W ubiegłą niedzielę w Wołominie na rynku podczas zabawy, urządzonej na rzecz budowy kościoła, kilku policjantów usiłowało aresztować kaprala W.P., ten zaś chcąc uniknąć aresztowania wyjął szablę i machając nią cofał się. Policjanci z rewolwerami w rękach osaczyli go i jeden z nich, starszy szeregowiec Kempa, strzelił do żołnierza, kładąc go trupem na miejscu.

Nim zebrana publiczność mogła się zorjentować, policjanci uszli, uprowadzając z sobą mordercę. W pół godziny po zabójstwie tłum otoczył dom, w którym mieści się biuro policyjne, do którego uprowadzono Kempę, zamierzając odbić go dla dokonania samosądu i tylko dzięki kilku obecnym hallerczykom oraz Wojskowym udało się mordercę wsadzić do pociągu idącego do Warszawy.

Według zebranych na miejscu informacji, zabity żołnierz Kempa, mieszkaniec Wołomina, przed kilku miesiącami był osadzony za jakieś przewinienie w miejscowym areszcie skąd zbiegi i wstąpił do wojska; w tych dniach przyjechał na urlop do rodziny w Wołominie. Zaznaczyć należy, że morderca nie cieszył się dobrą opinją wśród mieszkańców Wołomina.

Kurjer Częstochowski
R.1, № 144 (24 sierpnia 1919)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.