Zachowane informacje na temat szkolnictwa parafialnego w Kobyłce sięgają XV –XVIII w. W 1609 r. przełożonym szkoły był Jan z Pokrzywnicy, a „dziesięcina dla szkoły w wysokości 16 florenów pochodziła z folwarku Czarna”. W 1701 r. nieopodal kościoła mieściła się „chałupa dla bakalarza”. W 1755 r. Marcin Załuski sprowadził zakon jezuitów, którzy prawdopodobnie mieli pieczę nad szkółką parafialną, np. Jan Bohomolec odpowiedzialny był za „organizację ćwiczeń duchowych”. W latach późniejszych o szkolnictwo jezuickie dbali: Wojciech Mokronowski i Marcin Kurzeniecki. Po jezuitach parafię przejęli bernardyni: „z warunkiem szczególnej opieki nad szkółką wiejską miejscową i zapewnieniem uczestnictwa w pracach nauczycielskich”, następnie w 1873 r. parafię przejęli księża diecezjalni.Czytaj dalej

Wacław Nowotny –  23.III.1904 – 23.IV.1985

Artykuł powstał dzięki Pani Danucie Dużyńskiej, która udostępniła wspomnienia Wacława Nowotnego i pamiątki rodzinne. Panu Ryszardowi Musiałowiczowi dziękuję za pomoc w poszukiwaniu materiałów.

W 2009 r. minęła 105-ta rocznica urodzin Wacława Nowotnego, technologa szkła, specjalisty w dziedzinie budowy pieców szklarskich, a przede wszystkim prekursora i inicjatora rozwoju przemysłu szklarskiego w powojennej Polsce oraz pedagoga i autora kilkudziesięciu podręczników fachowych z zakresu szklarstwa. W pamięci mieszkańców powiatu wołomińskiego Wacław Nowotny zapisał się jako współorganizator i długoletni pedagog Technikum Przemysłu Szklarskiego w Wołominie.Czytaj dalej

Linię kolei wytyczono z Pragi przez wsie: Ząbki, Zieleńce (Zielonka) i Wołomin. W 1862 r. Kolej Warszawsko – Petersburska została oddana do użytku, a pierwszy przystanek usytuowano w Wołominie. W wyniku budowy kolei wołomińskie dobra Ludwika Meyera zostały rozdzielone na dwie części. Około 17 morg gruntów ornych i pastwisk folwarcznych zajęto na rzecz kolei. Na początku XX w. carski, emerytowany policjant, Turkiett zbudował wielki, drewniany zajazd kryty gontem, zwany „Pod Strzechą”. Podróżni oczekiwali tam na przyjazd pociągu lub na wozy odwożące na wieś (zajazd mieścił się na terenie obecnego banku PKO BP). Właściciel zajazdu prowadził obok jadłodajni sale bilardowe, taneczne, a na górze urządził pokoje gościnne. Izaak Zilberstein przy drodze zwanej Dworską (dziś ulica Kościelna) założył restaurację i piwiarnię. Na terenie Wołominka założono karczmę „Na Czerwonce”. Obok powstało kilkanaście domów noclegowych i hoteli. Największy z nich to hotel „Bristol” Icka Fliderbauma. Ponieważ świecił pustkami, w latach późniejszych zorganizowano w nim schronisko dla osób starszych.Czytaj dalej

W wołomińskich szkołach pracował od 1928 roku. Do 1929 roku uczył w Publicznej Szkole Powszechnej Nr 2 w Wołominie, następnie został przeniesiony do Publicznej Szkoły Powszechnej Nr 3 (szkoły wyznania mojżeszowego) z polskim językiem nauczania. Wojna zmieniła jego plany i marzenia.Czytaj dalej

Dzieje Szkoły Podstawowej w Zagościńcu ściśle wiążą się z historią wsi, warto więc na początek przytoczyć najważniejsze fakty dotyczące powstania tej miejscowości.

Pierwsze zapiski mówiące o osadzie pojawiły się już w 1479 r. według Metryki Koronnej z 1484 r. wieś występuje pod nazwą Zagościęcice, a także Zagościęta lub Zagośdzięta. Nazwa Zagościniec pojawia się w podziale administracyjnym z XVI wieku. Nazwa pochodzi prawdopodobnie od jej geograficznego położenia niedaleko starych traktów: z Wołomina do Jadowa oraz z Wołomina przez Helenów do Kraszewa i dalej Klembowa, stąd nazwa – za gościniec, za gościńcem. W wieku XVII i XVIII był własnością szlachecką według Dziejów Polski 1607 r. należał do panów Czaplickiego i Gadowskiego. W 1668 r. folwark Zagościniec sprzedano panom Młodzieniewskiemu i Leszczyńskiemu. Folwark położony był wśród lasów na dużej polanie, należał do gminy Ręczaje i parafii Kobyłka. Po III rozbiorze Polski w 1795 r Zagościniec znalazł się pod zaborem austriackim. W czasach napoleońskich, w dwa lata po utworzeniu Księstwa Warszawskiego w 1809 roku włączono do niego tereny, na których znajdował się Zagościniec.Czytaj dalej

Pamiętam pana Michała, mojego sąsiada. Mieszkaliśmy w bloku nr 3 na Osiedlu Słoneczna w Wołominie, on pod czwórką, ja pod piątką. Nieraz dyskretnie spoglądał na rozkrzyczaną gromadkę dzieci grającą w „palanta”, „berka”, czy „zośkę” pod oknami jego mieszkania. Wspólnie z mieszkańcami bloku brał udział w czynach społecznych przy porządkowaniu terenu przed balkonami oraz sadzeniu topoli i jarzębin. W jego pięknym, trzypokojowym mieszkaniu bywało wiele osób; żona Janina i dwie córki, panie Wanda i Ewa, skupiały wokół siebie znajomych i przyjaciół. I jak to po sąsiedzku, komuś zabrakło soli, czy szklanki cukru, więc jedni ratowali drugich w potrzebie, wszak czasy końca lat pięćdziesiątych i na początku sześćdziesiątych nie były łatwe. Jedyny sklep spożywczy mieścił się wtedy w „Stolarce”.Czytaj dalej

Rok szk. 1971/72. Pożegnanie wieloletniego kierownika szkoły Jana Olszewskiego.

Wakacje 1960 roku długo pozostaną w pamięci absolwentów naszej szkoły. Dla 25 dziewcząt i chłopców zorganizowano dwutygodniowy obóz wędrowny na pięknym szlaku: Pieniny- Tatry. Ponad sto kilometrów marszu górską trasą umożliwiło znacznej grupie młodzieży zapoznanie się z najbardziej urozmaiconymi regionami naszego kraju. Opiekunami młodzieży byli: K. Kwapiszewska i Franciszek Misiewicz.

W roku szkolnym 1961-62 nasza szkoła rozrosła się do imponujących rozmiarów – w 12 izbach lekcyjnych uczyło się 1116 dzieci. Nauka odbywała się z tego powodu na trzy zmiany, a zarówno dzieci, jak i nauczyciele wzdychali do upragnionej chwili by chociaż część uczniów mogła przejść do nowego budynku, którego budowa znajdowała się tylko w sferze nieosiągalnych marzeń.Czytaj dalej

Mimo wieloletniego stażu pracy bardzo solidnie przygotowywała się do każdej lekcji, pisząc konspekty. W 1968 roku była wychowawczynią klasy repetentów, klasy bardzo trudnej, wymagającej „silnej ręki” pedagoga i stałych kontaktów z rodzicami. Dała radę, ponieważ jako nauczycielka całym sercem była oddana zawodowi i młodzieży, a przy tym była także niesłychanie pracowita, wymagająca, ale sprawiedliwa; potrafiła sprostać niejednemu zadaniu.Czytaj dalej

Wród dokumentów w archiwum Urzędu Miasta znajduje się Sprawozdanie ze stanu miasta Wołomina i działalności organów miejskich za rok 1922. Jest to dziś cenne źródło do poznania obrazu Wołomina sprzed 77 lat. Obraz ten pamiętają obecnie może tylko najstarsi mieszkańcy naszego miasta, mający wówczas kilka lub kilkanaście lat.

Fabryk było w Wołominie pięć – czytamy w sprawozdaniu – z tego dwie huty szkła, jedna fabryka wyrobów żelaznych, jedna narzędzi rolniczych i jedna odlewów w żelazie. Poza tym dwie garbarnie, dwa młyny i kilka drobnych zakładów przemysłowych. Ruch handlowy dosyć ożywiony. Jarmarki zorganizowane w drugim półroczu, odbywają się w czwartki, po każdym pierwszym (dniu miesiąca – L.P.) zaś targi co tydzień w czwartek.

Zabudowanie w 30% murowane, ulice i chodniki przeważnie nie zabrukowane. W roku sprawozdawczym odbudowano kilka domów zrujnowanych (…) Od września ulice oświetlane są latarniami zasilanymi (prądem) z prywatnej elektrowni.Czytaj dalej

W latach trzydziestych XX wieku podjął pionierską działalność nad zmianą oblicza polskiej szkoły i wiejskiego środowiska swoich uczniów. W czasie okupacji hitlerowskiej uczył w jawnej szkole oraz prowadził wraz z żoną Sylwiną tajne nauczanie i aktywną działalność konspiracyjną. Wykazał się wielkim patriotyzmem, odwagą, dzielnością i dyscypliną żołnierską. Przeżył niejedną groźną chwilę. Dzięki wyjątkowemu szczęściu, przypadkowi, a może pomyślnym zbiegom okoliczności przeżył na polskiej ziemi piekło wojny i okupacji.Czytaj dalej

Moja Pani od polskiego

Na rok przed śmiercią praca pani Wiesławy Cicheckiej – emerytowanej nauczycielki Szkoły Podstawowej nr 1 w Wołominie – została oceniona jako szczególnie wyróżniająca się. Podstawą tej oceny były bardzo dobre efekty w nauczaniu języka polskiego, a po przejściu na emeryturę aktywna praca w świetlicy szkolnej.

Byłam jej uczennicą w klasach Vb, VI b i VII a w latach 1959–1962. Pamiętam, że największą miłością „naszej Pani od polskiego” były książki, szacunek dla ich autorów i zawartych w nich treści, które przybliżała nam m.in. poprzez prowadzenie konkursów czytelniczych. Na koniec każdego roku szkolnego pomagaliśmy liczyć czytelników biblioteki i ilość książek przeczytanych przez uczniów oraz nauczycieli.Czytaj dalej

Krótka znajomość…

W roku Stanisława Bobkowska poznała na kuracji w Krynicy Zofię Nałkowską. 11 sierpnia 1952 roku Nałkowska zanotowała w „Dzienniku”: „Wczoraj była pani Bobkowska z Wołomina. Po wypiciu «Zubera z Janem» długie spacerowanie po zakątkach tutejszych, wypełnione ogromną jej biografią (zaczętą już przy pierwszym spotkaniu). Urodzona na Kaukazie (?), ojciec i dziad powstańcy, babka Szwedka, Syberia. Sprawa męża – zasługi, miłość, praca, śmierć. Jest to ta sama pani, która kończyła szkołę im. Nałkowskiego, którą prowadził Władysław Spasowski. Ostatnio przeszła operację odjęcia piersi, ale nic o tym nie mówi. Są to jakieś niewątpliwe wartości. I zarazem mówiona gotowa literatura”.Czytaj dalej