Warszawska Dyrekcja Przemysłu Miejscowego administruje obecnie 13-ma zakładami przemysłowymi, a mianowicie: w branży metalowej — 4 zakłady, w branży mineralnej — 3 zakłady, w branży chemicznej — 2 zakłady, w branży drzewnej — 2 zakłady, w branży włókienniczej — 1 zakład, w branży budowlanej — 1 zakład. Do największych naszych zakładów należy Huta Szklana „VITRUM” w Wołominie, przejęta przez Warsz. Dyrekcję Przemysłu Miejscowego od Zjednoczenia Materiałów Budowlanych Okr. Warszawskiego, które zrezygnowało z jej prowadzenia. Istotnie, huta była mocna zniszczona, dach nad wannami zawalony, brak najprostszych urządzeń technicznych i magazynów.Czytaj dalej

To cud, że cały pociąg nie wyleciał w powietrze.

Danuta Dymińska, mimowolna sprawczyni wybuchu, który w ubiegły poniedziałek zabił 1 osobę i poranił 30 osób w pociągu do Wołomina, przebywa jeszcze w szpitalu. Stan jej nie budzi obaw. Śledztwo prowadząne przeciw Dymińskiej wykazało, że tragicznego dnia wiozła ona 10.000 sztuk korków do straszaków, a nie 1.500 — jak początkowo twierdziła. Dymińska zajmuje się stale wyrobem korków do straszaków.Czytaj dalej

Choć pozornie senny – pracuje żwawo i nieźle zarabia

Jest dopiero 10 rano. Na dworcu przy bufecie stoi kolejarz w rozpiętym płaszczu i z lekka chwieje się na nogach.

— To ile ty liczysz za kieliszek wódki? — pyta wysokiego mężczyznę za bufetem.

— Nie za kieliszek, tylko za setkę — odpowiada właściciel bufetu.

— To już, cholera, w „Niespodziance” taniej.

— Idź do „Niespodzianki”, zresztą u mnie tak kosztuje i koniec.

Z pokoiku przylegającego do bufetu dobiega wesoły gwar głosów i śmiech kobiet. A podobno obowiązuje zakaz sprzedaży napojów alkoholowych w bufetach stacyjnych…Czytaj dalej

Straty przekraczają 2 miliony zł

Wczoraj o godz. 9.30 w Kobyłce pod Warszawą wybuchł groźny pożar w miejscowej szkole podstawowej. Przyczyną pożaru było prawdopodobnie krótkie spięcie. Ogień zniszczył górne kondygnacje i dach budynku szkolnego. Według prowizorycznego obliczenia straty materialne wynoszą ponad dwa miliony zł.Czytaj dalej

W zburzonej fabryczce Briggsa w Markach koło Warszawy niszczeje generator, mogący wyprodukować dziennie 1.600 kilowatów prądu elektrycznego. Generator ten można by jeszcze wykorzystać. W czasie działań wojennych fabryka Briggsa została całkowicie zniszczona. Ocalała jedynie mała elektrownia, znajdująca się przy fabryce. Po wyzwoleniu terenów na prawym brzegu Wisły pracownicy Warszawskiej Elektrowni przystąpili do remontu ocalałego generatora w Markach i kosztem 1,5 mil. zł. uruchomili 1 kocioł. Z chwilą oswobodzenia stolicy stała się aktualną sprawa odbudowy Elektrowni Warszawskiej i dalszej naprawy generatora w Markach zaniechano. Oddano go pod opiekę Zjednoczeniu Energetycznemu.Czytaj dalej