Najlepiej w listopadzie odwiedzić Wołomin, bowiem w szarej poświacie smutnego miesiąca wystąpi najbardziej wyraziście szarość i brzydota smutnego satelity Warszawy.

Miasta-satelici we współczesnej urbanistyce zdobywają sobie coraz poważniejsze stanowisko. Rozrost metropolii-kolosów dochodźi już tu i ówdzie do absurdu sprowadzając niebywałe trudności funkcjonalne. Powstające pierścieniem dookoła wielkiego ośrodka miejskiego – miasta-satelity przyczyniają się do częściowego rozładowania niepożądanego rozrostu, przejmując część funkcji miasta metropolii, przede wszystkim w zakresie mieszkalnictwa. Istnieje już cała teoria i praktyka rozwojowa miasta satelitów.

Wołominowi daleko do jakichkolwiek racjonalnych wzorów. Nawet w porównaniu do wielu innych miasteczek i mieścin Mazowsza przedstawia Wołomin przykład zacofania. Wystarczy przejechać się po Wyszkowie, Ostrowi Mazowieckiej, Pułtusku, żeby stwierdzić znaczny postęp w porównaniu do stanu, w jakim znajdowały się te małe miasteczka przed laty dwudziestu. W Wołominie może też polepszyło się to i owo, ale niewiele widać polepszenia.Czytaj dalej