Majętność bez gospodarza

Kto jest Gospodarzem Rzeczypospolitej Polskiej? Najdostojniejszy tej Ziemi Obywatel: Prezydent.

A kto jest (i być powinien) Gospodarzem miasta, tego lub innego miasta, jednego z tych pereł kulturalnego i gospodarczego naszyjnika Polski? Także: prezydent miasta, burmistrz… Wołomin obecnie burmistrza nie ma…
Burmistrz ma być z wyboroów… Te wybory!…Najbliższa władza zwierzchnia, a więc — Starostwo Radzymińskie, odnosi się do wyborów Burmistrza w W ołominie z najw iększą życzliwością i bezstronnością: wybierajcie sobie najgodniejszego z pośród Was i — niech będzie!
Ba! i tu sęk, a w sęku (staropolska przygadka) dziura!…

Z pliku nadesłanych nam interesujących listów, drukujemy w całości, bez komentarzy, list 1-szy.

„Do Szanownej Redakcji Głosu Wołomina, Radzymina i Mińska Mazowieckiego.

Szanowny Panie Redaktorze!

Niniejszem zwracam się z uprzejmą prośbą, jako członek Rady m. Wołomina, o łaskawe zamieszczenie na łamach Głosu, jako jedynego organu miejscowego, niżej przytoczonych przeze mnie uwag, dotyczących spraw naszego miasta.

Nie ulega wątpliwości, że w czasie obecnym jednym z najważniejszych zagadnień, interesujących mieszkańcom m. Wołomina, jesi sprawa wyboru burmistrza. Ponieważ dotychczas postulat ten był poruszany zbyt ogólnikowo, przeto uważam za swój obowiązek zapoznać Czytelników nieco bliżej z tem, co ma w płynąć na dalsze losy gospodarki miejskiej.

Jeżeli sięgniemy myślą 8 lat wstecz t. j. do chwili, kiedy osada Wołomin otrzymała prawa miejskie, to zauważymy, że zawsze były pewne niedomagania, i to dziwne, że zbiegiem czasu wzrastały one coraz bardziej, aż wreszcie doszło do poważnych nadużyć. Z górą przez sześć lat na czele gospodarki miejskiej stał jeden i ten sam człowiek, który, niestety, wywiązał się ze swego zadania nieszczególnie, jakkolwiek pole do działania miał dość szerokie.

Nic też dziwnego, że ludność miejscowa z niecierpliwością oczekiwała dnia w yborów do nowej Rady Miejskiej. Wreszcie rozpoczął się okres przedwyborczy, a tem samem agitacyjny. Wszyscy, jak jeden mąż, potępiali dawne rządy gospodarki m iejskiej, nawet ci, co byli u jego steru. Zdawało się, że przyszła gospodarka miejska pójdzie nowemi torami, unikając na każdym kroku daw nych błędów. Niestety „wóz magistracki” ugrzązł znów w błocie po same osie i ruszyć z miejsca nie może.

A cóż jest tego przyczyną? Według mego zdania odpowiedzialność spada przwde wszystkiem na znaczną większość radnych, z których część, będąc zacofanych poglądów, za wszelką cenę stara się utrzymać ten porządek jaki był od roku 1925 do 1929, natomiast reszta, nie mając swej silnej woli, idą na pasku jednostek. Ci panowie zapomnieli już o tem, że podczas wyborów krzyczeli do rozpuku „precz z niedołężną gospodarką miejską”, że głosili hasła, przeciwko którym sami dziś występują. Cóż należy myśleć o takich panach? Albo są to ludzie bez charakteru, którzy nie mają własnych osobistych poglądów, są bezkrytyczni, albo też celowo wypisywali ponętne hasła na różnych afiszach i ulotkach, rozdając je publiczności podczas wyborów, by w ten sposób zdobyć je j zaufanie. W tym w ypadku słusznie możemy powiedzieć, że mieli na celu nie uświadamianie swych wyborców, a okłamywanieich. W przeciwnym razie nie powinni byli krytykować podczas wyborów cały dawny Zarząd Magistratu, jedynie po to, aby dziś robić wysiłki do najwyższego stopnia, celem osadzenia p. Cz. na stolcu burmistrza wraz z jego dawnem otoczeniem.

Mimowoli nasuwa się pytanie: po co właściwie są wybory, które pochłaniają tysiące złotych, zapracowanych ciężko przez obywateli, którzy nieraz ostatni grosz niosą do kasy miejskiej?

Na to niech odpowiedzą Ci p. p. Radni, którzy nie mają swego przekonania, lecz idąc na pasku jednostek, będących już raz u żłobu magistrackiego, którego zawartość widocznie przypadła im do smaku i w dalszym ciągu starają się za wszelką cenę zdobyć go powtórnie. Ci panowie zapomnieli o tem, iż są przedstawicielami ogółu ludności, która – jak wykazał wynik wyborów, bynajmniej nie życzą sobie widzieć na czołowym stanowisku Magistratu ex-burmistrza p. Cz.

Gdyby kandydatura ta cieszyła się zaufaniem wyborców, wówczas lista Nr. 1, utworzona przez pana Cz. powinna była otrzymać nie 3 mandaty, a przynajmniej 12, gdyż jak wiadomo podczas głosowania do Sejm u lista Nr. 1 otrzymała prawie 1.500 głosów, natomiast podczas wyborów do Rady zgórą 300.

Ale pp. Radni, którzy czują się tem dotknięci, twierdzą, że to nie jest żaden argument, tego brać pod uwagę nie należy, a jak zaznaczył jeden z listy Nr. 5 na posiedzeniu w dniu 7 lipca b. r., że ci, co glosują, czynią to zazwyczaj nieświadomie. Owszem — podzielam to zdanie z zastrzeżeniem, że na moją listę glosowało 90 proc. ludzi bardzo dobrze uświadomionych, gdyż znam ich osobiście, jako obywateli wykształconych i wyrobionych społecznie. Traktując natomiast sprawę ogólnie, możemy śmiało powiedzieć, że gdyby wyborcy byli więcej uświadomieni, a nie otumaniani, to nie wybraliby do Rady ludzi o słabym charakterze, zmieniających swe poglądy jak wiatr chorągiewkę; człowiek, który niema swej woli a tem samem najcenniejszej cechy ludzkości w dobie obecnej jest tylko ślepem i martmem narzędziem. Nic dziwnego, że tacy ludzie nigdy własnej inicjatywy nie wystawią, bo jej mieć nie mogą. W najlepszem wypadku idą dawnemi śladami, a tem samem cofają się w tył.

Nie wszyscy jednak radni posuwają się wspomnianemi drogami, część ich postępuje w tym kierunku, jaki sobie obrała podczas wyborów: przede wszystkiem: postanowili nie dopuścić do Zarządu miasta ludzi, mających w społeczeństwie nieszczególną opinję, i dlatego też na posiedzeniu wyborczem w dniu 11 lipca b.r. wystosowali oświadczenie do reszty Radnych, treści następującej:

Wobec powtórnego wystawienia kandydatury na burmistrza miasta Wołomina, p. Mieczysława Czajkowskiego, my niżej podpisani radni postanowiliśmy nie brać udziału w posiedzeniu wyborczem oznaczonem na dzień 14 lipca b. r. Postanowienie to motywujemy tem:

1) iż znając dokładnie sposób prowadzenia (przez p. Cz.) biura magistrackiego, jak również gospodarki miejskiej i administracji przedsiębiorstw miasta jak elektrowni, rzeźni i t.p.;

2) wiedząc, że pan Czajkowski nie cieszy się zaufaniem ogółu obywateli, czego najlepszym jest dowodem, że lista, utworzona podczas wyborów do Rady Miejskiej przez pana Czajkowskiego, zdobyła zaledwie trzy mandaty, kiedy ta sama lista Nr. 1, idąc pod temi samemi hasłami podczas wyborów do Sejmu, otrzymała prawie 3/5 głosów ogółu wyborców,

3) że przed wyborami do Rady Miejskiej wszystkie ugrupowania jednogłośnie potępiły gospodarkę miejską prowadzoną przez pana Czajkowskiego i dzięki temu otrzymały zaufanie obywateli.

Obecnie nie chcąc przyczyniać się do u padku miasta, jak również przedsiębiorstw do tegoż należących, oraz mając na w zględzie, by w przyszłości sprawy biurowe Magistratu były załatwiane legalnie, taktownie i na trzeźwo, chcielibyśmy widzieć nowego burmistrza jako człowieka zrównoważonego, jednakowo traktującego każdego obywatela, dobrego gospodarza, nie posiadającego żadnych nałogów, moralnie i materjalnie odpowiadającego za swe czyny, a ponieważ temi zaletami p. Cz. poszczycić się nie może, przeto oświadczamy kategorycznie, że ilekroć będzie wystawiana kandydatura pana Czajkowskiego na stanowisko burmistrza lub wiceburmistrza m. Wołomina, to nigdy w posiedzeniach wyborczych udziału nie weźmiemy, natomiast zawsze opuścimy salę wyborczą. Następuje cały szereg podpisów.

Odpis niniejszego oświadczenia postanowiono wysłać do władz wyższych. Uważam, iż był to jedyny środek, celem położenia kresu stosunkom, jakie wytworzyły się w ostatniej chwili. Sądzę, iż p. p. Radni dojdą w reszcie do wniosku, że trzeba porzucić osobiste interesy i pomyślą nad kandydaturą inną, godną zaufania, gdyż niernożliwem jest, aby miasto, liczące z górą 16 tysięcy ludności, nie mogło wyłonić z pośród siebie obywatela któremu by można było powierzyć losy miasta. O kandydaturze p. Nasfetera i p. Szemiota słyszeć nie chcecie, wobec tego przedstawię wam wiele innych ludzi również odpowiednich, ale z góry wiem, że otrzymam odpowiedź „tych ludzi nie znamy”. Z przykrością trzeba stwierdzić fakt, że w Wołominie mają popularność przede wszystkiem te jednostki, które najwięcej przesiadują w knajpach, urządzają awantury, kradzieże, defraudacje i t.p. nieetyczne występy. Takim ludziom najczęściej powierza się placówki społeczne; natomiast człowieka uczciwego, pracującego spokojnie, cicho, bez chęci rozgłosu — nikt nie zna.

Wołomin, 17 lipca 1930 r.
Bronisław Zawadzki

Głos Wołomina, Radzymina, Mińska Mazow.
R. 1, nr 4 (lipiec 1930)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.