Kedyw Obwodu przeprowadził też szereg akcji na volksdeutschów i zdrajców narodu, współpracujących z okupantem. Tak więc 4 grudnia 1943 r. w Jadowie zlikwidowany został konfident gestapo Piotr Grabski. Nie powiodła się natomiast akcja na administratora gorzelni i folwarku w Paulinowie, majątku ziemskim Sterdyń, należącym przed wojną do Krasińskich. 6 grudnia 1943 r. ppor. Stanisław Oleksiak “Wichura” wraz z 5 żołnierzami wmieszał się w grupę robotników pracujących na folwarku. Gdy nadjechał bryczką z czteroosobową eskortą zdrajca Eugeniusz Sulerzycki, “Wichura” wskoczył z pistoletem na stopień pojazdu. Sulerzycki miał jednak szybszy refleks i strzelił pierwszy, trafiając w pierś “Wichurę”. Oleksiak zginął na miejscu, patrol Kedywu po krótkiej strzelaninie z eskortą Sulerzyckiego wycofał się z majątku. Wystraszeni nagłą strzelaniną robotnicy rozbiegli się w różne strony.

11 stycznia 1944 r. AK-cy porwali w Radzyminie podejrzanego o współpracę z gestapo Aleksandra Siwca i jego kochankę Jankiewiczową. Wina została im udowodniona, wyrok wykonano natychmiast. 18 stycznia oddział Kedywu z ppor. Kajetanem Fijałkowskim wykonał wyrok Wojskowego Sądu Specjalnego na sekretarzu policji kryminalnej w Radzyminie, Jankowskim. Niemcy długo i bezskutecznie szukali sprawców napadu, ale ku żalowi żony zabitego nie zastosowali represji. 18 czerwca 1944 r. w kolejce wąskotorowej między Słupnem a Strugą zastrzelony został z wyroku WSS kpr. policji granatowej Kania, który niedawno śmiertelnie ranił w Radzyminie żołnierza AK Jana Fluksa, zbiegłego z transportu wiozącego aresztowanych członków podziemia.

17 czerwca 1944 r. zlikwidowano dwóch volksdeutsch ów, którzy przypadkowo natknęli się na ćwiczących żołnierzy AK pod Radzyminem. Ponieważ niektórych z nich znali, trzeba było ich zastrzelić.

Kedyw przeprowadzał też akcje na obiekty gospodarcze i na administrację niemiecką. Tak np. W lutym 1944 r. oddział Kajetana Fijałkowskiego “Rafała” zniszczył akta w urzędach pracy w Tłuszczu i Budziskach koło Łochowa. Podobne akcje przeprowadzono w Radzyminie i Wołominie. Później miały miejsce napady na urząd gminny w Tłuszczu i na magistrat w Wołominie. Wszystkie te akcje odbyły się bez walki, zniszczono szereg akt i dokumentów niemieckich, m.in. spisy osób wyznaczonych na wywóz do przymusowej pracy w III Rzeszy.

Sukcesem zakończyło się kilka akcji odbicia więźniów. W nocy z 2 na 3 maja 1944 r. czterech AK-ców pod wodzą por. Jana Estkowskiego “Szczapy” uwolniło w Tłuszczu aresztowanego przez Niemców por. Wacława Wierzbę “Odrowąża” i jego trzech braci, w tym lekarza III ośrodka. Decyzję o ich odbiciu podjął mjr Nowak “Jog”. Żołnierze podziemia sforsowali płot otaczający areszt, wyważyli łomem drzwi do budynku i do celi i bez wystrzału uwolnili aresztantów. Podobnie udana była akcja uwolnienia 12 więźniów z aresztu policyjnego w Radzyminie, przeprowadzona 17 lipca 1944 r. Nieudana natomiast była próba opanowania obozu zagłady Żydów w Treblince, podjęta 2 sierpnia 1943 r. przez Obwód Ostrów Mazowiecka. Żołnierzom dywersji udało się wprawdzie opanować część obozu i uwolnić kilkuset Żydów, ale w obliczu silnego ognia straży niemieckiej musieli się wycofać. Większość uwolnionych Żydów została schwytana i wymordowana przez Niemców, zdołała uratować się tylko garstka.

Kilka akcji na drogach zakończyło się powodzeniem. 28 lutego 1944 r. oddział ppor. Kajetana Fijałkowskiego “Rafała” ostrzelał koło Wyszkowa samochód, którym jechali kierownicy Arbeitsamtów w Ostrowi Mazowieckiej i Wyszkowie – Lorenz Klingenfeld i Hermann Kreitlow, obaj znani z okrucieństwa. Urzędnicy ci zginęli, poległ też ich kierowca. W odwecie Niemcy rozstrzelali 30 członków organizacji podziemnych.

18 marca 1944 r. sześcioosobowy oddział Kedywu pod wodzą por. Jana Widlickiego “Orskiego” ostrzelał na drodze Wyszków-Łochów, koło uroczyska Brześniaki, kolumnę samochodów niemieckich. W odpowiedzi część napadniętych wskoczyła do rowu przydrożnego i podjęła walkę. Po kilkuminutowej strzelaninie Ak-cy wycofali się bez strat. Niemcy mieli kilku rannych i zabitych.

Wymienione tu akcje dywersyjne ukazaliśmy na podstawie opracowania J. Gozdawy-Gołębiowskiego Kedyw “Białowieży”. Wiele innych, może mniejszej wagi, znajdzie czytelnik w Dziejach Wołomina i okolic opracowanych pod moją redakcją przez zespół kombatantów ze Stanisławem Kielakiem z Tłuszcza na czele.

Podziemie ponosiło czasem i porażki. Tak np. zdarzyło się w Ostrówku 2 marca 1944 r., gdy 13 żandarmów na skutek donosu zdrajcy niespodziewanie zaskoczyło podczas snu 9 żołnierzy ochrony Komendy Obwodu z ppor. “Ronczarem” (nieznanym z nazwiska). Ak-cy zdążyli porwać za broń i podjąć walkę, po czym wymknęli się do lasu. Stracili jednak część broni, dokumentów i ubrań. Właściciel willi, w której mieściła się Komenda Obwodu, Szczygieł, został zamordowany przez Niemców. Jego żonę i córkę zawieziono saniami do aresztu. Córka zdołała po drodze umknąć, matka natomiast zginęła.

Według ustaleń Gozdawy-Gołębiowskiego od stycznia 1943 r. do 20 lipca 1944 r. kedyw Obwodu Radzymin przeprowadził w sumie dwie akcje kolejowe, 22 – sabotażu na kolei, 1 – sabotażu na drodze, 17 – na telekomunikację, 2 – przeciw policji niemieckiej, 9 – likwidacji zdrajców, 6 – przeciw Arbeitsamtom i ich pracownikom, 3 – na urzędy administracji publicznej, 7 – żniwnych, jedną – starcie z Wehrmachtem i kilka w celu dozbrojenia (Kedyw “Białowieży”, s. 291-293).

Walka z okupantem spowodowała wiele ofiar i okrutnych represji ze strony wroga. Napiszemy o tym w następnych artykułach.

Podstawowa literatura:

  • J. Gozdawa-Gołębiowski, Kedyw “Białowieży”, Warszawa 1990.
  • S. Grzybowski, Nadzieja z tamtych lat. Dzieje Armii Krajowej na Ziemi Wyszkowskiej, Warszawa 1990.
  • J. Gozdawa-Gołębiowski, Obszar Warszawski Armii Krajowej, Lublin 1992.

Wieści Podwarszawskie nr 5/2001

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.