Maria Dzwonkowska (1889-1975)

Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

(W. Szymborska)

Pozostała dobra pamięć o nauczycielce biologii, która swoją wiosnę, lato, jesień i zimę życia od 1920 r. związała z Wołominem. Pamięć o niej powraca z okazji rocznic, szkolnych i przedszkolnych wydarzeń, koleżeńskich spotkań, czy choćby podczas składania kwiatka na mogile w Dniu Nauczyciela.

Urodziła się 11 września 1889 r. w Sasinach koło Bielska Podlaskiego w rodzinie o wielkich tradycjach patriotycznych. Pracę pedagogiczną rozpoczęła jeszcze w okresie zaborów. W latach 1906-1908 w Mińsku Litewskim (ówczesne Cesarstwo Rosyjskie) w Towarzystwie „Oświata” prowadziła naukę czytania i pisania dla młodzieży i osób dorosłych w celu likwidacji analfabetyzmu, a także uczyła ludność pochodzenia polskiego ojczystego języka na tajnych kompletach. Ukończyła Instytut Pedagogiczny, zdobyła wykształcenie wyższe o kierunku biologia i geografia. W latach 1912-1915 i 1917-1920 pracowała jako nauczycielka w szkole w Mińsku Litewskim.

Dalszą pracę dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą przerwała I wojna światowa Pani Maria została zarejestrowana w Rosyjskim Związku Miast w Pińsku i wysłana na front jako sanitariuszka. Szczęśliwie wróciła, a w grudniu 1916 r. została odznaczona Orderem św. Jerzego – rosyjskim odznaczeniem wojskowym ustanowionym w 1769 r. Order ten przyznawany był tylko za konkretne czyny w czasach wojennych „tym, którzy odznaczyli się w boju męstwem lub podarowali mądre dla naszej służby wojskowej użyteczne rady”.

Wiosną 1920 r. przyjechała pociągiem repatriacyjnym z Moskwy do Wołomina wraz z rodzicami – Stanisławą i Pawłem Szumowiczami. Podróż była długa i wyczerpująca, ale dobra wizja ich Polski pozwalała te trudy pokonać. Państwo Szumowiczowie zamieszkali w domu uzyskanym od kuzynki, u zbiegu ulic Tramwajowej i Trakt Warszawski (obecnie Marszałka Józefa Piłsudskiego i Armii Krajowej). Murowany, okazały jak na ówczesne czasy budynek, swoim wyglądem przypominał ten, który obecnie znajduje się w ogrodzie Przedszkola nr 9 przy ulicy Piłsudskiego15. Wokół rosły różnorodne drzewa, krzewy i kwiaty. Zadomowione ptaki każdego ranka dawały bezpłatny koncert, a piaszczystymi drogami ? ulicami, cicho, bez pośpiechu przejeżdżały furmanki, tramwaje konne. Okolica tak bardzo przypadła im do gustu, że postanowili osiedlić się tu na stałe.

Wkrótce mężem Marii został Ludwik Dzwonkowski, lekarz – adiunkt Akademii Medycznej w Warszawie. Męża poznała jeszcze w Rosji, ich ślub odbył się w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela w Warszawie.

W latach 1921-1939 pracowała w szkołach warszawskich m.in. Zaborowskiej – Michalskiej przy ulicy Chłodnej i w szkole Jędryczkowskiej jako nauczycielka biologii. Tu w 1922 r. wstąpiła do Związku Nauczycielstwa Polskiego, była dwukrotnie prezesem, a także sekretarzem Ogniska ZNP, organizatorką i przez długie lata opiekunką Samorządu Szkolnego, przez cztery lata prowadziła Szkolne Koło Polskiego Czerwonego Krzyża. W latach 1921-1930 założyła i prowadziła w szkole bibliotekę.

We wrześniu 1939 r. wybuchła II wojna światowa. Była to już druga niszczycielska wojna, którą przeżywała. W grudniu 1939 r. uruchomiono Tajną Organizację Nauczycielską, która rozpoczęła organizację nauczania. W struktury TON włączyła się także Maria Dzwonkowska, były to lata 1939-1944. Wówczas z programu szkoły powszechnej usunięto naukę literatury polskiej, historię i geografię Polski. Rok 1940 był także czasem organizowania tajnego szkolnictwa wyższego.

23 października 1944 r., wraz z otwarciem szkoły, podjęła pracę nauczycielki biologii i geografii w Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącym w Wołominie. W czerwcu 1945 r. na wniosek Rady Pedagogicznej szkole nadano nową nazwę – „Miejskie Gimnazjum i Liceum imienia doktora medycyny Jana Sikorskiego w Wołominie”, znanego w Wołominie lekarza i społecznika. Wówczas budynek szkoły mieścił się w prywatnej willi przy ulicy Granicznej, później nazwanej Kanałową (obecnie gen. Emila Fieldorfa). Naukę rozpoczęło tu 140 uczniów w dwóch klasach licealnych i czterech gimnazjalnych (szkoła średnia była dwustopniowa). Po przeniesieniu Liceum Ogólnokształcącego 1 lipca 1957 r. na ulicę Przejazd (obecnie Sasina 33) Maria Dzwonkowska pracowała tu do 1961 r.

Młodzież widziała w niej wielkiego przyjaciela. Zawsze przygotowana do lekcji, opanowana, mówiąca przyciszonym głosem, uśmiechnięta, wzbudzała szacunek i jednocześnie respekt. Nietaktem wobec niej i przedmiotu, który wykładała byłoby nie przygotowanie, nie odrobienie zadanej lekcji. Uczniowie widzieli w niej nie tylko wychowawczynię, ale nauczycielkę, która starała się być także matką. Mądrą, sprawiedliwą, co to pogłaszcze, przytuli, nakarmi. Miała niebieskie oczy; była postawną, wysoką panią z włosami przyprószonymi siwizną, upiętymi w tzw. koszyk. Przez wszystkich lubiana za dar serca i ceniona za wiedzę. Imieniny obchodziła 8 września, ale dla oszczędzenia kieszonkowego swoich uczniów datę tę utrzymywała w tajemnicy, oni znali dzień 15 sierpnia, wtedy kwitły kwiaty w ogrodach, był czas wakacji, przychodzili ci, którzy pamiętali i byli w mieście.

W miarę upływu lat potrzebom dydaktycznym, wychowawczym i opiekuńczym podporządkowała całe swoje życie. Nie szczędziła czasu na pracę społeczną, na działania na rzecz dzieci i młodzieży. Roztaczała opiekę nad obcymi, nie zapominając jednocześnie o swoich najbliższych. Siostrzeńców wysyłała na kolonie, wspomagała finansowo, odwiedzała w warszawskim internacie szkolnym. Również wielu uczniów doświadczyło jej pomocy materialnej, opieki i czułej troski. Robiła to z miłości do drugiego człowieka, nie licząc na podziękowania. Jednak oznaki wdzięczności uczniów i ich rodziców wzruszały ją bardzo. To „Ciocia”, „Ciocia Lekcia”, jak ją nazywali, uczyła ich uczciwości i prawdziwego umiłowania przyrody ojczystej poprzez ciekawe wykłady i pokazy. W przydomowym ogrodzie prowadziła „szkółkę”, hodowała rośliny, które jako okazy wykorzystywała na swoich lekcjach. Byłą organizatorką wycieczek krajoznawczych i przyrodniczych dla młodzieży i dorosłych.

W kronice szkolnej 23 marca 1959 r. Karol Żmudzki – lekarz weterynarii – tak napisał:

Nie wszyscy mieli prawdziwe zeszyty, a papier tak zalewał jak gazetowy. Lecz rysować można było, a moim pierwszym rysunkiem w gimnazjum była ameba. Tę lekcję biologii pamiętam dobrze, była to chyba moja pierwsza godzina w gimnazjum. Lekcję prowadziła pani Dzwonkowska, zwana później „Ciocią”, profesorka, która zdobyła nasze serca – swoim sercem. Pamiętam, jak mówiła, że grudka plazmy, i że ruch amebowaty, że nibynóżki i otoczka, to zabezpiecza przed szkodliwym wpływem otoczenia. Byłem wtedy podobny do tej ameby, 14-letni pierwotniak, wysuwałem swe nieśmiałe nibynóżki do świata, który upajał się wiosną wolności i chłonąłem całą swą powierzchnią blaski i cienie życia. Dopiero znacznie później, jako ameba, skryłem się pod otoczką, co zabezpiecza przed szkodliwym wpływem otoczenia.

Tak po latach charakteryzuje swoją profesorkę, wychowawczynię jej uczeń, dziś emerytowany nauczyciel Tadeusz Kielak:

Od pierwszych dni września 1945 r. zajęła się swoimi wychowankami nie tylko jak wychowawca klasy, ale przede wszystkim jak sprawiedliwa matka. Wiedzieliśmy, że nie ma dzieci i tę macierzyńską miłość przelewała na swoich wychowanków. Nie było przed nią żadnych tajemnic, wiedziała wszystko o wszystkich, doradzała i pomagała jak tylko mogła. W trudnych powojennych warunkach wielu pomagała finansowo, zapraszała na posiłki do domu, częstowała łakociami, ciasteczkami i konfiturami własnej roboty. Wczesną jesienią i późną wiosną prowadziła lekcje w swoim ogródku przy ulicy Tramwajowej (obecnie Piłsudskiego). Należały one do najlepszych. Zainteresowanie było tak wielkie, że prawie każdy uczeń rozpoczął hodowlę domowych zwierzątek. Ci, którzy mieli własne ogródki prowadzili „poletka doświadczalne”. Zaszczepiła w nas wielką miłość do przyrody i do „wszystkiego co żyje”. Po raz drugi spotkałem panią profesor na innej płaszczyźnie, kiedy jako młody i niedoświadczony nauczyciel rozpocząłem pracę, przygarnęła mnie jak własnego syna, dosłownie i w przenośni. To właśnie pani profesor uczyła mnie stawiać pierwsze kroki w zawodzie nauczycielskim. Rozpoczynające ze mną pracę koleżanki i koledzy niekiedy z zazdrością słuchali naszych z panią profesor rozmów, nie tylko o sprawach szkolnych. Dyskutowaliśmy o wszystkim, o moich zbiorach na działce, sprawach rodzinnych, o moim przyszłym życiu i moich sympatiach.

W kronice szkolnej 24 czerwca 1961 r. Grażyna Hummer-Mamot, w latach 70. nauczycielka fizyki w liceum, opisując pożegnanie ze szkołą zapisała:

Dzień ten jest dla nas podwójnie drogi. Żegnamy w nim naszą ukochaną profesorkę biologii – drogą „Ciocię”, której łagodność i wyrozumiałość, ciągle uśmiechnięta dobra twarz, głęboko i na zawsze zapadły nam w serca. Profesor Tadeusz Kielak, jeden z jej wychowanków, którego pamięta jako małego urwisa, dziękuje jej za wszystko drgającym ze wzruszenia głosem. Wszyscy mamy łzy w oczach, nie krępują się ich nawet chłopcy, gdyż wiemy, że żegnamy jednego z niewielu prawdziwych przyjaciół i opiekunów młodzieży. Teraz właśnie ona odzywa się do nas. Połykając łzy, dziękuje za wszystko i życzy nam tylko jednego: „byśmy w przyszłości tak kochali swój zawód jak ona kochała pracę w szkole z nami…”.

Pani Maria Dzwonkowska na emeryturę odeszła, lecz kontaktu z byłymi uczniami, kolegami, koleżankami nie straciła do końca swoich dni. Młodzi przedstawiali jej swoich narzeczonych, małżonków, a potem dzieci. Często rozsiani po kraju i świecie odwiedzali ją.

Na zjeździe z okazji 25-lecia Liceum Ogólnokształcącego im. Wacława Nałkowskiego w Wołominie, w 1969 r., zgotowali jej ogromną owację.

Odeszła na zawsze 30 maja 1975 r. w wieku 86 lat. „Odprowadzały ją na miejsce wiecznego spoczynku, na cmentarz w Kobyłce, nieprzebrane tłumy wychowanków, rodziców i kolegów z pracy. Każdy z jej uczniów chciał nieść trumnę na cmentarz, choćby kilka metrów” – wspomina Tadeusz Kielak. Spoczęła obok swojego męża, który zmarł cztery lata wcześniej (w 1971 r.).

Wśród pamiątek rodzinnych kuzyn Marii Dzwonkowskiej odnalazł album zawierający zdjęcia z lat 1950-1956 oraz wpis wychowanków z dnia 2.09.1956 r.: „Naszej ukochanej Wychowawczyni, Pani Profesorce Dzwonkowskiej, w dowód wdzięczności z podziękowaniem za tyloletnią i wprost macierzyńską opiekę nad nami, za to, że w tak piękny i właściwy tylko Sobie sposób uczyła nas miłości do życia, do odkrywania w nim wciąż. nowych piękniejszych momentów.” I ostanie, jakże znamienne zdanie: „Pragniemy w życiu być tak dobrymi i wartościowymi ludźmi jak Pani.”

Do dziś wiele osób pamięta portret tej wspaniałej nauczycielki . Z rozrzewnieniem wspominają młodość i Wołomin z tamtych lat. Ale czas, jak powiedział dyrektor Jan Kopcewicz: „Nulla dies sine linea”, czas miniony oznacza czas, który minął i nie powróci.

Od 1979 r. na terenie posiadłości państwa Szumowiczów i Dzwonkowskich rozbrzmiewa śmiech dzieci przedszkolnych. To one jakby kontynuują rozpoczętą pracę przyrodniczą dawnej nauczycielki. Sadzą, pielęgnują, wspólnie ze swoimi nauczycielkami, personelem przedszkola, rodzicami i często z dziadkami, kwiaty, krzewy i drzewa. Rozbudzają w sobie miłość do przyrody i w nieukrywany sposób cieszą się jej urodą. Jeszcze nie tak dawno na wysokie akacje, obsypane majowym kwieciem, zlatywały roje pszczół a stare, zmurszałe drzewa, jak 70-letnią sosnę wejmutkę, powala wiatr.

Zostają wspomnienia…

Bibliografia:

Dzwonkowski, Album z 2.09.1956 r.; T. Kielak, Z dziejów I Liceum Ogólnokształcącego im. Wacława Nałkowskiego d. Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. dra med. Jana Sikorskiego w Wołominie, Wołomin, 1994; K. Konowrocki, M. Balicka, Cmentarz parafii Świętej Trójcy w Kobyłce, Paprotnia 2003, s. 76-77; I Liceum Ogólnokształcące w Wołominie. Kronika szkolna z lat 1944-1956; Rozmowa z Tadeuszem Dzwonkowskim przeprowadzona w 2000 r.; L. Swiridow, Pamięć narodu, trybuna.com.pl z 19.03.2009 r.; A. Wojtkowska, Maria Dzwonkowska. Nota biograficzna, Archiwum ZNP Oddział Wołomin 1999; A. Wojtkowska, Maria Dzwonkowska (1889 – 1975). Wspomnienie w 25. rocznicę śmierci, „Wieści Podwarszawskie”, 2000 nr 22.

 

1 Komentarz

  1. Pingback: Maria Dzwonkowska (1889-1975) | WWL Media

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.