Pierwszym pismem chłopskim adresowanym do szerokiego kręgu czytelników rozsianych po wsiach Mazowsza była niewątpliwie „Siewba”, założona w 1906 roku we wsi Tłuszcz w powiecie radzymińskim. Była ona także jednym z pierwszych (nielicznych) gazet wydawanych w Królestwie Polskim na początku XX wieku.Czytaj dalej

Nadma. Chcę przemówić słów kilka do ukochanych czytelników „Siewby” o naszej dużej, a tak bardzo głuchej i cichej wsi „Nadmie” (gm. Radzymin); bo ile znam nasz powiat i okolicę, to zdaje mi się, że „Nadma” ze wszystkich wsi jest najbardziej oziębią na wszystkie dobre zapoczątkowania. Nie chcę potępiać tak całej wsi, znajdą się bo tu jeszcze ludzie dobrej woli, którzy pragną wprowadzić dobre rzeczy, jak naprzykład szkołę, biblioteczkę, sprowadzić gazet kilka; ale ta kich jest niewielu, a większość jeszcze to nawet przeszkadza im w tej pracy. Czytaj dalej

&#;9-go bieżącego grudnia zebrało się w Tłuszczu kilkuset gospodarzy z powiatu Radzymińskiego, oraz kilku księży proboszczów i okolicznych obywateli ziemskich, aby naradzić się nad założeniem Towarzystwa Kółek Rolniczych im. Staszica, celem wspólnej pracy nad podniesie niem dobrobytu, oświaty i moralności ludu. Po zagajeniu zebrania przez redaktora „Siewby” p. Jana Kielaka z Chrzęsnego, który w krótkim przemówieniu objaśnił zebranych o celu zgromadzenia, i po obraniu prezydyum, przystąpiono do obrad. Na wstępie p. mec. Tadeusz Gałecki wygłosił referat o ks. Stanisławie Staszicu, tłómacząc zebranym, dlaczego nowopowstające Towarzystwo obrało Go za swego patrona, a następnie wyłożył treść i podstawowe zasady statutu i organizacyi. Czytaj dalej

Z gminy Strachówka. Już temu dwa tygodnie dochodzi jak dowiedziałem się, że blizko nas została otwarta redakcya gazety „Siewba”; otóż ja, wiejski samouczek, zasyłam swoje „Panie Boże dopomóż” i serdeczne życzenia, aby tono we pismo pomogło ludziom wejść na drogę oświaty i bratniej miłości ku polepszeniu przyszłości całego narodu. Skreślam zarazem kilka słów. o naszym zakątku, to jest o gminie Strachówce. Zdaję mi się, że jeszcze żadne pismo nie opisywało naszego położenia i zapewne nikt me wie, jak my tu żyjem i jak nam się powodzi. Nasza gmina jest to długi kawał ziemi, ze trzy mile z górą rozciągnięta i przeplatana gminą Międzyleś i gminą Roguszyn, Węgrowskiego powiatu. Czytaj dalej

Gdybym dożył kiedy tej chwili, że włościanie polscy na każdem polu pracy społecznej, zwłaszcza tej, która ich samych na wyższy szczebel podnosi, zabiegali skrzętnie, a ruszali się i dążyli do tego, by się stać – nie martwą masą, ale czynną gromadą — toż byłbym prawdziwie szczęśliwym!

Czy to za życia mego nastąpi?

Tak, nastąpi, jeśli nie za życia mego, którego res w rękach Boga, to w każdym razie niedługo, już pierwsze brzaski tej zorzy jasnej ukazują się na widnokręgu społecznego życia naszego, już są jej zwiastuny!Czytaj dalej

Łobzowianie. 25 listopada odbył się w Tłuszczu pierwszy teatr amatorski. Grano „Łobzowian” Anczyca; sprawiedliwość nakazuje powiedzieć, że wszyscy uczestnicy znakomicie wywiązali się że swego zadania — śpiewy, tańce, gra aktorska — wszystko szło jak z płatka, pięknie, raźno, śmiało. Znać było, że uczestnicy przedstawienia z całkowitą sumiennością przygotowali się do wystąpienia przed licznie zebraną publicznością. To też publiczność gorącymi oklaskami wyrażała swoje zadowolenie i wdzięczność aktorom – amatorom. Śpiewy zmuszała powtarzać; trzeba zaś dodać, że największe powodzenie miały właśnie śpiewaczki. Miło było też i patrzyć na scenę: śliczne stroje krakowskie — barwne, swojskie, kochane… Co tu długo mówić! Udało się przedstawienie, i basta! Czytaj dalej

We wsi Turzu (p. Radzymiński) mieszka pewien gospodarz. Nazwiska tu jego nie wymieniam, choć by mu się to słusznie należało. Po siada on dwadzieścia kilka morgów ziemi hypotecznej, a ma takie przekonanie, że rozum na bywa się wraz z paltem od żyda — i dlatego też nie tylko, że sam nie wierzy tym, którzy się starają rozkrzewiać oświatę, ale jeszcze, o ile może, ludzi od tego odciąga. Mówi naprzykład, że kto się zapisze na członka Macierzy Szkolnej, przynęcony z początku niedużą składką, musi później nietylko płacić zamiast jednego rubla piętnaście, ale jeszcze odrazu musi zapłacić ze 300 rub. za szlachectwo, do którego będzie przyniewolony! Czytaj dalej

Redakcya pisma na wsi

Tego w Polsce jeszcze nie było… Staje przed nami dziwna rzeczywistość, jakby z bajki, jakby z jasnowidzeń wieszcza wysnuta. Siewba, organ ludu polskiego, przez lud wydawany, ukazuje się w Tłuszczu! Redakcya pisma na wsi, i redaktor wioskowy i współpracownicy chłopi siermiężni! Myśl idzie z pod strzechy i pod strzechę trafia. Stworzyli sobie swój własny organ i wypisuj w niem hasło, ze skarbnicy wielkiej zaczerpnięte: „Bierzemy sobie za nakaz głosi Siewba —wielkie słowa największego mędrca narodu polskiego, Adama Mickiewicza: zasiewajcie miłość Ojczyzny i duch poświęcenia się, a bądźcie pewni, iż wyrośnie Rzeczpospolita wielka a piękna”. I głosząc idee te Mickiewiczowskie, Siewba idzie i sieje, a niosąc słowo nowiny, rzecze: „do pracy więc, bracia, nad miłej Ojczyzny budowaniem! W Imię Boże”! Tak woła organ ludu siermiężnego, tego ludu, co dzierży w swych rękach ów słynny Róg Złoty; tego, co baczy, aby nie ostał się sam sznur tylko goły. Ma to być organ nie ludu, zaklętego w bajce, lecz służyć za pobudkę do czynów wśród kmieci.Czytaj dalej

Dnia 1 listopada o godz. 10 wieczorem we wsi Jasienica w pobliżu st. Tłuszcz 5 bandytów wpadło do mieszkania miejscowego sołtysa Piotra Jendrysiaka w celu zabrania pieniędzy, składanych przez miejscowych gospodarzy na poda tek; owi nieproszeni goście natrafili na będących u sołtysa kilku gospodarzy i obawiając się jakiej niespodzianki, wyszli na ulicę, dali w powietrze parę strzałów z rewolwerów i zbiegli.

Siewba – organ ludu polskiego
R.1, nr 2, 17 listopada 1906

Szosą radzymińską onegdaj o g. 5 popołudniu, wracało z Warszawy do Marek trzech robotników z fabryki Br. Briggs, wioząc 2.000 rbl. na wypłaty fabryczne. Pomiędzy Zaciszem a Drewnicą na robotników tych napadła banda opryszków, którzy dali ognia z rewolwerów. Postrzelone konie poniosły i to ocaliło robotników, którzy z całą sumą szczęśliwie dojechali do Marek. Na odgłos strzałów strażnicy ziemscy z Marek z wojskiem rzucili się w pogoń za bandytami, strzelając do nich. Jednego z nich ujęto. Jest to Władysław Trzos – dezerter z wojska.

Słowo Polskie
23 września 1906 r.

Wczoraj, o godz. 3 z rana, duża wieś kościelna Klembów, w pow. radzymińskim, w gub. warszawskiej przy samym plancie kolei petersburskiej, nad rzeczką Rzędzą położona, stała się pastwą płomieni. Pożar wszczął się w stodole sołtysa miejscowego, Tomasza Barana, który z papierosem zapalonym wszedł rznąć dla koni sieczkę i przez nieuwagę zaprószył ogień. W jednej chwili straszny żywioł objął prawie całą wieś, pobudowaną z drzewa i pokrytą słomą.Czytaj dalej

W parafii Kobyłka o 2 i pół wiorsty od Wołomina st. kolei Petersburskiej, w powiecie radzymińskim, okradziono kościół. Złodzieje odrzucili Pana Jezusa w Ogrójcu, za którym znajduje się zakratowane okno, wycięli kratę i w ten sposób dostali się do zakrystyi, porąbali puszkę, zabrali z niej 60 rb., złożone na światło oraz najdroższy kielich złoty na srebrnym postumencie, wysadzany relikwiami św. i kamieniami drogocennemi, a także zamierzali dostać się do kościoła; zamek już oderwali, tylko silna kłódka i skobel nie dały się połamać i nie pozwoliły dostać się do wnętrza. Jeden z mieszkańców tamtejszych, Stanisław Gołębiowski, widząc wyglądającego na cmentarzu człowieka, zajrzał przez parkan; złodziejów było trzech, zauważyli go i spłoszeni jego obecnością, zostawiając drąg żelazny, niepostrzeżenie umknęli.

Naród
pismo codzienne z tygodniowym dodatkiem ilustrowanym i z dodatkiem rolniczym
1906, nr 67 (8 czerwca)