W geometrii Euklidesa czytamy: przez punkt poza prostą można przeprowadzić tylko jedną prostą równoległą do danej prostej. Nie można jednak odnieść pewnika tego do życia społecznego, do życia indywidualnego, do sztuki. Wszystko to jest w życiu bardziej skomplikowane niż linia prosta, jako najbliższa łączność między dwoma punktami. W życiu, od człowieka do człowieka ciągną się meandry, powstają przerwy w transmisji, przerwy oczywiście pozorne, gdyż i one wypełnione są często burzliwymi uczuciami, choćby nawet najwytworniej maskowanymi.Czytaj dalej

Przed Sądem Grodzkim w Wołominie stanęła wczoraj banda wyrostków z pod znaku O.N.R., oskarżonych o napad na lokal „Makabi” w Wołominie.

Przebieg zajść był następujący: W dniu 13 stycznia b.r. dwaj nieznani sprawcy napadli na kierownika wołomińskich pikieciarzy, który został pobity do krwi. Tegoż dnia Z zebrał swą bojówkę, złożoną z 6-ciu osób, i uzbroiwszy ich w noże, łopaty, kastety i kije, dokonał napadu na lokal „Makabi”, mieszczący się przy ul. Wileńskiej. Wandale doszczętnie zdemolowali urządzenie lokalu, bijąc niemiłosiernie obecnych tam członków, w tym najdotkliwiej Konera i Liweranta.Czytaj dalej

Kij ma dwa końce…

Ostatnio odbyła się w Sądzie Okręgowym w Warszawie rozprawa 5-ciu członków Zarządu Związku Robotników Przemysłu Spożywczego w Polsce — Oddział w Wołominie, ttow. Zycha, Szymaniaka, Kiełczykowskiego, Bambuta, Głowackiego — oskarżonym o „nieprawdziwe opisywanie warunków pracy robotników w piekarni Jana Żmudzkiego w Wołominie„. Mianowicie w lipcu 1935 roku wymieniony Zarząd wydał odezwę, w której wskazał na nieludzkie traktowanie robotników przez Żmudzkiego; na zmuszanie do pracy po 16, a nawet więcej godzin na dobę; na wyzysk, polegający na zapłacie wynoszącej połowę normalnego wynagrodzenia za dwukrotnie większą ilość godzin pracy; na terror panujący w piekarni i wyrzucanie z niej należących do Związku robotników; wreszcie na fatalne warunki higieniczne, polegające na tern, iż piekarnia mieści się tuż obok dwu ustępów nieskanalizowanych oraz śmietnika, a wydzieliny zatruwają pracujących robotników i mąkę używaną do wypieku. Związek wzywał ogół ludności do bojkotu piekarni i właściciela, który na wyzysku dorobił się trzech domów (przybył do Wołomina niemal bez grosza) — i istotnie, drogą ulotek osiągnął w znacznej mierze swój cel — uświadomienie opinji publicznej Wołomina i okolic.Czytaj dalej

Sd grodzki w Radzyminie skazał na pół roku więzienia i 500 zł. grzywny, działaczkę endecką, Emilję Wierzbicką, za rozpuszczanie uwłaczających pogłosek o burmistrzu i ławniku Radzymina. Było to przed wyborami do Rady miejskiej. Wierzbicka agitując za listą endecką, oświadczyła raz w miejscu publicznem, że burmistrz Stanisław Marszał i Henryk Cieślik nie powinni być wybrani do samorządu, gdyż brali łapówki przy nabyciu dla miasta nowego motoru do elektrowni radzymińskiej. Obrażeni tem burmistrz i ławnik oskarżyli ją o zniesławienie. Przewód sądowy ustalił, że zarzuty były bezpodstawne. Oskarżenie popierał prokurator.

Gazeta Polska – pismo codzienne
R.6, nr 203 (24 lipca 1934)

Wczoraj zakończył się proces burmistrza m. Wołomina, Mieczysława Czajkowskiego, obrońcy prywatnego Antoniego Kępińskiego i obywatela ziemskiego Stefana Naswetera, oskarżonych o fałszowanie ksiąg handlowych, sporządzanie fałszywych bilansów i niezgodne z wolą osób wpłacających pieniądze wypełnianie blankietów zgłoszeń – Banku Współdzielczego w Wołominie. Czytaj dalej

Niedługo już będzie rok, jak wójtem gminy Tłuszcz w pow. Radzymińskim został niejakiś Keller, dotychczasowy sołtys. Wójtem został z łaski starosty Morawskiego z Radzymina, (którego czytelnicy nasi znają z wyczynów w Jadowie), w ten sposób, że wyborów na wójta nie zarządzano, a w sanacyjny sposób mianowano Kellera, jako jednego z sołtysów, wójtem gminy Tłuszcz. Od tej pory Keller stał się stuprocentowym bebekiem na wzór swego szefa starosty Morawskiego (do niedawna zagorzałego endeka i wroga sanacji — jak twierdzą wtajemniczeni). Czytaj dalej

Sprawa tow. Adama Obarskiego i Piątkowskiego

Wczoraj przed sądem powiatowym w Wołominie odbyła się rozprawa przeciwko tow. tow. ^Adamowi Obarskiemu, członkowi Redakcji „Robotnika” i tow. Antoniemu Piątkowskiemu przewodn. miejsc. Komitetu P.P.S. oskarżonym z 134 cz. II i 263 cz. I K. K., za przemówienia wygłoszone na wiecu przedwyborczym w Wołominie, w dn. 28 września roku bież. Rozprawa wyznaczona była na piątek 7 b.m. Zawiadomienia o rozprawie doręczone zostały oskarżonym na 24 godziny przed jej terminem.Czytaj dalej

Robotnik: organ Polskiej Partyi Socyalistycznej., R.35, nr 147 (26 maja 1929)
Robotnik: organ Polskiej Partyi Socyalistycznej., R.35, nr 147 (26 maja 1929)

W Sądzie Okręgowym znalazła się wczoraj sprawa tow. Stanisława Kosińskiego, sekretarza magistratu m. Wołomina, oskarżonego o obrazę osoby urzędowej burmistrza m. Wołomina Czajkowskiego. O burmistrzu tym pisaliśmy już wiele razy w korespondencjach.

Sprawa ta, wynikła wskutek nazwania Czajkowskiego przez tow. Kosińskiego publicznie „złodziejem”, miała dziwne koleje losu. Ponieważ znalazła się na wokandzie Sądu Grodzkiego w Wołominie w chwili wejścia w życie amnestji, na mocy tejże amnestji została umorzona. Nie zgodził się na to tow. Kosiński, wobec czego, na wniosek obrońcy jego, adw. Ruffa, sprawę przekazano prokuratorowi w Warszawie. Prokurator znów sprawę powtórnie, na moc amnestji, umorzył. Tow. Kosiński uparł się jednak aby sprawa została rozpatrzona, i sprzeciwił się decyzji pana prokuratora, wobec czego sprawa znalazła się na wokandzie.

Przewód sądowy ujawnił dużo ciekawych rzeczy dotyczących osoby burmistrza Czajkowskiego.Czytaj dalej

Interpelacja Koła Żydowskiego

Obywatele żydowscy osady Tłuszcz pow. Radzymińskiego mieli do zapłacenia drobne kary w wysokości od 10 do 20 złotych każdy z osobną, wymierzone im wyrokami Sądu Pokoju w Wołominie za różne przekroczenia przepisów obowiązujących. Podług prawa kary takie zwykle ściągane są w większych miastach przez komorników sądowych, zaś w małych miejscowościach przez wójtów gmin, zastępujących komorników sądowych, t. zn. że o ile dany dłużnik po otrzymaniu wezwania o zapłacenie kary z wyroku sądowego takowej nie płaci, należy dokonać zajęcia i licytacji celem ściągnięcia tej kwoty. Dopiero gdyby egzekucją nie dała wyników realnych, kara pieniężna zostaje zmieniona na karę pozbawienia wolności. Inaczej dzieje się w Tłuszczu. Czytaj dalej

Oddział warszawsko-radzymiński Zw. zaw. rob. rolnych komunikuje nam: Obszarnik Wacław Dzierzbicki, brat inspektora pracy 14-go obwodu, dotychczas nie zna jeszcze praw obowiązujących obszarników, pomimo, że brat jego jest inspektorem na pow. radzymiński, gdzie Dzierzbicki posiada własność ziemską. W miesiącu maju r. b. obszarnik wydalił robotnicę z pracy, dniówkową, poczem wezwał jej brata Jana Jaworskiego, ordynarjusza i oświadczył, że już nie ma pracy, ponieważ siostra została wydalona. Kiedy Jaworski oświadczył, że jest niezależny od rob. dniówkowego i nie może ponosić odpowiedzialności za wykonywanie roboty przez siostrę, rządca rzucił się na pracownika i wyrzucił go za drzwi. Robotnik zwrócił się natychmiast do komisji rozjemczej, lecz p. Dzierzbicki udał się do sądu pokoju w Jadowie, gdzie jest sędzią ziemianin; p. inspektor Dzierzbicki nie przyjął sprawy na komisję rozjemczą i w dn. 28 czerwca r. b, sprawa znalazła się na wokandzie sądu pokoju w Jadowie, W rezultacie robotnik został zasądzony na 1 tydzień aresztu, rozwiązanie umowy i eksmisję, a sędziwy ojciec robotnika na 2 tygodnie aresztu za to, że poszedł bronić syna. i w sprawie tej Jaworski założy apelację. Nadmienić również musimy, że p. Dzierzbicki nie stosuje się do umów zbiorowych.

Robotnik
centralny organ P.P.S.
R.29, nr 178, 3 lipca 1923

W lutym r.b. upływa rok od czasu ostatniej rozprawy karnej w sądzie doraźnym. W ostatnich jednak czasach, to jest zacząwszy od grudnia r.z., aż 3 naraz sprawy, w małych odstępach, wpłynęły do sądu doraźnego. Wczoraj jedna z nich była przedmiotem rozważania. Tym razem na ławie oskarżonych zasiadł niespełna lat 19 liczący mieszkaniec Krusz Nowych gm. Klembowo, powiat radzymiński, Józef Wąsik, oskarżony o zabójstwo handlarza wiejskiego Mendla Stolika, któremu rozpłatał głowę ukrytą w ubraniu siekierą, w celu rabunku.Czytaj dalej

Pomimo, że każdy wieśniak nie gardzi zarobkiem, owszem idzie chętnie, byle mu tylko czas pozwalał, to jednak jest pewien rodzaj zarobku, od którego ludzie wiejscy uciekają, jak od zarażonego powietrza. Są to podwody pod wojsko. Chociaż władze wojenne plącą rzetelnie za każdą wiorstę, i to nawet z góry, to jednak każdy, jeśli tylko może, to się rublem wykręca zaraz w gminie, albo ucieka już przyjęty przez wojsko z narażeniem własnej skóry na tęgie razy, albo, jeśli już nie może inaczej, opłaca się kilku kopiejkami żołnierzom, aby mu się dostał lżejszy ładunek.Czytaj dalej