Burmistrz Stanisław Marszał (pierwszy od prawej) w miejskiej elektrowni.

W roku 1875, w małej miejscowości Stryjki koło Tłuszcza urodził się Stanisław Marszał. Zapisał się szczególnie pozytywnie dla historii Radzymina, a sprawowany przezeń mandat burmistrza w latach międzywojnia, wiąże się z okresem niezwykłej prosperity dla tego miasta.Czytaj dalej

Rozmowa z burmistrzem P. K. Majerskim

Trudno jest mi oprzeć się zdumieniu, gdy bacznie obserwując dziesiątki lat życia Wołomina, uczyni się bilans pracy dokonanej. Rzeczywiście – przed dziesięciu laty, gdy dotychczasowa osada podwarszawska otrzymała szczytną godność miasta podstołecznego, żadnych warunków odpowiadających mianu miasta niemal nie było.

Ruchliwy jednak zarząd miasta z burmistrzem Mieczysławem Czajkowskim na czele, raźno zabrał się do pracy. Rozrzucony, nieregularnie zabudowany Wołomin wymagał w pierwszym rzędzie planu regulacyjnego. Miasto postanowiło tedy tę lukę wypełnić. Zakupiono place w siedmiu punktach Wołomina i odtąd rozbudowa podlega kontroli i jest odpowiednio normowana.Czytaj dalej

Józef Cichecki (1888 – 1953)

Mj ojciec Józef Cichecki urodził się 11 listopada 1888 r. w Łagiewnikach, w powiecie wieluńskim, z ojca Antoniego i matki Rozalii, jako pierworodny syn siedmiodzietnej rodziny. Ojciec Józefa Cicheckiego był leśnikiem i pełnił funkcję leśniczego najpierw w Kowalu, a potem w Telążni koło Włocławka.

Józef uczęszczał do szkoły powszechnej i średniej we Włocławku, a następnie ukończył Studium Samorządu Terytorialnego w Lipsku, w Niemczech. 26 października 1912 r. we Włocławku zawarł związek małżeński z Heleną z Michalskich. Na początku 1913 r. Cicheccy zamieszkali na Bródnie w Warszawie, gdzie Józef Cichecki podjął pracę jako sekretarz w Urzędzie Gminy. Funkcję tę pełnił do 31 marca 1919 r.Czytaj dalej

Nakazali w nocy warty, bo bohaterski burmistrz Cichecki i dzielna policja zwiała gdzie pieprz rośnie. Wzięłam więc kij, gwizdek Hani, latarkę i chodziłam po ogrodzie do 1-ej, od 1-ej do świtu Augustyniak. Zawsze mogłabym zaalarmować w razie pożaru, czy kradzieży. Sąsiedzi też podobno dyżurują. Ziuta nie przyjeżdża, denerwuję się, bo już bym ją tu chciała mieć. Naszykowałam pokój i szafkę dla niej.

6 września 1939

Sd grodzki w Radzyminie skazał na pół roku więzienia i 500 zł. grzywny, działaczkę endecką, Emilję Wierzbicką, za rozpuszczanie uwłaczających pogłosek o burmistrzu i ławniku Radzymina. Było to przed wyborami do Rady miejskiej. Wierzbicka agitując za listą endecką, oświadczyła raz w miejscu publicznem, że burmistrz Stanisław Marszał i Henryk Cieślik nie powinni być wybrani do samorządu, gdyż brali łapówki przy nabyciu dla miasta nowego motoru do elektrowni radzymińskiej. Obrażeni tem burmistrz i ławnik oskarżyli ją o zniesławienie. Przewód sądowy ustalił, że zarzuty były bezpodstawne. Oskarżenie popierał prokurator.

Gazeta Polska – pismo codzienne
R.6, nr 203 (24 lipca 1934)

Decyzją p. wojewody Twardo, powziętą w porozumieniu z wydziałem wojewódzkim, zostały złożone z urzędu magistraty i burmistrzowie, oraz rozwiązane rady miejskie w Grójcu i Wołominie.

Posunięcie to zostało wywołane małą inicjatywą pod względem gospodarczym, niedomaganiem gospodarki finansowej, nadmiernem obdłużeniem i naruszeniem sum przechodnich.

Nowe wybory odbędą się w obydwu miejscowościach w przyszłym miesiącu.

Czytaj dalej

Robotnik: organ Polskiej Partyi Socyalistycznej., R.35, nr 147 (26 maja 1929)
Robotnik: organ Polskiej Partyi Socyalistycznej., R.35, nr 147 (26 maja 1929)

W Sądzie Okręgowym znalazła się wczoraj sprawa tow. Stanisława Kosińskiego, sekretarza magistratu m. Wołomina, oskarżonego o obrazę osoby urzędowej burmistrza m. Wołomina Czajkowskiego. O burmistrzu tym pisaliśmy już wiele razy w korespondencjach.

Sprawa ta, wynikła wskutek nazwania Czajkowskiego przez tow. Kosińskiego publicznie „złodziejem”, miała dziwne koleje losu. Ponieważ znalazła się na wokandzie Sądu Grodzkiego w Wołominie w chwili wejścia w życie amnestji, na mocy tejże amnestji została umorzona. Nie zgodził się na to tow. Kosiński, wobec czego, na wniosek obrońcy jego, adw. Ruffa, sprawę przekazano prokuratorowi w Warszawie. Prokurator znów sprawę powtórnie, na moc amnestji, umorzył. Tow. Kosiński uparł się jednak aby sprawa została rozpatrzona, i sprzeciwił się decyzji pana prokuratora, wobec czego sprawa znalazła się na wokandzie.

Przewód sądowy ujawnił dużo ciekawych rzeczy dotyczących osoby burmistrza Czajkowskiego.Czytaj dalej

Czytamy w korrespondencyi zamieszczonej w Commerce: a Między najgorliwszemi ajentami i sprawcami inkwizycyj warszawskich znajduje się niejaki Leuchte, podpułkownik żandarmeryi. Był on dawniej burmistrzem w Radzyminie; zostawał w ciągłych stosunkach ze złodziejami i rabusiami dzieląc się z nimi pieniędzmi i innemi skradzionemi rzeczami. W archiwach trybunału kryminalnego znajdują się dowody, jako Leuchte skaranym był do kajdan za to współuczestnictwo w kradzieżach — i dzisiaj taki człowiek sądzi Polaków, którym poczytuje za zbrodnię ich przywiązanie do Ojczyzny. Człowiek ten przeszedł wszystkich inkwizytorów w obchodzeniu się z więźniami. Sam bije więźniów, pluje na ich twarze, kopie ich nogami, za paznokcie wlewa lak roztopiony, aby wymódz na nich przyznanie się do winy. I takie barbarzyństwa dzieją się w XIX wieku. Trudno temu uwierzyć, a jednak jest to największą prawdą. Tenże sam korrespondent donosi iż aresztowania ciągle trwają w Polsce, i że 120 ofiar czeka w cytadelli na wyroki.

Demokrata Polski
T.10, cz. 3 [4] (16 października 1847)