Katowicka „Polonja“, pisząc o krwawych zajściach w Jadowie, stawia pytanie w jaki sposób doszło do wypadków. „W taki, pisze, że malutkie miasteczko Jadów, liczące tylko około tysiąca mieszkańców, a mające corocznie sześć wielkich jarmarków (na ostatnim było aż 8 tysięcy chłopów), postanowiło uprawiać radosną twórczość kosztem opodatkowania chłopów za prawo wjazdu na jarmark. Zainstalowano bowiem oświetlenie elektryczne, wznosi się rozmaite potrzebne miasteczku budowle: niech płacą chłopi, że zaś ostatnio z finansami wszędzie krucho, naśladowano skwapliwie przykład rządu i — podwyższano opłaty.

Chłop dostaje za kurę pół złotego, za jajo 4 grosze, ale za prawo wjechania z wozem na jarmark musi płacić 2 i pół złotego, jeśli jest z tego samego radzymińskiego powiatu, a jeśli z innego, to — 7 i pół złotego! Połowa zaś uczestników jarmarku, to właśnie chłopi z innych powiatów. Czyż można się dziwić, że ten haracz, nałożony na uginających się pod kryzysem chłopów przez zarząd miasteczka, które w jednym dniu postanowiło zainkasować sobie około 10 tysięcy zł. (jeśli nie więcej na wet), wywołał oburzenie wśród włościaństwa?

To też wszystkie doniesienia sanacyjne stwierdzają zgodnie, że oburzenie to trwało już od dość dawna i dawało powód do ustawicznych tarć. Próbowano wprawdzie początkowo tłumaczyć, że opłaty na łożone na chłopów były „minimalne”, a całe wzburzenie było tylko dziełem „czynników wywrotowych”, próbowano potem przemilczeć, że właśnie w ostatnich czasach opłaty podwyższono — ale ostatecznie nie minęło 24 godzin, a cała już prawda o tem, że chłopi byli wzburzeni oddawna i nie bez powodu, wyszła na jaw”.

Tu musimy zaznaczyć, że tym, który trząsł całą gospodarką Jadowa, jest sekretarz gminy, Marjan Golański. O tym to panu „Głos Pow. Warszawskiego” tak pisał: „Działalność sekretarza gm. Jadów, p. Marjana Golańskiego w latach 1928—1929 w gm. Koprzywnica, pow. Sandomierskiego. „Bohater” owej „działalności” figuruje w tamtejszych aktach policyjnych, jako zręczny szantażysta, naciągający włościan na fikcyjne parcele i dokonywujący całego szeregu nadużyć natury kryminalnej. Kończy się owa działalność zwolnieniem ze służby i… otrzymaniem posady w Jadowie!” Ten to pan, znany dobrze chłopom w Sandomierskiem, dziś trzęsie Jadowem. Z tego powodu chłopi radzymińscy nazywają go powszechnie „Mussolinim jadowskim”. Kiedyż chłopi radzymińscy zostaną uwolnieni od rządów tego „dyktatora”?

Wyzwolenie – dawniej Polska Ludowa
pismo tygodniowe ludu polskiego, polityczne, oświatowe, gospodarcze i społeczne
R.19 [i.e.17], nr 43 (31 lipca 1932)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.