Katowicka „Polonja“, pisząc o krwawych zajściach w Jadowie, stawia pytanie w jaki sposób doszło do wypadków. „W taki, pisze, że malutkie miasteczko Jadów, liczące tylko około tysiąca mieszkańców, a mające corocznie sześć wielkich jarmarków (na ostatnim było aż 8 tysięcy chłopów), postanowiło uprawiać radosną twórczość kosztem opodatkowania chłopów za prawo wjazdu na jarmark. Zainstalowano bowiem oświetlenie elektryczne, wznosi się rozmaite potrzebne miasteczku budowle: niech płacą chłopi, że zaś ostatnio z finansami wszędzie krucho, naśladowano skwapliwie przykład rządu i — podwyższano opłaty.Czytaj dalej