Uwagi o charakterystyce pisma na tle zainteresowania historią prasy lokalnej

W ostatnich kilku latach wzbudzono duże zainteresowanie historią prasy lokalnej, która ukazywała się przed II wojną światową na terenie obejmującym obecne ziemie powiatu wołomińskiego. W ośrodkach akademickich powstają programy badań obejmujące studia z zakresu prasy regionalnej. Jednak do ostatniego roku przedwojenna prasa wydawana na terenie powiatu radzymińskiego była raczej pomijana lub najwyżej traktowana kontekstowo.

Odradzanie się tradycyjnej, demokratycznej prasy sublokalnej w gminach po 1989 roku powodowało więc zainteresowanie historią podobnych inicjatyw w przeszłości[1]. Szczególnie ze względu na kronikarskie zadanie prasy. Często pojawienie się nowego współczesnego tytułu lokalnego lub sublokalnego wprost inicjowało pytanie o tradycję, do której odwołuje się nowe pismo i pytanie o ewentualne historyczne źródła[2].

W latach dziewięćdziesiątych zaczęły się pojawiać komunikaty i artykuły dotyczące historii prasy na tym terenie. Były to zarówno teksty w prasie popularnej[3],  jak i artykuły w publikacjach zwartych.[4]

Najwięcej informacji o prasie lokalnej i innej, wydawanej na terenie ziem w granicach obecnego powiatu wołominskiego i byłego powiatu radzymińskiego, przyniósł opublikowany w 2005 roku artykuł Arkadiusza Kołodzieczyka pt. Czasopisma Wołomina i regionu do 1939 roku[5]. Ważne, że artykuł ten – także w jasno formułowanej deklaracji autora – ma być inspiracją do dalszych poszukiwań historycznych egzemplarzy prasy lokalnej, egzemplarzy, które zaginęły i nie zostały dotychczas zarchiwizowane lub opisane i zanalizowane.[6]

Efemeryczność niektórych prasowych zdarzeń wydawniczych, tak współcześnie, jak i przed 1939 rokiem, powoduje, że prawdopodobnie nie znamy jeszcze pełnego obrazu przedwojennej mapy prasowej okolic. Ta cecha ulotności związana jest przede wszystkim z próbnym wydawaniem czasopism i wydawaniem – takich jak „Na Placówce” – tzw. jednodniówek. Czy jednodniówki są w ogóle elementem systemu prasowego? Określane są jako „wydawnictwa zbiorowe podobne do czasopisma”[7]. Encyklopedia wiedzy o prasie odwołuje się przy opisie jednodniówki do historycznej polskiej definicji opisowej zaproponowanej w bibliotekoznawstwie. Według niej czasopisma to druki o cesze „nieograniczonej czasowo ciągłości, wychodzące co pewien czas częściami (…) mające wspólny zasadniczo dla wszystkich części tytuł i jako całość nie mogące mieć za hasło autora, których poszczególne części nie mogą być rozczłonkowane w zupełności na samoistne jednostki (…) tak by nie pozostała najmniejsza cząstka materiału (…) nie mogąca być w podobny sposób skatalogowana.”[8] Poza cechami dotyczącymi nieograniczoności oraz periodyczności widać, że zawartość jednodniówek posiada własność integralności, która zdaniem autora definicji – Mikołaja Dzikowskiego jest wystarczająca, aby zaliczyć takie efemerydy do czasopism. Nie uznał on nawet za konieczne odwoływanie się w konstrukcji definicji opisowej do jeszcze jednego elementu zbliżającego jednodniówkę do pełnych czasopism, czyli posiadania zespołu redakcyjnego i redaktora naczelnego. O podobieństwie i zaliczaniu do systemu prasowego jednodniówek świadczy także fakt, że często były one „próbnymi (pierwszymi) numerami czasopism”[9]. Jednodniówki ukazują się po dzień dzisiejszy przy okazji uroczystości lokalnych. Wydawnictwo „Na Placówce” ma wspólny tytuł, wielu autorów, (byłyby trudności ze skatalogowaniem oddzielnym jego wszystkich części), ma redaktora, ma pod wieloma względami charakter czasopisma.

Ze względów merytorycznych i w aspekcie genezy wydaje się, że jednodniówka „Na Placówce” nie była efemerydą przypadkową. Statut Związku Peowiaków mówił, iż „dla osiągnięcia swych celów Związek Peowiaków może (…) wydawać czasopisma, książki oraz popierać wydawnictwa stowarzyszeń pokrewnych”[10].

W aspekcie ogólnokrajowym widać, że wydawnictwa prasowe wywodzące się z ruchu kombatanckiego lub wydawane przez organizacje byłych wojskowych w Drugiej Rzeczypospolitej były zjawiskiem powszechnym. Nie tylko były objawem przekonań członków związku, ale zdecydowanie miały być prasą opiniotwórczą kształtującą postawy, a nie tylko je przedstawiającą. Miały także za cel obieg informacji wewnątrzorganizacyjnej oraz informowanie o problemach organizacji na zewnątrz. Prasy związkowej i stowarzyszeniowej było stosunkowo dużo. Marek Jabłonowski, autor kilku artykułów prasowych dotyczących ruchu byłych wojskowych, wymienia trzydzieści podstawowych kombatanckich tytułów prasowych wychodzących w latach 1928-1939.[11] Wśród nich dwa wydawane przez peowiaków: miesięcznik „Peowiak” wychodzący w latach 1930-1933 oraz miesięcznik „Biuletyn Informacyjny Legionowo-Peowiacki” wychodzący w 1938 roku, a będący efektem zapoczątkowanego już w 1934 roku współdziałania między Związkiem Legionistów Polskich a Związkiem Peowiaków. Do czasu przygotowania spójnej jednolitej struktury oddziały terenowe tych organizacji miały jednak działać dalej oddzielnie. Faktyczne zjednoczenie nabrało rozpędu dopiero w listopadzie 1938 roku, ale do wybuchu II wojny światowej nie zostało zakończone, także nie miało wpływu na inicjatywy lokalne, takie jak jednodniówka wołomińska. W sumie działalność wydawnicza Związku Peowiaków była niewielka w porównaniu z działalnością innych struktur, np. Związku Legionistów Polskich oraz Federacji Polskich Związków Obrońców Ojczyzny. Wiele z pism byłych wojskowych było starannie przygotowywane. „Takie tytuły jak np. >Federacja<, >Sybirak<, >Peowiak< czy >Legion< należy, z uwagi na bardzo wysoki poziom edytorski oceniać wysoko”.[12]

Z analiz treści wydawnictw byłych wojskowych wynika, że jednym z dominujących tematów, szczególnie po 1935 roku było utrwalanie etosu Marszałka Józefa Piłsudskiego, a nawet jego sakralizacja[13]. Trudno zresztą się temu dziwić. Zapis o pielęgnowaniu myśli Józefa Piłsudskiego znajduje się wprost w statucie Związku Peowiaków, który określał, iż „zadaniem Związku (…) jest zorga­nizowanie Peowiaków celem (…) prowadzenia dalszej zbiorowej pracy w myśl wskazań Józefa Piłsudskiego nad rozwojem siły oraz wzmacnianiem potęgi i wielkości Rzeczypospolitej”[14].

Fakt realizacji zapisów statutowych potwierdza ogólna forma oraz szczegółowe zapisy z wołomińskiej jednodniówki, np. podsumowania patetyczne: „I pozostaną peowiacy dumni i z tego jeszcze, że przed nikim z zaborców przysięgi nie składali, nikomu nie ślubowali, z nikim nie wchodzili w kompromis. Ślubowali Bogu, Polsce i swemu Wielkiemu Wodzowi — Piłsudskiemu”[15]

Związek Peowiaków w Wołominie był organizacją aktywną, szczególnie w zakresie upamiętniania tradycji niepodległościowej. Związek inicjował np. nadawanie nazw ulic imion związanych z polskimi czynami zbrojnymi.[16] Przejawem tej aktywności jest także jednodniówka „Na Placówce”. To efemeryda okolicznościowa związana z uroczystościami 11 listopada 1937 roku. Wydrukowała ją Drukarnia Współczesna z Warszawy, mieszcząca się przy ulicy Szpitalnej 10. Zawartość jest w trzydziestu procentach poświęcona kultywowaniu pamięci Józefa Pilsudskiego, w pozostałej części przypomnieniu działalności POW w kraju i na terenie powiatu radzymińskiego. Taki podział zawartości wpisuje się w tradycję pism peowiaków.

Zgodnie z trendem prasowej działalności byłych wojskowych w jednodniówce znalazła się notka o znaczeniu życiorysu Józefa Piłsudskiego, z wyraźnym wskazaniem, że „jego życiorys wyrasta poza suche daty i cyfry, ponad subiektywizm współczesnego historyka, czy polityka”[17]. Okładka pisma zawiera natomiast portret marszałka. Znalazły się też w jednodniówce utwory poetyckie: „Do moich synów” Jerzego Żuławskiego, „Córce wodza” Alfreda Orwicz-Żylińskiego, „Mundur” Wacława Budzyńskiego a także opisy historyczne dotyczące Piłsudskiego, Legionów i Polskiej Organizacji Wojskowej, artykuły: P.O.W., Z głosów Rosjan o marszałku Piłsudskim  Dymitra Mereżkowskiego.

Z punktu widzenia regionalisty najważniejsze są oczywiście artykuły dotyczące historii lokalnej. Na uwagę zasługuje artykuł autorstwa Alfreda Orwicz-Żylińskiego ramowo szkicujący działalność niepodległościową w powiecie radzymińskim od początku dwudziestego wieku do roku 1918 ilustrowany fotografiami peowiaków z Jadowa i Radzymina. Drugim artykułem istotnym w aspekcie regionalnym jest tekst Sławosza Lewańskiego – „Wspomnienie z 1915 roku” dotyczący wydarzeń w okolicach Wołomina.

Szczególnie ciekawy pod względem znaczenia regionalnego jest artykuł redaktora naczelnego jednodniówki Alfreda Orwicz-Żylinskiego. Opisał on w nim m.in. środowisko „Siewby” oraz jego pracę edukacyjną wśród chłopów na początku XX wieku[18]:

„Z chwilą wybuchu wojny, pow. radzymiński miał już w swej historii piękną kartę. W Tłuszczu, Postoliskach, Chrzęsnem i okolicy, w r. 1905-ym — powstała wyzwoleńcza organizacja ludowa: ,,Młoda Polska”. Organem takowej było pismo „Siewba”. Twórcami „Młodej Polski” byli niezapomniani ś.p.: Piliński Jan (ps. Adamowicz), Kielak Jan i Gałecki Tadeusz. ,,Młoda Polska” krzewiąc oświatę i popierając wszelkie dążenia do takowej, zmierzała jednocześnie do wyzwolenia chłopa z pańszczyzny i niewoli ducha i była nastrojona na wysoki bojowy ton, odrzucający wszelki kompromis z najeźdźcą i propagujący bezwzględną z nim walkę. Kilkuletnia praca ,,Młodej Polski” przyczyniła się wielce do uświadomienia mas chłopskich w tamtejszych okolicach, do rozbudzenia patriotyzmu i wyrobienia samodzielności”[19].

Interesujący jest też w tym artykule opis początków działalności POW na terenie powiatu radzymińskiego oraz jego znaczenie odczytywane w perspektywie dwudziestu lat:

„P.O.W. miała kadrę, na której mogła się oprzeć. W 1916 r. P.O.W. ogarnęła już cały powiat. Rozpoczęto akcję dywersyjną. Ginęły Niemcom karabiny i amunicja. Lasy grzmiały nocą od trzasku „bronków”. Rozpędzano rekwizycje. Odżyło wśród chłopów stare Kościuszkowskie hasło: „Żywią i bronią”!

Jeżeli podnosi się zasługi pracy niepodległościowej wśród warstw inteligencji, wśród ludzi, którzy mieli wszystkie dane, by znać historię i kochać Polskę, ludzi wiedzy, nasyconych „Ksiąg uczonych mądrościami”, to cóż można powiedzieć o patriotyzmie chłopa i robotnika, którzy ciężko pracując, przeważnie w niedostatku i nędzy, upośledzeni: nie tylko politycznie lecz i społecznie, oddawali się bez zastrzeżeń — nie swym klasowym interesom, nie walce o polepszenie bytu materialnego, lecz dla dobru ogółu i szczęściu przyszłej, Niepodległej Polski Demokratycznej. Dlatego też, gdy z czcią i uznaniem spoglądamy na oznakę „Krzyż P. O. W.” na mundurze lub smokingu inteligenta, to ze wzruszeniem będziemy patrzeć na tę odznakę na chłopskiej, siermiędze, lub szarej kurcie robotniczej.

I dała Polsce swych bohaterów ziemia radzymińska. Trudno jest mówić o żyjących. Jesteśmy pod tym względem krajem nieszczęśliwym; o zasługach ludzi lepiej jest u nas mówić po ich śmierci”[20].

Najdokładniejszy natomiast i przynoszący bardzo szczegółowe informacje jest opis wydarzeń z października i listopada 1918 roku, wydarzeń dziejących się na terenach od Radzymina po Tłuszcz, od Wołomina po Łochów. Przedstawione zostały dokładne informacje o bohaterskiej śmierci mieszkańców powiatu przy rozbrajaniu Niemców:

„W r. 1918-ym padają pierwsze ofiary. Podczas rozpędzania rekwizycji ginie: ś.p. Tomasz Ryszawa. Ranny 13.X. – 1918 r. Zmarł w szpitalu 5.XI. – 1918 r.[21] Ś.p. T. Ryszawa, w szpitalu bity i maltretowany — nie wydał nikogo; związany przysięgą — poniósł tajemnicę swą w zaświaty. Następuje kulminacyjna chwila: dzień 11 listopada 1918 r. Brawurowo rzucają się peowiacy na m. posterunki niemieckie. Obsadzają pocztę, telegraf, kolej. Rozbrojone zostają oddziały detaszowane wojska niemieckiego w Tłuszczu, Radzyminie, Wołominie, Jadowie, Niegowie i Łochowie, oraz post. żandarmerii w gminach. Zdobywają peowiacy pokaźny sprzęt wojenny, umundurowanie, tabor. W dniu tym z szeregów ubywa: ś.p. Władysław Białobrzeski. Ranny 15.X — 1918 r. Poległ bohaterską śmiercią podczas rozbrajania Niemców w Jadowie dn. 11.XI – 1918 r.[22]

W dn. 12. XI. — 18 r. na skrzyżowaniach dróg, przy mostach, semaforach i ważniejszych obiektach stały już zbrojne posterunki z orłami strzeleckimi na czapkach. Radzyminiacy spełnili swój obowiązek. Czynem 11-go listopada zakończyli krwawą walkę, rozpoczętą w dniu 6 sierpnia 1914 przez Legiony”[23].

Drugi regionalny artykuł – tekst Sławosza Lewańskiego „Wspomnienia z 1915 roku” to natomiast emocjonalna relacja z wydarzeń 1915 roku, przybliżająca działania POW w powiecie w tamtym okresie, ale nie skojarzona z żadnym konkretnym terminem. Relacja ta opisuje od strony przeżyć komendanta placówki POW – Śliżewskiego jedną z akcji informacyjno ulotowych na terenie wsi w okolicach Ossowa.

Jednodniówka „Na Placówce” to efemeryda wyjątkowa, obrazująca na działania związków byłych wojskowych w powiecie radzymińskim. Pozostaje ciekawym źródłem regionalnym stanowiąc prócz tego symptomatyczny i zgodny z trendami ówczesnego okresu przejaw wydawniczej działalności promocyjno-informacyjnej byłych wojskowych.

 

  • [1] Przytoczone określenie „prasa sublokalna” używane są w sensie prasoznawczym. Za prasę lokalną uważa się „wydawnictwa periodyczne, których tematykę i zawartość oraz zasięg bezpośredniego rozpowszechniania ograniczono do miejscowych społeczności, wyodrębnionych i ukształtowanych w procesie długotrwałego rozwoju społeczno-kulturowego” (cyt. za: Ryszard Kowalczyk, Prasa lokalna w systemie komunikowania społecznego, Poznań 2003). We wszystkich znaczących analizach dotyczących prasy lokalnej pojawia sie jednak także termin „prasa sublokalna” do określenia czasopism gminnych i mniejszych.
  • [2] Powiatowy Zespół Doradców Metodycznych w Wołominie działający od l września 2002 r. przy Starostwie Powiatu Wołomińskiego zainicjował wydawanie lokalnego biuletynu metodycznego „Szkoła”. Ma on być jedną z form, za pomocą której powiatowi doradcy chcą pomagać nauczycielom. Jego powstanie od razu wzbudziło skojarzenia z wydawanym w Wołominie w latach 1930-1932 pismem „Samokształcenie. Dwumiesięcznik Pedagogiczny Związku Nauczycielstwa Polskiego Oddziału Radzymińskiego”. Szczególnie podkreślano podobny sposób pracy redakcyjnej – zachętę do umieszczania artykułów pisanych przez nauczycieli z powiatu.
  • [3] Np. L. Podhorodecki, Prasa podziemna w Wołominie lat okupacji (na podstawie wspomnień kapitana Armii Krajowej Henryka Stanowskiego, „Wieści Podwarszawskie”, nr 3 (205) 1995.
  • [4] Np. G.P. Dudzik, „Nowiny”, w: Ludzie i historie. Wypisy do dziejów Zielonki, praca zbiorowa pod redakcją G.P. Dudzika i U. Wysockiej, Zielonka 2004, s. 37-41
  • [5] A. Kołodziejczyk, Czasopisma Wołomina i regionu do 1939 roku, w: „Rocznik Wołomiński”, nr 1/2005, s. 69-104.
  • [6] A. Kołodziejczyk pisze: „Niech więc tekst o prasie Wołomina i okolic (…) stanie się wezwaniem do penetrowania szuflad, strychów, zbiorów rodzinnych szpargałów, tak by odnalezione egzemplarze wydawnictw trafiły do zbiorów publicznych (…) a także okazją do przypomnienia nazwisk lokalnych dziennikarzy – społeczników oraz ich wkładu w dzieło tworzenia kultury i więzi lokalnych byłego powiatu radzymińskiego”. A. Kołodziejczyk, Czasopisma Wołomina i regionu do 1939 roku, w: „Rocznik Wołomiński”, nr 1)2005, s.71.
  • [7] Encyklopedia wiedzy o prasie, pod red. Juliana Maślanki, Wrocław 1976, s. 111.
  • [8] Mikołaj Dzikowski, Definicja „czasopisma” w bibljotekarstwie, „Przegląd biblioteczny”, 1928, s. 35.
  • [9] tamże.
  • [10] Statut Związku Peowiaków, Warszawa 1936, s. 5.
  • [11] Marek Jabłonowski, Sen o potędze Polski: z dziejów ruchu byłych wojskowych w II Rzeczypospolitej 1918-1939, Olsztyn 1998, s. 155.
  • [12] Marek Jabłonowski, Przyczynek do dziejów prasy polskich związków byłych wojskowych w latach 1918-1939, „Kwartalnik Historii Prasy Polskiej”, XXX, nr 2, s. 86.
  • [13] Marek Jabłonowski, Elżbieta Kossewska, Piłsudski na łamach prasy byłych wojskowych (1926-1939), w: Piłsudski na łamach i w opiniach prasy polskiej 1918-1989, pod. red. Marka Jabłonowskiego, Elżbiety Kossewskiej, Warszawa 2005.
  • [14] Statut Związku Peowiaków, Warszawa 1936, s. 4.
  • [15] Alfred Orwicz-Żyliński, A jak było w pow. radzymińskim, „Na Placówce”, s. 5.
  • [16] Por. Jarosław Stryjek, Kalendarium Wołomina do 1939 roku, Wołomin 2004, s. 38-39.
  • [17] Redakcja, Józef Piłsudski, Pierwszy Marszałek Polski, „Na Placówce”, Wołomin 1937, s.2.
  • [18] Zachowana została pisownia oryginalna.
  • [19] Alfred Orwicz-Żyliński, A jak było w pow. radzymińskim, „Na Placówce”, s. 5.
  • [20] tamże.
  • [21] komunikat o śp. Tomaszu Ryszawy zamieszczony został w graficznej w formie nekrologu.
  • [22] komunikat o śp. Władysławie Białobrzeskim zamieszczony został w graficznej w formie nekrologu.
  • [23] Alfred Orwicz-Żyliński, A jak było w pow. radzymińskim, „Na Placówce”, s. 5-6

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.