Otto Schussler

Oddziały zbrojne Obwodu wołomińskiego prowadziły nie tylko dywersję i sabotaż, ale podejmowały również bardzo śmiałe i ryzykowne akcje mające na celu likwidację groźnych funkcjonariuszy niemieckich, którzy mieli na swoim sumieniu wiele istnień ludzkich i wysyłek na przymusowe roboty do Niemiec. Taka właśnie akcja miała miejsce w Wołominie w 1943 roku, kiedy to w Biuletynie Informacyjnym nr 15/170 został zamieszczony komunikat „Zginął znany łajdak, kierownik Arbeitsamtu w Wołominie”. Mowa oczywiście o Otto Schusslerze, którego nazywano „Ogórkiem”.Czytaj dalej

Jak wcześniej wspomniałam, polskie państwo podziemne to była bardzo rozbudowana i prężnie działająca machina do walki z niemieckim najeźdźcą. Obok wymienionych wcześniej referatów, istniały jeszcze inne, które spełniały bardzo ważne a wręcz niezbędne zadania bojowe. Referat lotnictwa, oznaczony literą „F”, kierowany był przez kapitana Bagińskiego. Jego zadaniem było utrzymanie u nielicznych w Obwodzie przedstawicieli tej broni właściwego poziomu i aktualnej wiedzy o niej, a także przekazywanie jej kompendium żołnierzom piechoty, przewidywanym do wykorzystania w momencie zbrojnego powstania, którego scenariusz zakładał intensywne alianckie wspierające operacje lotnicze. Przeprowadzono zatem szczegółowy wywiad dotyczący m.in. budowanego w Zawiszynie koło Jadowa niemieckiego lotniska w aspekcie możliwości jego opanowania i przygotowano w tym celu również personel obsługi naziemnej.Czytaj dalej

Akcje o charakterze dywersyjno-bojowym przeciwko okupantowi prowadziły grupy bojowe organizowane w 1942 r. Grupa z Wołomina liczyła około 30 ludzi. Dowodził nią podporucznik Alfons Małkowski „Amon”, który sam brał udział w wielu akcjach. Jego zastępcą był ppor. Roman Gębicki „Leszek”. Druga grupa licząca około 15 osób, zorganizowana była w placówce Ręczaje. Dowodził nią sierżant Kazimierz Zieliński. Uczestnicy tej grupy wywodzili się z przesiedleńców, przeważnie z Pomorza i mieszkali we wsiach Czubajowizna i Nadbiel. Przybyli oni na miejsce kolonistów niemieckich wysiedlonych do Rzeszy. Kilku członków grupy znało bardzo dobrze język niemiecki, co w znacznym stopniu ułatwiało przeprowadzanie wszelkich możliwych akcji. Dysponowali oni mundurami żandarmów i policji, w których parę razy występowali. Trzecia grupa mieściła się w Zagościńcu i liczyła około 12 osób. Dowodził nią starszy podchorąży Roman Kosieradzki „Rom”, a zastępcą był Piotr Matusiak „Sowa”.Czytaj dalej