seo-automated-link-building-1 był synem Karola i Ewy z Szeluttów, dziedziców Woli Cygowskiej pod Wołominem. Jego ojciec (1748-1830) był prawnikiem i działaczem administracji oświatowej. Wywodził się z rodziny pochodzącej ze Szwecji lub z Austrii, która spolszczyła się w 1768 r. i uzyskała indygenat, tj. szlachectwo.Czytaj dalej

Henryk Loelhoeffel von Löwensprung, przybyły z Prus wschodnich 1740 r., został lekarzem nadwornym Augusta III-go, ożenił się z Konstancją Jauchówną, generałówną saską, osiadł w Warszawie, gdzie mu się urodziła córka Teresa, następnie żona Adama Cieciszowskiego, pisarza wielkiego koronnego (DW. 100 f. 1128; 103 f. 1072 i 110 f. 1130) i syn Karol Maurycy. Henryk, umarł 1763 r.; a wdowa po nim 1805 r. Karol Maurycy, ur. 1748 r. otrzymał indygenat na sejmie 1768 r. (V. L. VII f. 373), dyplom wydano mu 1775 r. i potwierdzono 1777 r. (Kancl. 42 f. 146; M. Lit. 220 A f. 139). W dyplomie zmieniono mu nazwisko na Lelewel i potwierdzono dawny herb, jaki otrzymał jego przodek Jerzy Frydryk Loelhoeffel 1713 r., od Wilhelma pruskiego. Herb ten przedstawia na tarczy ściętej w polu górnym srebrnym czarne orle skrzydło, w dolnym błękitnym złoty lew dwuogoniasty, wspięty, trzymający doniczkę z dwoma gałązkami konwalji (Ostr. Nr. 1738). Czytaj dalej

Pomimo, że każdy wieśniak nie gardzi zarobkiem, owszem idzie chętnie, byle mu tylko czas pozwalał, to jednak jest pewien rodzaj zarobku, od którego ludzie wiejscy uciekają, jak od zarażonego powietrza. Są to podwody pod wojsko. Chociaż władze wojenne plącą rzetelnie za każdą wiorstę, i to nawet z góry, to jednak każdy, jeśli tylko może, to się rublem wykręca zaraz w gminie, albo ucieka już przyjęty przez wojsko z narażeniem własnej skóry na tęgie razy, albo, jeśli już nie może inaczej, opłaca się kilku kopiejkami żołnierzom, aby mu się dostał lżejszy ładunek.Czytaj dalej

Szczególny to był dwór, Wola Cygowska w Stanisławowskiem; szczególny nie ze swojego starego domu mieszkalnego i nowych budowli gospodarskich, ale z powodu swojego gospodarza i jego otoczenia. Jak ów Klucznik z epopei, pilnujący ruin zamczyska Horeszków, tak pan Prot zewsząd był otoczony pamiątkami po dziadach, ojcach i braciach, pilnował ich jak oka w głowie, rad opowiadał dzieje każdego drobiazgu, ożywiał je wspomnieniami całych szeregów ludzi zasłużonych, których z Lelewelami łączyło powinowactwo, przyjaźń lub wspólność sprawy. Czytaj dalej

Wyci gminy Cygów i gminy Wola Cygowska przesłali Towarzystwu wielką urnę czyli popielnicę, wykopaną na dziedzińcu dworskim wsi Cygów w Obwodzie Stanisławowskim, odległey o mile od Stanisławowa, o połtorey mili od Okuniewa. Położenie, gdzie takowe popielnice znayduią się, iest nieco wyżey od okolicznych równin wzniesione. Zdaie się wskazywać podobieństwa do domysłu, że to kiedyś musiało bydź mieysce jakiegoś starożytnego uroczyszcza bądź pogrzebiszcza popiołow umarłych. Utrzvmuie się między ludem powieść, że te popielniki dawniey wydobywano, i znowu zakopywano w innych spokoynievszycb mieyseach. Czytaj dalej