Pisząc o parcelacyi gruntów w Wołominku (patrz artykuł „Zamki na… piasku” Niwa Nr. 19), wykazaliśmy dowodnie, że mimo pozornie przystępnych cen na owe piaski, ani miejscowość sama, ani warunki nie przemawiają za osiedlaniem się tamże drobnych kapitalistów. Piaski, brak wody, brak własnego lasu, cena gruntu naprawdę wygórowana przemawiają na niekorzyść całego projektu. Sądziliśmy, że nasz artykuł, oparty na informacyach zebranych z pierwszej ręki, powstrzyma redakcye pism warszawskich od zbyt pohopnego reklamowania tej imprezy p. Grantzowa, a raczej od farbowania spekulacyi czysto prywatnej na kolory czynu wielkiej doniosłości społecznej. Przyznajemy się nawet otwarcie, że właśnie ta reklama nasamprzód wzbudziła nasze podejrzenie i skłoniła nas do zbadania sprawy na miejscu.Czytaj dalej

(&#;) Okolica przedstawia się bardzo dobrze. Na krańcu majątku znajduje się torfowisko, a w celu eksploatowania takowego zawiązuje się towarzystwo, które ma pobudować linię tramwajowo-towarową, dla przewożenia torfu do kolei. Nieopodal zbudowany będzie tartak, który ma dostarczyć materyału do budowy nowych domów. Pozostawione sosny i inne drzewa leśne w pośrodku parcelacyi dadzą początek przyszłemu parkowi, który pan Granzow zakłada dla wygody przyszłych mieszkańców. Po wyeksploatowaniu torfu, kilkumorgowej przestrzeni będzie urządzony staw. Jak dotąd, rzecz cała przedstawia się dobrze.
Czytaj dalej

Amerykański interes na warszawską modłę

I są ludzie, którzy mówią, że nam jeszcze daleko do amerykańskiej… przedsiębiorczości z wszystkiemi zaletami i wadami. Tymczasem jako żywo nieprawda! Znajdziecie bowiem nawet w Warszawie ludzi, którzy są „smart” (rzutcy) i lubią cy zrobić dobry „business” (interes), bez względu na to, czy strona przeciwna nie wyjdzie źle na ich rzutkości oraz na tym interesie. Ostatniemi tygodniami sporo zaczęto pisać w prasie i mówić na mieście, że ktoś, bardzo pomysłowy i energiczny, chce stworzyć niedaleko Warszawy kolonię dla rodzin niezamożnych, pobudowaną systemem amerykańskim, oddaje zatem „loty” czyli parcele bardzo tanio i za niewielką sumę, upłacaną amortyzacyjnie, godzi się chętnie pobudować na owej parceli domek.Czytaj dalej

Adolfa z Zambrzyckich Koskowska, obywatelka ziemska, opatrzona św. Sakramentami zasnęła w Bogu w majątku Chrzęsnem w dniu 23-im marca 1895 r., przeżywszy lat 66. Wyprowadzenie zwłok do kościoła parafjalnego w Postoliskach nastąpi w dniu 85-ym b.m. o godzinie 3-ej po południu. Nabożeństwo żałobne za spokój jej duszy odprawione będzie w dn. 26-ym b.m., po skończeniu którego nastąpi złożenie zwłok w grobach familijnych na cmentarzu miejscowym. Na te smutne obrzędy pozostali stroskani: córki, zięciowie i wnuki zapraszają krewnych, przyjaciół i znajomych. Osobne zaproszenia rozsyłane nie będą.

Kurjer Warszawski
R. 75, 1895, nr 84

MARKI. — Dawniej, 10 lat temu, były tutaj tylko cegielnie, lecz gdy nabyli je pp. Briggs i Posselt, założyli ogromną przędzalnię wełny, zatrudniającą 2 tys. ludzi, z tych trzy czwarte kobiet. Warunki pracy w tej fabryce są następujące. Robota się rozpoczyna o godzinie pół do 6-ej rano i trwa do godziny 7-ej i 15 minut wieczór, z przerwami na obiad 45 minut i śniadanie 30 (więc 12 i pół godzin) czyli tygodniowo 75 godz. Zresztą pp. fabrykanci i z tej krótkiej przerwy starają się urwać co się da tylko. Toteż czas użyty na rewidowanie każdego wychodzącego robotnika, nie liczy się wcale, a zauważyć trzeba, że z powodu wadliwego urządzenia wyjścia i zapewne z powodu ekonomii na portyerów, wyjście odbywa się nader powolnie; dalej od śniadania urywają 5 minut, niby na czas potrzebny na przejście od portyera do miejsca roboty, i przy chodzący cokolwiek później płacą kary od 10 kop.Czytaj dalej

P. Ludwik Szczepanowicz, ziemianin z radzymińskiego, otrzymał od rządu włoskiego złoty medal zasługi za szlachetny czyn poświęcenia, spełniony w marcu bieżącego roku w Neapolu, gdzie wyratował z płomieni młodego chłopca.Czytaj dalej

Dla upamiętnienia cudownego ocalenia Ich Cesarskich Mości i Najjaśniejszych Dzieci, uchwalono na zebraniu gminy Radzymin odprawiać corocznie w d. 17 (29) października dziękczynne nabożeństwo, z przeznaczeniem 10 rs. na ten cel. Jednocześnie zebranie gminne ofiarowało 200 rs, z których 100 rs. przeznaczono na sprawienie obrazu Matki Boskiej i ornatu dla kościoła w Radzyminie, a 100 rs. na kupienie dwóch obrazów: dla kościoła w Kobyłkach i ewangelickiej świątyni w Radzyminie, z napisem na tych obrazach: „Na pamiątkę ocalenia drogocennego życia Ich Cesarskich Mości i Najjaśniejszej Rodziny 17 (29) października 1888 r., od mieszkańców gminy Radzymin.” Uchwalone przez zebranie gminne nabożeństwo odprawione zostało w d. 25-ym grudnia st. st., w obecności licznego tłumu parafjan.

Kurjer Warszawski
R.69, nr 18 (18 stycznia 1889)

W dniu 15 grudnia st. st. w kościele parafialnym wsi Dąbrowa, w gminie Małopol, pow. Radzymińskim, na żądanie włościan było odprawione uroczyste nabożeństwo, z powodu cudownego ocalenia życia Ich Cesarskich Mości i Najjaśniejszych Ich Dzieci, podczas rozbicia się Cesarskiego pociągu na kolei kursko-charkowsko-azowskiej. Kościół był przepełniony parafianami. W odprawieniu nabożeństwa brali udział, oprócz miejscowego administratora, ks. Bartłomieja Powalskiego, umyślnie przybyli: administrator parafii Kobyłka ks. Franciszek Marmo i dziekan radzymiński ks. Teofil Kozłowski. Ten ostatni wypowiedział serdeczną mowę, która wywarła na włościan wielkie wrażenie. Po wyjścia z kościoła, włościanie oznajmili przybyłemu na nabożeństwo naczelnikowi powiatu, że zebraną już z ofiar kwotę 50 rs. powiększą, a osiągnięte pieniądze przeznaczą na budowę w kościele dąbrowskim bocznego ołtarza z obrazem Zbawiciela na pamiątkę zdarzenia.

W. D.

Słowo
R.8, nr 14 (17 stycznia 1889)

Ks. Antoni Marmo, podczas bytności w parafii Kobyłki, zauważył we framudze nad wielkim ołtarzem obraz wielce zniszczony, oprawny w ramy niezwykłych kształtów. Obraz ten został przywieziony do Warszawy i oddany do odnowienia malarzowi, p. Tomczyckiemu, który odkrył, iż rama, która zdawała się być drewnianą, jest zbyt ciężką. Po oczyszczeniu jej z rozmaitego rodzaju farb, któremi kilkadziesiąt razy była pokrywana, okazało się, że drzewo obite jest blachą srebrną, grubości talara, zaś ornamentacya w stylu rokoko, są miedziane, grubo złocone złotem dukatowem. Czytaj dalej

W dniu onegdajszym przeniósł się do wieczności Wincenty Koskowski, właściciel dóbr Chrzęsne, pod Warszawą, przeżywszy lat 70. Światły umysł i nieskazitelność charakteru jednały mu wszędzie przyjaciół i czcicieli. Współobywatele darzyli go nieograniczonem za ufaniem. Ś. p. Wincenty, zrodzony i osiadły na roli, pojmował godnie twarde obowiązki ziemianina. Oderwany od pługa na czas pewien, powróciwszy, jął krajać miedzę rodzinną z tem większą żarliwością… Przez długi lat szereg pełnił obowiązki sędziego gminnego — pełnił pod każdym względem wzorowo. Odznaczał się przedewszystkiem Koskowski patrjarchalnością w stosunku z włościanami, których lekarzem był, sędzią, ojcem prawdziwym. Zgon zacnego człowieka i prawdziwego obywatela kraju obudzić musi szczery żal w sercach tych wszystkich, których sobie calem życiem jednać umiał, którzy musieli go kochać i czcić… Nad mogiłą jego staje liczna rodzina — w kole jej dwie córki, które poślubiły znanych artystów-malarzy, Juljana Muszyńskiego i Miłosza Kotarbińskiego. Cześć zgasłego pamięci!

Kurjer Codzienny
R.24, nr 15 (15 stycznia 1888)

 

Zeszłego czwartku w kościele ewangielicko-augsburskim, Jks. Manitius superintendent, pobłogosławił związek małżeński zawarty pomiędzy p. Janem Briggs, współwłaścicielem przędzalni w Markach, pod firmą „Briggs i Tosselt” a panną Florentyną, Amalją Granzow, córką pp. Kazimierza, obywatela tutejszego i przemysłowca i Klementyny z domu Jaeger, małżonków Granzow. Podczas obrzędu chór złożony z artystów i amatorów pod dyrekcją p. Loppe, odśpiewał „Veni Creator” a modlitwy (solo) wykonał p. Cieślewski b. artysta opery warszawskiej.

Kurjer Codzienny
R.23, nr 218 (9 sierpnia 1887)

W sobotę przed niedzielą Białą, a dnia 1 maja Najdostojniejszy nasz Arcypasterz wyruszył z Warszawy dla zwiedzenia cząstki wielkiej swojej owczarni. Dekanat radzymiński i dwa kościoły dekanatu nowo-mińskiego miały na teraz stanowić pole Apostolskiej Jego pracy. Jak zawsze tak i tym razem dbały o dobro swej trzódki, długoletnią praktyką nauczony, wybrał czas najdogodniejszy dla rolników, gdy roboty pilniejsze w polu ustały. Po siejbie na roli, nastała owa siejba duchowa, o której Ewangelja ś. wspomina. Jakie będzie żniwo, już dziś w części wnosić można. Czytaj dalej

Z naszej parafji jeszcze mi się nic nie zdarzyło wyczytać w Gazecie Świątecznej, jakby u nas ludzie nie żyli. Otóż ośmielam się cokolwiek napisać. Nie mogę porywać się do pisania obszerniej o gminie i parafji, ponieważ żadnego stanowiska w nich nie zajmuję; więc tylko to napiszę, co widzę i słyszę około siebie.Czytaj dalej

Dnia 14-go września przypadała uroczystość Podwyższenia Ś-go Krzyża i zarazem dwuletnia rocznica poświęcenia i wprowadzenia nabożeństwa do nowo wybudowanego kościoła murowanego, pod wezwaniem Podwyższenia Ś-go Krzyża, we wsi Dąbrówce, powiecie radzymińskim, gubernii warszawskiej.

Miejscowy proboszcz ks. Bartłomiej Pawalski, pragnąc wybudować nowy kościół murowany, w miejsce wzniesionego z drzewa, grożącego już zawaleniem się, podczas świąt Bożego Narodzenia przemówił do zebranych parafian, zachęcając ich do niesienia na ten cel ofiar. Zaledwie kilka dni upłynęło, a plac naokoło kościoła był już zawalony łomami kamieni, zwiezionych z za rzeki, a wkrótce włościanie złożyli składkę i podzielili między siebie pracę. Kolejno zaczęto zwozić cegłę z Marek o 21 wiorst, piasek o 8 wiorst, wapno zaś, cement, gips i inne materyały z Warszawy o 31 wiorst. Plany budowy kościoła wykonał p. Zygmunt Twarowski, budowniczy miasta Warszawy. Kiedy już nagromadzono materyały budowlane, zaczęto murować fundamenta; kamień węgielny, ze stosownym aktem erekcyi, spisanym po łacinie na pergaminie, założony został w maju 1881 roku.Czytaj dalej