu wymagających i wyjątkowych żołnierzy. Szczególną estymą darzyli podkomendni rotmistrza Świeściaka. Estkowski zapamiętał szczególnie jedno wydarzenie związane z szanowanym oficerem. Podczas manewrów w 1937 roku pluton dowodzony przez Świeściaka zatrzymał się na noc w majątku ziemskim w okolicy Wąbrzeźna. Estkowski – wówczas „starszy ułan z cenzusem”, po oporządzeniu konia a w oczekiwaniu na kolację zasnął w starej karecie. Obudzony, dostał rozkaz stawienia się przed rotmistrzem. Tam okazało się, że Estkowski, miast kary… został zaproszony do dworu na wieczorną grę w brydża. Niestety, podczas gry nie szła mu karta a co gorsza nie miał zbyt wiele pieniędzy. Tymczasem, podczas przerwy i oczekiwaniu na kolację, rotmistrz Świeściak podszedł do Estkowskiego i wsunął mu dyskretnie 10 złotych mówiąc: „Zapamiętajcie, bez pieniędzy niech podchorąży nie siada do kart”.

We wrześniu 1938 roku rocznik im. Bitwy pod Krechowcami został starszym rocznikiem Szkoły Podchorążych Kawalerii a przyjaciel Estkowskiego, podchorąży Witold Szaniawski szefem szkoły. W październiku odbyła się XV. promocja oficerska, której dokonał marszałek Edward Rydz – Śmigły. Na ujeżdżalni szkoły ustawiono stoły w wielką podkowę. Tu odbył się obiad, za którego obsługę odpowiadali podchorążowie z rocznika Estkowskiego. Podczas uroczystości gospodarzem był jeszcze pułkownik Józef Smoleński. Wkrótce obowiązki komendanta Centrum Wyszkolenia Kawalerii objął pułkownik. Tadeusz Komorowski. W lutym 1939 roku rocznik został wysłany na kurs narciarski do Worochty na Huculszczyźnie. W związku z bliskością granicy z Rusią Zakarpacką, podchorążowie zostali uzbrojeni w karabinki z ostrą amunicją. Tymczasem z tygodnia na tydzień sytuacja polityczna Polski robiła się coraz bardziej skomplikowana. Wielkanoc, zamiast w rodzinnych domach, podchorążowie spędzili w koszarach. Po ostatnich egzaminach w Szkole Podchorążych Kawalerii w czerwcu rozpoczęły się skierowania do pułków. Wachmistrz podchorąży Jan Estkowski został przydzielony do 25. Pułku Ułanów Wielkopolskich. Jednostka ta już od marca była skoncentrowana w okolicy Sierpca. Rocznik im. Bitwy pod Krechowcami nie doczekał się uroczystej promocji w grudziądzkim garnizonie. Absolwenci zostali mianowani podporucznikami rozkazem Naczelnego Wodza z dnia 13 września 1939 roku ze starszeństwem z 15 sierpnia.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.