Na tydzień przed Wielkanocą, w samą nie dzielę Palmową, p. Jerzy Jeziorański właściciel majątku w Głuchach pojechał konno do Dąbrówki (pow. Radzymiński), aby wziąć udział w założeniu sklepu spółkowego. Po pomyśl nem załatwieniu sprawy już był wrócił do domu i zsiadał z konia, kiedy ten, widocznie czemś spłoszony, szarpnął się nagle, a potem, ściągnięty cuglami stanął dęba i upadł, przygniatając głowę p. Jeziorańskiego tak silnie, że nastąpiło pęknięcie czaszki. Na domiar nieszczęścia, koń podnosząc się uderzył leżącego na ziemi p. Jeziorańskiego podkutem kopytem w skroń, tak że śmierć nastąpiła momentalnie. W Wielki Czwartek odbył się pogrzeb ofiary tego nieszczęśliwego wypadku ś. p. Jerzego Jeziorańskiego, powszechnie lubianego i zacnego obywatela.

Siewba – organ ludu polskiego
R.2, nr 7 (6 kwietnia 1907)

Z internallinksmanager6a99c575-1. Chcę dziś podzielić się radością ze wszystkimi współczytelnikami „Siewby“, jaką nam sprawia nasza czytelnia w Sulejowie. Oto za staraniem naszego wielce czcigodnego proboszcza parafii Sulejowskiej założona została czytelnia, z której co tydzień bierzemy książki do czytania. I cóż się dzieje? Oto jak się poschodzą po świeże książki, to nawet 15-to letnie chłopcy wzajemnie sobie opowiadają różne historye, aż się dusza raduje słuchać. A i starsi się włożyli do czytania; nawet tacy, co ledwie umieli sylabizować, teraz niektórzy dobrze czytają. A więc naszemu Szanownemu Proboszczowi za szczerą pracę my starsi i młodzi serdecznie dziękujemy.

R. W. z Sulejowa.

Siewba – organ ludu polskiego
R.2, nr 6, 23 marca 1907

W imię sprawiedliwości uprzejmie proszę Szan. Pana o wydrukowanie w swem piśmie sprostowania z powodu pomieszczonego w Nr 4 „Siewby” artykułu p. t. „Z wyborów”. Chodzi mi o sprawozdanie z wyborów II-iej kurji i w Jadowie, na których byłem przewodniczącym, więc wiem doskonale jak się rzeczy miały. Następujące są w niem niedokładności:

  1. Nieprawdą jest, że w Jadowie na wspomnianych wyborach prowadzono jakąkolwiek agitacyę przeciw kandydatom, wystawionym przez lud. Jeśli sprawozdawca był obecnym na wy borach, to chyba widział, że jak tylko posiedze nie zostało otwarte, jeden z glosujących wszedł z arkuszem czystego papieru pomiędzy lud i zapisał wszystkicli kandydatów, na których obja wiono życzenie głosowania. W ten sposób podano 29 kandydatów, należało zaś zpośród nich na zasadzie ogólnego cenzusu majątkowego glosujących wybrać 18 prawyborców.
  2. Nieprawdą jest, że pierwszy kandydat przy pierwszem głosowaniu przepadł – przeciwnie, otrzymał tak samo, jak za drugim razem tylko koło 16 gałek czarnych, a około 103 białych. Powtórne jednak glosowanie zostało za rządzone dlatego, że zaczęły się odzywać głosy, iż niektórzy źle wrzucali gałki, bo jeszcze dobrze nie wiedzą jak to robić. Trzeba więc było drugi raz głosować, żeby prawidłowość wyboru kandydata nie podlegała żadnej wątpliwości. Rzucania gałek nikt nie pilnował, i o pogwałceniu tajności głosowania mowy być nie może.
  3. Nieprawdą jest, że pozwolono głoso wać tylko na 18 kandydatów. Na załączonym przy niniejszem brulionie, który na szczęście ocalał od zniszczenia, przecież widać, że głosowano aż na 23-ch. Na resztę kandydatów zaprzestano głosowania na zasadzie wyraźnego żądania praprawyborców. Kilkakrotnie byli o to pytani, czy kto nie stawia jeszcze jakiej kandydatury; odpowiadano: „Dosyć już, dosyć!“. Z powyższego wynika że autor rzeczonego artykułu nie był widocznie obecnym na wyborach w Jadowie i został o nich powiadomiony przez człowieka albo złej woli, albo nie rozgarniętego. Sprawa ludu naszego tak mi jest drogą, iż z wszelką pewnością postarałbym się przeszkodzić krzywdzeniu go, co było w mojej mocy z tytułu przewodniczenia wyborom.

Czytaj dalej

Tegoroczne wybory tem się różniły od ubiegłych, że tu i owdzie pojawiła się już słuszna w zasadzie opozycja przeciw narzuconym — wbrew zeszłorocznym zapewnieniom N. D. — kandydaturom wyborczym i poselskim; z góry widoczną już była dążność do przeprowadzenia wyborów z dołu — czemu zupełną słuszność przyznać należy. W akcyi wyborczej w masach ludowych przejawia się większa już samodzielność: wyborcy, wykazują znaczną świadomość swych zadań, mniej są bierni, a nawet miejscami oporni.Czytaj dalej

Obowiązkiem uczciwego człowieka jest otwarcie wytykać błędy i potępiać niedobre uczynki, aby tym sposobem oddziaływać na ludzi i odstraszać ich od złego postępowania; z drugiej jednak strony należy też dobre i szlachetne czyny pochwalać, aby zachęcić innych przykładem, a tych, którzy dobrze postąpili, uznaniem tem wynagrodzić. Z radością też śpieszę podzielić się z czytelnikami Gazety wiadomością o pięknym czynie gospodarzy wsi Zagościńca, gminy Ręczaj w powiecie radzymińskim. Wieś Zagościniec ma około 30 osad. Położona 3 wiorsty od miasteczka i stacji kolejowej Wołomina, a z dala od większych traktów, nie mogła korzystać ze szkółek, które rozrzucone były wokoło niej o kilka wiorst złej i niedogodnej drogi.Czytaj dalej

Majster fabryczny z 6-go oddziału, Feliks Szczurowski sądzi, iż żyje w czasach przed rewolucją, gdy się mógł bezkarnie znęcać nad robotnikami i robotnicami. Przed kilku tygodniami zawezwał do siebie robotnicę Rozalję Kijankę, a gdy ta natychmiast nie zjawiła się, pobił ją i wyrzucił z roboty. — Robotnika z innej sali, który przyszedł, by upom nieć się o towarzyszkę, pobił wraz z swym pomocnikiem Graffem do krwi żelaznemi sztabami. Winę, iż majstrowi może się zdawać, że żyje w dawnych, dobrych czasach, powinni sobie robotnicy Briggsa sami przypisać! Jedyne lekarstwo na takiego majstra — postawienie fabrykantowi żądania, aby go natychmiast wyrzucił i zmuszenie solidarnością fabrykanta do spełnienia tego żądania.

Czerwony Sztandar – organ Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy.
R.5, nr 131 (4 lutego 1907)

Z podwójnem zadowoleniem dowiaduję się o nowopowstałem piśmie „Siewba“, czysto – włościańskiem, którego redaktorem jest p. Kielak, włościanin z Chrzęsnego. Piszę „z podwójnem”, gdyż przedewszystkiem jest to niezmiernie doniosły objaw postępu włościan w Królestwie, powtóre, że to przebudzenie się rolnika nastąpiło właśnie w okolicy, którą znam doskonale i w której ubiegły najpiękniejsze dni mego życia. Przed laty, kiedy mieszkałam w tamtych stronach, nazywano mnie „panią Tulińską” i może jeszcze teraz który ze starszych gospodarzy lub która z gospodyń przypomną sobie, jak przed 63 r. biegli do oficyny we dworze, gdzie pani w żałobie uczyła ich, rozpowiadając przytem rozmaite ustępy z pisma świętego i historyi Polskiej.Czytaj dalej

We wsi Łosie, w parafii Radzymińskiej młodzież urządza sobie nocne schadzki, sprowadza wódkę, piwo i tak tym przeklętym alkoholem się upija. Młodzież wspomnianej wsi urządza te niecne schadzki bardzo często; toteż urządziła i dnia drugiego grudnia. Przy takiej zabawce doszło do bójki, a bójki strasznej, bo już się bili nie pięściami, ale poprostu, jak jaka dzicz, kłóli się nożami tak, że pokłótych musiano odwieźć do szpitala. Wstyd i hańba wam, młodzieży ze wsi Losie! Wiedzcie o tem, że na młodzieży polega przyszłość narodu — ale na młodzieży tej, która się garnie do oświaty, do wiedzy, ale nie na takiej, jak wy. Młodzież taka jest zgnilizną każącą młodsze pokolenia Polskie!Czytaj dalej

Z parafii Cygowskiej. Wiadomo nam, że zakrystya przy kościele powinna służyć tylko dla kapłanów; niewłaściwie więc postępują ci, co przez zakrystyę wchodzą do kościoła. Jednakże podczas odpustu, naprzyklad, kiedy w całym kościele jest ścisk okrutny, to wtenczas jest pełno i w zakrystyi. Kapłani z trudem przedostają się do kościoła, jednakże cierpią; ale kiedy najdzie tyle ludzi, że i ruszyć się trudno, to już koniecznie trzeba zakrystyę zamykać i nie puszczać ni kogo, prócz kapłanów i służby kościelnej. Czytaj dalej

Ponieważ w Nr 2 „Siewby” był umieszczony artykuł p. Kosy o młodzieży Radzym. powiatu, postanowiłem i ja coś nie coś napisać o młodzieży w naszej Postoliskiej parafii. Pod względem oświaty młodzież nasza stoi bardzo nizko. Nie znaczy to, aby u nas było trudno o oświatę, boć w naszej parafii jest dwie początkowe szkółki, a teraz, istnieje już od pół roku trzecia, założona przez Macierz Szkolną; ale brak nam zamiłowania do nauki. To też chociaż zaledwie może trzecia część nie umie czytać, ale cóż z tego, że czytać umią, kiedy z tego nie korzystają. Dużo, a nawet bardzo dużo jest takich, którzy, od czasu jak do szkoły przestali chodzić, do książki nie zaglądali. Mamy obecnie długie zimowe wieczory. Chłopcy wieczorem nie mają roboty, więc spędzają całe wieczory przy kartach, lub przy pustej gadaninie, od której aż uszy bolą. Dziewczyny, gdy się zejdą z kądzielami, obmawiają jedne drugie już nie tylko w swojej wsi, ale po całej parafii: ta chodzi zawolno, ta zaprędko, tamta się niepięknie ubiera, bo niedbała, a ta się stroi, bo się chce chłopcom przypodobać — i tak dalej trajkoczą, jak ich kołowrotki. Czytaj dalej

Nadma. Chcę przemówić słów kilka do ukochanych czytelników „Siewby” o naszej dużej, a tak bardzo głuchej i cichej wsi „Nadmie” (gm. Radzymin); bo ile znam nasz powiat i okolicę, to zdaje mi się, że „Nadma” ze wszystkich wsi jest najbardziej oziębią na wszystkie dobre zapoczątkowania. Nie chcę potępiać tak całej wsi, znajdą się bo tu jeszcze ludzie dobrej woli, którzy pragną wprowadzić dobre rzeczy, jak naprzykład szkołę, biblioteczkę, sprowadzić gazet kilka; ale ta kich jest niewielu, a większość jeszcze to nawet przeszkadza im w tej pracy. Czytaj dalej

&#;9-go bieżącego grudnia zebrało się w Tłuszczu kilkuset gospodarzy z powiatu Radzymińskiego, oraz kilku księży proboszczów i okolicznych obywateli ziemskich, aby naradzić się nad założeniem Towarzystwa Kółek Rolniczych im. Staszica, celem wspólnej pracy nad podniesie niem dobrobytu, oświaty i moralności ludu. Po zagajeniu zebrania przez redaktora „Siewby” p. Jana Kielaka z Chrzęsnego, który w krótkim przemówieniu objaśnił zebranych o celu zgromadzenia, i po obraniu prezydyum, przystąpiono do obrad. Na wstępie p. mec. Tadeusz Gałecki wygłosił referat o ks. Stanisławie Staszicu, tłómacząc zebranym, dlaczego nowopowstające Towarzystwo obrało Go za swego patrona, a następnie wyłożył treść i podstawowe zasady statutu i organizacyi. Czytaj dalej

Z gminy Strachówka. Już temu dwa tygodnie dochodzi jak dowiedziałem się, że blizko nas została otwarta redakcya gazety „Siewba”; otóż ja, wiejski samouczek, zasyłam swoje „Panie Boże dopomóż” i serdeczne życzenia, aby tono we pismo pomogło ludziom wejść na drogę oświaty i bratniej miłości ku polepszeniu przyszłości całego narodu. Skreślam zarazem kilka słów. o naszym zakątku, to jest o gminie Strachówce. Zdaję mi się, że jeszcze żadne pismo nie opisywało naszego położenia i zapewne nikt me wie, jak my tu żyjem i jak nam się powodzi. Nasza gmina jest to długi kawał ziemi, ze trzy mile z górą rozciągnięta i przeplatana gminą Międzyleś i gminą Roguszyn, Węgrowskiego powiatu. Czytaj dalej

Gdybym dożył kiedy tej chwili, że włościanie polscy na każdem polu pracy społecznej, zwłaszcza tej, która ich samych na wyższy szczebel podnosi, zabiegali skrzętnie, a ruszali się i dążyli do tego, by się stać – nie martwą masą, ale czynną gromadą — toż byłbym prawdziwie szczęśliwym!

Czy to za życia mego nastąpi?

Tak, nastąpi, jeśli nie za życia mego, którego res w rękach Boga, to w każdym razie niedługo, już pierwsze brzaski tej zorzy jasnej ukazują się na widnokręgu społecznego życia naszego, już są jej zwiastuny!Czytaj dalej