Do Wołomina przybyłem po raz pierwszy w 1915 roku, trafiłem do małej i biednej osady, w której od razu poczułem sympatię do kochanych żydowskich ludzi. W Warszawie obracałem się w towarzystwie zasymilowanych Żydów, częściowo też wśród rdzennych Polaków, ale głęboko w sercu czułem tęsknotę do prawdziwych Żydów. Żył we mnieCzytaj dalej