Mwią o nich „krawcy” albo „kieszeniarze”. Złodzieje kieszonkowi, to elita prze­stępcza Wołomina i okolic. Kursują najczęściej w pocią­gach na szlaku Warszawa Wi­leńska – Małkinia.

Docent Kazimierz Godorowski, biegły psycholog sądowy, który współpracu­je z Rejonowym Urzędem Spraw Wewnętrznych w Wołominie po­nad 30 lat dodaje, że w pow­szechnej opinii ludzi, którzy za­wodowo stykają się z przestęp­czością, kryminalista czy lump z tych stron to psychopata lub alkoholik, a często jedno i dru­gie. Także w ocenie komisji wojskowych najwięcej kłopotu sprawiają poborowi z podwar­szawskich okolic.Czytaj dalej

Mało rodaków wie lub pamięta, że w okolicach Wołomina rozegrała się, we wrześniu 1944 roku jedna z najkrwawszych i największych bitew jednostek pancernych podczas II wojny światowej. Dla pancerniaków Związku Radzieckiego tutaj właśnie, po słynnej batalii czołgów pod Kurskiem, była druga z kolei, najtrudniejsza przeprawa z hitlerowskimi tankami.Czytaj dalej

Klub nasz jako jedyny z klubów kolejarskich, województwa stołecznego warszawskiego, uczestniczył w tym roku w „Sztafecie Pokoleń”, która przebiegała trasą: Chełm – Bydgoszcz, niosąc płomień z miasta siedziby PKWN do Bydgoszczy – tegorocznej „stolicy sportu szkolnego”.Czytaj dalej

W dniach 14-17.06.79 r. na naszych obiektach rozegrane były Mistrzostwa Kolejowych Klubów Sportowych w piłce nożnej juniorów. W turnieju wzięły udział zespoły:

  1. KKS „Lech” Poznań
  2. KKS „Warmia” Olsztyn
  3. KKS „Victoria” Jarocin
  4. KKS „Polonia” Warszawa
  5. KKS „Czuwaj” Przemyśl
  6. KKS „Błękitni” Stargard
  7. KKS „Goplana” Inowrocław
  8. MZKS „Huragan” Wołomin

Czytaj dalej

W dniach 11-12.06.1979 r. na hali sportowej naszego Klubu odbył się mecz w badmintonie pomiędzy reprezentacjami seniorów Polski i Węgier. Badminton – to młoda dyscyplina poszukująca w Polsce zwolenników. Nasz Klub w ramach Spartakiady Zakładów Pracy propaguje tę piękną dyscyplinę sportu. Z tego też względu Polski Związek Badmintona zlecił nam zorganizowanie tej imprezy. Mecz miał dramatyczny przebieg. Po grach pojedynczych prowadzili reprezentanci Polski 5:0, by po grach podwójnych i mikstach przegrać mecz 5:6.

Mecz obserwował Prezydent Węgierskiej Federacji Badmintona pan Endre Fodor.

Czytaj dalej

W dniu 20.04.1979 r. na naszej hali sportowej odbyła się impreza, centralna dla miasta i gminy Wołomin z okazji „Dni Olimpijczyka”.

W uroczystości wzięło udział około 400 osób, przede wszystkim młodzież ze szkół podstawowych i średnich Wołomina, która spotkała się z władzami miasta i działaczami społecznymi naszego Klubu.

Imprezę rozpoczęło wejście pocztu sztandarowego na halę. Następnie wybrani zawodnicy, uczniowie szkół podstawowych, wciągneli flagę olimpijską na maszt.

Gości powitali Tow. Stanisław Kłos i Tow. Adam Kowalczyk. Apel Olimpijski odczytał zawodnik sekcji piłki nożnej, uczeń SP Nr 1, Kol. Jacek Majsterek.Czytaj dalej

Szum kolo wołomińskiej służby zdrowia zaczął się w 1972 r. kiedy dyrektorem Zespołu Opieki Zdrowotnej został dr Miłosław Gaca, człowiek niezwyklej energii, nie umiejący działać połowicznie. W to co robi angażuje się bez reszty i podobnego oddania wymaga od współpracowników. Głośno, może niekiedy nazbyt, gani złą pracę, ale równie otwarcie chwali i nagradza dobrą. Z ideą zespolonej opieki lekarskiej zetknął się dużo wcześniej w Olsztynie, stał się jej entuzjastą. Gdy obejmował Wołomin wiedział, że placówki zdrowia znajdują się w ruinie, że śmiertelność noworodków przekracza średnią krajową i że lekarze ordynują według własnych harmonogramów „kiedy się któremu przyjdzie”. – Najgorsze, że uważali to za zupełnie normalne i nie poczuwali się do usprawiedliwienia przed oczekującymi pacjenta-mi. A szacunek dla chorego to podstawowa zasada dobrej służby zdrowia. Lekarz musi przyjść na tyle wcześnie do gabinetu, aby przed godziną wyznaczoną na przyjęcie pierwszego pacjenta mógł się do tego przygotować organizacyjnie i psychicznie – mówią zgodnym chórem szefowie wołomińskiego lecznictwa. Czytaj dalej

Huta Szkła w Wołominie istnieje już przeszło pięćdziesiąt lat. Składa się z dwóch zakładów „A” i „B”, rozmieszczonych w pobliżu siebie. Działy produkcyjne nie stwarzają tu wysokiego zagrożenia, gorsza sytuacja jest w magazynach opakowań i wyrobów gotowych. Zakładowa Ochotnicza Straż Pożarna liczy około pięćdziesięciu osób. „Około” — bowiem płynność kadr pracowniczych wpływa także na stan osobowy straży. Przy czterozmianowej pracy i dwóch obiektach liczba ta nie jest wysoka. Pogotowia salowe sa niemal wciąż szkolone (kolejny skutek płynności kadr) i nie na każdy zespól można pełni liczyć. A ogół pracowników? Różnie bywa z ich dyscypliną. St. ogn. Waldemar Dąbrowski (kierownik ochrony ppoż.) wlepia najmniej zdyscyplinowanym kilkanaście mandatów rocznie. Strażacy – oprócz codziennej troski o sprawy ‚produkcyjne – szkolą się systematycznie po godzinach pracy. Robią to z dobrym skutkiem, skoro na zawodach powiatowych zdobywali już dwukrotnie drugie miejsce. Chcą jednak za wszelką cenę osiągnąć pierwsze… Czytaj dalej

Jest za piętnaście dwunasta. Centrum miasta jak wymarłe, tylko ulicą Warszawską i równoIegłymi do niej arteriami, środkiem jezdni ciągną w stronę peryferii grupki rozgorączkowanych ludzi. Niektórzy, zwłaszcza młodsi, gestykulują zawzięcie, zaperzeni, podekscytowani. Postronny obserwator z powodzi słów wyławia najczęściej jedno — huraganCzytaj dalej

W geometrii Euklidesa czytamy: przez punkt poza prostą można przeprowadzić tylko jedną prostą równoległą do danej prostej. Nie można jednak odnieść pewnika tego do życia społecznego, do życia indywidualnego, do sztuki. Wszystko to jest w życiu bardziej skomplikowane niż linia prosta, jako najbliższa łączność między dwoma punktami. W życiu, od człowieka do człowieka ciągną się meandry, powstają przerwy w transmisji, przerwy oczywiście pozorne, gdyż i one wypełnione są często burzliwymi uczuciami, choćby nawet najwytworniej maskowanymi.Czytaj dalej