Tragiczny wypadek zdarzył się we wsi Pęcicach, pod Warszawą. Na cmentarzu tamtejszym, chowano zwłoki ś.p. ks. Wincentego Kuderki, zasłużonego kapłana, byłego proboszcza Pęcie, ostatnio zaś emeryta i kapelana zakładu poprawczego w Dyrdach. W obrzędzie żałobnym uczestniczył także serdeczny przyjaciel zmarłego, ks. Franciszek Marmo, proboszcz Kobełki pod Warszawą. Kaplan ten, wzruszony głęboko śmiercią ukochanego przyjaciela, tak się przejął aktem ceremonii, zwłaszcza zaś podniosłą i rzewną mową ks. prałata Skarżyńskiego, iż serce mu pękło, padł na grób przyjaciela i ducha wyzionął.Czytaj dalej

Pogrzeb ś. p. ks Franciszka Marmo, kanonika kolegiaty kaliskiej i proboszcza parafii w Kobełce, zmarłego onegdaj w Pęcicach, odbędzie się jutro na cmentarzu parafialnym w Kobełce po nabożeństwie żałobnem, które rozpocznie się w kościele miejscowym o 10 rano.

Dziennik Powszechny – pismo codzienne, polityczno-społeczne
R. 26, nr 91 (1 kwietnia 1908)

 

Kary. Warsz. generał-gubernator wywnioskował z relacji gubernatora z d. 17 stycznia (st. st.) że proboszcz parafji Kobełka pow. radzymińskiego ksiądz Franciszek Marmo, demonstracyjnie odmówił przyjęcia puszki do kościoła, dla zbierania ofiar na rzecz radzymińskiej rady opiekuńczej publicznej z tej racji, że napis na tej puszce był rosyjski i w ten sposób wykroczył przeciwko rozporządzeniu pełniącego obowiązki namiestnika w Królestwie Polskiem hr. Lamberto, ogłoszonemu 2 października (st. st.) 1861 r. i dotychczas nie skasowanemu. Na mocy tego rozporządzenia wzbronione są, pomiędzy innymi, wszelkiego rodzaju polityczne demonstracje. Generał-gubernator postanowił skazać księdza Marmo na karę pieniężną w sumie 25 rubli.

Dzień Dobry!  dziennik polityczny, społeczny i literacki
R. 1, nr 5 (28 lutego 1906)

Warszawa upięknia się, jej chodniki i bruki, chociaż bardzo kosztowne z powodu ciągłych przeróbek, są lepsze niż w wielu miastach zagranicznych, jej nowe domy, chociaż przeważnie bez żadnego stylu i bez urządzeń postępowych, imponują swą objętością, a kwietniki publiczne świadczą pochlebnie o wiedzy i smaku naszych ogrodników, rozścielających żywe kobierce dokoła pomników, wodotrysków, w ogrodach i na każdem miejscu wolnem pod zasiew trawy. Porównywając nasze skwery z obcemi, nawet z praskiemi, nie mamy powodu wstydzić się, chociaż ogrodnictwo czeskie otrzymałoby nagrodę najwyższą na konkursie wszechświatowym; ustąpić tylko musimy ogrodom i ogródkom holenderskim, zwłaszcza roterdamskim, ciągnącym się prawie bez końca ponad kanałami, utrzymywanemi czyściej, niż miednice w hotelach i szklanki w kawiarniach warszawskich. Długa kwiecista tęcza rozwesela wzrok przechodnia, towarzyszy mu przez całe miasto i po za miasto, zachęca nadbrzeżnych mieszkańców do ozdabiania kwiatami swych mieszkań w bogatych willach i ubogich domostwach.Czytaj dalej

Proboszcz parafii Cygów, po długich i bardzo ciężkich cierpieniach, opatrzony Św. Sakramentami zmarł w dniu 27 stycznia b. r. w Poświętnem. Nabożeństwo żałobne za spokój Jego duszy, oraz pogrzeb z kościoła na cmentarz parafialny w Cygowie przy stacji kolei petersburskiej Tłuszcz, odbędzie się w czwartek 30 stycznia o godz. 11-ej przed południem, na które stroskani rodzice, bracia i siostra zapraszają krewnych, kolegów, znajomych i wiernych.

Kurjer Polski
R. 5, 1902, no 29

Cicha wiejska parafijka, dekanatu radzymińskiego, Postoliska, obchodziła w dniu 12 b.m. niezwykłą uroczystość — złotych godów kapłańskich proboszcza swego, ks. Romualda Ignacego Batogowskicgo, o. zakonu Benedyktynów, proboszcza, który przez lat 35 zarządzając jedną i tąż samą parafią, trzy pokolenia już wychował, chrzcił i w pieczy kapłańskiej trzymał. Oto parę szczegółów biograficznych sędziwego jubilata.Czytaj dalej

Z Jeżowa (archid. warszawska). W dniu 19 marca r. b. upłynęło półwieku cichej i wiernej służby poświęconej dla dobra Kościoła, ołtarza i społeczeństwa, ks. Andrzeja Stypułkowskiego, proboszcza parafii Jeżów i długoletniego proboszcza parafii Klembów, w dekanacie radzymińskim położonej. Ks. Andrzej Stypułkowski ujrzał światło dzienne w d. 3 lutego 1821 r., w obwodzie łomżyńskim, we wsi rodzinnej Stypułkach, z Mateusza herbu Lubicz i Anastazyi Stypułkowskich. Początkowe nauki (z powodu wątłego organizmu) dość długo w domu rodzicielskim odbywał, poczem wpisany zostaje w poczet uczniów gimnazyum gubernialnego w Suwałkach, które następnie, po złożeniu egzaminu dojrzałości z całego kursu, kończy w r. 1846. Pierwiastkowo ks. Andrzej miał zamiar poświęcić się służbie wojskowej i w tym celu składa egzamin do korpusu inżynierów wojskowych. Po chłodnem jednakże zastanowieniu i rozważeniu „pro” i „contra” – porzuca pierwotny zamiar, zamieniając go na inny, i w tym celu wstępuje do seminaryum archidyecezalnego przy katedrze ś. Jana w Warszawie. W połowie 4-go roku swego pobytu w seminaryum, to jest 1850 r., po złożeniu egzaminów odpowiednich – ks. Andrzej wyświęcony zostaje na kapłana. I na tern właśnie stanowisku Najwyższy pozwolił mu tak dobrze zasłużyć się Kościołowi i społeczeństwu.Czytaj dalej

Jadów (dek. radzymiński, arch. warsz.). W dniu 25 lipca w osadzie Jadów odbył się 25-letni jubileusz kapłaństwa i 13 letni pasterzowania jedną i tą samą parafią ks. Stanisława Skowrońskiego. Były to gody „jedności ducha” dekanatu radzymińskiego; inicyatorem tych godów był ks. dziekan radzymiński, kanonik i proboszcz par. Radzymin. Celem szanownego ks. dziekana było uczczenie męża zasługi, jak również wy kazanie budującego przykładu, godnego do naśladowania; mianowicie jedności ducha dekanatu według słów ś. Pawła: „Żyjcie, starajcie się, abyście zachowali jedność ducha w zawiązce pokoju” (do Efez. IV, 3).Czytaj dalej

We wsi Dąbrówka w dekanacie Radzymińskim, jako w rocznicę śmierci ś. p. ks. Rocha Ozimińskiego, tamecznego proboszcza, w dniu 28 września r. z. przypadłej, odbyło się pobłogosławienie nagrobku, wystawionego ze składek kochających go sąsiadów. Pomimo, że na pogrzebie jego rok temu, było 16 kapłanów i wiele znakomitych osób, a ludu ogromna massa, w rocznicę podobnież do podziwienia okazali mu miłość, którą sobie spełnianiem obowiązków ze słodyczą i gorliwością właściwą wiejskiemu plebanowi umiał pozyskać.Czytaj dalej

W Rossyi od despoty aż do kacapa nieznane są uczucia ludzkości; miejsce ich zajmuje wściekłość zwierzęca. Oto świeży dowód. Przed niejakim czasem przybył oddział Kozaków do księdza Salwina Sikorskiego, proboszcza w Kobyłce i żądał pieniędzy. Szan. kapłan oświadczył, że będąc ze zgromadzenia mendicantium OO. Bernardynów nie ma i nie może mieć żadnej gotówki. Kozacy temu oświadczeniu nie uwierzyli. Zaczęli szukać po całem mieszkaniu a znalazłszy patynę i ampułki srebrne, katowali go dopóty dopóki ducha nie wyzionął. Wszystkiego można już w części sądzić: czyli Moskale mają uczucia.

Gazeta Polska
1831, Nr. 116 (30 kwietnia)

Emissarjusze Sybiryjscy hojnie obsypawszy batogami i kułakami Kozackiemi Xiędza Salwina Sikorskiego w Kobyłce, zabrali mu wszystko, tenże w boru przez kilka dni i nocy o głodzie kryiąc się zachorował, i w dniu 19 b.m. życie zakończył, zaniósłszy z sobą do grobu znaki batogów barbarzyńskich! Za duszę iego w Kościele Popaulińskim onegdaj odprawiono Nabożeństwo.

X.f.C.G.

Kurjer Warszawski
24 kwietnia 1831, № 111