Nasze huty szkła (1951-1960)

Jak zwykle jak się okaże, władze PRL co jakiś czas przeprowadzały reorganizacje, zmiany nazewnictwa jednostek zarządzających a nawet podporządkowania pod inne gałęzie przemysłu czy ministerstw. Tak więc zmieniono podległość hut szkła z Ministerstwa Przemysłu i Handlu na Ministerstwo Przemysłu Materiałów Budowlanych z nadrzędna bezpośrednią jednostką Centralny Zarząd Przemysłu Szklarskiego z siedzibą w Sosnowcu, a same wołomińskie huty szkła zaczęły się nazywać Wołomińskie Zakłady Szklarskie. Niby niewielka różnica ale jakie wymowne brzmienie w nazwie. Rok 1951 r. to już piąty rok po wojnie pracy wanien dość wyeksploatowanych, a stanowiących przecież podstawę dalszej produkcji. Wówczas były tu po trzy na obydwu zakładach wanny podlegające non stop niekończącym się remontom bieżącym.

Zakład „A” na miejscu obecnego Kaufflandu i zakład „B” przy późniejszej tam wieży ciśnień. Zakład „B” to dwie czynne wanny i jedna wybudowana w 1939 r. nieczynna od 11 lat. Kadra techniczna to wielka bolączka ówczesnej dyrekcji, po prostu nie było fachowców na wielką skalę, nie brakowało jedynie bieżących remonciarzy z doświadczeniem tylko praktycznym, bez wykształcenia w zakresie projektowania, konstrukcji czy technologii itd. Trwało dopiero uzupełnianie wykształcenia w zakresie szkoły podstawowej i wiele obiecywano sobie w uzupełnieniu kadry z powstającego Technikum Przemysłu Szklarskiego z przeniesienia go z Gimnazjum Przemysłowgo Hutnictwa Szkła z Piotrkowa i klas kierunku szklarskiego z Technikum Ceramiczno-Chemicznego z Warszawy. Ta warszawska szkoła wydała cztery roczniki szklarzy w ilości 50 techników w latach 1946-1952. Twórcy średniej szkoły w Wołominie to znakomici praktycy i doświadczeni pracownicy pionu technicznego Aleksander Dobrzański i Wacław Nowotny. Obydwaj z praktyką wieloletnią w różnych hutach szkła i z pedagogicznym zacięciem jako wykładowcy na szybkich kursach dokształcających hutmistrzów, Gimnazjum Przemysłowego Hutnictwa Szkła w Piotrkowie powstałego w 1948 r. i warszawskiego Technikum Ceramiczno-Chemicznego – kierunku szkła.

W mrocznych czasach stalinizmu 10 listopada 1952 r., czyli w 10 rocznicę śmierci nazwano Wołomińskie Zakłady Szklarskie im. Felika Paplińskiego oraz ulicę Wileńską również imieniem nowego patrona i oczywiście pamiątkową tablicą, by można było oddawać hołdy w kilku corocznym uroczystościom przez okres ponad 35 lat, związanymi z tą postacią, która nie zasłużyła (jak oceniono w III RP) na takie uznanie i zlikwidowano wszelakie pamiątki po niej. Ściągnięto nawet na otwarcie poetę Władysława Broniewskiego a Leopold Lewin napisał wiersz poświęcony Paplińskiemu. By upamiętnić faceta nawet w późniejszych latach umieszczono fragment wiersza o nim i nazwisko poety w metalu na murach podległych hucie budynku. Dodajmy, że lata 50-te, do 1956 r., to okres bardzo ciężki dla Polski i jej mieszkańców i dla Wołomina z ciągłymi kontrolami na poszczególnych odcinkach pracy. Usiłowano wmówić załodze, że najprostsza awaria, obojętnie gdzie, to robota szpiegów, dywersantów chcących obalić tak doskonały ustrój. A żartów nie było z kontrolującymi. To również początek darmowych prac załogi na konto zakładu, zwłaszcza poprzez wykorzystywanie młodzieży do wydumanych bezpłatnych czynów pracy socjalistycznej, z okazji 1 maja, 22 lipca, Rewolucji Październikowej itd.

Rok 1952 to generalna zmiana profilu produkcji z butelek monopolowych na szkło techniczne i laboratoryjne na zakładzie „B”. Zaczęto w jednej z wanien wytapiać szkło turyngijskie zwane aparaturowym a z niego rurki, lejki, kolby i cylindry, szalki, wkłady do termosów, osłony bezpieczników itp. Dość szybki rozwój kraju po wojnie jak zapewniają władze wymusił również na dyrekcji nowe zobowiązania produkcyjne w postaci uruchomienia specjalnego szkła na potrzeby sprzętu laboratoryjnego i zarazem ograniczono import w kraju na ten sprzęt. Tu już w 1953 r. wybudowano małą wannę i rozpoczęto produkcję szkła boro-krzemowego pod nazwą „Silvit” (silicium – krzem i vitrum – szkło). Po udanych próbach wybudowano wannę zmianową czyli zapewniono hutnikom ciągłą pracy i to 6 lat bez remontu, co było wydarzeniem w przemyśle szklarskim.

Następne wyzwanie dla wołomińskiej huty to uruchomienie produkcji w 1957 r. w następnej doświadczalnej wannie zmianowej tym razem na terenie zakładu „A” odpornego szkła zwanego w USA „Pyrex”, a w Wołominie ochrzczonego jako „Termisil” o podobnych właściwościach technicznych jak w/w Silvit. Po dwóch latach produkcje przeniesiono na zakład „B”, a asortyment szkła laboratoryjnego został znacznie poszerzony. Wobec bardzo rozwijającej się produkcji zaniechano całkowicie na zakładzie „A” opakowań monopolowych, a w to miejsce produkowano butelki do krwi i szczepionek i inne z masy boro krzemowej. Wobec znacznego zwiększenia produkcji rozszerzono dział obróbki poprzez zaadoptowanie baraku przeznaczonego na ten cel.

Obróbka – przypomnijmy to dział produkcji na którym przebiegają inne operacje polegające na opękiwaniu kap, czyli likwidacji naddatku po wydmuchaniu kształtu wyrobu, szlifowania brzegów czy zatapiania obrzeży itp. Wyraźne zwiększenie produkcji wymogło na dyrekcji wybudowanie i uruchomienie kotłowni, nowej studni, zakup i uruchomienie odprężarek taśmowych a również łaźni i innych pomieszczeń socjalnych. Ponadto uruchomiono zakład „D” w Warszawie w postaci dmuchalni, szlifierni i działu zajmującego się skalowaniem sprzętu laboratoryjnego. Było to jednak ciągle mało pomieszczeń dla dynamicznie rozwijającej się produkcji. I znowu 1960 rok i ponowna zmiana nazewnictwa tym razem to Huta Szkła im F. Paplińskiego w Wołominie. Biura central handlu zagranicznego oszczędzają na imporcie sprzętu laboratoryjnego przez tak zwiększoną produkcję tego szkła w Wołominie. Rok 1960 to prawie wydajność 3.000 ton masy szklanej w wyrobie i prawie 1100 pracowników w wołomińskich hutach szkła.

Ponieważ w Polsce huty szkła nie były zbytnio modernizowane, to nie zawsze plany produkcyjne perspektywiczne pokrywały się z potrzebami. I tak się stało, że zaczęło poprzez nie zawsze przemyślaną politykę gospodarczą brakować butelek monopolowych w kraju, bowiem np. w Wołominie zwiększono produkcje szkła laboratoryjnego kosztem właśnie opakowań. Niebawem na skutek decyzji Min. PMB spowodowało to gwałtowne rozpoczęcie prac modernizacyjnych, a w perspektywie uruchomienie produkcji automatów do produkcji butelek monopolowych. Błyskawicznie w 1955 r. wyburzono budynki pomocnicze, wykonano potężne wykopy rozpoczęto betonowanie ław, fundamentowych i przed końcem roku wstrzymano budowę. Żadne interwencje nie pomogły i przez ponad 2 lata wszystko stanęło. I znowu nie wiadomo z jakiego powodu w 1958 r. od razu ruszono z kopyta z odłożoną inwestycją uznawaną jako priorytetową, ale z ponownym przeprojektowaniem całego zadania inwestycyjnego. Wreszcie w 1960 uruchomiono halę wyposażoną w wannę zmianową z czterema automatami AS-1, hale odprężarek z czterema taśmowymi odprężarkami opalane gazem, stacje gazogeneratorów, zestawiarnię, sprężarkownię i wiele innych obiektów towarzyszących. Również Zakład Form Szklarskich oznaczonych jako zakład „E” ruszył jako zaplecze do uzupełniania na bieżąco form na butelki monopolowe. W międzyczasie również zmieniła się koncepcja na zamierzone wzniesienie budynku na przetwórstwo ozdób choinkowych. Budynek przeprojektowano i powstał następny dział przetwórstwa szkła laboratoryjnego z przeniesieniem całego zakładu „D” z Warszawy. Zakupiono wtedy również maszyny belgijskie do produkcji wkładów termosowych, Jednak przynosiło to dotkliwe straty w postaci prawie połowy braków i zaczęto szukać nowych rozwiązań czy pomysłów na usprawnienie tej produkcji. Rozszerzono także dodatkową produkcje w postaci uruchomienia produkcji rurek osłonowych i kapilarnych do wytwarzanie termometrów przemysłowych i lekarskich poprzez wybudowanie małej wanny na te cele o niewielkiej wydajności ok. 500kg/dobę. Należy też dodać, że siłami huty wybudowano pierwszy budynek – blok mieszkalny oraz hotel robotniczy, a także przewidziano budowę dwóch następnych bloków dla załogi. W 1957r z okazji 20-lecia pamiętnego strajku odsłonięto pamiątkowa tablicę. Tak kończyły się lata 50-te w życiu hut wołomińskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.