Za dwa lata Kobyłka będzie obchodzić 40 rocznicę uzyskania praw miejskich. Jej historia jest jednak o setki lat starsza. Po raz pierwszy wzmiankowana jest w źródłach historycznych w 1415 r. jako wieś rycerska Wola lub też Kobełka. Nazwy te wskazują, że od dawna była osadą targową i że handlowano tu końmi. Plebanem był tu wówczas niejaki Piotr. Prawdopodobnie dzieje Kobyłki sięgają jeszcze XIV wieku, a więc czasów Kazimierza Wielkiego lub Ludwika Węgierskiego, gdy w całej Polsce rozwinął się niebywale ruch kolonizacyjny i powstało szereg nowych miejscowości, w tym i na prawobrzeżnym Mazowszu.Czytaj dalej

Wtaczanie kuchni

Co to jest rozruch pieca tunelowego? Zdawałoby się, że to prosta czynność polegająca na włączeniu wszystkich urządzeń i koniec. Niestety, nie tak to wygląda. Po oddaniu pieca przez budowlańców rozruchowcom, przeprowadza się szereg prób wszystkich urządzeń – głównie wentylatorów różnego typu i przeznaczenia, a jest takich na piecu wiele, należy sprawdzić sam piec, a więc drożność kanałów, funkcjonowanie różnego rodzaju zasuw ceramicznych, które później będą regulować odciąg spalin, czy wyrównywać temperaturę w przekroju poprzecznym pieca w poszczególnych strefach, kanał rewizyjny pieca, czyli przestrzeń pod wózkami piecowymi zatoczonymi do pieca. Czytaj dalej

Po klęsce wrześniowej 1939 roku obie istniejące w Wołominie huty szkła przeszły pod zarząd niemiecki. Huta Wołomin, należąca wcześniej do właścicieli żydowskich, została skonfiskowana przez dowódcę SS i Policji w Krakowie. Przejął ją następnie urząd powierniczy rządu Generalnego Gubernatorstwa. W kwietniu 1943 roku obie huty szkła, Wołomin i Praca, przekazano w zarząd spółce Ostindustrie GmbH, Berlin („OSTI”).Czytaj dalej

Jan Gaudenty Skrzypiński urodził się 12 lutego 1891 r. w majątku Pólko, własności jego matki Karoliny z Grabanów. Mała ta miejscowość należała do gminy Radzymin, podobnie jak i dzisiaj. Ojciec Jana, Tadeusz, był lekarzem weterynarii. Dzieciństwo mały Skrzypiński spędził w majątku rodzinnym, uczył się w szkole elementarnej w pobliskim Radzyminie. Po ukończeniu w Warszawie szkoły technicznej rodzice wysłali go na studia do Kijowa. Tutaj kształcił się na wydziale mechanicznym Instytutu Politechnicznego. Szkołę ukończył podczas pierwszej wojny światowej, już po obaleniu caratu w Rosji, w czerwcu 1917 r.Czytaj dalej

Zawiłości technologiczne

Przez ten czas zmienił się pogląd na stosowanie pieców tunelowych w zakładach ceramiki czerwonej, potem budowlanej, a dzisiaj architektonicznej. Pierwszy piec tunelowy wybudowany w Krubinie nie zdał w ogóle egzaminu, został nieprawidłowo zaprojektowany. Następne próby dawały coraz lepsze efekty, aż zaczęto je budować w każdej większej cegielni, by zastąpić nieekonomiczne, jak na ówczesne wymagania, piece kręgowe. Na dobrze wypaloną cegłę czekało się 2 dni, natomiast z pieca kręgowego Hoffmanna 7 do 14 dni w zależności od wielkości pieca. Przy piecach tunelowych zastosowano odciąg spalin sztuczny, wentylatorowy, mogąc jednocześnie regulować ciąg w piecu. Tymczasem w piecu kręgowym ciąg był zależny od wysokości komina i temperatury spalin w stosunku do otaczającego powietrza. Tak więc szybkość wypalania produktów w piecu kręgowym nie zależała od palacza, ale często od pogody. Czytaj dalej

„Gigant” jednak w Zielonce

Nieco szczegółów o budowie cegielni – „Zielonka” (streszczenie fragmentów z „Materiałów Budowlanych” nr 1/1952)

Główny projektant Cegielni Zielonka inż. Drogowit Janaszewski na łamach pisma branżowego informuje, że budowany obiekt to największy zakład ceramiki budowlanej w Polsce. Wszystko zaczęło się od początku planu 3-letniego, kiedy rzucono hasło otoczenia Warszawy „wieńcem” nowoczesnych cegielni w miejsce dawnych przestarzałych, opartych na produkcji ręcznej, a zniszczonych w czasie wojny. Fachowcom z tej dziedziny niezrozumiałym faktem wydawał się plan zabudowy osiedli podwarszawskich bez potrzeby powstawania nowych cegielni. Ówcześni specjaliści od szerokich projektów planu 3-letniego twierdzili, że w Warszawie jest tak dużo cegły rozbiórkowej szacowanej na kilkanaście miliardów, że przez długie lata nie będzie potrzeba nowej cegły.Czytaj dalej

Od zarania ludzkości surowiec, jakim była glina, miał przeróżne zastosowania w życiu człowieka. Jednakże najważniejsze z nich to z pewnością wytwarzanie cegieł. Wprowadzenie odpowiedniego wypalania zwiększyło wytrzymałość i trwałość tego produktu. Przełom XIII i XIV wieku stał się początkiem upowszechniania się cegły jako materiału budowlanego w Polsce, a już XIX wiek to pełen rozkwit produkcji cegły i jej pochodnych, np. klinkieru czy dachówki (karpiówka, klasztorna, falista, gąsiory), rur drenarskich – sączków czy kafli. Teren obecnego powiatu wołomińskiego ma taki układ geologiczny, że niekiedy już pod kilkudziesięciocentymetrową powierzchnią zalegają złoża gliny, która występuje dość obficie w okolicach Marek, Ząbek, Kobyłki, Zielonki, Radzymina, Wołomina jak również na terenie innych gmin, np. Tłuszcza. Nic więc dziwnego, że zaczęły tu powstawać w końcu XIX w. cegielnie, które zatrudniały bardzo wielu mieszkańców.Czytaj dalej

Wie Marki miała w 1880 r. zaledwie stu mieszkańców. Niebawem upatrzył ją sobie na miejsce fabryki przybyły z Anglii Briggs. Na korzyść lokalizacji zakładu przemawiała bliskość Warszawy, warszawsko-petersburskiej linii kolejowej, drogi do Białegostoku, cegielni w Ząbkach, nadmiar taniej siły roboczej w regionie, niskie ceny żywności i surowców w okolicach. Fabryka Spółki Briggs i Posselt wzniesiona została w szybkim tempie w latach 1883-1884. W 1885 r. zatrudniała już 551 pracowników, tj. pięciokrotnie więcej niż miały dotąd całe Marki.Czytaj dalej

W czasach nowożytnych

Wołomin

Jeszcze przed inkorporacją Mazowsza do Korony (1526) Wołomin był drobną wsią szlachecką, podobną do wielu innych na Mazowszu. W wieku XVI mieszkało w niej 25-30 osób. Tereny zalesione, bagienne, trudno dostępne. W okolicy powstawały nowe osady, a wołomińska wieś aż do połowy XVIII w. żyła w warunkach prymitywnej gospodarki rolno-leśnej. Wśród właścicieli Wołomina historia odnotowuje rodzinę de Volumin – Woł(u)omińskich, panowali oni jeszcze w XVIII wieku, ale w drugiej jego połowie wioskę sprzedali Nakwaskim. 76 Oni z kolei odstąpili ją (1794) świeżo nobilitowanemu (1793) mieszczaninowi warszawskiemu, Wawrzyńcowi Meyerowi.77

Czytaj dalej

U progu Wojny Światowej

Wstęp

Jak zaznaczono we wcześniejszej części opracowania, u progu wojny światowej interesujące nas osady stacyjne były już ośrodkami wyróżniającymi się na lokalnej mapie. Wołomin, Tłuszcz, Łochów, Małkinia, a dalej także Czyżew, Szepietowo i Łapy stały się osiedlami, ku którym ciążyć poczęły wszystkie wcześniejsze lokalne metropolie. Wołomin zyskiwał na znaczeniu w stosunku do powiatowego Radzymina jako podwarszawskie letnisko przy ważnej drodze żelaznej petersbursko-warszawskiej. Tłuszcz wyrugował znaczenie „kościelnych” i „targowych” Postolisk a także gminnego Klembowa. Łochów znaczył już więcej niż stare mazowieckie miasteczko Jadów. Podobnie rosła ranga Małkini, ujmując znaczeniu niedalekiego Broku. Nadto jeszcze w Wołominie i Tłuszczu powstały w 1905 r. huty szkła.Czytaj dalej

Wród wspomnień Antoniego Marianowicza znaleźć można również fragmenty mocno szokujące… Czy był to tylko ponury żart, który przeraził ukrywającą się Żydówkę? Tego się już raczej nie dowiemy.

(…) Pamiętam, że kiedyś — mieszkałem już dość długo z Helenką – przybiegła do nas roztrzęsiona pani Płoszczańska i powiedziała, że ma do nas stuprocentowe zaufanie i musi poradzić się w ważnej życiowej sprawie. Wyznała, że jest Żydówką, wdową po administratorze dóbr Rotszylda w Austrii, który był Francuzem i nazywał się Bonhomme. Młodzi ludzie z miejscowej organizacji podziemnej typu NSZ-owskiego zaczęli ją szantażować. Przywódca był synem znanego budowniczego. Ów młody H. zażądał, żeby pani Płoszczańska wykonywała jego rozkazy. Pierwszym poleceniem było przetłumaczenie na polski Mein Kampf, żeby po wojnie wcielać w życie zawarte w tym dziele zasady. Alternatywą była denuncjacja. Miała do wyboru dwie drogi — zostać i w przyspieszonym tempie tłumaczyć pisma Hitlera albo uciekać gdzie pieprz rośnie. Poradziliśmy jej to drugie wyjście. Zrobiła tak i – o ile wiem – przeżyła wojnę. (…) Na jej miejsce przyszła Fräulein Zarembska. Nieładna, o nieporównanie niższych kwalifikacjach, bezczelna. W bliskiej komitywie z esesmanami – bo poza Jacobim jeszcze paru ich było, wziętych z Volkssturmu dekowników. Jeden był pederastą – wpatrywał się we mnie w sposób zawstydzający, prawił komplementy na temat moich szczególnie zgrabnych nóg i traktował mnie jak panienkę. Wdawałem się z nim w rozmowy na temat bieżącej sytuacji — był dość inteligentny.

Czytaj dalej

Interesujący fragment wspomnień Antoniego Marianowicza dotyczący pierwszych dni pracy w wołomińskiej hucie szkła podczas okupacji i dziwnego napadu, którego stał się celem.

(…) Hutę szkła uważałem za dobre miejsce pracy, bo dopiero organizowano tam nowy zarząd z ramienia Ostindustrie, choć produkcja cały czas trwała. Była to sytuacja wygodna i bezpieczniejsza niż wejście w starą strukturę, gdzie zwracałbym na siebie uwagę. I chyba z powodu chaosu organizacyjnego zostałem, ledwo po kilku dniach pracy, obarczony misją przywiezienia pieniędzy z banku bez żadnej asysty. Wypłata miała wynosić 300 tysięcy złotych. Pojechałem wcześnie rano. W Banku Emisyjnym na Pradze dyrektor powiedział mi, że na koncie huty nie ma pieniędzy — jest nędzna resztka, 30 tysięcy. Więcej nie chcieli wypłacić. Wziąłem te pieniądze i poszedłem na Dworzec Wileński, gdzie na peronie spotkałem maszynistkę z huty, pannę Bilecką, która też wracała do Wołomina.Czytaj dalej

Zaraz po zakończeniu działań wojennych cały kraj energicznie przystąpił do odbudowy zniszczonych miast, wsi, zakładów przemysłowych, dróg, mostów i całej gospodarki. Rozgorzała zażarta i krwawa walka zbrojnego podziemia z władzą ludową, również na naszym terenie. Na ruch oporu związany z rządem polskim w Londynie spadły dotkliwe represje. Kadra dowódcza Armii Krajowej oraz wielu działaczy zastało aresztowanych. Czytaj dalej