Jerzykom już dziękujemy

W drugiej połowie lat siedemdziesiątych, przy okazji wprowadzenia ustawy kombatanckiej, ujawniło się w Wołominie środowisko kombatanckie, które swoją przynależność organizacyjną wywodziło od ugrupowania „Powstańcze Oddziały Specjalne Jerzyki”.

Od tej pory można zaobserwować szereg intensywnych działań wołomińskich „Jerzyków”. Przejawem tej aktywności stało się uporządkowanie miejsc pamięci narodowej na terenie miasta Wołomina oraz Jerzysk, nadając im przy tej okazji „Jerzykowski” charakter. Równocześnie rozpoczęto szeroką akcje propagandową mającą na celu usankcjonowanie obecności tej organizacji w życiu konspiracyjnym Wołomina. Wówczas członkowie organizacji zaczęli spisywać wspomnienia podając, że w okresie okupacji należeli do „Jerzyków”. Równocześnie w Wołominie zaczęły pojawiać się proporczyki, a nawet szklanki gdzie wykorzystano symbolikę „Jerzyków”. Całokształt tych działań sprawił, że informacje o tej organizacji konspiracyjnej nabrały walorów „historycznych” i zostały uwzględnione przez zespół redakcyjny w „Dziejach Wołomina i okolic” wydanych w 1984 r. Pomimo rozgłosu jaki towarzyszył pojawieniu się „Jerzyków” w Wołominie, środowisko kombatantów nie zebrało wówczas i nie opracowało materiału, aby w sposób jednoznaczny i rzeczowy opisać przejawy swojej działalności w okresie okupacji.Po 1989 r. w Polsce zaszły poważne zmiany polityczne. Wśród jednym z przejawów przywrócenia normalności, było uczczenie żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych i przyznanie im m.in. uprawnień kombatanckich. Związek Żołnierzy NSZ, od początku starał się pokazać prawdziwy dorobek w walce z niemieckim okupantem.

Wśród kombatantów z pokolenia „kolumbów” jest Jerzy Nachtman. Urodzony w Wołominie, harcerz, w okresie okupacji aktywny żołnierz NSZ, za bohaterstwo na polu walki odznaczony w Powstaniu Wa rszawskim Krzyżem Walecznych przez gen. Tadeusza „Bora” Komorowskiego – Komendanta Głównego Armii Krajowej.

Wiatach osiemdziesiątych brał aktywny udział przy opracowywaniu koncepcji pomnika poległych żołnierzy niepodległościowego podziemia pod Jerzyskami na wołomińskim cmentarzu. W dowód uznania, został wpisany przez kolegów z konspiracji do jawnie działającego wołomińskiego środowiska kombatanckiego „Jerzyków”. Poniekąd środowisko to nie było obce p. Nachtmanowi, gdyż w skład jego wchodzili byli żołnierze NSZ z terenu Wołomina.

Po przełomie w 1989 r. Jerzy Nachtman rozpoczął starania o przywrócenie miejscom pamięci związanym z NSZ właściwego oblicza. Dzięki jego inicjatywie wmurowano tablicę okolicznościową w Szkole Podstawowej Nr 5 ku czci pomordowanym w 1945 r. przez NKWD członkom kierownictwa NSZ z terenu pow. radzymińskiego oraz tablicę pamiątkową w kościele w Majdanie poświęconą tragicznej śmierci żołnierzy NSZ poległych w walce z Niemcami w lipcu 1944 r. Ukoronowaniem starań o upamiętnienie pamięci wszystkich żołnierzy NSZ poległych i pomordowanych było doprowadzenie do odsłonięcia stosownego obelisku w centrum Wołomina. Wszystkie te działania były poparte merytorycznymi opiniami historyków, który jednoznacznie wykazywali, iż tradycja dotąd przypisywana „Jerzykom” stanowi w rzeczywistości NSZ-owską spuściznę.

Te działania Jerzego Nachtmana sprawiły, iż środowisko wołomińskich „Jerzyków” poczuło się zagrożone. Nie licząc się z ustaleniami historyków, środowisko to podjęło próbę opracowania własnej wizji „historii”. Władysław Pawlak, b. nauczyciel historii podjął się niełatwego zadania polegającego na opisaniu dziejów wołomińskich „Jerzyków”. To karkołomne zadanie starał się wykonać jak najlepiej. Zebrane relacje usystematyzował i opublikował pod tytułem: „Harcerska Kompania Szturmowa Powstańcze Oddziały Specjalne „Jerzyki” w Wołominie 1940-1944″.

Być może broszura ta spełniłaby swoje zadanie gdyby powstała przed 1989 rokiem, gdyż mogłaby zniechęcić wołomińskich badaczy do studiów nad dziejami konspiracji. Obecnie ta broszura to smutny przykład nieporadności i źle rozumianego posłannictwa społecznego. Bo jak odnieść się do wytworu z założenia mającego przedstawiać historyczną fatamorganę?

Władysław Pawlak, członek środowiska kombatanckiego „POS Jerzyków”, starał się przedstawić całokształt działań „Jerzyków” w Wołominie. Przywołał „ich” akcje bojowe, wspomniał o produkcji prasy konspiracyjnej i druków ulotnych, o ważnym zagadnieniu jedynie napomknął, a było to wszak podporządkowanie się strukturom wołomińskiego AK.

Wszystkie te zabiegi mają jedynie spowodować u Czytelnika przeświadczenie o słuszności stanowiska „Jerzyków”. Temu właśnie służą sformułowania autora typu: „wyniki naszych akcji znajdują potwierdzenie… we współczesnych książkach” czy też „faktem historycznym jest…”. Jednocześnie we wstępie autor sam przyznaje, że nie dysponuje źródłowymi dokumentami z lat wojny.

Autor nie wziął zapewne pod uwagę faktu, iż pozostały dokumenty i relacje, który korespondują z przywołanymi przez Władysława Pawlak wydarzeniami, lecz nie ma w nich mowy o „Jerzykach” lecz o Narodowych Siłach Zbrojnych.

Choć p. Władysław Pawlak włożył dużo pracy w swoje „dzieło”, odniosę się jedynie do kilku kluczowych wydarzeń, aby unaocznić mroczną stronę aktywności kombatanckiej polegającej na koloryzowaniu historii pod kątem własnych, wydumanych potrzeb.

Wcielenie do AK

Władysław Pawlak bardzo mało miejsca w swojej broszurce poświęca kwestii wcielenia tzw. wołomińskich „Jerzyków” do wołomińskiego AK. Jest to zrozumiałe, gdyż nieistniejąca organizacja nie mogła dokonać takowego wcielenia. Pierwszym dowodem na nieobecność „Jerzyków” w Wołominie jest brak jakichkolwiek wzmianek o ich aktywności tej organizacji w dokumentach organizacyjnych AK. Znamiennym dopełnieniem tego braku jest relacja Andrzeja Małkowskiego ps. „Amon” złożona w Archiwum Wojskowego Instytutu Historycznego.

Andrzej Małkowski był w latach wojny dowódcą ośrodka wołomińskiego AK i zapewne przyłączenie do AK tak wszechstronnej organizacji nie uszłoby jego uwadze. Jednak we wspomnieniach tak opisał akcję scaleniową na terenie Wołomina i bliskich okolic:

Tak więc obok ZWZ, który to Związek Walki Zbrojnej potem, w roku 1942 zmienił nazwę na Armię Krajową, istniała w samym Wołominie Organizacja Wojskowa, czyli w skrócie OW, którego całym dowódcą był pułkownik „B” [Józef Bieniek – przyp. autora], a którego rozpracował kontrwywiad Komendanta Rejonu AK i udowodnił, iż w ogóle on w wojsku nigdy nie był. OW skupiło tu, w Wołominie dość poważną ilość zwłaszcza ludzi młodych; potem OW przekształciła się w NSZ, z którymi Komendant Rejonu miał duże kłopoty, bo chcieli robić w jego terenie co im się żywnie podobało i zmuszony został nareszcie w końcu 1942 roku tego rzekomemu „pułkownikowi” oświadczyć, iż jeśli nie będzie uzgadniał z nim jakichś akcji przez niego zaplanowanych, to będzie zmuszony użyć siły ogniowej celem likwidacji członków OW, którzy wręcz przeszkadzają Armii Krajowej w walce z okupantem. […] Rozwój AK był szybki i stanowczy. Wnet Komendant Rejonu z Wołominem, Kobyłka, Zielonką [Zielonka nie wchodziła w skład radzymińskiego obwodu AK – przyp. autora], gminą Ręczaje miał zadowolenie, bo oto podporządkował się jego rozkazom Batalion Chłopski w liczbie plutonu w gminie Ręczaje. Z tej gminy przejął tzw. KOP tj. Korpus Obrony Polski [właściwie: Komenda Obrońców Polski – przyp. autora]. Liczył on wtedy, w końcu 1942 r. 32 ludzi, ludzi młodych. Innych organizacji po linii wojskowej w tym rejonie nie było. Były owszem, polityczne, jak PPR, PPS, posiadający swą własną prasę z W-wy. Słowem teren ten cały został zespolony za wyjątkiem NSZ, który to związek nie przyłączył się do AK [..] [AWIH sygn. 111/49/272].

Prasa

Autor wspomina produkcję i kolportaż prasy konspiracyjnej wytwarzanej przez POS „Jerzyki” na terenie Wołomina. Wśród nich jest i „Brzask”. W rzeczywistości numery BRZASKU – Organ Młodzieży Narodowej noszą identyfikację NSZ. W numerze 13 z dn. 20.XI.1943 r. został podany kryptonim inspektoratu IB-24 [IB -kryptonim woj. warszawskiego NSZ – przyp. autora] oraz określono wydawcę jako: Grupa Propagandowa O.N. [tj. Obozu Narodowego – przyp. autora]. Ponadto w numerze Nr 15 (32) z 26 kwietnia 1944 r. w stopce redakcyjnej poinformowano, iż wydawcą jest Wyd. Ob. Nar. IB-9 [tj.; Wydawnictwo Obozu Narodowego woj. Warszawskiego pow. radzymińskiego – wyjaśnienie autora]. Powyższa numeracja jest identyczna z tą jaka znajduje się na zachowanym rozkazie organizacyjnym nr 14 NSZ pow. radzymińskiego z 14.10.1943 r. [treść tego rozkazu została zaprezentowana w: Narodowe Siły Zbrojne; dokumenty struktury, personalia; tom I ; pod redakcją L. Żebrow-skiego; wyd. burchard edition; Warszawa 1994- przyp. autora].

Zainteresowanych chęcią przejrzenia zachowanych numerów „Brzasku” zachęcam do odwiedzenia Centralnej Biblioteki Wojskowej w Warszawie i wypożyczenie do wglądu mikrofilmu o sygnaturze 1323.

Akcje bojowe

Władysław Pawlak tak przedstawia jedno ze zdarzeń, w której uczestniczyły „Jerzyki”:

Już w drugim dniu ćwiczebnego marszu w okolicy Stanisławowa, wydzielona grupa z oddziału pod dowództwem M. Roszkowskiego, działała przebrana w mundury niemieckie. Tu trzeba przyznać, iż kilku chłopców dobrze władało językiem niemieckim – co upoważniało ich do występowania w mundurach wroga. W marszu do Puszczy Białej w miejscowości Dalekie oddział likwiduje zaopatrzeniową grupę Wehrmachtu złożoną z żołnierzy ROA. W trakcie kilkudniowych ćwiczeń taktycznych doszło do starcia „Jerzyków” z niemieckim antypartyzanckim oddziałem. Dzięki pomocy przebywającego w tym rejonie oddziału AK „Szarych Szeregów” atak Niemców zostaje odparty. Szczegóły tej walki nie są opracowane.” (s. 34-35).

Zapewne ku zaskoczeniu autora, udało mi się odszukać w archiwum kilka dokumentów wytworzonych przez kontrwywiad Obwodu AK Mińsk Mazowiecki i uszczegółowić ten fragment „Jerzykowskiej” (?) historii. W meldunkach opisano sytuację jaka miała miejsce w ośrodku VI Stanisławów, w sposób następujący:

W dniu 12 maja br. [1944] godz. 24 silnie uzbrojona banda składająca się z 15 ludzi dokonała napadu na folwark Stanisławów, gm. Stanisławów zabierając 5 świń. Napastnicy uzbrojeni byli w 3 Schmeizery, broń krótką i 10 strzałowe ros. kb. Wszystka broń zupełnie nowa. Umundurowanie posiadali niemieckie, Kdt posiadał 3 gwiazdki i oznaki SS. dwu ludzi miało na głowach hełmy niem. Umundurowanie nowe. Rozmawiali w jęz. niem. zarówno między sobą jak i z właścicielem majątku.

W kolejnym meldunku donoszono:

Napady na majątek w Stanisławowie o których pisałem w ubiegłym tygodniu dokonała banda z Wołomina rekrutująca się z ludzi NSZ. [CA MSW teczka AK-146].

O akcji pod Dalekiem, z uwagi iż miała miejsce na terenie pow. ostrowskiego nie mam aktualnie bliższych danych, choć może w przyszłości zapoznam się z aktami żandarmerii niemieckiej z tamtego terenu, które się zachowały i są dostępne w Archiwum m. st. Warszawy. Na tym poziomie ogólności, jakim wykazał się autor, myślę że wystarczy przytoczenie kilku relacji, które jednoznacznie wskażą organizację, której z pomocą przyszły Szare Szeregi.

Pośrednią wskazówkę można odnaleźć we wspomnieniach Eugeniusza A. Daszkowskiego pt. „Wyszkowskie wspomnienia” (s.88).

Zygmunt Majka brał czynny udział w wielu akcjach i szkoleniach. Niemcy jednak na skutek aresztowań, wymuszonych zeznań, czy własnej wtyczki – na przełomie roku 1943/44 zaczęli systematycznie rozpracowywać konspiracyjne grupy w Dalekiem, czego dowodem było rozbicie zgrupowania leśnego NSZ (Narodowych Sił Zbrojnych) koło Dalekiego. W zgrupowaniu tym brał udział również mój brat Tadeusz i o mało nie zginał, gdyż Niemcy użyli wozów pancernych okrążając partyzanckie zgrupowanie.

Więcej szczegółów o tym wydarzeniu podaje d-ca Szarych Szeregów z Wyszkowa phm Radosław Rytel w swoich wspomnieniach:

Zośkowcy odbierali żywność furmanką, przebrani w mundury niemieckie z bronią. Przez cały czas tych transportów, mimo parokrotnych kontroli żandarmerii, przesyłki docierały do lasu. W połowie czerwca pluton przyjął część zupełnie przestraszonego i rozbitego w obławie pod Dalekiem, oddziału NSZ-tu, bez broni i oporządzenia wojskowego.

Aby ostatecznie rozwiać wszelkie wątpliwości o przynależności oddziału walczącego pod Dalekiem, a który dołączył do Szarych Szeregów, przytoczę informacje zawarte w książce Anny Borkiewicz-Celińskiej pt.: Batalion „Zośka”, wydanej przez PIW w 1990 r.

W tym samym mniej więcej czasie [przełom maja i czerwca 1944 r. – przyp. J. S.], gdy na bazę przybył drugi rzut uczestników, do oddziału ppor. „Giewonta” dołączyło 23 ludzi z rozbitego oddziału NSZ.” [s. 501]

W cytowanej pracy nie ma wzmianki, aby oddział Szarych Szeregów napotkał oddział „Jerzyków”. Ponadto wg ustnej relacji Radosława Rytla, z którym miałem przyjemność kilkakrotnie rozmawiać, innych oddziałów oprócz NSZ, w tym czasie koło Dalekiego nie było.

Kontynuowanie wykazywania kolejnych przeinaczeń, których dopuścił się autor, nie ma sensu. Jeżeli te fundamentalne dla całości opisywanych wydarzeń przykłady kogoś nie przekonały, to i następne też nie przekonają.

Sądzę, że kolejne napięcia wynikające z interpretacji historii są szkodliwe i nie służą sprawie. Myślę, że należy zachować w pamięci jak najlepsze wspomnienie o „Jerzykach”, którzy w latach PRL umożliwili wołomińskim żołnierzom konspiracji niepodległościowej włączenie się w nurt życia kombatanckiego, co nie powinno obecnie krępować poczynań zmierzających do przywrócenia miejscom pamięci narodowej charakteru i symboliki Narodowych Sił Zbrojnych. Są to: kwatera poległych pod Majdanem i Jerzyskami na wołomińskim cmentarzu, przywrócenie poprzedniego brzmienia napisu na obelisku, na skwerze NSZ w Wołominie, czy też już wspólnie z władzami gminy Łochów podjęcie działań nad wcieleniem w życie porozumienia zawartego pomiędzy kombatantami radzymińskiego AK i wołomińskiego NSZ, aby zgodnie z prawdą historyczną uporządkować, bliskiemu każdemu mieszkańcowi Wołomina miejsca w Jerzyskach.

Jarosław Stryjek

1 Komentarz

  1. Małgorzata

    szanowny Panie Jarosławie,
    kilka lat temu dotarł Pan do mojej mamy Ireny z Dzierżyńskich Bieleckiej mieszkającej w Płudach Warszawa dzielnica Białołęka .Jak pamiętam rozmawiał Pan z mama na temat NSZ w Wołominie. W tym roku mama ze względu na stan zdrowia nie była w Wołominie na cmentarzu. Zmam całą historię pochowanych tam bohaterów . Bardzo proszę o kontakt , może zamieścimy tam właściwą tablicę na ich grobie?To im się należy.Z wyrazami szacunku Małgorzata Popowska córka Ieny. Zapraszam do Płud na rozmowę z moją mamą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.