Grudzień 1929 to gwałtowny spadek zapotrzebowania na szkło płaskie w związku z zahamowaniem rozwoju budownictwa, potem zmniejszenie zamówień na butelki, szkło luksusowe i powszechnego użytku, w końcu – skracanie czasu pracy, wreszcie wygaszanie pieców szklarskich i zatrzymywanie pracy w małych hutach. Rok 1930 to również unieruchomienie produkcji w Wyszkowie i Międzylesiu.Czytaj dalej

Rok ten upamiętnił się w historii świata. To rok kryzysu. „Kryzys” – wyraz ten wymawia się na wszystkie sposoby  z rozpaczą, z rezygnacją z humorem. Niemniej jest to zjawisko niezmiernie ciekawe. Potentaci świata bankrutują. Ogromne firmy bankierskie starego i nowego świata chylą się ku upadkowi, potężna Anglia  nie może utrzymać żelaznej dotychczas wytrzymałości waluty. Chwieje się dolar, to bożyszcze pieniężne. A u dołu, wśród szerokich mas ludu – bezrobocie. Tysiące, ba – miliony ludzi bez pracy, olbrzymie sumy pochłonie zaopatrywanie tych nieszczęśników. Jest to stanowczo niemoralne. Żywi się – za takie dziś krwawe grosze falangi ludzi, których demoralizuje próżniactwo, tworząc nowy zawód: bezrobotny. Są tacy, którzy cztery lata uprawiają bezrobocie… i żyją. Jakaż jednak rada? Nędza się szerzy zatacza coraz szersze koła… Ciężko. Pocieszamy się tym, że tak być musi, że jest wszędzie, że u nas, w Polsce jest może nawet nieco lepiej, a choćby nawet było tak samo, to nikt się by nie dziwił.Czytaj dalej

Około roku 1880 do Warszawy przyjechali dwaj bracia, poddani anglicy Jej Królewskiej Mości królowej Wiktorji, Edward i John Briggs. Mieli oni niewielką fabryczkę we Włocławku, przędzalnię nici. Było im tam już za ciasno. Poczęły napływać większe obstalunki z olbrzymiej Rosji, przyjeżdżali kupcy, namawiali do rozszerzenia fabryki, proponowali na ten cel wygodne i tanie pożyczki. W Warszawie nawinął się pośrednik. Przed braćmi Briggs rozwinął piękną perspektywę przeniesienia fabryki w okolice Warszawy, skąd byłaby lepsza i wygodniejsza komunikacja na tereny rosyjskie.
Idea trafiła do przekonania panom Briggs. Poczęto jeździć, szukać, oglądać. Zjeżdżono wówczas wiele okolic Warszawy. Trafiono wreszcie do małej wioski, w której było parę prymitywnych cegielni, mała rzeczka o bystrym prądzie. Ostrożnie, nie zdradzając istotnego celu kupna, aby nie podrożyć ceny — nabyto wreszcie około 100 morgów pustego, jałowego pola, leżącego przy dawnym trakcie, prowadzącym z Warszawy wprost na północ. Taka była historja początku wielkiej fabryki nici Briggsów i początku nowego życia i nowej karjery małego osiedla Marki, leżącego o 8 kilometrów od krańców Pragi.Czytaj dalej