Feliks Korwin-Szymanowski urodził się 25 stycznia 1791 najprawdopodobniej w rodzinnym majątku w Cygowie, jako trzecie dziecko Teodora Dyzmy – szambelana ostatniego króla Rzeczpospolitej i Marianny Świdzińskiej h. Półkozic. Z urodzenia można powiedzieć iż był predestynowany do wysokich stanowisk państwowych i życia w wyższych sferach. III Rozbiór kraju zamknął przed nim jednak większość możliwych ścieżek kariery. Pierwsze lata życia spędził w Cygowie pod opieką rodziców. Przez pewien czas jego nauczycielem był emigrant francuski ojciec Robert. Feliks miał być oczkiem w głowie matki, dostojnej pani Świdzińskiej, która długo z domu najmłodszego syna nie chciała wypuścić. „Może równych lat ze mną, siedząc w ławce w kościele obok rodziców, z książeczką w ręku, zazdrościłem kiedy Felunio z biczykiem w ręku, machając nim, biegał po kościele” . Kolejny etap edukacji odebrał najprawdopodobniej w Collegium Nobillum lub innej szkole pijarskiej, tak jak jego ojciec i stryjowie.Czytaj dalej

Parafia Klembów

Parafia Klembów obejmowała w XVI wieku następujące miejscowości: Klembów, Szczepanek, Międzylesie, Jasienicę, Łysobyki, Jaźwie, Cisie, Miąse, Lipkę, przedmiecie Radzymina, Łosie, Kraszewo, Dobczyn, Dybów, Czarną, Mokre, Rżyska (Rziska), Rudę, Trzcianę i Radzymin Kauczkie (?). Parafia ta należy do najstarszych w regionie. Już przed 1075 r. należała do arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, następnie przeszła do diecezji płockiej.

Klembów w XVI w. był sporą wsią. Z miejscowości tej wywodzi się ród Klembowskich (Kłębowskich). Z biegiem lat podzielił się na dwie linie, mające dwa herby: Jastrzębiec i Roch. W 1581 r. Klembów dziedziczyli po przodkach Piotr, Grzegorz i Mikołaj Klembowscy. Także druga linia rodu miała tu swoje działy.Czytaj dalej

(&#;) W Dąbrówce także było bractwo miłosierdzia i wygodny szpital dla 10 ubogich, utrzymywanych głównie przez księdza. W Radzyminie szpital bez funduszów, podobnyż w Skaryszewie, Wieliszewie i Tarhominie, gdzie szpital składał się z 4 izb. W Cygowie wybudował w XVIII w. szp. pleban. W Okuninie był dom szpitalny, a także w Pniewniku i Pustelniku, gdzie ubodzy utrzymywali się z kwesty. W Stanisławowie było bractwo miłosierdzia. W parafji Klembowskiej przy kościele parafjalnym był szpital św. Józefa z altarją; miał 2 izby i mieścił 14 osób; przez kolatorów, kasztelanów Czosnowskich, był wzniesiony na podziękowanie Bogu za ocalenie ich poddanych od moru. Erekcja z 1705 r. znajduje się w konsystorzu pułtuskim. Dochodu rocznego mieli ubodzy 140 złp. od sumy 4,000 złp., na dobrach Woli Rasztowskiej zapisanych, oraz kilkadziesiąt złp. z karbony; nadto należał plac 20 prętów długi i 16 szeroki, dwie stodołki, ogródek, 2 obórki. Altarzysta pobierał procent 110 złp. od sumy 3,200 złp., z dziesięcin pieniężnych 135 złp., z dziesięcin wytycznych 180 złp. Ubodzy obowiązani byli mszy ś. słuchać i po 5 pacierzy w piątek za dobrodziejów odmawiać. Był tu prebendarzem pod koniec XVIII w. ks. G. Gacki (cf. Akta Wizyt w Arch, kapit. płock.. i Rozporządzenia i Pisma Pasterskie bpa M. Poniatowskiego, Warsz. 1785).

Encyklopedja kościelna
podług teologicznej encyklopedji Wetzera i Weltego, z licznemi jej dopełnieniami., T. 28
1905

Ziarnko do ziarnka, a będzie miarka.“ Idąc za tem przysłowiem zebrałem o parafji Cygowskiej, niegdyś w djecezji Płockiej, obecnie zaś w archidjecezji Warszawskiej położonej, kilka szczegółów, które nie będąc historycznym jej opisem, stanowią jednak materjał do tak pożądanej „Liber beneficiorum“ naszej djecezji; dla tego więc podaję je do pisma, którego jedną z głównych za sług jest zbieranie materjałów historycznych o kościołach kraju naszego. Wiadomość tę czerpię z miejscowych dokumentów, które kolejno przechodząc, utworzą moralną przynajmniej całość opisu parafii cygowskiej, od jej erekcji aż do dni dzisiejszych. Najstarszym jaki znalazłem na miejscu dokumentem, jest erekcja parafii z r. 1527, którą tutaj jako ciekawy zabytek z oryginału przytaczam.Czytaj dalej

. p. ks. S. Sobczak zasnął w Panu w dn. 23 marca r. b. w Cygowie (Poświętne), w Dekanacie Jadowskim, jako tamtejszy od lat 10-ciu proboszcz. Światło dzienne po raz pierwszy ujrzał ks. Sobczak dn. 24 stycznia 1882 r. we wsi Rowy, w pow. garwolińskim, z bogobojnych rodziców Andrzeja i Franciszki z Płatków. Dzieciństwo swe spędził w rodzinnej wsi, gdzie uczęszczał do szkoły początkowej. W gimnazjum był w Warszawie a w 1898 r., idąc za głosem powołania, wstąpił do seminarjum duchownego.Czytaj dalej

Podrzucone kosztowności zwrócono proboszczowi

Dozorczyni domu Nr. 4 przy ul. Ząbkowskiej w Warszawie, Władysława Wernikowa, schodząc do piwnicy znalazła w korytarzu jakieś zawiniątko, w którym znajdował się kielich do komunikantów i złota patyna. Znalezione przedmioty dozorczyni zaniosła do XV komisariatu P. P. Ponieważ nie ulegało wątpliwości, iż kielich oraz paty na pochodzą z świętokradczej kradzieży policja wszczęła dochodzenie, by ustalić skąd przedmioty te pochodzą. Po kiikudniowem śledztwie ustalono. iż kielich oraz patyna zostały skradzione z kościoła parafji w Cygowie Poświętnym pod Wołominem. Wczoraj przyjechał do Warszawy proboszcz tej parafji ks. Sobczak, który poznał znaleziony kielich oraz patynę i zabrał ze sobą. Dalsze dochodzenie prowadzone jest w kierunku wykrycia sprawców świętokradztwa.

Nowy Czas
R.4, nr 63 (4 marca 1934)

Z parafji Cygowskiej w powiecie radzymińskim, województwie Warsawskiem, piszą do nas: W dniu 10 listopada upłynął rok od śmierci proboszcza naszego, ś. p. księdza Teofila Chylickiego, który, jako gorliwy kapłan i działacz społeczny, głęboko się w sercach parafjan zapisał. Toteż wdzięczni parafjanie wznieśli mu pomnik. Dnia 10-go listopada, w rocznicę śmierci, odbyło się poświęcenie pomnika. Przybyło czterech księży z sąsiednich parafij, a między nimi ksiądz Sadowski, który był dawniej proboszczem w Cygowie. Uroczystość rozpoczęto odśpiewaniem wigilij i jednocześnie odprawianemi trzema mszami św. za duszę zmarłego; potem udano się z procesją na cmentarz. Tam po poświęceniu pomnika ksiądz Sadowski w pięknej przemowie wyraził uznanie parafjanom cygowskim za przywiązanie do swych dusz pasterzy i za pamięć o nich. Wzruszeni parafjanie, podziękowawszy księdzu Sadowskiemu, pomodlili się za duszę ś. p. księdza Chylickiego, poczem pod wrażeniem pięknej, choć smutuej uroczystości udali się do domów.

Czytelnik

Gazeta Świąteczna
R.45, nr 2339 (29 listopada 1925)

We wsi Cygowie pod Wołominem, w gubernji warszawskiej, zachorowała dnia 4-go marca krowa wdowie Marjannie Ludwiniakowej. Gospodyni poprosiła kilku sąsiadów na radę, jak krowę leczyć. Ale jakoś nie była zadowolona z ich porady, bo posłała do sąsiedniej wioski po znachora. Ten przybył, popatrzył na krowę i mówi, że ją „wąsiel złapał”. Kazał wziąć krowę na liny, podnieść w górę i uwiązać u pułapu tak, żeby cała wisiała w powietrzu. Potem pomiędzy biodrami na plecach zrobił jej ranę dwa cale głęboką i półtora długą, i wokoło niej położył mokrą szmatę. Następnie oblał ranę spirytusem i zapalił. Potem palący się ogień wciąż spirytusem podlewał. Był by tak długo jeszcze przypiekał biedną krowę, gdybym wreszcie ja, piszący te słowa, zjęty litością nad męczonem tak okrutnie bydlęciem, nie odebrał mu spirytusu i nie kazał krowy odwiązać. Ale znachor jeszcze miał trochę spirytusu w innem naczyniu i tę resztę wylał na palący się ogień. Buchnął większy płomień i ogarnął cały grzbiet krowy. Szczęście, że była pomoc, bo inaczej całe zabudowanie poszłoby z dymem. Zamiast uleczyć, zadał jeszcze większy ból biednemu zwierzęciu, bo opalone miejsce nie chce się teraz gojić. Tak to leczą znachorzy.

Cygowiak

Gazeta Świąteczna
R.34, nr 1730 (29 marca 1914)

Z parafii Cygowskiej. Wiadomo nam, że zakrystya przy kościele powinna służyć tylko dla kapłanów; niewłaściwie więc postępują ci, co przez zakrystyę wchodzą do kościoła. Jednakże podczas odpustu, naprzyklad, kiedy w całym kościele jest ścisk okrutny, to wtenczas jest pełno i w zakrystyi. Kapłani z trudem przedostają się do kościoła, jednakże cierpią; ale kiedy najdzie tyle ludzi, że i ruszyć się trudno, to już koniecznie trzeba zakrystyę zamykać i nie puszczać ni kogo, prócz kapłanów i służby kościelnej. Czytaj dalej

W sobotę przed niedzielą Białą, a dnia 1 maja Najdostojniejszy nasz Arcypasterz wyruszył z Warszawy dla zwiedzenia cząstki wielkiej swojej owczarni. Dekanat radzymiński i dwa kościoły dekanatu nowo-mińskiego miały na teraz stanowić pole Apostolskiej Jego pracy. Jak zawsze tak i tym razem dbały o dobro swej trzódki, długoletnią praktyką nauczony, wybrał czas najdogodniejszy dla rolników, gdy roboty pilniejsze w polu ustały. Po siejbie na roli, nastała owa siejba duchowa, o której Ewangelja ś. wspomina. Jakie będzie żniwo, już dziś w części wnosić można. Czytaj dalej

We wsi Dąbrówka w dekanacie Radzymińskim, jako w rocznicę śmierci ś. p. ks. Rocha Ozimińskiego, tamecznego proboszcza, w dniu 28 września r. z. przypadłej, odbyło się pobłogosławienie nagrobku, wystawionego ze składek kochających go sąsiadów. Pomimo, że na pogrzebie jego rok temu, było 16 kapłanów i wiele znakomitych osób, a ludu ogromna massa, w rocznicę podobnież do podziwienia okazali mu miłość, którą sobie spełnianiem obowiązków ze słodyczą i gorliwością właściwą wiejskiemu plebanowi umiał pozyskać.Czytaj dalej

Wczoraj, po długiej i ciężkiej chorobie, opatrzony ss. sakramentami, otoczony Rodziną, oddał spokojnie Bogu ducha Felix Korwin Szymanowski, Radca Stanu, b. Dyrektor Banku Polskiego b. Kapitan wojsk Polskich, Kawaler Orderów Św. Stanisława, Ś-tej Anny, Oficerskich Virtuti militami i Legji honorowej. Stroskana Żona i Rodzina zapraszają Przyjaciół i Znajomych, na dzień 17 b. m., to jest we Czwartek, o godzinie 12-tej w południe, na exportację zwłok, z mieszkania, przy ulicy Wiejskiej Nr 1725, do grobu Familijnego w Cygowie. Pogrzeb odbędzie się w Cygowie w dniu 18-tym b.m., w Piątek.

Kurjer Warszawski
R.46 [i.e.47], № 12 (15 stycznia 1867)

Wczoraj po długiej i ciężkiej chorobie, opatrzony ŚŚ. Sakramentami, otoczony rodziną, oddał spokojnie Bogu ducha Feliks Korwin Szymanowski, radca stanu, b. dyrektor Banku polskiego, niegdyś kapitan b. wojsk polskich, kawaler orderów ś. Stanisława, ś. Anny, oficerskich Virtuti militari i Legji honorowej. Stroskana żona i rodzina, zapraszają przyjaciół i znajomych na wyprowadzenie zwłok w d. 17 b. m. to jest we czwartek o godzinie 12-ej w południe, z mieszkania przy ulicy Wiejskiej Nr 1725 do grobu familijnego w Cygowie. — Pogrzeb w Cygowie odbędzie się w d. 18 b. m., to jest w piątek.

Kurjer Codzienny
R.3, nr 12 (15 stycznia 1867)