Przyjaciele z klubu sportowego ”Makabi” pozostają w moich wspomnieniach, które są jak sen o przebojowej młodzieży. Klub wniósł wiele radości w życie młodzieży żydowskiej w Wołominie. Pamiętam, jak 29 maja 1929 roku siedzieliśmy grupą przyjaciół w biednym i ciemnym pokoju, i rozmawialiśmy o melancholii i nudzie dręczącej młodzież naszego sztetla.Czytaj dalej

Dla Żydów nadeszły czasy ciężkich prześladowań: wygnania, aresztowania (…). Warszawa pełna była uchodźców, którzy uciekli przed Rosjanami oraz Niemcami. Tutaj tłum uchodźców napierał bezładną masą na gminę warszawską. Wielu uchodźców rozproszyło się po okolicznych miasteczkach, dotarli też do Wołomina. Żydzi wołomińscy przyjęli uchodźców niezwykle ciepło i z wielką litością. RozlokowanoCzytaj dalej

W Jidysze Sztub w Wołominie (małej tradycyjnej szkółce żydowskiej; w chederze) w sposób zorganizowany uczono zachowania i kultury: tak powinno się prowadzić, to wolno robić albo nie. Małe i mniejsze dzieci nie były filozofami ani teologami, nie dumały i nie teoretyzowały, ale były dalekie od rozpuszczenia, zaniedbania. Autorytet ojca byłCzytaj dalej

Do Wołomina przybyłem po raz pierwszy w 1915 roku, trafiłem do małej i biednej osady, w której od razu poczułem sympatię do kochanych żydowskich ludzi. W Warszawie obracałem się w towarzystwie zasymilowanych Żydów, częściowo też wśród rdzennych Polaków, ale głęboko w sercu czułem tęsknotę do prawdziwych Żydów. Żył we mnieCzytaj dalej