Obóz prolondyński

Przed wyzwoleniem ziem polskich w 1944 r. funkcjonowały w naszym kraju dwa liczące się obozy polityczne, szykujące się do zdobycia władzy: prolondyński i komunistyczny. Bez porównania silniejszy, mający poparcie większości społeczeństwa był ten pierwszy, dysponujący zorganizowanym państwem podziemnym, powstałym w okresie okupacji hitlerowskiej. Obejmował on cztery partie i stronnictwa polityczne (PPS „Wolność, Równość, Niepodległość”, Stronnictwo Narodowe, Stronnictwo Ludowe i Stronnictwo Pracy), stanowiące trzon rządu polskiego na uchodźstwie, Delegaturę Rządu na Kraj, pion cywilny (tajne wydawnictwa, propagandę, szkolnictwo, finanse, opiekę społeczną), a także pion wojskowy, tj. Armię Krajową, autonomiczne Bataliony Chłopskie i Narodową Organizację Wojskową. Czytaj dalej

Zdenerwowanie w „sanacji”

Dziś, po upływie tygodnia, od pamiętnych dni wielkich uroczystości narodowych w 16-tą rocznicę zwycięstwa nad Wisłą, w pełni już można ocenić potężny wstrząs, jaki wywołały w opinji publicznej całego kraju. Zgórą 400 tysięcy zorganizowanych narodowców pod jednolitem sprawnem kierownictwem, maszerujących w karnych szeregach do jednego celu: Wielkiej Polski Narodowej — było dla wielu niespodziewanym objawem potęgi obozu narodowego w Polsce. To też choć w różny sposób wszyscy jednak dali wyraz swemu przekonaniu o doniosłości uroczystości sierpniowych: prasa niezależna przez podawanie mniej lub więcej szczegółowych relacyj, prasa sanacyjna przez wiele mówiące złośliwości i rozpisywanie się w tasiemcowych artykułach na temat „niepowodzeń” Stronnictwa Narodowego.Czytaj dalej

Ju sama zapowiedź zjazdu Stronnictwa Narodowego w Radzyminie wywołała wśród ludności żydowskiej na terenie całego okręgu warszawskiego nastroje, bliskie paniki. W samym Radzyminie zapanował wśród Żydów popłoch. Postanowiono zmobilizować na dzień 15 sierpnia jaknajsilniejszą ochronę policyjną i w tym celu chwycono się charakterystycznego środka. Kilku Żydów mianowicie napisało i wysłało do siebie przez pocztę „anonimy”, zapowiadające w dniu 15 sierpnia demolowanie sklepów i bicie Żydów. Z temi „anonimami”, jako argumentami, interwenjowano następnie u władz, które jednak przyzwyczajone do sztuczek żydowskich, sprawę „anonimów” zbadały nieco bliżej i, jako jedyny rezultat, pociągnęły do odpowiedzialności kilku Żydów za świadomie fałszywe alarmy.Czytaj dalej

W dniu 28 kwietnia b.r. o godz. 20.30 uległ śmiertelnemu wypadkowi przejechania przez pociąg na stacji Zagościniec pod Wołominem sekretarz kołą praskiego Stronnictwa Narodowego ś.p. Gracjan Hamerski.
Był on tego dnia we wsi Lipinkach, gm. Ręczaje na zebraniu organizacyjnem miejscowego koła Stronnictwa Narodowego, a po zebraniu wrócił na stację Zagościniec, skąd miał odjechać pociągiem do Warszawy. Nieuprzedzony przez nikogo, że nadchodzący właśnie pociąg nie zatrzymuje sięna stacji i że dopiero następny pociąg zabierze pasażerów do Warszawy ś. p. Hamerski zbliżył się do nadchodzącego pociągu, jadącego z szybkością 70-ciu klm. na godzinę na tyle, że został porwany prądem powietrza i wciągnięty pod koła nie parowozu, lecz wagonów, skutek był okropny: ciało ś. p. Hamerskiego zostało dosłownie poszarpane (…)
Do wypadku przyczyniły się z jednej strony zaprowadzone na kolejach „oszczędności”, (całą stację oświetla się za pomocą małej lampki naftowej, niewystarczającej do oświetlenia nawet jednej izby), a z drugiej strony karygodne niedbalstwo służby kolejowej, nieuprzedzającej oczekującej na pociąg publiczności, że nadchodzący pociąg nie zatrzymuje się na stacji i że pojadą następnym dopiero pociągiem.
Dwudziestoletnia praca i wkłady, włożone przez rodziców Gracjana Hamerskiego w wychowanie i wykształcenie syna zostały zmarnowane, a rodzice zostali pozbawieni naturalnej pomocy w starości, na którą mieli prawo liczyć.
Prowadzenia sprawy przeciwko kolejom państwowym o odszkodowanie podjął się w imieniu ojca zabitego adwokat Jan Optat Sokołowski.
Warszawski Dziennik Narodowy. R. 1, 1935, nr 52B