Jerzy Cichocki (1922-2008)

W dniu 31 stycznia 2008 r., w wieku 86 lat, odszedł na wieczną wartę jeden z cichych bohaterów walki o wolną i niepodległą Polskę.

Urodził się w 1922 r. w Warszawie, syn Zygmunta i Jadwigi. Ojciec Zygmunt był pracownikiem administracji samorządowej. W połowie lat trzydziestych, wraz z całą rodziną, przeniósł się z Radzymina do Wołomina i podjął pracę w tutejszym magistracie.

Jerzy dorastał wśród młodszego rodzeństwa: Jadwigi, Edmunda i Andrzeja. Gdy nastał czas okupacji hitlerowskiej, od samego początku włączył się w działalność konspiracyjną. Los sprawił, że został żołnierzem Narodowych Sił Zbrojnych. Należał do drużyny kolejowej, której głównym zadaniem było wykradanie z niemieckich transportów kolejowych broni. Jego najbliższym kolegą z tych lat był Stanisław Kupcza ps. „Gruby”. W grupie konspiratorów był bardzo lubiany. Swój pseudonim – „Hrabia” zawdzięcza właśnie im. To oni, czekając na Jerzego przed akcją, skomentowali jego zachowanie, że trzeba na Niego czekać, „jak na hrabiego”.

Swoim zaangażowaniem w życiu konspiracyjnym, zwrócił na siebie uwagę okupantów. W dniu 6 listopada 1943 r., w czasie blokady Wołomina, Niemcy przyszli, o świcie, po Jerzego do domu. On, któremu szczęście dopisywało w życiu, zsunął się niepostrzeżenie z łóżka i nakrył się kołdrą. Na łóżku pozostał młodszy brat Andrzej, który swoją niewinną osobą odwrócił uwagę Niemców. Hitlerowcy nie odnajdując w mieszkaniu Jerzego, aresztowali ojca Zygmunta. To ojca, zamiast „Hrabiego” Niemcy zaprowadzili do magazynu – obecnie kino „Kultura”, w którym zgromadzono aktywnych członków podziemia. Wśród nich byli żołnierze NSZ tacy jak: Henryk Rudziński, Władysław Laskowski. W trakcie przesłuchania Zygmunt uzyskał zgodę na skorzystanie z ustępu. W asyście żandarma wyszedł z magazynu. Powracając do kina, Zygmunt przechodził obok kolumny złożonej z pracowników magistratu, prowadzonej przez niemieckiego pułkownika, dowódcy blokady. Na przywołanie kolegów z magistratu, dołączył do ich grupy. Po jakimś czasie, na rozkaz pułkownika, urzędnikom pozwolono powrócić do domów. Zygmunt ocalał, natomiast aresztowani z magazynu zostali przewiezieni na Pawiak do Warszawy. Większość z nich, jako zakładnicy, zginęli śmiercią męczeńską poprzez rozstrzelanie, w dniu 3 grudnia 1943 r. w Warszawie, przy ul. Puławskiej 3.

Kiedy w dniu 29 lipca 1944 r. Niemcy po raz pierwszy opuścili Wołomin, Jerzy Cichocki był w pierwszym szeregu, z bronią w ręku, w działaniach mających zorganizować polskie władze cywilne i wojskowe. Miało to miejsce w czasie, kiedy pod Wołomin podeszły oddziały 3 korpusu pancernego 2 Armii Pancernej Armii Czerwonej. W tym okresie „Hrabia” służył w plutonie, który utrzymywał porządek w mieście. W obliczu klęski, w dniu 3 sierpnia 1944 r, które po chwilowym powodzeniu, czołgi sowieckie zaczęły wycofywać się w kierunku na Mińsk Mazowiecki. Będąc na posterunku, nie wyszedł z kolegami do lasu, razem z oddziałem Telesfora Badetki ps. „Tesiek”. Ukrywał się w mieście aż do ponownego wejścia Armii Czerwonej do Wołomina, co nastąpiło 6 września 1944 r.

Nadzieja na „normalność” okazała się złudna. Przy boku NKWD, miejscowi komuniści zaczęli aresztować żołnierzy podziemia niepodległościowego z AK i NSZ. NA jednego z denuncjatorów został zorganizowany zamach, który się nie udał. Jerzy Cichocki musiał opuścić miasto. Znalazł schronienie w gospodarstwie rodziny Laskowskich we wsi Wujówka koło Strachówki. Tam wypatrzony przez NKWD został 10 grudnia 1944 r. aresztowany. Przewieziony do katowni NKWD w Wołominie, przy ul. Piaskowej przeszedł ciężkie śledztwo. W dole (pełniącym rolę celi) na podwórzu posesji, spotkał się z innymi aresztantami, wśród których byli: Józef Bieniek „Romański”, pracownik magistratu w Wołominie, założyciel lokalnych ogniw Organizacji Wojskowej „Wilki”, następnie przywódcą polityczny NSZ na terenie powiatu, Kazimierz Maliński „Niedzielski”, kierownik poczty w Wołominie, inspektorem OW „W” na wschodnie powiaty województwa warszawskiego, więźnia Majdanka, który zbieg z obozu w marcu 1944 r., Stanisław Kupcza, Aleksander Zielewski (w radzieckim wyroku występuje jako Zalewski). W dniu 11 stycznia 1945 r. radziecki sąd przy 47 Armii Acz (na podstawie przepisów radzieckiego kodeksu karnego) skazał na śmierć Bieńka, Malińskiego, Kupczę, i Zielewskiego, których następnie NKWD skrytobójczo zamordowało. Jerzy Cichocki, Włoczkowski Witold, Koluszko Lech oraz Bronisław Ostrowski dostali wyrok zesłania na 10 lat do łagrów, w głąb ZSRR oraz skonfiskowano ich majątek. To była cena za ukochanie Polski.

W dniu 17 stycznia 1945 r. (wejście WP do lewobrzeżnej Warszawy) J. Cichocki został wywieziony do więzienia przejściowego w Brześciu. Stąd został wysłany w głąb ZSRR. W łagrach przebywał aż do 1954 r. Był w 12 obozach m.in. w Kańsku, Sosnowce, Ozierłagu, w Tajszet. Po zakończeniu odbywania kary został zmuszony do zamieszkania w Krasnojarsku, bez prawa jego opuszczania. Po licznych interwencjach u władz ZSRR, został zwolniony i pozwolono mu powrócić do Polski. W grudniu 1955 r. przyjechał do Wołomina, razem z żoną Eleonorą zd. Kolendo ps. „Teresa”. Eleonora była żołnierzem AK, łączniczką w batalionie VIII „Bohdanka” Okręgu AK Nowogródek. W dniu 21 sierpnia 1944 r. brała udział w walkach oddziału AK z wojskami sowieckimi pod Surkontami. Na jej rękach zmarł ppłk. Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz”.

Po powrocie do kraju rodzina Cichockich zamieszkała w Wołominie. W połowie lat siedemdziesiątych XX wieku, Jerzy Cichocki włączył się aktywnie w nurt życia kombatanckiego. Brał czynny udział w budowie pomników upamiętniających jego kolegów, którzy polegli w walce z Niemcami w okolicach Wołomina. Po zmianach ustrojowych, które zaszły w Polsce po 1989 r. włączył się w działania na rzecz Związku Sybiraków.

Relację z tragicznych wydarzeń związanych z aresztowaniem przez NKWD, Jerzy Cichocki złożył wiele lat po wojnie Wacławowi Pankowi, który ogłosił ją drukiem w Mazowieckim To i Owo z dnia 7 czerwca 1996 r. Ponadto swój pobyt na Piaskowej „Hrabia” zrelacjonował Mirosławowi Frankowskiemu, twórcy cyklu reportaży dokumentalnych „Tropy” emitowanych w TVP na przełomie 1995-1996 r. pod znamiennym tytułem „Ulica Piaskowa”.

Do końca swoich dni był osobą pogodną, uczynną. Takim Go zapamiętam.

1 Komentarz

  1. andrzej

    Warto by było poprawić literówki – czyta się nie najlepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.