Wójt zabity — 20,000 marek zrabowano

Niezwykle zuchwałego napadu, połączonego z rabunkiem i zabójstwem dokonano w sobotę ubiegłą, dnia 13 b.m., na urząd gminny we wsi i gminie Ręczaje, odległych o 7 wiorst od stacji Wołomin kolei nadwiślańskiej. Budynek z kancelarją urzędu gminnego znajduje się w ogrodzie w pewnem oddaleniu od drogi. W tymże budynku jest kilka lokali mieszkalnych. W sobotę ubiegłą okolo godz. 6-ej wiecz., gdy było już zupełnie ciemno, zajechał furmanką przed posesję gminną wójt wraz ze swym kuzynem. Wóz, na którym został kuzyn, zatrzymał się przy drodze, wójt zaś wziął papiery kancelaryjne i udał się przez olbrzymi dziedziniec i ogród do kancelarji. Zdala wójt ujrzał przed wejściem do budynku sylwetkę jakiegoś mężczyzny. W mniemaniu, że to jest pisarz gminny, wójt zbliżył się do owego mężczyzny z zamiarem oddania mu papierów, lecz w tejże chwili, spostrzegł pomyłkę i cofnął rękę z papierami, gdyż mniema ny pisarz trzymał wycelowany do wójta rewolwer.

Przerażony wójt, z papierami w ręku, zaczął uciekać ku drodze. Nieznany mężczyzna, jak się potem okazało bandyta; pobiegł za nim i dał sześć strzałów z rewolweru. Dwie kule trafiły wójta w bok i plecy. Wójt upadł i w kilka minut życie zakończył. Oczekujący pa wozie kuzyn wójta, usłyszawszy strzały i widząc, co się dzieje, zeskoczył i zaczął uciekać. Bandyta dobył drugi rewolwer, pobiegł za uciekającym i dał trzy strzały. Korzystając z ciemności krewniak wójta zdołał ukryć się w bruździe na polu, a następnie, gdy niebezpieczeństwo minęło, poczołgał się na czworakach do wsi. Ody bandyta wracał z pościgu, zbadał wójta czy jest martwy, poczem wszedł do kancelarii gminy i dał znajdującym się tam dwóm swym kolegom znak do rabunku. Bandyci zamierzali otworzyć drzwi kasy ogniotrwałej toporem, lecz mimo wysiłków, zamiar ten im się nie udał.

Bandyci po naradzie wyszli do sąsiadującego z kancelarją mieszkania, kazali znajdującym się tam trzem kobietom i chłopcu iść za nimi, przeprowadzili ich do oddalonego od kancelarji pokoju, skrępowali sznurami i zamknęli. Tymczasem pozostały w kancelarji bandyta podłożył pod drzwi kasy dynamit, zapalił lont i oddalił się. W kilka minut potem rozległ się ogłuszający huk. Cały budynek zatrząsł się w posadach. Siłą wybuchu zostały wyrwane zawiasy, drzwi i okna. Zaraz po wybuchu dwóch bandytów wbiegło do kancelarii, zabrało całą za wartość kasy, to jest 20.000 marek gotówką, poczem wsiedli na furmankę zabitego wójta i odjechali w kierunku Radzymina.

Wkrótce po napadzie zawiadomiono oddział biura komisji do spraw bandyckich w Wołominie, skąd wysłano w pościg za bandytami kilku żandarmów. Jednocześnie zawiadomiono biuro główne przy gubernatorstwie w Warszawie. Na miejsce wyjechali agenci tej komisji z psem policyjnym i policja polowa. Dokonano kilku zdjęć fotograficznych. Zuchwały ten napad przypisywany jest hersztowi bandytów, Stanisławowi Wieczorkowi, który od roku przeszło grasuje w wioskach położonych na prawym brzegu Wisły.

Przegląd Poranny
wychodzi codziennie z rana
R.12, nr 284 (16 październik 1917)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.