Linia V

W sierpniu 1899 r. grono kapitalistów warszawskich powzięło zamiar zbudowania kolejki wąskotorowej od stacji w Wołominie do Radzymina w celu zaprowadzenia stałego ruchu pasażerskiego i towarowego w tej ożywionej okolicy. Przeprowadzone w tym celu studia wykazały, iż najdogodniejszą i najkrótszą linią dla cegielni okolicznych, fabryk i letnich mieszkań będzie linia zbudowana w kierunku następującym: Wołomin – Kobyłka – Rościszewo (gdzie połączy się z kolejką markowską) – Wołominek Czarna – ZenonówZagościniec – Radzymin. W budowie uczestniczyć mieli wszyscy właściciele ziemscy i przemysłowcy, którzy rozebrali już prawie wszystkie udziały. Zakładano, że w pierwszych latach istnienia kolejka będzie poruszana siłą koni, zaś w miarę rozwoju – parową.Czytaj dalej

W roku 1895 wieś Wołomin składała się z folwarku i 11 chałup chłopskich, miała ponad 90 mieszkańców. Według Przewodnika po Królestwie Polskim A. Bobińskiego i J. M. Bazewicza (Warszawa 1901) w kilka lat później (1898) powstała tu cegielnia zatrudniająca 30 robotników. Wieś należała do gminy Ręczaje i parafii Kobełka (tak wówczas pisano i mówiono). Najbliższa poczta i telegraf znajdowały się w Radzyminie, sąd gminny w Międzylesiu. W Wołominie nie było wówczas żadnego urzędu czy instytucji, ale była stacja kolei petersburskiej, istotny w dziejach dawnej wsi czynnik miastotwórczy. Pierwszy przystanek z Warszawy mieścił się w Ząbkach, drugi w Wołominie, trzeci w Tłuszczu.Czytaj dalej

O ile powietrze wiejskie staje się dusznem dla rolników z zawodu, o tyle coraz więcej nabiera uroku dla tych, którzy oddychają niem tylko przez kilka tygodni w roku. Wielkie miasta wyrzucają na lato tysiące rodzin z wnętrz swoich na świeżą murawę wiejską. Jest to częściowem zrównoważeniem prądu, centralizującego wszystko w wielkich ogniskach życia i nadającego im coraz większe rozmiary. Inteligencya i kapitały spływają wszelkiemi drogami do wielkich miast. Niechże przynajmniej cząstkę tego odda miasto wsi w ciągu lata.

Czytaj dalej

Wakacje w roku 1879, 1880, 1882 spędziłem na wsi, w Wołominie, na prawym brzegu Wisły, o 16 wiorst od Warszawy, tuż przy pierwszej stacji kolei warsz.-petersburskiej. Wołomin był to majątek starych Ehestadtów, dzierżawiony przez ich zięcia a mojego wuja, Gustawa Granzowa, stale przez nas „wujaszkiem Guciem” nazywanego. Czym Mickuny dla Słowackiego, a Szafarnia dla Chopina, tym dla mnie był Wołomin; a jeżeli wieś polska jako najczystszy, najbardziej lechicki wytwór obyczaju polskiego, jako rdzennie polskie środowisko i otoczenie, dające możność ciągłego i bezpośredniego stykania się z ludem, nie może pozostać bez silnego wpływu na serdeczne przywiązanie się do ziemi rodzinnej, do ojczyzny, to w moim życiu odegrał tę rolę Wołomin.

Czytaj dalej

Ferdynand Hoesick (1867-1941)

„Wakacje w roku 1879, 1880 i 1882-gim spędziłem na wsi, w Wołominie, na prawym brzegu Wisły, o 16 wiorst od Warszawy, tuż przy pierwszej stacji kolei warszawsko-petersburskiej. Wołomin był to majątek starych Ehestädtów, dzierżawiony przez ich zięcia a mojego wuja, Gustawa Granzowa, stale przez nas „wujaszkiem Guciem” nazywanym. Czym Mickuny dla Słowackiego, a Szafarnia dla Chopina, tym dla mnie był Wołomin; a jeżeli wieś polska jako najczystszy, najbardziej lechicki wytwór obyczaju polskiego, jako rdzennie polskie środowisko i otoczenie, dające możność ciągłego i bezpośredniego stykania się z ludem, nie może pozostać bez silnego wpływu na serdeczne przywiązanie się do ziemi rodzinnej, do ojczyzny, to w moim życiu odegrał tę rolę Wołomin. Z Wołomina mam najwięcej wspomnień wiejskich; to była wieś, która we mnie urobiła wyobrażenie o wsi polskiej, o jej poezji, o polskim i mazowieckim krajobrazie, o ludzie polskim, o życiu na wsi, zarówno we dworze, jak w czworaku, wśród zabudowań dworskich, jak w zagrodzie włościańskiej, w karczmie i na plebanii, na targu lub na odpuście, w lecie podczas żniw lub w zimie podczas sanny. O wszystkim tym nabrałem rzetelnego pojęcia dopiero w Wołominie.”Czytaj dalej

Rozpoczęta w r. z. parcelacya gruntów w Wołominku przez p. Granzowa na 16 wiorście kolei petersburskiej, znalazła licznych naśladowców, którzy do koła wymienionego miejsca parcelują swoje grunta, tworząc już poważny czworobok, poprzeżynany ulicami wzdłuż i wszerz, w którym to obszarze można naliczyć około kilku tysięcy posesyj różnej wielkości. Sprzedaż rozpoczęła się od strony lewej Wołominka, następnie rozparcelowano wieś Czarną, o 3 wiorsty odległą od szosy radzymińskiej. W obydwóch wymienionych miejscach grunta już rozsprzedano aż do samego plantu kolejowego. Obecnie wymierzono i opalikowano place od 2,500 łokci kw. na gruntach p. Wojciechowskiego, po prawej stronie plantu kolejowego, na przestrzeni jednej wiorsty, wraz ze starym lasem, który zapewne będzie miał chętnych nabywców, gdyż miejsce zadrzewione podatne jest do budowy letnich mieszkań, zwłaszcza, że za kilka tygodni od stacyi Wołomin do lasu zbudowaną będzie kolej konna. W tym celu już przy drodze wytknięto pas 10 łokciowy, przeznaczony pod linię kolejową.Czytaj dalej

Gazeta Polska z 18 marca 1896 informuje o ciekawej akcji reklamowej zorganizowanej przez Gustawa Granzowa w celu spopularyzowania okolic Wołomina jako letniska. Ostatnie zdanie artykułu sprzed 120 lat niestety nie okazało się prorocze…

Pisząc o parcelacyi gruntów w Wołominku (patrz artykuł „Zamki na… piasku” Niwa Nr. 19), wykazaliśmy dowodnie, że mimo pozornie przystępnych cen na owe piaski, ani miejscowość sama, ani warunki nie przemawiają za osiedlaniem się tamże drobnych kapitalistów. Piaski, brak wody, brak własnego lasu, cena gruntu naprawdę wygórowana przemawiają na niekorzyść całego projektu. Sądziliśmy, że nasz artykuł, oparty na informacyach zebranych z pierwszej ręki, powstrzyma redakcye pism warszawskich od zbyt pohopnego reklamowania tej imprezy p. Grantzowa, a raczej od farbowania spekulacyi czysto prywatnej na kolory czynu wielkiej doniosłości społecznej. Przyznajemy się nawet otwarcie, że właśnie ta reklama nasamprzód wzbudziła nasze podejrzenie i skłoniła nas do zbadania sprawy na miejscu.Czytaj dalej

(&#;) Okolica przedstawia się bardzo dobrze. Na krańcu majątku znajduje się torfowisko, a w celu eksploatowania takowego zawiązuje się towarzystwo, które ma pobudować linię tramwajowo-towarową, dla przewożenia torfu do kolei. Nieopodal zbudowany będzie tartak, który ma dostarczyć materyału do budowy nowych domów. Pozostawione sosny i inne drzewa leśne w pośrodku parcelacyi dadzą początek przyszłemu parkowi, który pan Granzow zakłada dla wygody przyszłych mieszkańców. Po wyeksploatowaniu torfu, kilkumorgowej przestrzeni będzie urządzony staw. Jak dotąd, rzecz cała przedstawia się dobrze.
Czytaj dalej

Amerykański interes na warszawską modłę

I są ludzie, którzy mówią, że nam jeszcze daleko do amerykańskiej… przedsiębiorczości z wszystkiemi zaletami i wadami. Tymczasem jako żywo nieprawda! Znajdziecie bowiem nawet w Warszawie ludzi, którzy są „smart” (rzutcy) i lubią cy zrobić dobry „business” (interes), bez względu na to, czy strona przeciwna nie wyjdzie źle na ich rzutkości oraz na tym interesie. Ostatniemi tygodniami sporo zaczęto pisać w prasie i mówić na mieście, że ktoś, bardzo pomysłowy i energiczny, chce stworzyć niedaleko Warszawy kolonię dla rodzin niezamożnych, pobudowaną systemem amerykańskim, oddaje zatem „loty” czyli parcele bardzo tanio i za niewielką sumę, upłacaną amortyzacyjnie, godzi się chętnie pobudować na owej parceli domek.Czytaj dalej