Krótka znajomość…

W 1952 roku Stanisława Bobkowska poznała na kuracji w Krynicy Zofię Nałkowską. 11 sierpnia 1952 roku Nałkowska zanotowała w „Dzienniku”: „Wczoraj była pani Bobkowska z Wołomina. Po wypiciu «Zubera z Janem» długie spacerowanie po zakątkach tutejszych, wypełnione ogromną jej biografią (zaczętą już przy pierwszym spotkaniu). Urodzona na Kaukazie (?), ojciec i dziad powstańcy, babka Szwedka, Syberia. Sprawa męża – zasługi, miłość, praca, śmierć. Jest to ta sama pani, która kończyła szkołę im. Nałkowskiego, którą prowadził Władysław Spasowski. Ostatnio przeszła operację odjęcia piersi, ale nic o tym nie mówi. Są to jakieś niewątpliwe wartości. I zarazem mówiona gotowa literatura”.

Szczątki „ogromnej biografii”

Urodziła się 7 maja 1895 roku. Miejsce urodzenia Stanisławy Bobkowskiej do dziś pozostaje zagadką. Zofia Nałkowska podaje – Kaukaz, w księdze ewidencji członków ZNP zapisano – Irkuck nad Angarą, miejsce zesłania i łagrów, a w karcie archiwalnej Uniwersytetu Warszawskiego – Ciechocinek.

Była córką Julii z Sobczyńskich i Zdzisława Kaftańskiego. Ojciec był prawnikiem, matka zajmowała się domem, toteż dbała o wszechstronne wykształcenie córki, poza tym kładła nacisk na umiejętność posługiwania się językami obcymi.

31 października 1921 roku, w podaniu do Jego Magnificencji Rektora Uniwersytetu Warszawskiego, Stanisława napisała: „Uprzejmie proszę o łaskawe przyjęcie na wydział filozoficzny (sekcja filologiczna). Skończyłam Prywatne Gimnazjum Steblin-Kamieńskiej (z prawami rządowymi) w Piotrogrodzie, ósmą klasę pedagogiczną, zdawałam na maturę (o czem mogą poświadczyć koleżanki, które zdawały jednocześnie ze mną). W początkach czerwca 1914 roku wyjechałam do Warszawy z zamiarem zamieszkania w Kraju. Gdy wybuchła wojna, zmuszona byłam jechać do Moskwy, do krewnych. W Moskwie wstąpiłam na wydział filologiczny rządowych Wyższych Żeńskich Kursów, jednocześnie w I Gimnazjum Komitetu Polskiego wykładałam język rosyjski i francuski. Po rewolucji wyjechałam z matką do Kisłowodska na Kaukazie, gdzie trudniłam się prywatnymi lekcjami. Po śmierci matki pojechałam do Taganrogu, chciałam wrócić do Kraju, lecz nie miałam możności (mam list szefa misji polskiej, w którym prosi konsulat konstantynopolski o ułatwienie mojego powrotu). W Taganrogu po przejściu bolszewików wykładałam język francuski na kursach języków obcych (mam zaświadczenie). Przyjechałam do Warszawy wczoraj” (należy przypuszczać, że był to 30 października 1921 roku).

Zamieszkała przy ulicy Chmielnej 34 m 18 w Warszawie. Została przyjęta na Uniwersytet pod warunkiem złożenia egzaminu z przedmiotów polonistycznych. Na nic zdały się zaświadczenia Stefana Cybulskiego – wizytatora szkół w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego na dowód ukończenia ósmej klasy pedagogicznej i egzaminie uzupełniającym z języka łacińskiego, matematyki oraz fizyki w Kisłowodsku (1917), przedstawienie dyplomu wyższego z 24 sierpnia 1925 roku, wydanego Stanisławie Kaftańskiej przez Stowarzyszenie Narodowe dla Rozpowszechniania Języka Francuskiego „Aliance Francaise” w Naney, stwierdzające uzdolnienia do wykładania języka francuskiego i literatury francuskiej. Przedstawiciel ministra dr Z. Zagórowski orzekł, że egzaminy uzupełniające z przedmiotów polonistycznych powinna zdawać. Została jedynie zwolniona z egzaminów uzupełniających z języka obcego nowożytnego i historii powszechnej. Wspomnianego egzaminu nie zdawała i po dziesięciu trymestrach (w latach 1921/22 – 1924/25) opuściła Uniwersytet. Jako przyczynę tej decyzji podała zamieszkanie w Wołominie, pracę w szkole powszechnej i gimnazjum oraz „ostry nieżyt płuc”.

Wkrótce poznała Mikołaja Bobkowskiego, młodego absolwenta studiów budowniczych, który został jej mężem.

W Wołominie

Pracę zawodową rozpoczęła w 1918 roku, do ZNP wstąpiła w 1923 roku, zapewne w tym też roku rozpoczęła pracę w 7-klasowej Publicznej Szkole Powszechnej w Wołominie. Zamieszkała przy ulicy Pocztowej 34.

Od 1928 roku szkoła przyjęła nazwę 7-klasowej Publicznej Szkoły Powszechnej Nr 2 (żeńskiej) w Wołominie przy ulicy Wileńskiej i Długiej. Była członkiem Rady Pedagogicznej wspólnie z kierowniczką Jadwigą Markowską, Bronisławą Weinzieherową, ks. Bolesławem Jagiełłowiczem, Bolesławem Bohuszem, Janem Malikiem; oraz z dziewięcioma nauczycielkami w wieku 23-36 lat: Wandą Bublewską, Wandą Głuchowską, Heleną Lipską, Janiną Knapikówną, Eugenią Pławską, Barbarą Rybowską, Marią Stawińską, panną Suwartówną i Zofią Wasilewską.

11 listopada 1928 roku w szkole i w Wołominie obchodzono uroczyście dziesiątą rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Na ulicach powiewały biało-czerwone chorągwie, a dzieci wraz z nauczycielami uczestniczyły w uroczystej akademii w kinie „Weneda”. Ponieważ w tym roku była wychowawczynią klasy II b, na uroczystość wspólnie z dziećmi przygotowała biało-czerwone chorągiewki i deklamacje krótkich wierszy o Polsce. W następnych latach była wychowawczynią klas starszych i nauczycielką języka francuskiego.

Stanisława Bobkowska pracowała też w Publicznej Szkole Powszechnej III stopnia w Lipinach w powiecie radzymińskim. Szkoła mieściła się wówczas przy ulicy Trakt Warszawski w domu Stanisława Kośnika (obecnie Armii Krajowej 127 w Wołominie).

Kierownikiem szkoły był Władysław Jesień, a nauczycielkami: Cecylia J. Grąbczewska, Janina Werner, Jadwiga Siechocka, Stanisława Kić, Halina Kudelska, Stanisława Balonowa i pani Janina Zwinogrodzka.

Uczniowie wychowywani byli w szacunku i miłości do Polski, jej zwyczajów i języka ojczystego, toteż wybuch wojny i lata okupacji niemieckiej były dla nich czasem niezmiernie trudnym.

Stanisława Bobkowska pracowała podczas okupacji niemieckiej w szkolnictwie jawnym oraz w tajnym nauczaniu w zakresie szkoły powszechnej i gimnazjum. Była kierowniczką tajnego kompletu przy szkole w Lipinach, uczyła języka francuskiego, natomiast Stanisława Kić – języka polskiego, Jadwiga Siechocka – biologii, ksiądz Józef Januszko – łaciny, a kierownik Władysław Jesień – historii i geografii. Uczniami byli m.in.: Celina i Kazimiera (później Księżopolska) Szczygiełówny, Barbara i Tadeusz Plasotowie, Leon Radomski, Czesław Dobczyński, Jerzy Gajek, Czesława Woźniak, Jerzy Botowik, Bujak i Podnieriński. Spotkania odbywały się w kancelarii lub na strychu szkoły. Były to dodatkowe zajęcia, za które nauczyciele nie pobierali żadnych opłat. Rodzice uczniów z własnej woli rekompensowali ten czas obdarzając nauczycieli owocami, warzywami lub nabiałem.

W takiej sytuacji nauczyciele, rodzice i uczniowie darzyli siebie dużym zaufaniem. Na przykład Stanisława Bobkowska zajmowała się kolportażem bibuły, za co groziła kara śmierci, a w najlepszym wypadku obóz koncentracyjny.

Powszechnie o pani Stanisławie uczniowie mówili „nasza Madame”, jej uczennica Kazimiera Szczygieł-Księżopolska o latach okupacji napisała: „Bywało, że dawała nam, mnie i siostrze bibułę (tajne wiadomości), żeby przekazać ojcu, a on dalej ją gdzieś przesyłał, gdzie, nie wiedziałyśmy. Miałyśmy przykazane, że jeśli Niemcy by nas złapali, to mamy ją połknąć”. I inne wspomnienie tej samej uczennicy: „W pierwszym roku po wojnie było uroczyste przekazanie sztandaru szkole, który był w czasie okupacji przechowywany przez jednego z rodziców. Z uroczystości tej Stanisława Bobkowska poleciła mnie i siostrze napisać sprawozdanie, które zostało wysłane na konkurs do Liceum Pedagogicznego w Radzyminie. Pomagała nam w tym przedsięwzięciu, poszła z nami na konkurs do Radzymina (9 km w jedną stronę) pieszo, ponieważ nie było wówczas żadnej komunikacji. Otrzymałyśmy II nagrodę. Była osobą serdeczną, lubiła swoich uczniów, robiła dla nich wiele”.

23 października 1944 roku Stanisława Bobkowska podjęła pracę w Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącym w Wołominie, uczyła języka francuskiego i rosyjskiego. „Była osobą wysoką, średniej tuszy. Miała ciemne włosy lekko przyprószone siwizną, uczesane gładko, spięte z tyłu w kok. Rysy jej były wyraźne, miała małe piwne oczy i dość duży nos. Była osobą wykształconą, która zwiedziła dużo obcych państw” – zapisano w kronice szkolnej z lat 1944-1956.

Uczeń, Karol Żmudzki, wspominał: „Gdy porównamy tamte lekcje z lekcjami w prawdziwej szkole …ech, łza się w oku kręci. Ławek nie było, były stoliki i stołeczki, a każdy inny. Niektórzy przynieśli z domu krzesełeczka, niektórzy po prostu stali. Tablicę, która była wielkości portretu, trzymało się rękami na ścianie, a raz, gdy jej zabrakło, pani Bobkowska pisała kredą po ścianie. Ogromnie się martwiłem, czy to da się zetrzeć, bo przecież prywatny właściciel budynku mógłby mieć pretensje. Ale starło się bez śladu”1.

Inny uczeń, Jerzy Szymanowski, dodaje: „Przed zakończeniem roku szkolnego (w 1950 roku) w klasie dziesiątej, zostałem wraz z kolegami wezwany przez Madame od języka francuskiego w celu przepytania, bo groziła nam poprawka. Po przepytaniu Madame oświadczyła, że postawi mi ocenę dostateczną na koniec roku, a nad innymi się zastanowi. Następnego dnia, po odbytej sesji, wychowawczyni Eugenia Dmochowska powiedziała mi, że mam poprawkę z języka francuskiego. Pobiegłem do pokoju nauczycielskiego, do Madame sprawdzić czy to prawda. Zdenerwowany powiedziałem, że obiecała mi postawić trójkę. W odpowiedzi usłyszałem, że postawiła mi dwójkę dla mojego dobra. Zareagowałem gwałtownie i powiedziałem, że postąpiła po świńsku. Wezwana została mama. Dyrektorka Sabina Drop zażądała, żebym przeprosił panią profesor, a ja w odpowiedzi stwierdziłem, że przepraszać nie będę. Słowa dotrzymałem, ale do końca roku szkolnego znowu zostałem zawieszony w prawach ucznia.

Pod koniec wakacji miał być egzamin poprawkowy dla mnie i moich kolegów z równoległej klasy. Dowiedzieliśmy się, kiedy prof. Madame wraca z kolonii, spotkaliśmy ją na dworcu w Wołominie. Oświadczyliśmy, że wskazane jest, aby na egzaminie były tematy z Rousseau, Voltaire’a i ruchu oporu we Francji w 1940 roku. Pani profesor była zdumiona naszym żądaniem, ale jak wróciła do domu i zobaczyła kilka wybitych szyb, to następnego dnia proponowane przez nas tematy pojawiły się na egzaminie. W jedenastej klasie nikt z nas nie miał już żadnych problemów z zaliczeniem tego przedmiotu”.

Uczeń i późniejszy jej kolega – nauczyciel Tadeusz Kielak tak wspominał panią Bobkowską: „(…) Po rozpoczęciu pracy w Liceum w 1953 roku byliśmy już kolegami. Inaczej też patrzyłem na tchnącą powagą postać. Była wielkim gawędziarzem, opowiadała swoje przeżycia z okresu rewolucji w Rosji 1917 roku. Barwnie opowiadała o podziemnej działalności w okresie okupacji niemieckiej. Występowała pod pseudonimem «Mira» i tak wpisała się do księgi pamiątkowej na zjeździe 1959 roku”.

Stanisława Bobkowska zmarła w Wołominie 1 marca 1961 roku.

Zgodnie z jej życzeniem została pochowana w nieheblowanej trumnie, takiej, w jakiej chowani byli koledzy – partyzanci. Trumnę ustawiono na zwykłym wozie konnym, do którego zaprzęgnięto mizerną szkapę.

Nauczyciele, uczniowie i przyjaciele spełnili jej pośmiertne życzenie i odprowadzili ją tłumnie na parafialny stary cmentarz w Kobyłce. W sektorze C-2 na tablicy nagrobnej napisano: „Żołnierz Armii Krajowej”.

  1. Władze miejskie wynajęły willę od pana Białocerkowca przy ulicy Granicznej (obecnie ulica gen. Fieldorfa).

Bibliografia:

Ewidencja członków, ZNP Oddział Wołomin, 1947, poz. 1; Karta archiwalna Uniwersytetu Warszawskiego, 19IV 1928; T. Kielak, Z dziejów I Liceum Ogólnokształcącego im. Wacława Nałkowskiego d. Gimnazjum i Liceum Ogólnokszlałcącego im. dra med. Jana Sikorskiego w Wołominie, Wołomin 1994, s. 10, 34-35; Księga Główna ocen i postępów uczniów w naukach na lata 1928-1938; K. Księżopolska, 60 łat później, „Rocznik Wołomiński”, 2007 t. 3, s. 251; J. Markowska, Kronika z łat 1928-1938 7-mio klasowej Publicznej Szkoły Powszechnej nr 2 (żeńskiej) w Wołominie, pod red. A. Wojtkowskiej, Wołomin 1998; Z. Nałkowska, Dzienniki 1945-1954, cz. 2 (1949-1952), oprac., wstęp i komentarz H. Kirchner, Warszawa 2000, s. 605; Pismo Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego do Rektoratu Uniwersytetu Warszawskiego nr 11/812/26, 6 III 1926; Podanie Stanisławy Kaftańskiej do Jego Magnificencji Rektora Uniwersytetu Warszawskiego, 3 \ X 1921 i 19 I 1924; „Rocznik Wołomiński”, 2010 t. 6, s. 407.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.