Ile może kosztować jedna pochopna decyzja?! Urzędowego taryfikatora na ten szczególny towar nie znamy. Nato­miast wiemy, że decyzja, o której poniżej, kosztuje już 5 mi­lionów 200 tysięcy, a będzie kosztować — w pierwszym etapie — jeszcze półtora miliona. Za tę górę złotówek można zbudować… osiedle domków jednorodzinnych… ale trudno, bardzoCzytaj dalej

Zajścia w Wołominie, które odbiły się żywem echem w sferach sportowych stolicy, znalazły wreszcie finał na przedostatnim posiedzeniu Wydziału Gier i Dyscyplin, na którym zapadły następujące uchwały: Kierownictwo “Huraganu” zostało zawieszone w czynnościach na 1 miesiąc, zaś boisko zamknięte na przeciąg 6 miesięcy. Może nareszcie ten surowy wyrok wpłynie “uspokajająco” naCzytaj dalej

W Sądzie Okręgowym znalazła się wczoraj sprawa tow. Stanisława Kosińskiego, sekretarza magistratu m. Wołomina, oskarżonego o obrazę osoby urzędowej burmistrza m. Wołomina Czajkowskiego. O burmistrzu tym pisaliśmy już wiele razy w korespondencjach.

Sprawa ta, wynikła wskutek nazwania Czajkowskiego przez tow. Kosińskiego publicznie “złodziejem”, miała dziwne koleje losu. Ponieważ znalazła się na wokandzie Sądu Grodzkiego w Wołominie w chwili wejścia w życie amnestji, na mocy tejże amnestji została umorzona. Nie zgodził się na to tow. Kosiński, wobec czego, na wniosek obrońcy jego, adw. Ruffa, sprawę przekazano prokuratorowi w Warszawie. Prokurator znów sprawę powtórnie, na moc amnestji, umorzył. Tow. Kosiński uparł się jednak aby sprawa została rozpatrzona, i sprzeciwił się decyzji pana prokuratora, wobec czego sprawa znalazła się na wokandzie.

Wybory samorządowe zawsze budziły w mieście emocje – świadczą o tym choćby wycinki z Robotnika – organu Polskiej Partyi Socyalistycznej  z roku 1929. Łukasz Rygałohttp://www.rygalo.com

Główny inżynier gubernjalny, p. Piotrowski, inżynier powiatowy p. Pawłowski oraz naczelnik powiatu radzymińskiego, Polenko, przybyli wczoraj do Wołomina w celu obejrzenia nowo-wzniesionej kaplicy murowanej. Komisja rzeczona zaopinjowała, iż kaplica pod względem technicznym odpowiada wszelkim warunkom, i że może być oddana do użytku publicznego. Łukasz Rygałohttp://www.rygalo.com

Huta Szkła w Wołominie istnieje już przeszło pięćdziesiąt lat. Składa się z dwóch zakładów „A” i „B”, rozmieszczonych w pobliżu siebie. Działy produkcyjne nie stwarzają tu wysokiego zagrożenia, gorsza sytuacja jest w magazynach opakowań i wyrobów gotowych. Zakładowa Ochotnicza Straż Pożarna liczy około pięćdziesięciu osób. „Około” — bowiem płynność kadrCzytaj dalej

Gazety żydowskie opisują obszernie zajścia, jakie wynikły w Wołominie na tle sprawy rabinów. Otóż w miasteczku tem jest rabin tzw. rządowy. Przed rokiem przybył tam “kaznodzieja”, który wygłosił mowę w bóźnicy, a następnie zaczął w niej wykładać nauki talmudyczne co wieczór. W końcu, pozyskawszy wielu zwolenników, “proklamował” sam siebie rabinem.Czytaj dalej

Samochód się spóźniał. Minęła pierwsza trzydzieści, później druga i jeszcze druga trzydzieści. I chyba także trzecia. Genia [Goryszewska] zatelefonowała do Wołomina 18, do tej obywatelki Haberkowej […]. Już jechał. Zepsuł się w czasie porannego objazdu terenu przez sekretarkę Partii. Ale jest naprawiony. Jest w nim Haberkowa. […] Praga. Miejsce dawnego spalonego dworca Wileńskiego, skąd od dzieciństwa szły pociągi do Wołomina. […]

Wreszcie jest coś znajomego. O, tu stała buda Fiszerów, którą przenosili ze sobą jak kuferek. Tu był dom Terechowa (Fersena). Jeszcze jest, ale inny. Wjeżdżamy w drogę leśną bez drzew. Jasno, przewiewnie, nago. Dom Okoniów (Brackich) jest. Ale ani śladu Wasiaków (Dziobaków) ani Siennickich (Fuśniaków). Pusto. Duży samochód bez wysiłku wdrapuje się na tę drogę, którą między wysokimi, ciemnymi sosnami jeździłam na [koniu] Pomidorze. Jest dom niczym nie osłonięty, zmieniony. Jakieś chorągwie i delegacje. Młodzież ze szkół z kwiatami. […] Dużo osób.

Rodzina pochodziła z chudego Podlasia i nie mogła nijak na gruncie warszawskim poróść w pierze. Tam na Podlasiu piaski, rozłogi porosłe olchą, chudoby po parę  morgów, typowe szaraczkowanie w gromadzie, w rędowisku chat, przezwanych “Skorupki” (…) Próby zadomowienia się na Nowym świecie i Krakowskiem Przedmieściu nie udawały się, a robiłCzytaj dalej

Pewnego dnia zadzwoniła do mnie Genia. Każdy kto ma cokolwiek wspólnego z naszą literaturą wie o kim mówię. W roku 1945 do Zofii Nałkowskiej przyszła dziewczyna ze wsi, szukała pracy domowej. Nie umiała ani czytać ani pisać. Pisarka posłała ją do szkół, dzisiaj każdy kto usiłuje dotrzeć do Nałkowskiej natrafiaCzytaj dalej